Przewodnicy po świecie cyfryzacji

Za Spica Solutions stoi człowiek. Daniel Spica. Sygnowanie biznesu własnym nazwiskiem zobowiązuje i podnosi poprzeczkę. Oferowane przez firmę przełomowe i innowacyjne rozwiązania do cyfryzacji biznesu z Doliny Krzemowej muszą być sprawdzone i obejrzane z każdej strony. W razie klapy Daniel Spica nie ukryje się w bezpiecznych zakamarkach wielkiej korporacji. Po kilku latach obecności firma dowiodła, że proponowane przez nią produkty są skuteczne i pociągną biznes windą w górę. Jedyne, co pozostaje, to otworzyć umysł i nie bać się wdrożenia.

Spica Solutions lubi budzić niepokoj. Celowo. Wchodząc do organizacji, wybudza działy ze snu, każe rozejrzeć się dookoła i odpowiadać na pytania, które burzą dotychczas ułożony świat. Organizacjom proponuje wspólną podroż, której celem jest cyfryzacja przynosząca biznesowe przyspieszenie, ucieczkę od konkurencji, przeformatowanie modelu działania, wykreowanie nowych produktów i nowych wartości. Środkiem transportu w tej podróży są innowacje technologiczne – rozwiązania ery cyfrowej tworzone przez start-upy w Dolinie Krzemowej czy Izraelu. Spica wyszukuje nowe, nieznane szerzej rozwiązania, niosące największy potencjał zmiany, sprawdza i weryfikuje ich stabilność, po czym oferuje na polskim rynku.

W IT nie ma tradycji pozytywistycznych, jest dużo

słów bez pokrycia, ubierania produktu w sreberko, które po odwinięciu odsłania

niemiłe niespodzianki.

Jaki jest głód na ryzyko?

W środowisku firm otwierających się na cyfrową transformację, która wymaga innych rozwiązań technologicznych do wsparcia scyfryzowanego modelu biznesowego

Zobacz również:

pracownicy Spica Solutions zyskali miano „technołobuzów” i „challengerow”. Przez wiele miesięcy Daniel Spica przygotowuje organizację na zmianę. Przekonuje, namawia, zmiękcza. Nie dlatego, że jest komiwojażerem i musi sprzedać coś, co po prostu ma w swoim portfelu. „Sprzedajemy nośne technologie, za którymi stoją niewielkie brandy, potrzeba więc czasu, aby pomysł się przebił i organizacja dojrzała do jego wdrożenia. Żyjemy w świecie, w którym nikt nikogo z pracy nie wyrzuci za kupienie gotowego dużego rozwiązania. Ale za kupienie technologii, która może być nawet ‘kosmiczna’, ale ryzykowna – zdarza się, że tak…” – tłumaczy Daniel Spica. I dodaje: „Polski rynek ma ograniczony apetyt na ryzyko i wymaga cierpliwości, a tej nigdy nam nie brakowało”. Lubi swój upór pokazywać na przykładzie rozmów w jednym z banków. Podczas jednej z konferencji CIO banku miał wystąpienie poświęcone DevOpsowi. Pół roku wcześniej Daniel Spica próbował porozmawiać z szefem IT na temat diagnostyki, zarządzania danymi, kopiami danych nieprodukcyjnych. Wówczas usłyszał, że bank już wszystko ma i dziękuje za propozycję. „Na tej konferencji czekałem na wykład owego CIO. A później go zagadnąłem, że jeśli prawdą jest to, co przed chwilą mówił, to znaczy że w organizacji brakuje trzech rozwiązań. Rozmawialiśmy kilkanaście minut. To była środa wieczorem. W piątek umówiliśmy się na spotkanie w banku. Dyrektor jednak nie przyszedł, wysłał kogoś w zastępstwie. Przeważnie nie chodzę w garniturze, więc i na to spotkanie pojechałem w jeansach, koszuli i szelkach. Podobno pracownicy działu wyglądali przez okno i komentowali: ‘Gość w szelkach? To ma być dostawca?’ Rozpoczęło się godzinne spotkanie, po dwóch godzinach mój rozmówca zadzwonił do jednego z dyrektorów i powiedział, że to jeszcze trochę potrwa, ponieważ pan Daniel, czyli ja, jest bardziej interesujący, niż im się z początku wydawało…” – śmieje się, wspominając.

Daniel Spica

Stworzył firmę realizującą strategię Advisory & Technology Challenger, która ma kojarzyć się z miksem niebanalnych rozwiązań, dużej wiedzy i profesjonalizmu. Wierzy we własną i osobistą odpowiedzialność przed klientem. Poszukuje rozwiązań spełniających ostre kryteria selekcji: szybkie wdrożenie, racjonalność kosztową, szybki zwrot z inwestycji. W ciągu 20 lat kariery pracował w Infovide-Matrix SA, m.in. jako m.in szef zespołu konsultantów, w Oracle’u i Borland.

