Podmiotem korupcji jest człowiek

Ze zjawiskami korupcji walczymy dopiero wtedy, gdy one wystąpią, zamiast zduszać je w zarodku, podejmować działania mające na celu nie dopuszczenie do występowania zachowań korupcyjnych. Podmiotem korupcji jest człowiek i to właśnie jego świadomość, wiedza, silna postawa psychologiczna, wewnętrzne kanony uczciwości i rzetelności powinny być punktem wyjścia dla działań antykorupcyjnych - mówi dr hab. Agnieszka Turska-Kawa w rozmowie z Łukaszem Ziają.

Korupcja

Od kiedy, na świecie, występuje zjawisko korupcji? Zdania socjologów są podzielone. Jedni uważają, iż korupcja istnieje od zawsze i jest cechą nabytą systemów społecznych, ponieważ człowiek zawsze był skłonny do wykorzystywania swojej pozycji dla własnych celów. Zdaniem innych zachowania korupcyjne pojawiły się w chwili wyłonienia się podziału na sferę prywatną i publiczną, a także są związane z krzyżowaniem się tych sfer w życiu jednostki.

Chciałoby by się powiedzieć, że z korupcją mamy do czynienia od zawsze. W literaturze istnieją wzmianki o korupcji wyborczej w antycznym Rzymie czy kupowaniu zwycięstw podczas Igrzysk w Olimpii. Udokumentowane są również przypadki impeachmentu (oskarżenia o uchybienie godności urzędu). A przypomnijmy, że wysunięte wówczas zarzuty doprowadziły do usunięcia z zajmowanych stanowisk lorda Williama Latimera wraz z londyńskim kupcem Richardem Lyonsem. Z kolei pierwszą sprzedaż synekur odnotowano w czasie pontyfikatu papieża Sykstusa IV, któremu przypisano sprzedaż nawet 650 stanowisk. Z końca XV wieku zachował się drzeworyt przedstawiający karykaturę polityczną, na której widzimy papieża grającego w karty i korzystającego z pomocy oszusta. Inne obrazy pochodzą z Niemczech, z czasów Marcina Lutra, próbującego metodą obrazu dotrzeć do odbiorców nieposiadających umiejętności czytania. O ile na początku rysunek był jedyną możliwą formą upublicznienia pewnych mechanizmów, to z czasem korupcja w karykaturze i rysunku weszła do mediów. Część zdarzeń korupcyjnych jest dobrze udokumentowana, w szczególności te, w których aktywnym podmiotem był np. parlament. Zaryzykuję twierdzenie, że zdecydowana większość zjawisk korupcjogennych nie została zapisana w historii. Dlatego też bardzo trudno wskazać, kiedy wystąpiły pierwsze zjawiska korupcjogenne. Dziś mamy media, które pełniąc swoistą funkcję kontrolną w przestrzeni publicznej, nie tylko informują o tego typu zdarzeniach, ale jednocześnie same często demaskują nieetyczne zachowania.

Zobacz również:

Według Centrum Badania Opinii Społecznej 87 proc. Polaków uważa, że korupcja jest w naszym kraju dużym problemem, z czego 39 proc. sądzi, iż bardzo dużym. Czym jest korupcja? Czy to tylko, zgodnie ze słownikową definicją, nadużycie stanowiska publicznego w celu uzyskania prywatnych korzyści czy jest to zjawisko znacznie szersze?

W najszerszym znaczeniu korupcją możemy określić przywłaszczenie zasobów publicznych bądź też dysponowanie nimi w celu bezprawnego uzyskania korzyści osobistych. To nie tylko ich proponowanie czy wręczanie, ale również obiecywanie nienależytych korzyści osobie pełniącej funkcję publiczną, w zamian za odpowiednio ukierunkowane działanie lub zaniechanie działania w ramach jej stanowiska czy żądanie takich czynności. Kluczem do zdefiniowania zjawiska korupcji powinno być przedkładanie wyższości własnych interesów nad interes wspólny, publiczny, co można osiągnąć wykorzystując zajmowane stanowisko bądź własną pozycję społeczną. Dlatego też korupcja określana jest często jako choroba społeczna, która niszczy zarówno tkankę miękką społeczeństwa obywatelskiego – jak zaufanie do drugiego człowieka, czy generalnie sfery publicznej – jak i niweczy funkcjonowanie fundamentalnych instytucji czy organizacji.

Libertarianie uważają, że korupcja jest po prostu immanentną częścią rzeczywistości i należy zaakceptować powszechność jej występowania.

Korupcja zatruwa

Akceptacja zjawisk korupcyjnych zmieniłaby generalny model cenionych kompetencji, decydujących o sukcesie w danej branży – po co się wówczas uczyć, zdobywać wiedzę, odbywać staże.

