Świat wielu prędkości

W okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego 2009-2012 ukuto pojęcie „Europy dwóch prędkości”. Terminu tego, po dokonaniu pewnej parafrazy, można użyć również w innej konotacji znaczeniowej: świata wielu prędkości. I właśnie to stwierdzenie najlepiej chyba definiuje ducha oraz istotę aktualnych czasów. Współczesny świat pędzi z różnymi prędkościami, co powoduje jego asymetrię.

FOTO: UNSPLASH

Globalizacja jest procesem głęboko zakorzenionym w historii. Można powiedzieć, iż wojny prowadzone przez Aleksandra Wielkiego i wszystkie inne konflikty zbrojne, jakie się w dziejach wydarzyły, wyprawa Krzysztofa Kolumba do Indii, która jak się później okazało zaowocowała odkryciem nowego, wcześniej nieznanego kontynentu – Ameryki, uniwersalistyczne koncepcje Kościoła realizowane przez całe stulecia; wszystko to prowadziło do globalizacji. Świat jakby mimochodem przez cały czas parł do globalizacji, jednak największe przyspieszenie w aspekcie tworzenia globalnych warunków życia nastąpiło na przestrzeni ostatnich 70 lat, w erze bez realnej wojny, ale z towarzyszącą ludzkości nieodzowną świadomością jej potencjalnego zagrożenia.

Gerard Lenski:

„Techniczny rozwój narzędzi komunikacyjnych prowadzi do przewartościowań w sferze gospodarczej, kulturowej, politycznej i wywiera nieprzejednany wpływ na modyfikowanie systemów ekonomicznych, procedury redystrybucji dóbr, a także sposoby wyrównywania społecznych nierówności, oddziałując zarazem na wiele innych dziedzin życia społeczno-ekonomicznego czy społeczno-politycznego”.

Czynnikiem, który w największym stopniu rozwinął i ogromnie zdynamizował globalizację, jest rozwój technik komunikacyjnych. Jak twierdził Leslie White, inspiratorem zmian kołem napędowym społecznej ewolucji jest postęp technologiczny. Zaś precyzyjniej rzecz definiując – zdolność do eksploatowania energii, a więc mobilizowania istniejących zasobów. W sukurs tej opinii idzie amerykański socjolog, Gerard Lenski: „techniczny rozwój narzędzi komunikacyjnych prowadzi do przewartościowań w sferze gospodarczej, kulturowej, politycznej i wywiera nieprzejednany wpływ na modyfikowanie systemów ekonomicznych, procedury redystrybucji dóbr, a także sposoby wyrównywania społecznych nierówności, oddziałując zarazem na wiele innych dziedzin życia społeczno-ekonomicznego czy społeczno-politycznego”. Wraz z przeobrażeniami w dziedzinie komunikacji, zmienia się charakter gospodarki wolnorynkowej, kapitalizmu, demokracji oraz kultury. Być może zabrzmi to banalnie, aczkolwiek jest w tym głęboki sens: globalizację dobrze ilustruje przejście od pieniądza papierowego do pieniądza elektronicznego, co pociągnęło za sobą również ogromne zmiany w sferze gospodarczej i kulturowej.

Zobacz również:

Momenty krytyczne

W dziejach ludzkości wydarzyło się wiele doniosłych rzeczy, które umożliwiały globalizację. Jednak szczególnie dwie sprawy niosły ze sobą ogromny ciężar gatunkowy i były kluczowe z punktu widzenia rozwoju procesów globalizacyjnych: wynalezienie druku w 1450 roku oraz rewolucja cyfrowa dokonana w epoce zimnej wojny – wynalezienie i upowszechnienie Internetu. To były dwa momenty krytyczne w historii cywilizacji.

Wynalezienie druku pozwoliło na komunikowanie się ludzi ze sobą, bez konieczności pozostawania w stanie fizycznego doświadczenia, stworzyło podstawy do powstania oraz rozwoju prasy, która na wiele lat zawładnęła komunikacją. Druk zrewolucjonizował całą sferę ludzkich kontaktów. Jednocześnie pozwolił na przejście od gospodarki feudalnej do kapitalizmu, poprzez wytworzenie i jednoczesne rozszerzenie tej kategorii, którą niemiecki filozof i socjolog, Jurgen Habermas, nazywa sferą publiczną. Wprowadzenie druku nie tylko poszerzyło zasięg relacji komunikacyjnych, ale w ślad za tym również stosunków gospodarczych i handlowych. Produkcjonizm był w coraz większym stopniu zastępowany przez cyrkulacjonizm, relacje produkcji (kapitał – praca) były wypierane przez stosunki wymiany (kupujący – sprzedający). W ten sposób powstało pole dla handlu oraz spekulacji.

