Strefa KOMFORTU - oaza luksusu w samochodzie

Jest granica, za którą samochód przestaje być zwykłym środkiem transportu służącym do przemieszczania się z punktu A do B. Zmienia się w oazę luksusu i generator przyjemności z jazdy. Za nią pieniądze nie grają roli. Producenci aut doskonale o tym wiedzą i prześcigają się w oferowaniu coraz bardziej wyszukanych udogodnień, które odpowiadają za komfort fizyczny i psychiczny podróżujących.

Światło i dźwięk

Wzrok i słuch są odpowiedzialne za odbiór większości docierających do umysłu bodźców. O charakter i jakość tego przekazu producenci samochodów potrafią zadbać w wyrafinowany sposób. Światła „ambientowe”, muzyka serwowana na poziomie godnym sali koncertowej… W Audi A8 do stworzenia nastrojowej atmosfery w kabinie służy specjalny pakiet oświetlenia w technologii LED z możliwością wyboru barwy światła (zorza polarna, kość słoniowa, kombinacja barwy rubinowej i zorzy polarnej) z regulacją natężenia z czterech stref wnętrza oraz aż 20-stopniową regulacją za pomocą panela MMI. Wśród efektów jest m.in. sprytna iluminacja konsoli środkowej, dzięki której cały ten moduł wygląda jak zawieszony w powietrzu.

Z kolei w Mercedesie klasy S gra świateł „wspomaga” niezwykle zaawansowany system audio. Zestaw nagłaśniający surround Burmester High-End 3D (24 wysoko wydajne głośniki, 24 kanały wzmacniacza, łączna moc 1540 W) został opracowany specjalnie dla tego modelu, dzięki czemu zapewnia idealnie czysty, przestrzenny dźwięk. Oprócz atrakcji akustycznych układ serwuje podróżującym także fajerwerki wizualne: po uruchomieniu systemu głośniki wysokotonowe zamontowane przy przednich słupkach ustawiają się w najkorzystniejszej pozycji, a po włączeniu oświetlenia wnętrza Ambiente podświetlone zostają jedną z siedmiu wybranych barw.

Zobacz również:

Chirurgiczna precyzja latającego dywanu

Kontakt z drogą może zarówno zwiększać, jak i zmniejszać radość z jazdy oraz komfort podróżowania – wszystko zależy od drogi. Producenci aut tak projektują zawieszenia samochodów, żeby podnosić przyjemność i wygodę, minimalizując nieprzyjemności. Stąd dostępność w samochodach aktywnych, adaptacyjnych amortyzatorów, systemów w czasie rzeczywistym dostosowujących pracę zawieszenia nie tylko do rodzaju nawierzchni, ale i stylu jazdy kierowcy, a także programów, dzięki którym za jednym naciśnięciem przycisku luksusowa, miękko resorująca limuzyna zmienia się w rysujące zakręty niczym cyrklem auto wyczynowe.

Jak daleko można się posunąć w zabieganiu o najwyższy komfort, pokazuje Mercedes, którego układ Magic Body Control jest gotów na przyjęcie nierówności, jeszcze zanim auto na nią najedzie. Udało się to uzyskać przez połączenie aktywnego zawieszenia układu jezdnego z systemem, który za pomocą kamery skanuje, a potem rejestruje informacje o nawierzchni tuż przed maską. Na ich podstawie system błyskawicznie oblicza strategię amortyzacji dla każdego z kół. Dzięki temu są one najlepiej przygotowane do zniwelowania nierówności.

Jak za dnia

Stało się jasne, że halogeny, ksenony, biksenony powoli odchodzą w przeszłość. Nawet światła w pełni LED-owe nie robią już aż takiego wrażenia (można je mieć choćby w Seacie Leonie). Przyszłość należy do świateł laserowych, których zasięg jest nawet dwa razy większy niż klasycznych LED-ów i obejmuje aż 600 m przed autem. Na dodatek światło, jakie dają, ma bardzo przyjazną barwę, zbliżoną do barwy światła dziennego. Oczywiście, dzięki licznym systemom pomocniczym ich działanie jest w pełni dostosowane do warunków na drodze – nie oślepiają innych uczestników ruchu, ale za to intensywniej doświetlą ewentualne przeszkody. Ważne, że zużycie energii potrzebnej do tak imponującej iluminacji jest aż o 30% mniejsze niż w przypadku i tak superoszczędnych LED-ów, a same lampy są praktycznie wieczne, bo ich trwałość ma być równa żywotności auta. Laserowe oświetlenie dostępne jest jako opcja w hybrydowym modelu BMW – i8. Na styczniowych targach CES w Las Vegas producent ten zapowiedział kolejną generację laserowych świateł, które, opierając się na danych z systemu GPS i map nawigacji, będą aktywnie doświetlać zakręt, zanim jeszcze nastąpi skręt kierownicy. Oświetlą także punktowo „żywą przeszkodę” (człowieka lub zwierzę) wykrytą wcześniej przez czujniki podczerwieni systemu NightView. Dzięki temu będzie ona widoczna już z odległości 100 m. Przydatna może okazać się też nowa funkcja High Power. Po wykryciu np. zwężenia spowodowanego remontem drogi, obecności maszyn budowalanych czy innych przeszkód na drodze, które mogą utrudnić przejazd auta, system wyświetli je odpowiednio wcześniej na nawierzchni, pokazując schematycznie samo zwężenie wraz z nałożoną na nie szerokością samochodu.

