Zaufanie w niepłaskim świecie

Zaufanie, odmieniane na wszystkie sposoby, zrobiło ostatnio nawet karierę polityczną. Fakt, że je łatwo stracić, nie jest żadną rewelacją. Ciekawi, jakie mechanizmy decydują o zaufaniu komuś albo na jakich przesłankach decydujemy się zaufać, np. partnerowi biznesowemu.

Zaufanie, odmieniane na wszystkie sposoby, zrobiło ostatnio nawet karierę polityczną. Fakt, że je łatwo stracić, nie jest żadną rewelacją. Ciekawi, jakie mechanizmy decydują o zaufaniu komuś albo na jakich przesłankach decydujemy się zaufać, np. partnerowi biznesowemu.

W ujęciu socjologicznym zaufanie jest wyrazem percepcji opartej na profilu psychologicznym osoby, środowisku kulturowym i instytucjonalnym, w którym "transakcja" jest zawierana. W ujęciu psychologicznym jest to stan odzwierciedlający skłonność do akceptacji niebezpieczeństwa opierającą się na założeniu, że druga strona ma pozytywne intencje. Do zaufania potrzebujemy trzech pewników: przekonania o uczciwości drugiej strony, jej rzetelności i umiejętnościach, oraz przekonania o dobrych intencjach, potwierdzanych wzbudzającym zaufanie sposobem bycia.

Zobacz również:

Natomiast konwencjonalne podejście ekonomiczne zakłada, że klient zaufa dostawcy, jeśli uwierzy, że dostawca nie ma korzyści w oszukaniu go. Jest to warunkowane ryzykiem poniesienia kary za niedopełnienie umowy. Ta sama logika znajduje zastosowanie, jeśli klient wie, że dostawca zabiega o dobrą reputację - oszustwo, niedopełnienie warunków, naraża ją na szwank i w efekcie utrudnia albo uniemożliwia działalność w przyszłości. Ekonomiści przyjmują zatem a priori, że w biznesie zaufanie buduje się przede wszystkim na podstawie obiektywnych, uniwersalnych przesłanek - zwykle powtarzalnych w całym zglobalizowanym świecie biznesu. Można to nawet uznać za element potwierdzający wizję publicysty "New York Times" Thomasa L. Friedmana, zawartą w książce "Świat jest płaski".

Wbrew tym przypuszczeniom, teoria o kalkulowanym, obiektywnym podejściu przedsiębiorców do zaufania nie znajduje potwierdzenia w badaniach. Dochodzenie do zaufania jest sprawą indywidualną, a jak wykazały badania Francisa Bidaulta (ESMT w Berlinie), José de La Torre (Florida International University w Miami), Michelle Sisto i Casimira de Rhama (International University of Monaco), występuje bardzo duża zmienność w obrębie narodów i kultur. Co więcej, sama przynależność do narodu czy kręgu kulturowego ma duże znaczenie jako czynnik zaufania (np. dla Amerykanów) potencjalnemu partnerowi w biznesie.

słowa słowa słowa

Pankaj Ghemawat, profesor wykładający zagadnienia strategii globalnej na IESE Business School Uniwersytetu Navarra w Barcelonie, stał się obecnie najbardziej znanym krytykiem tez postawionych w głośnej książce Thomasa L. Friedmana "Świat jest płaski". Stało się tak za sprawą jego ostatniej książki "Redefining Global Strategy: Crossing Borders in a World Where Differences Still Matter" (Harvard Business School Press, 2007). W przedmowie, nawiązując do owej polemiki, przyjaciel napisał, że Ghemawat przypomina mu Galileusza, który na stosie szepnął: "A jednak się kręci!" W rozmowie opublikowanej w najnowszym wydaniu "Strategy+Business" Ghemawat stwierdza m.in.:

"Wiara w fakt, że świat jest płaski, prowadzi do jednowymiarowych, uniwersalnych strategii, to jeden z powodów, dla których tyle firm jest niezadowolonych z efektywności swoich zagranicznych oddziałów. Jedyny wniosek, jaki płynie ze stwierdzenia ‘świat jest płaski' brzmi: ‘rynek jest nieskończony'. Nie ma pojęć miejsca, odległości. Więc biznes tworzy coraz to większe i pozbawione wyrazu strategie. Są jednak poważniejsze konsekwencje w sferze politycznej i akademickiej, wynikające z wiary w fakt, że różnice pomiędzy krajami nie mają już znaczenia. W takiej sytuacji odechciewa się odkrywania reszty świata".

