Wygrywanie nowym produktem

Ale na rynek nie należy się obrażać. Trzeba stale usprawniać proces, zwiększać jego elastyczność i szybkość przestawiania. Wspomagamy się systemem pomiaru parametrów procesów, nie tylko produkcyjnych. Kupujemy inne maszyny niż kiedyś, dostosowane nie do produkcji masowej, lecz do mniejszej skali. Zwracamy przy tym szczególną uwagę na wymagania dotyczące ich obsługi i przestawiania, a zwłaszcza mycia instalacji. W dziale produkcji pracuje dużo ludzi, bo człowiek jest najbardziej elastyczny, najłatwiej dostosowuje się do szybkich zmian" - mówi prezes Orfinger.

Współzależność pomiędzy innowacjami produktowymi i procesowymi jest w firmie Dr Irena Eris widoczna jak na dłoni. Aby wygrywać, innowacyjna musi być cała firma.

Współpraca

Dr Regina Jeziórska z Instytutu Chemii Przemysłowej została odznaczona Złotym Medalem Światowej Organizacji Własności Intelektualnej za prace naukowo-badawcze w dziedzinie zagospodarowania odpadów tworzyw sztucznych. Jej wynalazek zdobył wówczas złoty medal na 51 Światowym Salonie Wynalazków, Badań Naukowych i Nowych Technologii "Bruksela Eureka 2002", ale laury na krajowych i międzynarodowych wystawach zdobywa stale od 1999 r. "Tradycyjna synteza nowych rodzajów tworzyw w reaktorze trwa wiele godzin i jest kosztowna. Natomiast wytłaczanie reaktywne to najnowocześniejsza i wyjątkowo perspektywiczna dziedzina inżynierii materiałowej pozwalająca przeprowadzić reakcję chemiczną w czasie krótszym niż 5 minut i jednocześnie wytworzyć gotowy produkt - granulat polimeru z wypełniaczem z włókna szklanego" - wyjaśnia dr Jeziórska. Nowatorską metodą przerabia się odpady plastikowych butelek na tworzywo konstrukcyjne Reylan PET o doskonałych właściwościach, produkowane obecnie w kilku odmianach.

Pomysły na nowe rozwiązania dr Jeziórska czerpie z dwóch źródeł. Obserwuje najnowsze trendy i śledzi pojawiające się zaczątki technologiczne (technological seeds). Dzisiaj jest to łatwiejsze niż 10-15 lat temu, bo łatwiej nawiązuje się międzynarodowe kontakty, lepszy jest dostęp do literatury. Drugim źródłem inspiracji są zmiany na rynku. "Zapotrzebowanie na rozwiązania wciąż się zmienia, szczególnie w dziedzinie zagospodarowania odpadów. Pojawiają się nowe ich rodzaje, wchodzą nowe przepisy o ochronie środowiska. Każdy z wyłaniających się problemów można rozwiązać na wiele sposobów, ale nie każdy sposób jest innowacją. Liczy się jakość i koszty. Jeśli nowe rozwiązanie daje dużą różnicę pod tymi dwoma względami, innowacja ma szansę zaistnieć i odnieść sukces" - mówi dr Jeziórska.

Lecz doskonałe opracowanie także nie gwarantuje sukcesu. W Instytucie Chemii Przemysłowej, podobnie jak w wielu innych placówkach naukowych, niektóre gotowe rozwiązania czekają na podjęcie produkcji. Z różnych powodów. Na przykład są wśród niech prace wyprzedzające. Instytutowi szczególnie na nich zależy, bo dają mu przewagę konkurencyjną, a przemysłowi stwarzają stale nowe perspektywy. To jest kwintesencja działalności rozwojowej, na którą powinny iść środki publiczne, ale tych instytut dostaje coraz mniej.

Prace są niewykorzystane także wtedy, gdy nikt ich nie promuje. "W tej dziedzinie jesteśmy coraz lepsi. Mamy ludzi odpowiedzialnych za marketing, uczestniczymy w każdej większej wystawie branżowej, często odwiedza nas telewizja, a i autorzy opracowań coraz powszechniej rozumieją, że dobry produkt sam się nie sprzeda" - mówi dr Jeziórska. Wystawy są ważne, gdyż przyciągają do instytutu drobnych przedsiębiorców. Przychodzą potem zasięgnąć informacji, nawiązać kontakty, a po jakimś czasie niektórzy zostawiają zamówienia na badania i małotonażową produkcję, coraz częściej kupują licencje. Ten rynek jest dużą szansą, bo zagospodarowanie odpadów to domena niewielkich firm. Ostatnio przychodzi ich coraz więcej.

Strzały w plecach pioniera

Pozycja pioniera wszędzie jest bardzo kosztowna, więc o pierwszeństwo na rynku walczą tylko firmy silne finansowo, znajdujące się w czołówce sektorów innowacyjnych. Sukces biznesowy osiągają jedynie ci, którzy zdołają zapewnić sobie bardzo wysokie przychody z nowości.

W sektorze biotechnologii (część farmacji, środków dla rolnictwa i ochrony środowiska) wyścig z czasem rozgrywa się w instytutach i ośrodkach badawczych. Liczy się pierwszeństwo publikacji i pierwszeństwo patentu. Ochrona patentowa zamyka rynek przed konkurentami na co najmniej kilkanaście lat, więc jeszcze tylko trzeba sprawić, aby produkt stał się przebojem rynkowym na jak najdłużej.