Wielkie przyspieszenie

Rewolucja cyfrowa nie zmieniła komunikacji opartej na druku, a nawet w wymiarze treści była jej kontynuacją, jednak nadała jej nowe formy oraz wytworzyła nowe, dynamiczne narzędzia komunikacyjne. Rzeczy zaczęły dziać się o wiele szybciej niż do tej pory. Radykalnie rozszerzył się zasięg ludzkiego doświadczenia oraz zmienił jego kierunek, co z kolei zmodyfikowało sposób funkcjonowania grup odniesienia, przestawiając je z trybu wertykalnego na horyzontalny. Dziś nie porównujemy się z naszymi przodkami lecz z naszymi rówieśnikami z innych części świata: Niemcami, Francuzami, Brytyjczykami, Amerykanami. To pociągnęło zaś za sobą wzrost aspiracji w sensie satysfakcji z życia: chcemy żyć tak jak społeczeństwa państw wysokorozwiniętych, oczekujemy konwergencji w dziedzinie gospodarki i kultury; domagamy się ujednolicania świata w wymiarze politycznym.

Integracja wobec globalizacji

Integracja polityczna, wbrew różnego rodzaju twierdzeniom, nie jest ideą czy projektem wymyślonym przez polityków ani też przez nich entuzjastycznie forsowanym. Integracja w dobie globalizacji jest tak naprawdę ratunkiem przed zagładą.

Integracja polityczna, wbrew różnego rodzaju twierdzeniom, nie jest ideą czy projektem wymyślonym przez polityków ani też przez nich entuzjastycznie forsowanym. Ten mechanizm napędza się sam. Ona wynika z ducha czasu, dziejowej konieczności, logiki rozwoju; jest jakby odpowiedzią, koniecznym następstwem procesów, które zaszły na kanwie techniki, a w ślad za tym gospodarki. Zrozumieli to Amerykanie 230 lat temu, tworząc unię państwa – Stany Zjednoczone Ameryki; aktualnie świadomość integracyjnej konieczności dociera do narodów europejskich. Integracja w dobie globalizacji jest tak naprawdę ratunkiem przed zagładą.

Współczesny świat posiada kilka istotnych cech, które go definiują, jednocześnie mocno odróżniając od wcześniejszych okresów historycznych.

Obezwładniająca prędkość. Jak pisze były wicepremier polskiego rządu, a obecnie wykładowca Akademii im. Leona Koźmińskiego, prof. Grzegorz Kołodko, w swojej książce „Wędrujący świat”: „rzeczy dzieją się tak jak się dzieją, gdyż wiele rzeczy dzieje się naraz”. Można dopowiedzieć, że w mgnieniu oka. Często

Destabilizacja jako stała

Jeszcze jakiś trend kulturowy nie zaczął dobrze obowiązywać, a już nadchodzi jego kres. Rację mają politolodzy, iż z perspektywy historiozoficznej nie można mówić o stabilizacji lecz tempie destabilizacji, tymczasem dziś to tempo destabilizacji jest ogromne.

zmiany są tak szybkie, że ludzka percepcja oraz świadomość za nimi nie nadąża. Kultura nie nadąża za zmianami zachodzącymi w dziedzinie postępu technicznego czy gospodarki. Jeszcze jakiś trend kulturowy nie zaczął dobrze obowiązywać, a już nadchodzi jego kres. Rację mają politolodzy, iż z perspektywy historiozoficznej nie można mówić o stabilizacji lecz tempie destabilizacji, tymczasem dziś to tempo destabilizacji jest ogromne.

Asymetria wymiarów. Prędkość z jaką pędzi cywilizacja nie dla wszystkich wymiarów rzeczywistości społecznej oraz obszarów geograficznych jest równa. Jedni jadą szybciej, inni wolniej; jedni pędzą rakietą, inni jadą samochodem, a jeszcze inni idą pieszo.

W okresie wielkiego kryzysu ekonomicznego 2009-2012 ukuto pojęcie „Europy dwóch prędkości”, uwypuklając jakby nierówności gospodarcze pomiędzy bogatą północą a biednym południem, czy w innym ujęciu państwami starej Unii Europejskiej (EWG), a dawnymi krajami socjalistycznymi.

