Rozmowy z lodówką

Skutkiem internetu rzeczy, cyfryzacji, świat będzie inny. Na szczęście, mimo obaw o dominację maszyn nad człowiekiem, w każdej hipotetycznej sytuacji Człowiek Przyszłości będzie miał ostatnie słowo. Oby, jakimś zbiegiem okoliczności, w każdej rozmowie nie było ono dokładnie to samo.

Skoro wszystko się zmieni to ciekawe jakie będzie? Prognozy zwykle grupują się wokół dwóch skrajnych punktów. Albo wszystko będzie cudownie, nadejdzie nowa, niezwykła JAKOŚĆ naszego życia, albo mamy czarne proroctwa (mniej liczne, bo niesponsorowane), że wszystko się wywali, hakerzy nas okradną, wrogowie zablokują, wybuch na słońcu zniszczy sieci i dane itd. A w życiu zwykle dotąd bywało zwyczajnie, ani tak wspaniale, ani tak tragicznie , tylko JAKOŚ. Kogoś pewnie okradną, kogoś pewnie zablokują, ale komuś zostanie kasy na taką lodówkę co sama zamawia piwo i jeszcze można z nią o tym rozmawiać.

I o ile przy pierwszym egzemplarzu atrakcją i szpanem jest, że lodówka i zamawia, i rozmawia, o tyle na dłuższą metę ważne okaże się, co zamawia, i jak rozmawia. Uzbrojeni w wiedzę z rozlicznych prognoz i obietnic marketingowych ostatnich kilku lat, możemy spróbować zabawić się w przewidywanie. Akurat jest lato, wakacje, więc możemy chyba zrezygnować na chwilę ze śmiertelnej powagi.

Zobacz również:

Jesteśmy w niedalekiej przyszłości. Ponieważ w każdym miejscu są już zainstalowane dziesiątki podłączonych do sieci rupieci, sporo z nich zapewne z malutkimi, niewidocznymi mikrofonami i kamerami, więc bez problemów możemy posłuchać, jak w wygodnym smart-mieszkaniu rozmawiają Lodówka i Człowiek Przyszłości.

CP. - Dlaczego ciągle dostaję to piwo „Kosmos”?!

L. – Bo najbardziej je lubisz, obserwujemy co pijesz w barach, i co kupowałeś.

– Owszem, piłem to ostatnio parę razy z Szefem, bo On najbardziej lubi „Kosmos”. Ale ja nie cierpię!

- Cieszę się, że Twój szef też lubi „Kosmos”.

- Masz kupić coś innego!

- Na cały rok kupiłam „Kosmos”, bo wtedy taniej wychodzi, a najbardziej je lubisz. Poza tym była jeszcze ekstra promocja.

- Jaka?

- Och! Dostaniemy takie śliczne magnesy na drzwiczki, z różowym futerkiem...

- *!\&@*!!!!!!

Myśląc o tym artykule wyobrażałem sobie wiele możliwych dialogów, wiele scenariuszy. Na szczęście, mimo obaw o dominację maszyn nad człowiekiem, w każdej hipotetycznej sytuacji Człowiek Przyszłości miał ostatnie słowo. Jednak, jakimś zbiegiem okoliczności, w każdej rozmowie było ono dokładnie takie samo.

A co do tych magnesików na drzwiczki. Prawdopodobnie nie wychodzi to za granice realnej prognozy, bo jeśli mamy zamiar zaimplementować sztuczną inteligencję skutecznie, to jakieś uczucia będzie musiała przejawiać. Czy to jako produkt uboczny, czy też jako warunek konieczny „inteligentności”. A nawet jak nie od razu, to i tak, taka lodówka to kosmos. Wróćmy zatem do obserwacji.

CP - Dlaczego mamy trzy półki pełne musztardy?

L - Zamówiłam dwa słoiki. Ale podobno hakerzy dopisali zero do każdego zamówienia. Swoją drogą ciekawe, że tylko na musztardy jednego producenta.

- Anulujemy to!

- Nie da się. Otwierając drzwiczki zatwierdziłeś zakup. Przelew już poszedł automatycznie z Twojej karty.

- Ale to bez sensu! Nie zgadzam się.

- Już się zgodziłeś, na 389 stronie ogólnych warunków.

- Nie mogłem podpisać takiej głupoty. Może nie przeczytałem.

- Podpisałeś też, że przeczytałeś i zrozumiałeś.

- **rrrrrrr*a!!!!!!

Ile osób czyta te same od lat umowy licencyjne na kolejne wersje Windows'a i Office'a? (Aby czy aby na pewno te same???). Skoro świat ma się zmienić radykalnie, to chyba będzie trzeba będzie się przełamać i poczytać, przy każdym nowym wynalazku będzie to pewnie ze sto stron drobnym drukiem, interpretowanych według amerykańskiego prawa. A czytać warto by ze zrozumieniem, więc nie po łebkach. No, na mój prywatny gust, JAKOŚCI mojego życia bardzo to nie podniesie, ale cóż, postęp wymaga ofiar – JAKOŚ to będzie.