Obustronne zaufanie

Wartość Spica Solutions to z jednej strony umiejętność dobrej analizy, jak w danej organizacji funkcjonuje biznes, jak wspiera go technologia i jakie ma możliwości rozwoju, gdzie są dysfunkcje, a z drugiej strony zdolność szukania na świecie dojrzałych start-upów o unikalnych, ale już sprawdzonych rozwiązaniach. Daniel Spica przeszukuje metodycznie Dolinę Krzemową, Izrael, Wielką Brytanię i Azję, wynajdując sprawnie działające perełki technologiczne. Od pomysłu do wstępnej weryfikacji, czy dany koncept ma biznesową wartość dla firm w Polsce, mijają co najmniej dwa miesiące. „Pewnie można by to zrobić szybciej, ale nawet w dobie cyfrowych rozwiązań wolę osobiście spotkać się z człowiekiem, z którym mam robić biznes, i spędzić z nim trochę czasu, poznać go. Wsiadam więc w samolot i lecę na jedno, drugie, trzecie spotkanie. Przy okazji, to gwarantuje ochronę naszego pomysłu” – mówi Daniel Spica.

Przebywając wśród światowych start-upów, naturalnie chłoniemy atmosferę współpracy i otwartości. Wierzymy, że zdołamy przekazać to samo współdziałającym z nami start-upom

„Współpraca opiera się na obustronnym zaufaniu. Start-up, który odkryjemy, nie będzie współpracował z nikim innym na naszym rynku, ponieważ nasi partnerzy mają świadomość, ile wysiłku włożyliśmy wspólnie, by ten produkt zaistniał. To wspólne zaangażowanie jest de facto naszą inwestycją” – wyjaśnia Daria Grzegorska, wiceprezes Spica Solutions. „Od początku interesowało nas to, by rozwiązania, które przynosimy do Polski, działały. Brzmi banalnie? Ale to przecież nie jest dziś tak oczywiste… Nasze rozwiązania muszą być też szybkie we wdrażaniu, biorąc pod uwagę tempo zmian w gospodarce i technologii. Trzeci element to szybko widoczny zwrot z inwestycji. Nie walczymy ceną, nie szukamy produktów, by wygrać ceną. Szukamy takich, które spełnią wspomniane trzy kryteria” – tłumaczy szef Spica Solutions.

Wokulski potrzebny do cyfryzacji

Spica Solutions to dzisiaj butik cyfrowych technologii. Taka koncepcja wynika z kilkunastoletnich doświadczeń Daniela Spicy. Daniel działa w świecie technologii informatycznych od 1998 r. Pracował głównie w korporacjach i tam narodził się jego bunt wobec stosowanych metod. „W IT nie ma tradycji pozytywistycznych, jest dużo słów bez pokrycia, ubierania produktu w sreberko, które po odwinięciu odsłania niemiłe niespodzianki. Takie doświadczenie tak naprawdę stworzyło moją firmę. Sygnowanie jej nazwiskiem to nie przypadek, to wyraz mojego podejścia do życia.

W powieści ‘Lalka’ najbardziej imponowała mi postać Wokulskiego i jego tradycji kupieckiej. W głowie mam scenę, gdy dama kupuje w sklepie kapelusz, specjalnie dla niej, stosownie do zaleceń, sprowadzony z zagranicy. Takim właśnie chciałem widzieć IT. Tradycja Wokulskiego nie istniała w IT, zamiast niej był sprzedawca-handlowiec, szumnie nazywany key accountem, natomiast klient i wartość znikają w kontekście cokwartalnego przeglądu wyników w Excelu. To nie tylko polskie zjawisko, ponieważ chciwość nie ma narodowości…” – opowiada Daniel Spica.

Wartość Spica Solutions to z jednej strony umiejętność dobrej analizy, jak w danej organizacji funkcjonuje biznes, jak wspiera go technologia i jakie ma możliwości rozwoju, gdzie są dysfunkcje, a z drugiej strony zdolność szukania na świecie dojrzałych start-upów o unikalnych, ale już sprawdzonych rozwiązaniach

Start Spica Solutions w takim modelu nie był łatwy. Daniel Spica wyznaje, że poprzednie doświadczenia, nawet w funkcji zarządczej, skutecznie włożyły go w kokon.