W przemyśle komputerowym rywalizuje ze sobą wiele standardów, więc ochrona patentowa jest ważna, ale nie odgrywa roli decydującej. Natomiast rynek jest wielki i stosunkowo mało zróżnicowany, więc reaguje błyskawicznie masowymi zamówieniami. Wyprzedzenie konkurentów nawet o kilka dni daje znaczącą różnicę w wielkości początkowych przychodów i zysków z nowości. Jednakże wspomniane ochłodzenie popytu na innowacje powoduje, że wygrane w wyścigu technologicznym są coraz mniejsze.

Na rosnącym rynku usług elektronicznych (np. e-bankingu) walka konkurencyjna również opiera się na wyścigu technologicznym i natrafia oczywiście na problem krótkiego cyklu życia produktów, często niewystarczającego na uzyskanie zwrotu z inwestycji w nowości. Można przypuszczać, że ten sposób konkurowania jest zjawiskiem przejściowym; nieuchronna będzie standaryzacja rozwiązań i zmiana modeli biznesowych.

Brakuje partnera

Działalność badawczo-rozwojowa w firmach prywatnych w Polsce jest słabo rozwinięta. Dominują opracowania przystosowujące technologie do lokalnych warunków. Jednakże w biznesie rośnie świadomość konieczności wyjścia poza działania najprostsze, konieczności podejmowania badań. Prawie wszyscy nasi rozmówcy i respondenci ankiet rozesłanych przez CXO podczas przygotowywania tego materiału poszukują partnerów do wymiany myśli i współpracy w dziedzinie innowacji. Jednak najchętniej poszukują wśród odbiorców, czasem dostawców i konkurentów. Nieliczne prowadzą wspólne badania ze szkołami wyższymi i instytutami za granicą, na ogół z powodzeniem. Przez zagranicę postrzegane są jako innowacyjne i interesujące. Tylko jedna firma na dziesięć myśli o współpracy z krajowymi instytutami i uczelniami. Nie widzą w placówkach naukowych partnera!

Ocenia się, że w szkołach wyższych skupia się ok. 70% krajowego potencjału badawczego, a ponad 20% w Polskiej Akademii Nauk i w instytutach przemysłowych. Nakłady na naukę wykazują od lat tendencję malejącą, więc być może politycy również nie dostrzegają korzyści z jej finansowania. Jeśli tak, to przyczyn tego gigantycznego marnotrawstwa należałoby szukać w samych tych instytucjach.

Bariery innowacyjności - opinie z wypowiedzi i ankiet nadesłanych podczas badania zorganizowanego pr

Bariera finansowa:

  • Małe firmy innowacyjne nie mają środków na zakup kosztownych maszyn wykorzystujących zaawansowane technologie. Praktycznie nie ma źródeł kredytowania takich inwestycji. Nie jest dla nich natomiast problemem zakup licencji, gdyż opłaty są rozłożone w czasie i na ogół zależne od obrotów.

  • Duże firmy innowacyjne odczuwają niedobór środków na rozwój produktów oraz na ich promocję. Programy UE na ogół nie są dla nich atrakcyjne, ponieważ wielkość środków z tego źródła jest znikoma w porównaniu z potrzebami.

  • Potencjał naukowy w Polsce wystarczyłby na to, aby w kilku dziedzinach nasz przemysł uzyskał mocną pozycję w światowej czołówce. Jednakże wymaga to koncentracji dużych środków publicznych na tematy, które byłyby atrakcyjne dla przemysłu. Brakuje na to odwagi i wyobraźni w polityce innowacyjnej państwa.
Bariera prawna:

  • Niestabilność prawa przejawia się obecnie jako niewłaściwy sposób wprowadzania regulacji unijnych i swoista "nadgorliwość" naszych urzędników, którzy często proponują przepisy ostrzejsze niż potrzeba. Przejawia się to nie tylko w sferze normalizacji, ale także podatków.

  • Działalność badawcza przedsiębiorstw jest dyskryminowana w obecnym systemie podatkowym. Jednym z jej przejawów są problemy z zaliczeniem w koszty wydatków poniesionych na tematy niezakończone wynikiem pozytywnym.
Bariera mentalności:

  • Nasi przedsiębiorcy boją się kosztów prac badawczo-rozwojowych, mimo że w typowych przypadkach są one znacznie mniejsze, niż sobie wyobrażają.

  • Nasi przedsiębiorcy często nie wierzą, że "Polak potrafi", mimo że potencjał intelektualny mamy wysoki, a polskie firmy innowacyjne radzą sobie dobrze w porównaniu z zagranicznymi.

  • Drobni przedsiębiorcy niepotrzebnie przegrywają na skutek ryzykanctwa - podejmują trudne zadania, nie mając wystarczającej wiedzy technicznej.

  • Instytucje certyfikujące często ze zbytnią nieufnością odnoszą się do krajowych rozwiązań, preferując sprawdzone już rozwiązania zagraniczne. Na skutek tego certyfikacja ciągnie się niepotrzebnie długo, co sprzyja utrzymywaniu się luki technologicznej dzielącej nasze firmy od czołówki światowej.

  • Korupcja w biznesie ze strony dostawców tradycyjnych produktów stwarza dodatkową, niezasłużoną barierę wejścia na rynek z nowym produktem.

  • Promocja wyróżniających się produktów i firm prowadzona w sposób nieprzemyślany przynosi więcej szkody niż pożytku. Na przykład etykieta w rodzaju "dobry produkt" sugeruje, że inne produkty są niedobre, a przy tym stanowi narzędzie delikatnego szantażu ze strony instytucji przyznającej taki tytuł.