Terminu tego, po dokonaniu pewnej parafrazy, można użyć również w innej konotacji znaczeniowej: świata wielu prędkości. I właśnie to stwierdzenie najlepiej chyba definiuje ducha oraz istotę aktualnych czasów. Współczesny świat pędzi z różnymi prędkościami, co powoduje jego asymetrię.

Jeżeli dla celów czysto analitycznych rozdzielimy najważniejsze wymiary świata, które w rzeczywistości realnej się krzyżują i przenikają, to zauważymy, że prędkość polityczna nie jest równa prędkości gospodarczej, a ta z kolei nie jest taka sama jak prędkość kulturowa.

W wymiarze gospodarczym świat jest już względnie zintegrowany, w coraz większym stopniu mamy do czynienia z globalnymi procesami gospodarczymi, trendy oraz turbulencje ekonomiczne w jednej części świata wywierają wpływ na to co dzieje się gdzieś indziej, mimo że konkretne obszary oddzielone są o tysiące kilometrów; wszelkie żywioły, krachy, oraz kryzysy gospodarcze mają globalny zasięg. Również kultura w coraz większym stopniu się globalizuje. Tymczasem polityka wciąż jest lokalna, tkwi w rozdrobnieniu, w Europie i wielu innych częściach świata mamy do czynienia z państwami narodowymi; inaczej mówiąc proces polityczny został w tyle i nie nadąża za tempem zjawisk gospodarczych. Dzisiejszy świat jest nierówny, używając języka informatycznego – niekompatybilny, niespójny i niepoukładany, i niestety czy nam się to podoba czy nie, w takim kształcie skazany jest na zagładę.

Szum informacyjny. Globalizacja wytwarza chaos komunikacyjny. Olbrzymia prędkość biegu spraw powoduje, że ludzkie doświadczenie za tym nie nadąża, a percepcja nie jest w stanie nawet pewnych faktów odnotować. Społeczeństwa żyją jakimś wydarzeniem, a po chwili o tym zapominają. Prędkość implikuje szum informacyjny, który stał się jej konsekwencją. Skoro wiele rzeczy dzieje się naraz, to tak naprawdę nie wiadomo co się dzieje.

Z rewolucją cyfrową, a mówiąc bardziej ogólnie – z globalizacją – wiążą się cztery pokrewne zjawiska, które ten proces (globalizacji) niejako umożliwiły.

Miniaturyzacja. Cyfrowy zapis informacji powoduje, że do ich przenoszenia, przechowywania, czy przetwarzania możemy używać coraz bardziej zminiaturyzowanych urządzeń. To co kiedyś można było oglądać jedynie w filmach sensacyjnych z Jamesem Bondem w roli głównej, obecnie masowo weszło do powszechnego użytku. Dawniej aparat fotograficzny, odbiornik radiowy, czy nawet telefon komórkowy trzeba było nosić w wielkiej torbie, dziś bez problemów mieści się w kieszeni spodni.

Integracja. W przeszłości poszczególne nośniki informacji (gazeta, radio, telewizja, telefon, komputer) mogły istnieć tylko oddzielnie, każdy osobno; dziś mogą bez problemów funkcjonować razem, czyli wszystko w jednym urządzeniu. Cyfryzacja, miniaturyzacja oraz integracja doprowadziły do sytuacji, w której człowiek jest w stanie permanentnego podłączenia do sieci i może nieustannie intelektualnie transcendować miejsce swojego fizycznego pobytu, przekraczać fizyczne ograniczenia. Doświadczenie duchowe jest coraz bardziej nieparalelne wobec doświadczenie fizycznego. Upowszechnia się telepraca, biura wirtualne, edukacja prowadzona przy użyciu narzędzi komunikacyjnych, telebiznes, pieniądz cyfrowy. W obrębie gospodarki wolnorynkowej tworzy się to, co hiszpański socjolog, Manuel Castells, nazywa społeczeństwem sieciowym, zmieniając zarazem postacie i formy kapitalizmu.

Interaktywność. W dobie globalizacji zmienia się również charakter audytorium. Publiczność staje się interaktywna, zyskuje walor kreatywny. Dziś ludzie składający się na audytorium nie są jedynie biernymi odbiorcami przekazu, lecz posiadają potencjał modyfikacji, mogą go na bieżąco modyfikować, korygować. W aspekcie aksjologicznym ta cecha upodmiatawia publiczność, daje jej atrybut kreowania rzeczywistości medialnej i weryfikowania informacji.

