Wielkie ambicje

Znajomi określają ją jako osobę hiperambitną. Patricia Woertz nieustannie znajduje się na listach najbardziej wpływowych liderów biznesu na świecie, a pojęcie "szklanego sufitu" jest dla niej mitem. Sprawnie zarządza koncernem, który nawet w czasach kryzysu chwali się wzrostem przychodów.

Zaczynała jako księgowa i od początku jej największym zawodowym marzeniem było zostanie prezesem zarządu. Dążyła do tego z determinacją, nie zrażając się przeciwnościami losu ani faktem, że pracowała w sektorze tradycyjnie zdominowanym przez mężczyzn.

Praca wypełnia jej całe życie. Współpracownicy dziwili się, że ma rodzinę. Po urodzeniu pierwszego dziecka wróciła do biura niemal natychmiast. Drugi poród przerwał jej służbowe zebranie, sama pojechała do szpitala, gdzie dowiedziała się, że będzie miała bliźnięta. Z powodów zawodowych kilka razy przeprowadzała się do innych części USA razem z całą rodziną, która nie śmiała protestować - na samym początku razem z mężem ustalili, że to jej kariera ma priorytet.

Zobacz również:

Fascynujący przemysł

Jej mama pracowała w szkolnej bibliotece i uważała, że nawet letnie wakacje należy poświęcać na naukę. Patricia i jej brat podróżowali z rodzicami, zwiedzając największe zakłady przemysłowe w Ameryce - fabrykę Heinza, huty stali, rafinerie. Później Woertz twierdziła, że to dzięki tym wyprawom czuła się dobrze w fabrykach, i to był początek jej fascynacji przemysłem. Lubiła patrzeć, w jaki sposób przebiega produkcja, a dociekliwość do tej pory jest jedną z jej charakterystycznych cech do tej pory.

W szkole była gwiazdą i już wtedy była postrzegana jako osoba charyzmatyczna. Gdy skończyła college, dostawała oferty pracy od wszystkich firm, do których poszła na rozmowę kwalifikacyjną. Ukończyła w 1974 r.oku studia na Uniwersytecie w Pensylwanii i zaczęła pracę w dziale księgowości w Ernst & Young w Pittsburgu. Wyznaje zasadę konieczności uczenia się przez całe życie i kontynuowała kształcenie w programie International Executive Development Program na Columbia University.

Po trzech latach pracy w Ernst & Young, gdzie obsługiwała m.in. Gulf Oil, na tyle zaprzyjaźniła się z klientem, że przeszła do jego szeregów. Firma była akurat po zakończeniu śledztwa dotyczącego malwersacji finansowych zarządu i stworzyła swój wewnętrzny dział audytu.