Cyfryzacja to projekt dla Trójmorza

Czy należy przejmować się pozycją w rankingu Digital Economy and Society Index i jakie z niego płyną przesłanki dla modelu cyfryzacji polskiej gospodarki? Komentuje Krzysztof Szubert, ekspert i przedsiębiorca, b. sekretarz stanu w MC i pełnomocnik rządu ds. jednolitego rynku cyfrowego, członek grupy doradczej (MAG IGF) Sekretarza Generalnego ONZ.

CEO: Polska po raz kolejny uplasowała się w rankingu DESI (Digital Economy and Society Index) na 25 miejscu. Czy to istotna klasyfikacja? Czy DESI ma znaczenie?

Krzysztof Szubert: Digital Economy and Society Index ma znaczenie. Indeks funkcjonuje od wielu lat i jest punktem odniesienia, przynajmniej w Europie – najważniejszym, gdy chodzi o zagadnienia cyfrowe i tzw. poziom ucyfrowienia państw europejskich.

DESI zmienia się co prawda, jest trochę nowych obszarów, adekwatnie do zmian trendów technologicznych, np. jak przygotowanie do adaptacji 5G, wprowadzenie e-recept, albo podnoszenie poziomu szeroko rozumianych kompetencji cyfrowych, najróżniejszych rzeczy, które dzieją się także w Polsce, ale

my wypadamy w tej klasyfikacji w zasadzie zawsze na miejscu 25. Inne państwa nie stoją w miejscu.

Takich wskaźników jest kilka.

To prawda, jest na przykład amerykański Digital Diplomacy Review – choć to bardziej wskaźnik typu diplomacy index, tj. jak przez pryzmat cyfryzacji postrzegane są państwa i prowadzona przez nie nowoczesna dyplomacja technologiczna. Dwa lata temu byliśmy w nim w pierwszej 20 (miejsce 12). na 209 państw, odnotowując skok o 18 pozycji. Są także indeksy OECD – węższe, np. dotyczące otwierania danych publicznych.

W Europie jednak odnosimy się przede wszystkim do DESI – to najbardziej uniwersalny i rozpoznawalny wskaźnik.

Czy wskaźnik DESI jest dobrym wskaźnikiem cyfryzacji? Warto się na tę metodykę orientować?

Nikt nie powie, że trzeba działać tak aby „robić wynik” w rankingach. My musimy się zdecydować co jest dobre dla nas i dla naszej gospodarki. Sporo mówiło się na przykład o autach elektrycznych, ale uważam, że w praktyce musimy wybrać swoją niszę, np. produkcja ogniw. Pewnie od razu nie będziemy mogli przecież dostarczać całych gotowych samochodów...

Na DESI możemy spojrzeć właśnie przez pryzmat wyboru niszy. Na przykład przeanalizować potencjał w kontekście rozwoju kompetencji, bezpieczeństwa, ciągłości działania cyfrowej gospodarki i oparcia jej o pewną, bezpieczna infrastrukturę w szerszym kontekście europejskim takiej niszy
. Mocna pozycja w takiej niszy pozwala wpływać na standardy. Choćby nawet na poziomie pewnych wybranych, krytycznych układów scalonych wykorzystywanych w rozwiązaniach sieciowych. W efekcie, one mogą być produkowane w Europie, na przykład w Polsce i będą 20 razy droższe, ale będzie postrzegane jako element i standard gwarantujący na poziomie europejskim niezależność technologiczną węzłowych elementów infrastruktury. Pozwoli to uniezależnić się od dostawców spoza Europy, których produkty niosą ryzyko, np. utraty poufności.

W takich przedsięwzięciach na pewno warto uczestniczyć, zgłaszać, oferować swój potencjał. Poszukać do tego partnerów, konsorcjum.

Projekt Trójmorza jest naturalną platformą, na której wola polityczna powinna zostać wypełniona podobnymi projektami. Trzy konkretne tematy – przekładające się na projekty mające wydźwięk wzmacniania regionu, coś dla polityków, dla ludzi i biznesu – uważam że tędy biegnie droga do cyfryzacji w szerszym, europejskim kontekście.

Wspomniał Pan, że DESI zaczął się zmieniać na przykład obejmuje obecnie także dojrzałość do adaptacji 5G. Jaką drogą adaptacji powinna pójść Polska? Modelem niemieckim – aukcją, czy szwajcarskim, hurtowym z państwowym zarządcą wspólnej infrastruktury?

Z mojego punktu widzenia – takim, aby wdrożenie technologii 5G odbyło się nie później niż na pozostałych rynkach europejskich.

