Wolontariusz, społecznik...menedżer

Społeczne zaangażowanie biznesu niesie także wiele korzyści pracownikom przedsiębiorstw i ich menedżerom; trzeba tylko umiejętnie wyważyć intencje, stopień zaangażowania i własnych oczekiwań.

Społeczne zaangażowanie biznesu niesie także wiele korzyści pracownikom przedsiębiorstw i ich menedżerom; trzeba tylko umiejętnie wyważyć intencje, stopień zaangażowania i własnych oczekiwań.

W maju podczas konferencji Ethical Corp. w Londynie John Kay, znakomity brytyjski ekonomista, stwierdził, że marzy mu się powrót do czasów, kiedy biznes wolny był od aktywności politycznej. Przywódcy biznesowi oddzielali swoją działalność biznesową od politycznej i społecznej. W tym kontekście przypomniał legendarnego szefa General Motors, Alfreda Sloana, który, wedle słów Kaya, wzniósł chiński mur pomiędzy swoją działalnością w GM a prywatnie sprawowaną filantropią. W odróżnieniu od niego, jego wielki rywal Henry Ford wiele stracił, wygadując głupstwa przeciwko Żydom czy tytoniowi.

Zobacz również:

Zdecydowane rozdział biznesu i aktywności społecznej jego uczestników, o którym mówił John Kay, jest pożądany i możliwy, ale przede wszystkim w sferze werbalnej: tak też wyjaśnia to sam autor słów (patrz cytat w rubryce "Słowa, słowa, słowa...").

W sferze praktyki biznes wiele korzysta ze swego szczerego zaangażowania w sprawy społeczne. Dobry przykład to kwestia wolontariatu: niedawny sondaż Deloitte&Touche USA LPP wśród pracujących Amerykanów dowodzi, że postrzegają oni zaangażowanie w sprawy społeczności za zdecydowanie pomocne w pracy. Aż 86% badanych uważa, że wolontariat ma pozytywny wpływ na ich karierę, że ich bezinteresowne zaangażowanie w sprawy społeczności przynosi korzyść w postaci rozwoju umiejętności przydatnych w życiu biznesowym - w kwestii podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów czy negocjacji. Ci spośród ankietowanych, którzy zasiadali we władzach organizacji typu non-profit, w większości (93%) uważają ponadto, że to doświadczenie poprawia ich zdolności przywódcze.

Paradoksem współczesnego świata korporacyjnego jest, że jednym z najważniejszych wyzwań w motywowaniu pracowników jest przekonanie ich, że celem życia jest coś więcej niż wypełnienie założeń finansowych - pisali w 2004 r. w Strategy +Business Richard Pound i Karl Moore. Przykładem od lat świeci Marc Benioff, prezes Salesforce.com. Wypracował on w firmie "rozwiązanie jednoprocentowe": 1% firmowego majątku, 1% zysków i 1% czasu pracy pracowników jest poświęcany na filantropię.

Obaj ekonomiści stwierdzają jednak ponadto, że działanie w organizacjach non-profit to nie tylko akt miłosierdzia, to dla menedżerów sposób na szlifowanie zdolności organizacyjnych i przywódczych. Przestrzegają przy tym, że uczestniczenie i zarządzanie w organizacji non-profit to nie spacerek dla menedżera, któremu mocno ogranicza się wykorzystanie argumentu płacowego, argumentu pozycji w hierarchii, a musi stworzyć efektywny zespół i realizować postawione cele. Staje wobec tych samych problemów, co w firmie, tyle że ze zdecydowanie mniejszymi zasobami. Co więcej, mocniej musi starać się o "przyzwolenie na przywództwo. Jednak uczestnictwo w wolontariacie tylko dla własnego samorozwoju stoi w sprzeczności z ideą ochotniczego zaangażowania w cele społeczne. Osoby z takim podejściem z reguły szybko tracą zainteresowanie.

Mimo oczywistych korzyści z wolontariatu - dla społeczeństwa, firmy, pracowników - wielu pracodawców sprzeciwia się zaangażowaniu pracowników. Główny powód to brak czasu na zajęcia "dodatkowe". Badanie przeprowadzone przez KPMG i YouGov w Wielkiej Brytanii dowiodło, że 45% osób, które nie angażują się w wolontariat nie z powodu apatii czy znieczulicy, ale z prozaicznego braku czasu. A nie byłby to czas stracony...