Naukowcy zgromadzili dane z sondażu przeprowadzonego wśród ponad 700 dyrektorów przedsiębiorstw reprezentujących 38 narodowości. Największe grupy narodowe stanowili Amerykanie, Finowie, Chińczycy oraz Chilijczycy. Uczestnicy badania zostali postawieni w sytuacji, w której musieli z perspektywy dostawcy produktu lub usługi zdecydować o wejściu w układ z partnerem proponującym wspólne przedsięwzięcie związane ze sporą dozą ryzyka. Spośród najliczniej reprezentowanych w badaniu nacji Amerykanie oraz Finowie wykazywali się największą podatnością na zawieranie biznesowych układów partnerskich z rodakami, podczas gdy wspólny język czy kultura nie miały większego znaczenia dla mieszkańców Chin oraz Chile. Chińczycy za to w największym stopniu okazali się pełni obaw wobec potencjalnych partnerów. Ciekawie wypadło porównanie wpływu zewnętrznych, dodatkowych informacji o partnerze ujawnianych stopniowo w trakcie ankiety (plotek, doniesień prasowych). Na przykład zarówno Finowie, jak i Amerykanie chętnie uwzględniali w swojej decyzji pozytywne informacje, ale różnie podchodzili do informacji negatywnych. Finowie skłaniali się ku odmowie, natomiast Amerykanie - wręcz przeciwnie, oceniali, że plotka nie jest w tym wypadku bardziej wiarygodnym źródłem informacji niż sam partner. Z kolei nie ma przełożenia na skłonność do zawierzenia potencjalnemu partnerowi wspólny mianownik pełnionych funkcji, kierunku wykształcenia czy branży.

W ujęciu ekonomistów w konkretnych przypadkach racjonalni decydenci powinni stosować podobne, a nawet takie same miary ryzyka i środki zabezpieczenia. Badanie wykazało, że obiektywne uwarunkowania transakcji nie określają skłonności do zaufania. Rolę odgrywają raczej osobiste cechy i temperament narodowy/kulturowy, interakcja z partnerem, zewnętrzna informacja. Jednym słowem, świat jeszcze nie jest płaski.

liczby liczby

281EB - tyle wynosiła w 2007 r. wielkość cyfrowego wszechświata, czyli całej cyfrowej informacji na Ziemi - podaje raport IDC zamówiony przez firmę EMC Corp. 281 EB (eksabajtów, 1 EB = 1018 B) to o 10% więcej niż przewidywano wcześniej i odpowiada ok. 45 GB informacji cyfrowej na każdego człowieka na Ziemi. Składana roczna stopa wzrostu wszechświata cyfrowego wynosi prawie 60%, a więc rośnie on szybciej, niż przewidywano i do roku 2011 osiągnie wielkość prawie 1,8 ZB (zettabajtów, 1 ZB = 1021 B), co oznacza 10-krotny wzrost w ciągu 5 lat. Jak podaje raport, nasz "cień cyfrowy", czyli informacja cyfrowa generowana codziennie o przeciętnym człowieku, jest obecnie większy niż ilość informacji cyfrowej tworzonej przez nas o sobie.

Głębsze i bardziej uniwersalne - ale zgódźmy się, że nie "płaskie" - przesłanie wysnuć można na temat zaufania z wyników badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Aberdeen. Dotyczyły one percepcji twarzy. W eksperymencie psycholog Lisę De Bruin grupie 144 studentów pokazywano fotografie różnych osób. Przed prezentacją zdjęcia były jednak nieco modyfikowane - upodabniano je do twarzy badanej osoby. Owo podobieństwo skłaniało uczestników do okazania zaufania. Jednak w kolejnym badaniu owe podobne i tym samym godne zaufania osoby były postrzegane jako mniej atrakcyjne seksualnie. Na płaszczyźnie teorii ewolucji wyjaśnieniem jest istnienie mechanizmów chroniących przed łączeniem się w pary z osobami zbyt blisko spokrewnionymi, natomiast zaufanie okazane takim osobom niesie większe prawdopodobieństwo uzyskania korzyści, np. pomocy przy wychowaniu dzieci. W ramach tego wyjaśnienia nie mieszczą się zbyt dobrze często obserwowane podobieństwa współmałżonków. Trudno oprzeć się przyjemnej konstatacji, że zarówno kwestie zaufania w biznesie, jak i w małżeństwie pozostają jeszcze nie do końca wyjaśnione.