Problemy wdrożenia 5G są zdefiniowane od lat: pola elektromagnetyczne i pasma. Wątpliwości m.in. w tych dwóch obszarach trzeba po prostu rozstrzygnąć.

Trudno mi zajmować stanowisko. Mamy dwóch operatorów globalnych, dwóch narodowych (krajowych) – jeszcze bym zostawił otwartą furtkę. Oczywiście musi być rozstrzygnięta fundamentalna kwestia: co jest bezpieczną infrastrukturą w kontekście konfliktu producentów amerykańskich i chińskich. W zakresie elementów, które się w tej sieci pojawią.

Natomiast

im później, tym gorzej, ponieważ sieć 5G będzie platformą dla wszystkich rozwiązań przyszłości: systemów samochodów autonomicznych, Internetu Rzeczy, e-zdrowia. Musimy to zatem wdrożyć w tym samym czasie, co inne państwa.

Biorąc pod uwagę potrzebę szybkiego i efektywnego wdrożenia,

pożądane byłyby wszelkie pomysły koalicji, wykorzystanie formatów V4, V4+, Trójmorze. To alianse w których możemy uzyskać więcej na przykład przy zabiegach w Komisji Europejskiej o pomoc w harmonizacji pasma
– a więc przede wszystkim w rozmowach ze stroną rosyjską o alokacji tych pasm, które są obecnie zajmowane przez zastosowania wojskowe.

Dyplomacja dotycząca cyfryzacji będzie uprawiana z pewnością podczas Internet Governance Forum (IGF) pod egidą ONZ w 2020 w Warszawie.

To prestiżowe ale i posiadające bardzo konkretny wymiar gospodarczy wydarzenie.

Na IGF pojawią się ludzie z czołówki biznesu, nauki, administracji, organizacji pozarządowych i firm technologicznych – pięciu grup interesariuszy sieci. Gromadzi kilka tysięcy osób.

W 2018 otwierał je w Paryżu prezydent Macron, w tym roku w Berlinie otworzy je kanclerz Merkel, a w przyszłym roku przychodzi kolej na Warszawę, więc wpisuje się w taki cyfrowy Trójkąt Weimarski. Nawiasem mówiąc, są bardzo duże naciski, aby po edycji warszawskiej forum odbyło się poza Europą – być może to ostatnie na dłuższy czas IGF w Europie.

Rozpiętość tematów bardzo duża, dyskusja jest bardzo demokratyczna, sesje wybierane są przez grupę wielostronną (tzw. MAG) i zgłaszane w otwartym i publicznym naborze poprzez serwis ONZ. Nie ma narzuconej narracji, wszystkie grupy mogą ze sobą porozmawiać i wypracować najlepsze rozwiązania. Kilka dni temu zatwierdziliśmy tematy na IGF 2019, Berlin. Poprzeczka będzie wysoko ustawiona.

Co z naszego punktu widzenia powinno być motywem przewodnim IFG?

Wybór narracji gospodarza forum oraz technicznej organizacji tego prestiżowego wydarzenia jest już w gestii ministra cyfryzacji. Planowane jest też powołanie grupy koordynacyjnej. Według mnie powinniśmy skupić się na tym co dzisiaj najważniejsze –

ja bym się skoncentrował na danych. Polska była inicjatorem free flow of data, to był polski temat, który Polska położyła na stole w 2016 i który stał się osią uaktualnienia, w 2018, roku największej strategii cyfrowej EU – strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego. Mamy więc dobre tradycje, historycznie mocną pozycję i warto jej nie porzucać.

Innym tematem ważnym z punktu widzenia wsparcia rozwoju Polski jest przyszłość sektora centrów kompetencji technologicznych, usług wspólnych. Ale także sztuczna inteligencja i jej wszechobecny wpływ, szeroko rozumiane bezpieczeństwo. Tu warto wspomnieć o instytucie NASK, który poza już tradycyjną specjalizacją w zakresie krajowego cyberbezpieczenstwa, coraz aktywniej i merytorycznie wchodzi właśnie w obszar SI i powiązań Cyber i SI.

A z mojego punktu widzenia – także wpływ automatyzacji, robotyzacji, adaptacji sztucznej inteligencji na rynek pracy i przyszłe zawody oraz modele biznesowe.

Szeroko zakrojona robotyzacja i radykalna automatyzacja już zmieniają rynek pracy. Odpowiedź powinna być systemowa, strategiczna: czy można sobie wyobrazić strategię adaptacji gospodarki do wielkiego trendu?

