Pożegnanie z giełdą

Przejęcie przez inną firmę bądź upadłość - to dwa dominujące powody, dla których spółki opuszczają parkiet warszawskiej giełdy. Debiuty i zarazem wykluczenia akcji z obrotu - ruch jest dwukierunkowy, to całkiem naturalne. Stwarzanie zbędnych barier ograniczałoby liczbę debiutów, z obawy o utrudnienia przy ruchu w przeciwnym kierunku.

Przejęcie przez inną firmę bądź upadłość - to dwa dominujące powody, dla których spółki opuszczają parkiet warszawskiej giełdy. Debiuty i zarazem wykluczenia akcji z obrotu - ruch jest dwukierunkowy, to całkiem naturalne. Stwarzanie zbędnych barier ograniczałoby liczbę debiutów, z obawy o utrudnienia przy ruchu w przeciwnym kierunku.

Od 2000 r. GPW opuściło dokładnie 70 spółek. Siedemdziesiątą jest IVAX Corporation. Akcje tego międzynarodowego koncernu pojawiły się na warszawskim parkiecie na krótko, po przejęciu przezeń Polfy Kutno, a za zgodą giełdowego nadzoru z obrotu publicznego wykluczone zostały 26 stycznia. To konsekwencje nowego akcentu globalizacji w branży farmaceutycznej, połączenia IVAX z Teva Pharmaceutical Industries Limited. Po tym przejęciu spółka działa pod egidą Teva.

Zobacz również:

Spośród 70 spółek właśnie Polfa Kutno przeszła najciekawszą, bo najbardziej urozmaiconą ewolucję. W 1995 r. akcje spółki kupił największy private equity w Europie Środkowej, Enterprise Investors, po długich negocjacjach tak właśnie zakończonych, gdyż Skarb Państwa nie znalazł inwestora branżowego dla przestarzałej technologicznie firmy. EI musiał zobowiązać się, że wprowadzi Polfę na GPW (stało się to 3.04.1995). Restrukturyzacja spółki, strategia zwiększania jej wartości, także poprzez trzykrotny wykup własnych akcji przez spółkę, doprowadziły do takiego wzrostu jej akcji, że gdy EI wychodził z inwestycji (wrzesień 2003 r.), dochód funduszu wyniósł ponad 61 mln USD, przy wewnętrznej stopie (IRR) w ośmioletnim okresie 22,75%. EI obiecywał, że pozostawia spółkę, która nadal ma potencjał wzrostu.

Potwierdzeniem atrakcyjności stała się najgłośniejsza wojna o przejęcie polskiej firmy przez zagranicznych inwestorów branżowych. Rywalizowały dwie potęgi farmaceutyczne: IVAX Corporation z USA i Recordati Industria Chimica a Farmaceutica z Włoch. Pierwsza notowana była na giełdach w Nowym Jorku, Frankfurcie oraz Monachium, druga w Mediolanie. Rywalizacja doprowadziła do podbicia niemal 50% kursu akcji. Wygrał IVAX, a w ocenie niektórych analityków Polfa obroniła się przed wrogim przejęciem. IVAX zobowiązał się do publicznej zamiany akcji, stąd w konsekwencji notowania światowego potentata na GPW.

Krótkotrwałe. Konsekwencją połączenia IVAX z Teva dla akcjonariuszy IVAX jest zamiana akcji na Amerykańskie Kwity Depozytowe (ADR-y) Teva i (lub) świadczenie pieniężne. Ci, którzy nie dokonali w terminie wyboru świadczenia, co dotyczy także polskiego rynku, w zamian za akcje otrzymają oba świadczenia, w proporcji pół na pół. Natomiast dla prezesa Polfy (Janusz R. Guy), znalezionego przez EI i tak wychwalanego, cenionego przez analityków, konsekwencją jest to, że nie udało nam się znaleźć jego miejsca zatrudnienia. Wchłonięta kutnowska Polfa ma swego country managera.

Prawa natury

Przejęcie przez inną firmę, zwłaszcza gdy jest to potentat (inwestor zagraniczny), prowadzi zwykle do wykupienia większościowego pakietu. Jeżeli nie od razu, to poprzez systematyczne dokupowanie akcji dostępnych w publicznym obrocie. Sens bycia na giełdzie wynika z atrakcyjnego źródła pozyskiwania kapitału. Potężny inwestor staje się alternatywnym źródłem. Jeżeli jest notowany na którejś z wielkich giełd papierów wartościowych, obecność na jeszcze jednej daje wątpliwe korzyści. Jeżeli w publicznym obrocie poprzez GPW pozostają śladowe ilości akcji, spółka traci zainteresowanie analityków, to z kolei rodzi niepewność, nawet pośród drobnych graczy. Dla statystycznego wskaźnika, jakim jest kapitalizacja GPW, obecność firmy jest istotna, ale dla inwestorów pozbawiona znaczenia.

Bez cienia relatywizmu, najjaskrawiej widać to przy obserwacji przyczyn znikania z parkietu średnich i małych spółek.