„By porozmawiać z CIO w firmie klienckiej, musiałem pytać o zgodę przełożonych. Tej zgody przeważnie nie było, ponieważ od spotykania się z klientami był prezes, a za nim cały łańcuszek osób. A na końcu ja. W efekcie w 2010 r., opuszczając świat dużych firm po 13 latach na rynku, nikogo tak naprawdę nie znałem” – wspomina szef Spica Solutions. Żmudne budowanie kontaktów i relacji dokonało się wyłącznie poprzez pracę, wykonane projekty. „Dziś relacje mamy ze względu na to, co robimy. Wszystko zbudowaliśmy na swojej pracy” – mówi.

A my tak nie chcemy!

Jak jednak odpowiedzieć danym rozwiązaniem na potrzebę rynku? „Bywa rożnie. Zastanawiam się, który problem będzie powtarzalny dla jakiej grupy firm.

Regularnie przeglądam rożne eksperckie blogi i raporty. Uważnie śledzę także ścieżki kariery ludzi, z którymi wcześniej pracowałem. Ludzie, którzy są wybitni, nie emigrują do nieciekawej roboty. Jeśli więc ktoś mi znika z pola widzenia, to staram się odszukać, gdzie trafił, i przyglądam się, co ta firma robi. Wówczas zastanawiam się, czy to można przełożyć na polski rynek, czy ma wartość i czy da się sprzedać” – wyjaśnia Daniel Spica. „Ważne jest też dla nas, by nie mieć w portfelu konkurencyjnych rozwiązań. W przeciwnym razie zacznę się zastanawiać, który produkt sprzedawać, co mi pasuje ze względu na marżę. To nieporozumienie dość częste na rynku. W efekcie integrator ma produkty, które uważa za takie same, a o wyborze propozycji decyduje marża. My tak nie chcemy” – dodaje z naciskiem. „Nie jesteśmy brokerem, nie chcemy też być postrzegani jako reseller. Chcemy być kreatorami, przewodnikami po cyfryzacji. Dlatego klienci zwracają się do nas po usługi doradcze, wiedząc, że potrafimy im w oderwaniu od naszej oferty ocenić, które rozwiązania odpowiedzą na ich potrzeby. Tak chcemy być postrzegani przez rynek” – tłumaczy Daniel Spica. Ważnym słowem w działalności firmy jest „wolność”. „Gdy przychodzę na spotkanie, mogę śmiało powiedzieć klientowi, że to produkty, które wybraliśmy z własnej woli, a nie dostaliśmy do sprzedaży z wielkiego worka rozwiązań. Klient musi tylko uwierzyć, że lepszym rozwiązaniem może być to od start-upa niż od wielkiego dostawcy”. Zmienna optyka poszukiwań Od dwóch, może trzech lat postrzeganie Spica Solutions na rynku się zmieniło. „Nareszcie potencjalni klienci zwracają się do nas, a nie tylko my do nich” – zauważa Daria Grzegorska, wiceprezes Spica Solutions. „Firmy wiedzą, że będziemy wraz z nimi szukać innego pomysłu i odpowiedzi na pytanie, czy jest alternatywa na rynku rozwiązań”.

Daria Grzegorska

Najlepsza w obszarze rozwoju kompetencji związanych głównie z metodykami zarządzania

projektami, procesami, architekturą korporacyjną i inżynierią oprogramowania. Ciągle poszukuje nowych rozwiązań i nowych perspektyw spoglądania na zagadnienia, które nie muszą być podejmowane zgodnie z utartym schematem. Specjalizuje się w komunikacji prowadzącej do poprawy efektywności współpracy. 15-letnie doświadczenie zawodowe budowała w zarządzie CTPartners SA, wcześniej odpowiadała za sprzedaż i transfer wiedzy w Infovide-Matrix SA.

Co proponuje Spica Solutions? Produkty, które zmieniają organizację. Świetnym przykładem jest produkt, który… wsparł pracę CIO Facebooka. To rozwiązanie Delphix pozwalające zbudować kopię danych produkcyjnych on demand. Niezależnie od wielkości danych. Bez ograniczeń. „Wszędzie, gdzie trzeba pracować na danych, Delphix zmienia filozofię pracy, drastycznie zmienia reguły gry. Można mieć dowolną liczbę dowolnie dużych zbiorów zamaskowanych danych. To technologia, która działa w 30 firmach ze 100 największych organizacji na świecie. CIO Facebooka, gdy został tam szefem IT, wykorzystał jej znajomość i przez udane wdrożenie pozwolił Facebookowi raportować na giełdę kilka dni po zamknięciu kwartału, a nie po kilkunastu dniach, jak wcześniej” – tłumaczy Daniel Spica.

„W Polsce najczęściej trafiamy na opor i lęk przed zmianą. Staramy się te obawy przekuć w ciekawość i doprowadzić do zmiany sposobu zarządzania informacją w organizacji. Dlatego często w nasze projekty angażują się zarządy” – dodaje Daria Grzegorska.