Oczywiście, tylko że potrzebujemy sprawnej koordynacji działań oraz spójnej strategii – odpowiedzi na to wyzwanie na poziomie państwa. Z wyżej wymienionymi wyzwaniami mierzy się obecnie wiele państw europejskich. W tej chwili szeroko rozumiana tematyka cyfrowa podejmowana jest w Polsce m.in. przez : Ministerstwo Cyfryzacji, Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Przedsiębiorczości i Technologii, czy Inwestycji i Rozwoju, praktycznie w każdym resorcie cyfryzacja staje się coraz ważniejszym elementem rozwoju danego obszaru.

Trzeba jedynie pamiętać, że cyfryzacja to transformacja państwa, a nie zakup sprzętu czy oprogramowania.

Powinniśmy szukać dla siebie niszy. Nie będziemy przecież liderem we wszystkich obszarach, a warto być choćby w jednej – dwóch domenach. Jest o co walczyć, potencjał rynku samej Unii Europejskiej w zakresie implementacji europejskiej strategii cyfrowej szacowany jest na ponad 415 miliardów euro rocznie.

Czy takie strategie na poziomie państw jeszcze działają w czasach cyfryzacji?

Oczywiście. Skoordynowane myślenie jest bardzo ważne. Świeżo dostałem informację podsumowującą sytuację w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W ciągu ostatnich lat zainwestowali ponad 8 mld zł w adaptację w gospodarce rozwiązań sztucznej inteligencji. Mają sprecyzowane po co stosować SI, w jaki sposób mogą korzystać z tego firmy. W efekcie dziś 94% firm w ZEA wykorzystuje elementy i rozwiązania sztucznej inteligencji w swoim biznesie. Ważne jest tu strategiczne podejście – ZEA zdecydowała się na powołanie dedykowanego ministra ds. sztucznej inteligencji.

Jakie Pan dostrzega obszary, które mogłyby być niszą rynku AI/SI dla Polski, polskich firm? Zrobiliśmy sondaż wśród członków Klubu CIO – 65% CIO z dużych i największych firm deklaruje, że jakieś projekty z elementami AI już prowadzi.

Dowodziłoby to, że SI została już przynajmniej oswojona przez duże przedsiębiorstwa – faktem jest jednak, że

Krzysztof Szubert, foto: Klub CIO

Krzysztof Szubert, foto: Klub CIO

same hasła nie wystarczają, z palety cyfrowych technologii i rozwiązań przebijają się do zastosowań te, które przynoszą faktyczną wartość biznesowi.
Tych rozwiązań jest coraz więcej.

To adaptatorzy a czy możemy pokusić się o warstwę Tier 1 – twórców SI/AI, na przekór potężnemu drenażowi najlepszych mózgów AI dokonującego się za sprawą GAFA?

Odpowiedź będzie trochę złożona, ale wrócę do kwestii strategii. Trudno stawić czoła globalnemu drenażowi talentów – można próbować odpowiednio płacąc, dając ambitne tematy, szczególnie w administracji. Był moment kiedy na przykład ministerstwo cyfryzacji ściągnęło specjalistów na zasadzie misji – około setki wysokiej klasy specjalistów. U nas jednak za często są w tej sferze zmiany – żaden minister cyfryzacji nie dokończył swojej kadencji: Boni, Trzaskowski, Halicki, Streżyńska... Ciągłość jest tu bardzo ważna, szczególnie przy rozproszonej strukturze zarządzania tak złożonym obszarem nowej gospodarki.

Widać to doskonale na przykład podczas wizyt głów globalnych koncernów technologicznych. Z reguły taki

CEO globalnej firmy spotyka się z szefami kilku resortów, czasem nawet z Premierem, czy Prezydentem. I po wizycie to w zasadzie tylko on wie w pełni, co w poszczególnych obszarach zostało omówione, on jedynie ma pełen obraz odbytych spotkań - co daje pewne pole do rozgrywania.

Żeby tego uniknąć część z państw uruchomiła model ambasadora cyfrowego, jako pierwsi powołali go Duńczycy.

Na spotkaniach technologicznych na szczycie ambasador cyfrowy reprezentuje Królestwo Danii w rozmowie z potentatami technologicznymi i dzięki temu unika się rozproszenia informacji i rozgrywania.
Może warto skorzystać z tych doświadczeń, szczególnie, że Dania jest od kilku lat liderem wskaźnika DESI.

Resumując dzisiejsza cyfryzacja to złożona materia, niemniej każdy, kto odpowiednio przygotuje się do procesu tzw. transformacji cyfrowej gospodarki, wygra we wszystkich dziedzinach życia, w tym społecznej, ekonomicznej oraz politycznej.