mieszanka firmowa

Pomiar stronniczości mediów Matthew Gentzkow i Jesse M. Shapiro, profesorowie ekonomii Wyższej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Chicago, opublikowali artykuł poświęcony stronniczości mediów. Autorzy przekonują, jak wiele wyjaśnia analiza porównawcza rynkowej konkurencji mediów i walki politycznej o głosy wyborców. Gentzkow i Shapiro zbadali zwroty stosowane w wystąpieniach w amerykańskim kongresie, porównując je ze zwrotami używanymi przez gazety, i na bazie tego porównania zbudowali obiektywny wskaźnik stronniczości. Jego zadaniem było określanie, jak często występujące w prasie schematy językowe przypominają te, które są właściwe dla demokratów bądź republikanów. Naukowcy odkryli, że gazety mają tendencję do dostosowywania pierwszej strony i prezentowanych treści do poglądów czytelników na rynkach lokalnych. Owa walka o przypodobanie się czytelnikom ma większe znaczenie niż sympatie polityczne właściciela gazety.

Nie czekać z prezentami Połączone siły naukowców z uniwersytetów Stanford, Berkeley oraz Uniwer-sytetu Chicagowskiego zmierzyły się z problemem zmian motywacji i priorytetów wpływających na decyzje o zakupie prezentu w funkcji czasu. W miarę, jak przybliża się termin wręczenia prezentu (np. walentynki, Boże Narodzenie), obdarowujący przestaje interesować się prezentami ze względu na ich potencjalny pozytywny wpływ na osobę obdarowywaną, a zaczyna szukać czegoś, co zapobiegnie jej niezadowoleniu. Zmiana motywacji zarysowuje się tym silniej, im bliżej "godziny 0". Ta zmiana niesie wymierne konsekwencje. Pod presją uniknięcia afrontu, obdarowujący skłonny jest wydać na prezent więcej. Na łamach Journal of Consumer Research naukowcy wskazują, że ich wnioski są bardzo pomocne dla sprzedawców i producentów, reklamujących swoje produkty. Wskazują także na subiektywność odczucia czasu pozostałego do zakupienia prezentu i pole do manipulacji.

Firma zielona dzięki pracownikom Pracownicy mają największy wpływ na uwzględnienie w działalności i strategiach europejskich firm kwestii ochrony środowiska - wynika z badania przeprowadzonego przez Vanson Bourne na zlecenie BEA. Przedstawiciele 23% przedsiębiorstw w Europie uważają, że na stworzenie "zielonego" programu w firmie największy wpływ mają pracownicy. Inne istotne grupy nacisku to instytucje rządowe (21% wskazań), obywatele (21%) oraz klienci (15%). W badaniu udział wzięło 480 przedstawicieli firm z 12 krajów Europy Zachodniej. Wpływ pracowników jest największy w przedsiębiorstwach skandynawskich (taki pogląd wyraża tam 37% ankietowanych). W Wielkiej Brytanii oraz Belgii największy wpływ na proekologiczny charakter firmy mają przepisy i działalność instytucji państwowych (odpowiednio 39% i 30%). Z kolei w Niemczech, najsilniejszy wpływ na proekologiczne zachowania mają klienci: uznało tak 21% ankietowanych.

Przyszli inżynierowie zostaną w Polsce Badanie PROinżynier, Prochem SA i Stowarzyszenia Studentów BEST dowodzi, że zdecydowana większość ankietowanych studiujących przyszłych inżynierów zamierza pracować w Polsce. O 8 pkt proc. wzrósł odsetek studentów, którzy odrzucają możliwość pracy za granicą (do 33%). 55% wolałoby pracować w Polsce, jednak być może zdecyduje się na czasową pracę poza granicami kraju (w ub. roku było to 60%). Tylko 2% (w zeszłym roku 4%) chce wyjechać na stałe za granicę. Co czwarty respondent (28%) rozważałby wyjazd na 2 do 5 lat, niecałe 10% wyjechałoby na rok, a 6% sezonowo, na prace wakacyjne. Powody ewentualnej emigracji to niskie wynagrodzenie za pracę w kraju, brak perspektyw rozwoju zawodowego oraz trudności w znalezieniu zatrudnienia w zawodzie. Studenci są jednak optymistyczni. Ponad połowa respondentów oceniła, że znalezienie odpowiadającej ich oczekiwaniom pracy zajmie im od tygodnia do miesiąca.