Zrelaksuj się

Producenci troszczą się nie tylko o dobry nastrój kierowcy i pasażerów (muzyka płynąca z doskonałych głośników, nastrojowe światło, liczni „asystenci” pomagający w prowadzeniu auta), ale także i o ich ciała. Stąd m.in. oferta foteli z masażem dostępnych np. w Audi A8 czy Mercedesie klasy S. W tym ostatnim taki fotel masuje na aż sześć sposobów (m.in. relaksując lub stymulując). Można także, jak u profesjonalnego masażysty, wybrać intensywność zabiegu – silną lub słabą. A wszystko to odbywać się będzie w mgiełce jednego z czterech szlachetnych zapachów rozpylanych przez system Air-Balance, który dba także o najwyższą jakość powietrza w kabinie, starannie je filtrując i jonizując.

Grunt to spokój

Co komu po wspaniale grającym audio, fotelu, który masuje na sześć sposobów czy perfekcyjnie niwelującym nierówności zawieszeniu, jeśli prowadzenie auta okazuje się zbyt absorbujące. U niektórych wywołuje nawet spory stres. Spokojna głowa. Zaawansowane układy i systemy potrafią skutecznie zadbać o komfort psychiczny kierowcy. Zagwarantują, że samochód „zrobi” wszystko, żeby ułatwić mu prowadzenie pojazdu i żeby nie dopuścić do wypadku, a jeśli już do niego dojdzie, zminimalizować jego skutki. Systemy takie najczęściej zwane są „asystentami”. Są wśród nich m.in. asystenci świateł (dbający o to, żebyśmy nie musieli pamiętać o przełączaniu świateł drogowych na mijania, kiedy z przodu nadjeżdża inny pojazd), skrzyżowań (wykryją pojazdy przecinające tor ruchu auta), wiatru bocznego (przyhamowując odpowiednie koła, utrzymają stabilność pojazdu przy silniejszym podmuchu wiatru lub wyjeździe z tunelu).

Przed wyprzedzaniem ostrzegą o pojeździe schowanym w martwym polu lusterka, a gdy niechcący zjedziemy z pasa ruchu (np. przysypiając za kierownicą), zaalarmują nas, a część z nich dodatkowo samodzielnie skoryguje tor jazdy. Pomogą też zjechać ze wzniesienia i załatwią za nas praktycznie cały manewr parkowania (równoległego lub prostopadłego – klient nasz pan), i to w miejscu, w którym auto zmieści się dosłownie na milimetry.

Inne systemy wykryją przeszkodę przed samochodem i same zahamują – zarówno w ruchu miejskim, jak i przy szybkiej jeździe na autostradzie. Jeśli jednak kolizja jest nieunikniona, przewidzą to: domkną okna, dociągną pasy, a po uderzeniu odetną dopływ paliwa, włączą hamulec, żeby auto bezwładnie nie toczyło się dalej, odblokują zamki drzwi, a także wezwą pomoc, przesyłając do dyspozytorów dokładne dane o położeniu auta.

Brzmienie silnika z… głośnika

Producenci ciężko pracują w specjalistycznych laboratoriach nad maksymalnym wyciszeniem kabiny bądź wręcz przeciwnie – techniką dostarczenia do jej wnętrza jak najlepiej podanego dźwięku jednostki napędowej. Specjalne systemy dbające o jego jakość i natężenie, oparte na układach łączących membrany, panele, kanały akustyczne (można długo wymieniać), stosuje wielu znamienitych producentów, m.in. Porsche czy Lexus. Zagorzałych fanów prawdziwej motoryzacji może nieco bulwersować „podkręcanie” dźwięku silnika przez… głośniki systemu audio. Taka zabawa jest jeszcze do wybaczenia w przypadku modeli popularnych, choćby Renault Clio (które dzięki systemowi R-Link może brzmieć jak… Nissan GT-R). O dziwo, producentem, który się zdecydował na taki zabieg, jest BMW. To chyba jedna z ostatnich marek, po której można by się spodziewać tego typu sztuczek. Tymczasem są one stosowane w tak ważnym dla marki modelu jak BMW M5.

O honor i dobre samopoczucie kierowcy w nieco inny sposób dba Audi, tu jednak chodzi o drobne „oszustwo” maskujące obecność diesla pod maską. W przypadku pracującego w modelach SQ5, A6 i A7 silnika 3.0 TDI/313 KM nie tylko kierowca słyszy szlachetniejszy niż w rzeczywistości dźwięk. Żeby podnieść jego osobiste poczucie prestiżu, w rurze wydechowej napędzanych tą jednostką modeli zamontowano generator dźwięku, który dieslowskie V6 zmienia w potężne, szlachetnie mruczące benzynowe V8.

Uwaga na podróbki!