Spica Solutions wychodzi z założenia, że wiele osób pełniących odpowiedzialne funkcje w organizacjach wiedzę z zakresu informatyki zdobywa na szkoleniach i konferencjach organizowanych przez czołowych dostawców, więc siłą rzeczy ta wiedza jest sprofilowana. „Bierzemy na to poprawkę i dopiero nasze pytania często pozwalają na zmianę perspektywy, uświadomienie sobie, że są inne możliwości. To nie musi skończyć się polubieniem nas, ale owocuje twórczym niepokojem” – dodaje wiceszefowa firmy. Przykładem „długiego marszu” przełomowych technologii jest koncepcja monitoringu transakcji. Z Dynatrace firma ewangelizowała rynek przez dwa lata. „Dzięki temu produktowi można zobaczyć cały realny przebieg transakcji, co pozwala znaleźć np. przyczynę zatrzymania całego systemu, monitorować tzw. user experience czy ocenić jakość systemu podczas testów przedwdrożeniowych. Mimo tych zalet długo nie znalazł się menedżer, który chciałby z nami zaryzykować” – opowiada Daniel Spica. „Teraz sytuacja się zmieniła, a pomogła w tym postępująca digitalizacja. Dziś Dynatrace jest używany w większości liczących się banków w Polsce” – dodaje.

Jak długo żyje rozwiązanie do cyfryzacji

Produkty oferowane przez Spica Solutions czasem znikają z portfela firmy. Choć technicznie były dobre, zabrakło wystarczających możliwości absorpcji rozwiązania przez polski rynek. „Jesteśmy w stanie inwestować w produkt do trzech lat, w końcu musi on wejść na rynek i zarabiać. Produkty mają też własne cykle życia. Kilka naszych core’owych rozwiązań ma przed sobą jeszcze od trzech do pięciu lat, biorąc pod uwagę, że okres dojrzewania mają już za sobą. Cykl ich życia to około 10 lat, długo jak na warunki zmiennej epoki cyfrowej, ale tylko dzięki temu, że wybieramy te najlepsze” – tłumaczy szef Spica Solutions.

Przewagą firmy, według Daniela Spicy, jest umiejętność stawiania trudnych pytań. „Po wielu latach pracy w IT mam swoje specjalne pojęcie: pytanie ‘Szach Mat” – mówi Daniel Spica i podaje przykład: „Takie pytanie zadałem CIO jednej z instytucji finansowych: Czy wie pan, co jest w logach produkcyjnych? Nie wiedział. W logach systemów można znaleźć wszystko, co już według obecnie obowiązujących przepisów jest niebezpieczne, a za chwilę, w warunkach obowiązywania GDPR/RODO, będzie zakazane… W ciągu miesiąca postawiliśmy system beta, który maskował logi produkcyjne. Nasze rozwiązanie nie należało do najtańszych, ale było najszybsze. Dodatkowo pracowaliśmy na tym, co organizacja już miała, nie proponowaliśmy dostosowania ich rzeczywistości do naszego rozwiązania. Chętnie podejmujemy takie projekty, ponieważ łamią one utrwalony schemat i znoszą istotne ryzyko” – opowiada szef Spica Solutions.

Odwrócić strumień

Docelowa maksymalna wielkość zespołu Spica Solutions to 25 osób. „Istnieje ryzyko, że powyżej tej granicy przestanę być Wokulskim, a zacznę być księgowym patrzącym tylko na zysk i stratę firmy” – stwierdza Daniel Spica. Do tej pory głównym researcherem w firmie był jej założyciel, ale to się zmienia „Podjęliśmy współpracę z zagranicznymi firmami konsultingowymi. Mają one własne research teamy, wypracowujemy z nimi metodykę korzystania z ich działów. Oczywiście, że oni mają swoje interesy, ale ostatecznym sitem jesteśmy my sami” – śmieje się Daria Grzegorska. Firma próbuje również puścić strumień technologiczny w odwrotnym kierunku. „Zaczynamy rozmowy z kilkoma polskimi star-upami, by je wypchnąć na szersze wody. Ale wyjście chociażby na rynek amerykański wymaga więcej otwartości niż pilnowania własnej idei przed zakusami konkurencji. W Polsce tak się niestety przyjęło, że nikomu nie ufamy…” – mówi Daniel Spica.

Daria Grzegorska patrzy jednak w przyszłość optymistycznie: „Przebywając wśród światowych start-upów, naturalnie chłoniemy atmosferę współpracy i otwartości. Wierzymy, że zdołamy przekazać to samo współdziałającym z nami start-upom”.