Ale nie znaczy to, że będzie tylko nudno. Z ćwiczeń bardziej intelektualnych mamy na przykład: jak rozróżniać działania hakerów, błędy programisty, własną nieumiejętność obsługi, od działań nieetycznego sprzedawcy? Choć zresztą, czy to taka istotna różnica, czy jesteśmy ofiarą hakera, producenta czy też pomyłki programisty, kiedy lodówka pełna musztardy? A gdyby jednak chcieć się nie dać wykiwać, nawet pójść do sądu, to co mogłoby być dowodem w ewentualnym procesie? Cały incydent odbył się gdzieś w chmurze obliczeniowej, może nawet równolegle po kawałku w kilku chmurach, których styk w pełni ogarnia tylko kilka osób na świecie. Jedyne co mamy na pewno w ręku, to słoiki po musztardzie (przepraszam: i zakrętki...).

Oczywiście, zamiast dzielić włos na czworo i narzekać, mogę się po prostu przenieść do innego dostawcy. Tylko jak się za to zabrać, skoro już od wielu miesięcy wszystkie zakupy i dostawców wybierały moje przedmioty. No i czy inny będzie lepszy?

Jeszcze inny wątek: czy moja firma ubezpieczeniowa podniesie mi składkę w polisie na życie jeśli się dowie, że jem tyle musztardy? (Co za głupie pytanie „Jeśli się dowie” – przecież od razu wie! **rrrrrrr*a!!!!!!).

Taka lodówka przyszłości chyba będzie też w stanie podejmować w razie potrzeby działania korygujące.

L - Już się tak strasznie nie martw tą musztardą. Dokupimy proporcjonalnie kiełbasek, potrzeba 53kg.

CP – Nie!!! Nie chcę żadnych kiełbasek!

- Już są zamówione. Bilansowanie Twojej diety działa automatyczne, bo naszą misją jest zapewnić Ci harmonijne odżywianie. To nasze święte zobowiązanie, zapisane na 545 stronie Ogólnych Warunków Świadczenia Usług.

- Chcę wyłączyć to bilansowanie natychmiast!

- Nie mam takiej opcji. Musiałbyś dokupić mi moduł przełączania na hybrydowo-manualne-semiracjonalne ustalanie diety, on kosztuje tylko 300 dolarów.

- **rrrrrrr*a!!!

W dzisiejszych prognozach i obietnicach dużo o tym co potencjalnie jeszcze można będzie "ucyfrowić", czyli dokąd możemy dojść. Dialogi podobne do powyższego nasuwają mi pytanie, niby podobne, ale w istocie inne i ważne: a dokąd byśmy chcieli dojść?

A propos chodzenia: w czasie gdy toczą się te przyszłe dialogi, niepotrzebnie sugerujące, że odpowiednia temperatura piwa jest w życiu najważniejszą rzeczą, zapewne nie wszyscy utoną w przyziemności. Technologii trzeba koniecznie użyć do wyższych celów – może na przykład niektóre Kościoły dofinansują swoim wiernym buty, które się same rozwiązują, gdy ich właściciel próbuje zejść na złą drogę.

Na pewno, na pewno, w nowym, wspaniałym świecie łatwiej będzie realizować swoje pasje społeczne, i zmaterializować dobre intencje, które dziś, niestety tak często, pozostają wyłącznie intencjami. Posłuchajmy.

CP – Gdzie są te cholerne kiełbaski, zaprosiłem na wieczór całe biuro, żeby je dziś skończyć.

L - Nie ma już żadnej – wszystko zjedli bezdomni.

- Jacy bezdomni? Dlaczego jedzą moje kiełbaski?

– Napisałeś na Facebooku, że porządny człowiek, mając czegoś za dużo, powinien się dzielić z tymi co cierpią niedostatek.

- Nikt obcy nie będzie mi tu łaził po domu. Jak mogli tu wejść?

– Przecież zamek kupiłeś w „Internet of Things Sp. z n.n.” , on też ma się optymalizować do Twoich preferencji i czyta co piszesz w sieci.

- **rrrr*a!!!!!!

I znów popatrzmy z boku. Może nie od razu każdy zamek będzie taki inteligentny (na początek tylko najdroższe modele). Ale minimum inteligencji musi mieć. Np. co powinien zrobić taki hartowany zamek w inteligentnym budynku w razie pożaru? Zapewne powinien ratować życie właściciela i natychmiast odblokować drzwi. Jeśli tak, to żeby się włamać do domu wcale nie trzeba zhakować wielokrotnie zabezpieczanego kodu zamka, wystarczy dostać się np. do czujki pożarowej, wystawionej do łączności ze strażą pożarną (sektor publiczny, cięcia budżetowe wyznaczają poziom bezpieczeństwa tego łącza). Ale można też prościej otworzyć w całym wieżowcu drzwi do wszystkich ludzi przyszłości. Wystarczy wrzucić świecę dymną do szybu wentylacyjnego. Czyli taki zamek to marketingowo bardzo dobry produkt – rozwiązując jeden problem generuje przy okazji kilka nowych. Bo na pewno coś się da zrobić. Może skanować oko, odciski palców i otwierać tylko domownikom. A co gdy wybuchnie prawdziwy pożar, a w domu śpią goście i nie ma domowników? To proste, trzeba bezwzględnie skanować wszystko każdemu wchodzącemu legalnie do domu. Szczęśliwe, sielskie życie przyszłości. Nie podoba się?