Tabela 1. Wykluczenie akcji z obrotu

Tabela 1. Wykluczenie akcji z obrotu

Szczególne, bo podwójne wycofanie akcji zrealizowała skandynawska Skanska. Najpierw Exbud - jedna z pierwszych pięciu spółek notowanych na GPW, które zadebiutowały 16 kwietnia 1991 r. - ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji Gdańskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych, czyli swej spółki-córki. Inwestor dzięki temu kupił 1,1 mln z ponad 1,3 mln akcji pozostających w obrocie. Wkrótce posiadał już 99% walorów GPRD, niejako naturalną konsekwencją była decyzja NWZA o wyjściu spółki z giełdy. Wkrótce to samo spotkało Exbud. Kielecka spółka miała już wówczas strategicznego inwestora: Skanska Europe AB. W rękach pozostałych właścicieli było zaledwie 6% akcji Exbudu. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zwołano 31 grudnia 2001 r. Pomimo tak nietypowego terminu nie mogło być problemów z przegłosowaniem decyzji o opuszczeniu GPW, a drobnym akcjonariuszom pozostało tylko sprzedanie akcji, przy niezłej cenie zaproponowanej przez Skanska. Celem obu wycofań była konsolidacja wszystkich aktywów szwedzkiego inwestora w Polsce.

Jednak nie obyło się tak całkiem bez emocji. Gdy Exbud przejmował GPRD, zobowiązał się, że nie wycofa kontrolowanej spółki z giełdy. Skanska, przejmując Exbud, obiecywała, że kielecka spółka przez 3 lata pozostanie w obrocie publicznym. Z zastrzeżeniem, o ile nie wydarzą się "żadne negatywne okoliczności" dotyczące giełdowej pozycji Exbudu. Finansowe wyniki kieleckiej firmy nie były dobre, co można (bądź nie?) uznać za powód. Prawdopodobne jednak, że to zobowiązanie było kurtuazyjne, spowodowane sugestiami z GPW i KPWiG. Przecież w całym holdingu Skanska poza polskimi firmami nie było spółek zależnych notowanych na giełdach. Skanska pozostała wierna swej giełdowej strategii. Wielokrotnie powielany był ten scenariusz, który GPW dotknął po raz pierwszy wcześniej (przed 2000 r.) za sprawą amerykańskiego Rubbermaid i DomPlast. Było to wówczas głośne, bo twórca i właściciel stworzonej od podstaw firmy po rekordowej transakcji odsprzedania swych udziałów firmie ze stanu Ohio wycofał się z prowadzenia biznesu i z dala od zgiełku dbał o zachowanie statusu osoby prywatnej, unikającej mediów. Skanska nie była pierwsza i nie była też ostatnia.

Carlsberg pozostaje wierny zasadzie, że jego akcje notowane są w Kopenhadze, to jeden z powodów, że po dwunastu latach pobytu na parkiecie GPW opuścił w 2004 r. Okocim. Browar, do którego należało wówczas 14% polskiego rynku, a roczne przychody przekraczały 1 mld zł. Płynność akcji była znikoma, a Carlsberg już wcześniej zapowiadał, że gdy Polska wstąpi do UE, podejmie taką decyzję. W rękach indywidualnych akcjonariuszy pozostawało niewiele ponad 1% akcji Okocimia. Nie było problemów z ich odkupieniem, gdy Duńczycy zaoferowali niezłą cenę, zbliżoną do aktualnego wówczas kursu na GPW.

Prawdopodobnie na decyzję Carlsberga wpływ miało również to, że publiczny status Okocimia nakładał obowiązki informacyjne, bardzo uważnie analizowane przez konkurentów, na tym rozwijającym się rynku, który ma już za sobą wiele przejęć i fuzji. Natomiast z liczących się rywali tylko Żywiec SA także obecny był na GPW, stąd pojawiły się obawy, że Heineken, większościowy inwestor w żywieckim browarze, wkrótce podejmie podobną decyzję, ale jak dotąd do tego nie doszło. Żywiec jest nadal na GPW.

Gdy spółka jako jedyna z branży pokazuje swe wyniki na parkiecie, a przejmuje ją inwestor branżowy, finał jest zwykle ten sam. Tak się stało z cementownią Górażdże (jeszcze przed analizowanym okresem, przed 2000 r.). Także z Izolacją Zduńska Wola, przejętą przez Icopala. Nomi była jedyną firmą prowadzącą hipermarkety, notowaną na GPW. Gdy Eijsvogel miał już 99,1% akcji, holenderska firma również przygotowywała się do wycofania Nomi z giełdy.

Koncern 3M przejął Viscoplast w imponującym tempie. Gdy ogłosił pierwsze wezwanie na akcje, nie miał żadnego papieru spółki, a chciał kupić co najmniej 80%. Plan zrealizował bez kłopotów, zdobył 1,93 mln akcji, osiągając od razu udział 98,6% kapitału i głosów na WZA. Zadecydowała o tym zaproponowana cena za akcje, których kurs jeszcze kilka miesięcy wcześniej oscylował w granicach 17-18 zł, 3M zaproponował po 31 zł. Oferta okazała się kusząca nie tylko dla drobnych akcjonariuszy, ale także dla Skarbu Państwa. Gdy amerykański koncern ogłosił kolejne (zarazem ostatnie) wezwanie, proponując tę samą cenę, by mieć 100% udziałów, musiał już wykupić tylko 27 tys. akcji.

3M bez kłopotów zrealizował swój zamiar przed końcem 2001 r., gdy nadchodziła najwyższa fala wycofań z warszawskiej giełdy, a sposób, w jaki to przeprowadził, do dziś oceniany jest bardzo wysoko. "Proces przejęcia przebiega wzorcowo - dobra cena, porozumienie z największymi akcjonariuszami, zapewnienie firmie dobrych perspektyw" - komentował "Parkiet". Ponieważ koncern już wcześniej był obecny na polskim rynku, doszło do połączenia Viscoplastu z 3M Poland.