Dobrom luksusowym niemal od zawsze towarzyszą lepsze lub gorsze imitacje. Podrabia się wszystko: Rolexy, torby Louis Vuitton, kratkę Burberry… Okazuje się jednak, że podrobić można też wyposażenie samochodu. Wyposażeniem jest w tym przypadku brzmienie silnika generowane przez… system audio. Pewien zdolny haker tak skutecznie zaingerował w oprogramowanie odpowiedzialne za uszlachetnianie dźwięku silnika BMW M135i, że auto to zaczęło brzmieć jak znacznie droższy (ale również wspomagany dźwiękowo) model M4.

Twój osobisty sługa

Dzięki usłudze Concierge oferowanej wraz z systemem BMW Connected Drive nigdy nie jesteś sam. A dokładnie: zawsze w pogotowiu jest ktoś, kto gotów jest ci pomóc, doradzić – 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Wystarczy, że naciśniesz odpowiedni przycisk, a system połączy cię z konsultantem, który znajdzie włoską restaurację, sklep dla wędkarzy, najbliższy bankomat, stację benzynową czy aptekę. Doradzi, co ciekawego można obejrzeć w nieznanej okolicy, co grają w kinie, sprawdzi godziny odlotów na lotnisku, zarezerwuje pokój w hotelu. Kiedy już na coś się zdecydujesz, wyśle od razu dane teleadresowe wybranego miejsca wprost do nawigacji w twoim samochodzie.

Twoja druga skóra

Jednym z najbardziej charakterystycznych symboli luksusu w aucie są skórzane obicia, ale skóra skórze nierówna. Materiały, które uchodzą za całkiem przyzwoite w markach popularnych, w Aston Martinie nie zasługiwałyby nawet na wykończenie rantów puchatych miękkich dywaników z najlepszej angielskiej owczej wełny, które podróżujący modelem Vanquish mają pod stopami. Do tego jest używana specjalna skóra, z której produkuje się najwyższej jakości siodła. Szczególną wagę do jakości skóry przywiązuje się w Rolls-Roysie.

Przed ostatecznym wyborem każdy kandydujący do stania się tapicerką tego luksusowego auta płat skóry jest bardzo dokładnie oglądany i sprawdzany. Nie ma tu prawa być nawet najmniejszej skazy, blizny, śladu po użądleniu owada. Wszystkie elementy pochodzą z jednej partii, żeby były jak najbardziej jednolite. Dalej skóry są przygotowywane i farbowane w sposób, który ma im zapewnić długowieczność. Tapicerowanie wnętrza Rolls-Royce’a Phantoma trwa dwa tygodnie. W tym czasie, oczywiście ręcznie, tworzona jest niebywale wymagająca układanka z 450 skórzanych płatów, które są z zegarmistrzowską precyzją spasowywane pod względem koloru oraz z troską o jak najpłynniejsze przejścia w fakturze materiału.

„Pamiętliwa” Tesla

Najnowsza wersja oprogramowania (liftingi powoli odchodzą w przeszłość) rzadko jeszcze u nas spotykanego elektrycznego supersportowego auta Tesla Model S zawiera nowe udogodnienie, które zdecydowanie ułatwia życie prowadzącemu samochód, a także chroni samo auto. Kiedy kierowca wyposażonej w powietrzne zawieszenie Tesli zwiększy prześwit, np. przed przejazdem wyboistym odcinkiem drogi, pokonując wyjątkowo wydatny próg zwalniający czy w końcu wdrapując się na stromy podjazd do swojego garażu, system GPS to zapamięta. Następnym razem, kiedy Tesla będzie zbliżać się do zarejestrowanych miejsc, auto już samo – bez udziału kierowcy – uniesie nadwozie na odpowiednią wysokość.

Proszę nie trzaskać drzwiami

Nie trzeba – luksusowe Audi i BMW domkną je za ciebie. Poradzą sobie także z zatrzaśnięciem niedomkniętej klapy bagażnika. System siłowników sam delikatnie dociąga drzwi lub pokrywę kufra do zamka.

Masz zajęte ręce? Otwórz bagażnik nogą

To udogodnienie to nie tylko domena aut wyższej klasy (jest obecne m.in. w BMW serii 7). Pojawia się nawet w modelach tańszych i stosunkowo popularnych, takich jak Volkswagen Passat czy Ford Kuga. Wystarczy ruch stopy pod zderzakiem i klapa sama się odblokowuje, a następnie unosi. Oczywiście, bez kluczyka w kieszeni takie czary nie będą działać.

Szalik z… powietrza

Nie od dziś wiadomo, że do krajów, w których kabriolety sprzedają się wyjątkowo dobrze, należą państwa z północy Europy. A klimat w tych regionach raczej nie rozpieszcza. Naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom osób, które za wszelką cenę chcą podróżować z otwartym dachem – niezależnie od pogody czy pory roku – wychodzą specjalnie dla nich stworzone rozwiązania. Zgodnie z nazwą system Air Scarf (Mercedes) za pomocą wylotów ciepłego powietrza umieszczonych w zagłówkach otula szyje podróżujących szalikiem z ciepłego powietrza.