To może napijmy się zimnego piwka i na pewno wymyślimy jakąś nową genialnie prostą technologię, która to lepiej rozwiąże i będzie tylko o 50% droższa. Więc wracajmy do lodówki. A tu niespodzianka.

CP - Dlaczego piwo jest ciepłe???

L - Inteligentna sieć energetyczna oszczędza dziś prąd, bo wiatr jest słaby i wiatraki się marnie kręcą.

- Co mnie to obchodzi, mam mieć prąd i już.

- Zapisałeś się do Greenpeace i jako zwolennik Odnawialnych Źródeł Energii, jesteś dla Smart Grid pierwszy w kolejności, gdy trzeba ograniczać zużycie prądu. Przecież chyba nie chcesz, żeby wyłączali windę?

- Sieć nie wie, że należę do Greenpeace, to tajemnica.

- Ale chodzisz na demonstracje, pewnie Cię rozpoznali na zdjęciu.

- Zawsze chodzę w masce, nie mają szans.

- Ale składki ze swojego konta bankowego przelewasz?

-- **rrrrrrr*a!!!!!!

Wiara w postęp jest de facto wiarą, ze rzeczy stają się lepsze same z siebie. Trudno to będzie ocenić, nie wiedząc jaka jest miara dobra i zła. A ta miara zmienia się ostatnio niezwykle szybko. Na przykład w kwestii gromadzenia danych o nas. Służby bezpieczeństwa w Polsce Ludowej gromadziły dane o dziesiątkach tysięcy ludzi, nazywano to „rozpracowywaniem”. Po 1989 wszyscy to potępiali.

Dla dzisiejszych operatorów „Big Data”, liczba osób objętych wtedy „rozpracowaniem”, i ilość zgromadzonych przez „służby” informacji są raczej śmiesznie małe….. Coś, co niedawno zgodnie potępialiśmy, dziś jest tematem przechwałek na konferencjach?

Oczywiście zasadnicza jest kwestia celów czy intencji zbierającego dane. Tylko czy mamy niezbitą pewność, kto i do czego będzie używał dzisiejszych danych o nas za kilka lat? Na przykład, jaki może być efekt, jeśli będzie to program optymalizujący wyniki sprzedażowe monopolisty? Program już umiejący ograć mistrza świata w Go , ale z modułem „Etyka” dopiero w wersji beta...

***

Coś za poważnie zaczęło się robić jak na środek lata, lepiej wróćmy do rozmowy z lodówką. Dla mnie jest oczywiste, że nikt w przyszłości nie będzie długo znosił szykan ze strony jakiegoś głupiego AGD. Zapewne prędzej czy później ten niedokonfigurowany bałwan dostanie za swoje, i w mieszkaniu Człowieka Przyszłości pojawi się nowa lodówka. Nowa - więc na pewno lepsza, już "w standardzie" sama zaczyna konwersację. Pierwszego dnia rano mówi więc:

Mam dla Ciebie cudowną wiadomość: całą noc szukałam, na szczęście ci „poprzedni” wszystko zapisywali w chmurze. Nie pytaj jak, ale udało mi się odzyskać historię zamówień. Nad ranem zamówiłam i już dostarczyli! Mamy Twoje ulubione piwo „Kosmos” i musztardę. Niestety na dostawę kiełbasek musisz poczekać, bo nagle wszyscy strasznie dużo ich zamawiają, producent nie nadąża.

Co powiedział Człowiek???

Andrzej Pilaszek

Andrzej Pilaszek

O Autorze

Andrzej Pilaszek ukończył na Uniwersytecie Warszawskim studia informatyczne oraz organizację i zarządzanie a podyplomowo program MBA z University of Illinois.

Doświadczony manager w obszarze IT, przede wszystkim w zakresie zastosowań biznesowych. Skutecznie łączy wiedzę i duże doświadczenie informatyczne, z doświadczeniem w zakresie zarządzania biznesowego, rozwiązując problemy na styku informatyki i biznesu.

Na początku lat 90. z firmą analityczną IDC, przygotowywał pierwsze raporty o polskim rynku IT. Współpracował z polskim „Computerworld” od wydania nr 1.

Przez wiele lat zaangażowany w rozwój zastosowań IT w elektroenergetyce i gazownictwie, pracując jako manager w dużych firmach informatycznych, a potem jako niezależny konsultant i project manager.

Od roku 2012 dyrektor informatyki w PGE Energia Odnawialna SA, a następnie (do lutego 2016) dyrektor Departamentu Strategii IT w PGE SA.