Potencjał globalności. Wszystkie wymienione powyżej rewolucje doprowadziły do jeszcze jednej: upowszechnienie Internetu spowodowało, że obecnie uległy zatarciu granice pomiędzy tym co lokalne a tym co globalne. W erze Internetu każde wydarzenie czy przekaz zawiera w sobie potencjał globalności. Coś co jest lokalne w jednej chwili może stać się globalne. Znana dewiza: „działaj lokalnie, myśl globalnie” uzyskuje jakby nowy sens. Lokalność transcenduje własne granice. Dziś w jednej chwili można stać się milionerem albo gwiazdą mediów. Niestety prawidłowość ta działa również w drugą stronę.

Najważniejszy kapitał

Globalizacja przewartościowała postać kapitału, w gospodarce feudalnej kapitałem była ziemia, po rewolucji przemysłowej, gdy powstała gospodarka przemysłowa – środki produkcji, fabryki i zakłady pracy, w gospodarce liberalnej pieniądze oraz aktywa finansowe, w gospodarce informatycznej w miejsce pieniędzy coraz bardziej wchodzi informacja.

To właśnie informacja jest współcześnie podstawowym, najważniejszym kapitałem. Ten kto dysponuje szybkością pozyskiwania, a także przetwarzania informacji, będzie zarabiał ogromne pieniądze. W dobie globalizacji wzrosła rola spekulacji.

Kapitalizm ulega pewnemu wypaczeniu. Sens tego procesu najlepiej chyba uchwycił James Burnham w „Rewolucji menadżerów”, która polega na oddzieleniu własności od zarządzania. Współczesny kapitalizm wykreował nową ważną grupę ludzi – menedżerów – zarządzających kapitałem, którzy jednak nie zawsze zabiegają o dobro wspólne i niekoniecznie optymalizują zyski płynące z zarządzania własnością właścicieli.

Miraże konwergencji

Kształtowana przez przekaz medialny świadomość, że w innych częściach świata można żyć lepiej pociąga za sobą wzrost aspiracji pragnienie konwergencji, a więc wyrównywania poziomów egzystencji gospodarczej, a także kulturowej.

Amerykański socjolog, Immanuel Wallerstein stawia nawet diagnozę końca kapitalizmu, gdyż wyczerpały się jego zasoby związane z podbojami peryferii przez centra, a także powoli kończą się możliwości eksploatacji istniejących na podbijanych terenach surowców oraz taniej siły roboczej.

W opinii Wallersteina mamy do czynienia z nowymi okolicznościami zwiastującymi przeobrażenie kapitalizmu w inną formację społeczno-gospodarczą. Negatywne procesy demograficzne prowadzą do kurczenia potencjału taniej siły roboczej zamieszkującej tereny rolnicze, dynamicznie postępuje emancypacja życia społecznego, czego egzemplifikacją są oczekiwania sprawiedliwej płacy minimalnej, czyli godziwego wynagrodzenia, poprawienia opieki zdrowotnej, jak również ułatwienia dostępu do edukacji.

W ramach globalizacji następuje stopniowa demokratyzacja życia społeczno-gospodarczego. Kształtowana przez przekaz medialny świadomość, że w innych częściach świata można żyć lepiej pociąga za sobą wzrost aspiracji pragnienie konwergencji, a więc wyrównywania poziomów egzystencji gospodarczej, a także kulturowej.

Jak pisał Thomas L. Friedman w książce pt. „Zrozumieć globalizację. Lexus i drzewo oliwne”: symbolem starego świata był mur, symbolem nowego jest sieć”.

O autorze

Roman Mańka jest redaktorem naczelnym blogu eksperckiego fundacji FIBRE oraz dziennikarzem magazynu „Ambasador”. Jest również publicystą i pisarzem, autorem książek popularno-naukowych z zakresu socjologii i politologii. W przeszłości pracował w mediach lokalnych, opisywał sprawy z zakresu działalności zorganizowanych struktur przestępczych. Publikował również w mediach ogólnopolskich, pełnił funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej oraz szefa działu krajowego tegoż czasopisma, jego artykuły były publikowane w Onet.pl, Interia.pl, Forbes.pl, Inwestycje.pl. a także w magazynach Home&Market i Gentleman. Obecnie zajmuje się analizami z zakresu filozofii, socjologii, socjologii wiedzy, socjologii polityki, politologii, geopolityki i globalizacji.