Wyjść poza swój ogródek

Przejście do Przemysłu 4.0 stawia przed firmami szereg wyzwań kompetencyjnych i organizacyjnych. By im sprostać, inżynierowie muszą rozwijać postawę i umiejętności potrzebne do wdrażania złożonych projektów. Kluczowe znaczenie ma umiejętność współpracy.

FOTO: Klub CIO

Jakie wyzwania stoją przed polskimi firmami, gdy chodzi o rozwój automatyki?

Jarosław Gracel: Pierwsze wyzwanie jest natury technologicznej.

Firmy muszą wiedzieć, jak wprowadzać technologię w sposób zestandaryzowany, szybko i efektywnie.
Są firmy, które zaczęły myśleć o robotyzacji 5-7 lat temu. Dzięki realizacji kilka projektów w zakresie robotyzacji firmy te zdobyły wiedzę i rozwinęły niezbędną infrastrukturę. Dziś jest im dużo łatwiej skalować technologie w fabryce.

Drugie wyzwanie dotyczy finansowania wdrożenia technologii. Na szczęście dostęp do kapitału jest dość łatwy. Kluczowe jest, by firma wypracowywała zysk. Wówczas banki są bardziej skłonne finansować inwestycje.

Trzecie wyzwanie jest lokalizacyjne. Przed wprowadzeniem robotów mobilnych do przewozu materiałów w magazynie, firma potrzebuje zreorganizować pracę magazynu, by roboty nie blokowały pracy ludziom, a ludzie robotom.

I czwarte wyzwanie – organizacyjne – dotyczy kompetencji. M

uszą być menedżerowie, którzy potrafią zarządzić wdrożeniem projektu, muszą być inżynierowie, którzy rozumieją technologię i potrafią ją utrzymać.

Ogólnie patrząc, istotne jest nastawienie, by nie czekać z wdrożeniem technologii, aż rynek firmę do tego zmusi.

Jak ocenia Pan polskie firmy pod względem poziomu wiedzy niezbędnej, by wdrażać technologię?

Firmy z kapitałem zagranicznym są lepiej przygotowane, ponieważ wcześniej zaczęły się przygotowywać do wdrożenia technologii i mają know-how. Na podstawie moich obserwacji i współpracy z polskimi firmami powiem, że ok. 10% stanowią liderzy rynku, którzy myślą strategicznie i przygotowują się zawczasu do wdrożenia technologii. Pozostałe firmy działają ad hoc, próbując adaptować się do sytuacji. Działanie ad hoc nie jest dobre. Gdy firma zabiera się nagle za wdrożenie 20 robotów w roku, a nie ma w tym doświadczenia, może się to skończyć katastrofą albo zmęczeniem zespołu.

Które sektory gospodarki stwarzają dziś w Polsce największe szanse na rozwój automatyki?

Trzeba na to patrzeć przez pryzmat wartości, którą dane sektory dodają do przemysłu. W Polsce bardzo potrzebują robotów branża spożywcza, obróbki metali, meblarska oraz automotive. To są sektory o wysokim poziomie zatrudnienia, gdzie jest dużo pracy manualnej.

Autorzy raportu najnowszego raportu IFR zauważają, że zaciera się granica między robotami przemysłowymi i usługowymi. Ta sama jednostka w zależności od użytej aplikacji może być wykorzystana w produkcji przemysłowej lub w usłudze. Opracowywane są nowe koncepcje produkcji przemysłowej pod kątem lepszego wykorzystania robotów współpracujących z człowiekiem. Obecnie roboty te stanowią niewielki ułamek instalowanych robotów, ale ich rola będzie rosnąć. Ponadto sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe pozwalają robotom wchodzić w interakcję z otoczeniem. Wszystkie te zjawiska są charakterystyczne dla środowiska Przemysłu 4.0. Praca w tym środowisku wymaga od inżynierów nowych kompetencji. Czy polscy inżynierowie mają je rozwinięte w dostatecznym stopniu?

Zanim odpowiem na to pytanie, odniosę się do podziału na roboty przemysłowe i usługowe. Są pewne typy robotów przemysłowych, np. do spawania czy malowania, które ze względu na wysokość inwestycji i możliwość szybkiego zwrotu, kwalifikują się do przemysłu. Ale gdy już chodzi o roboty mobilne, to mogą działać zarówno w fabryce jak i na przykład w szpitalu. Oczywiście tylko do pewnej skali i stopnia złożoności. Wracając do pytania, do ważnych kompetencji należy zaliczyć

umiejętność komunikowania się, poszukiwania rozwiązań wspólnie z innymi ludźmi, przekonywania do swoich racji z zachowaniem otwartej postawy na argumenty drugiej strony.
Druga umiejętność to ocena decyzji inżynierskich na biznes: czy dana decyzja wpływa pozytywnie, czy negatywnie, jak wpływa w krótkim, a jak w długim terminie. Odnosząc się do polskich inżynierów, uważam, że rozmowa i zachowanie w jej trakcie elastyczności jest dla nich wyzwaniem. Z drugiej strony pokutuje wśród nich syndrom złotej rączki: „umiem sam pomalować, położyć płytki itp., wiem lepiej”.

Czy te niedostatki wynikają z braku kultury dialogu czy naszego indywidualizmu?

Wynika to z systemu edukacji.

W Polsce uczy się indywidualnej pracy, bycia najlepszym jako jednostka, a na przykład w krajach Beneluksu uczy się od samego początku, jak sobie radzić w grupie, jak dyskutować, jak współpracować.
Gdy się idzie do pracy w Polsce, trzeba nauczyć się słuchać drugiej osoby. Ten pierwiastek otwartości i chęci uczenia się, współpracy trzeba w sobie rozwijać.

Gdyby inżynierowie chcieli szybko uzupełnić braki w tych kompetencjach, jaki rodzaj ścieżki kariery może im w tym pomóc? Mam na myśli zarówno ścieżkę edukacji formalnej jak i typ projektów realizowanych w pracy.

Temu rozwojowi sprzyja otoczenie, w którym pracujemy i kultura organizacyjna. Jeśli o rozwoju pracowników myśli się w firmie długoterminowo, a nie zwalnia się ich po porażce, to na pewno sprzyja to ich rozwojowi.

Na pewno pomaga

inżynierowi praca przy projektach w różnych obszarach technicznych. Przykładowo, nauczyłem się projektować sterowniki i chcę nauczyć się projektować system IT. Chodzi o wchodzenie w obszary techniczne wokół tego, co robiłem do tej pory.
Pomaga praca w różnych zespołach. Dzięki temu mogę nauczyć się pracy z różnymi ludźmi. Pomaga praca z bezpośrednio z klientem. To kluczowa sprawa, bym poznał klienta i jego potrzeby. Dzięki temu uczę się również, skąd się biorą w firmie pieniądze. Pomaga również przejmowanie odpowiedzialności biznesowej w projektach. Muszę zapewnić funkcjonalność w danym budżecie i zarządzać finansami. Tych wszystkich rzeczy trzeba się uczyć w różnych miejscach. Biznesowych zagadnień można się uczyć dzięki programom zarządzania projektami albo MBA, pracy z klientem poprzez kontakty z nim, a pracy w zespołach projektowych można się uczyć na szkoleniach rozwijających różne umiejętności psychospołeczne.

Jarosław Gracel jest wiceprezesem zarządu dyrektorem ds. Przemysłu 4.0 firmy ASTOR

Raport IFR pod linkiem:

https://ifr.org/ifr-press-releases/news/robot-investment-reaches-record-16.5-billion-usd