Zdecydowanie nie! Milcząca akceptacja oznaczałaby pośrednio przyzwolenie na tego typu zdarzenia, co z pewnością z czasem potęgowałoby je i prowadziło do patologicznej sytuacji, w której spryt oraz układy byłyby ważniejsze niż uczciwe reguły współpracy. Akceptacja zjawisk korupcyjnych zmieniłaby generalny model cenionych kompetencji, decydujących o sukcesie w danej branży – po co się wówczas uczyć, zdobywać wiedzę, odbywać staże, które dają cenne doświadczenie, skoro efektywniejszym pracownikiem będzie pracownik z odpowiednim „zapleczem ustosunkowań”?

Obserwując zachowania wielu grup społecznych coraz częściej mam wrażenie, że jesteśmy skazani na egzystencję w skorumpowanym społeczeństwie.

W Polsce problemem jest istnienie przekonania, iż najlepszą metodą walki z korupcją są działania antykorupcyjne takie jak: kampanie, plakaty, broszury bądź tworzenie nowych komórek, a także instytucji nadzorujących każdy obszar życia jednostki. Politycy próbują – mniej lub bardziej skutecznie – walczyć z objawami tej „choroby społecznej”, zamiast próbować dotrzeć do jej rzeczywistych przyczyn – ekonomicznych tudzież psychologicznych. Ze zjawiskami korupcji walczymy dopiero wtedy, gdy one wystąpią, zamiast zduszać je w zarodku, podejmować działania mające na celu nie dopuszczenie do występowania zachowań korupcyjnych. Podmiotem korupcji jest człowiek i to właśnie jego świadomość, wiedza, silna postawa psychologiczna, wewnętrzne kanony uczciwości i rzetelności powinny być punktem wyjścia dla działań antykorupcyjnych. Od początku procesów transformacji stabilnie – na dosyć niskim poziomie – pozostają wskaźniki zaufania do drugiego człowieka, plasujące Polskę w europejskiej czołówce nieufności. Programy edukacyjne w szkołach kładą coraz większy nacisk na konkurencyjność, ale w tym negatywnym sensie – ktoś ma być lepszy niż inni, zmotywowany nagrodą zamiast satysfakcją wewnętrzną z powodu doskonalenia siebie. Szkoła – nagradzając kompetencje indywidualistyczne – nie uczy pracy zespołowej. Ma to szereg konsekwencji na rynku gospodarczym – na palcach jednej ręki można wyliczyć firmy, które weszły z sukcesem na rynek europejski czy światowy. Jedną z wielu przyczyn takiej sytuacji może być zatracenie przez wiele podmiotów pryncypiów etyki biznesowej m.in. umiejętności współpracy oraz gry zespołowej. Od braku zaufania do podejrzliwości jest bardzo mały krok. Prowadząc szkolenia antykorupcyjne często słyszę „dlaczego mamy być uczciwi skoro inni nie są?”. Taka postawa nigdy nie doprowadzi do zmniejszenia korupcji.

Na kim powinien spoczywać ciężar profilaktyki antykorupcyjnej?

Przede wszystkim na szkołach i programach edukacyjnych. Ich skuteczność powinna opierać się na kształtowaniu oraz umacnianiu prawidłowych postaw, wspieraniu rozwoju moralnego, kształceniu umiejętności budowania relacji z drugim człowiekiem. Bez tego elementu w rzeczywistości wszelkie działania formalne, wprowadzane w różnego rodzaju instytucjach, mogą wygenerować efekt bumerangowy, czyli regułę, że im silniejsze zakazy, tym większe zainteresowanie danym obszarem, a także poszukiwanie nowych form oraz sposobów utajnienia zabronionego zachowania. Politycy mają tendencje do skupiania się na wprowadzaniu kolejnych norm i regulacji, które niejako przymuszają ludzi do konkretnych zachowań, wyznaczając odgórnie granice. A więc programy edukacyjne powinny być bardziej ukierunkowane na kształcenie wewnętrznych granic, czyli postaw pozwalających nie oszukiwać drugiego człowieka, bo wiadomo, że go to zrani, albo stanie się wyrazem zaprzeczenia cenionych społecznie wartości, a nie w pierwszym rzędzie, czy wyłącznie, w obawie przed zewnętrznymi sankcjami.

Edukacja nieufnych

Od początku procesu transformacji mamy coraz wyższe wskaźniki skolaryzacji, ale równocześnie zaufanie do drugiego człowieka pozostaje na niskim poziomie.

Tego, w mojej opinii, brakuje w Polsce. System edukacyjny wręcz coraz bardziej zamyka nas w określonych ramach, nakazując dopasowanie do określonego „klucza” – i tego merytorycznego, i tego w zakresie zachowań, jak również postaw. Proszę zobaczyć – od początku procesu transformacji mamy coraz wyższe wskaźniki skolaryzacji, tylko, że równolegle chociażby wspomniane wyżej zaufanie do drugiego człowieka pozostaje na tym samym, niskim poziomie. Dla mnie jest to ogromna luka (paradoks).

Z Indeksu Percepcji Korupcji sporządzanego przez Transparency International wynika, że w 2014 r. problem korupcji nasilił się przede wszystkim w tych krajach Unii Europejskiej, które najsilniej dotknął kryzys ekonomiczny, np. we Włoszech oraz w Grecji. Na ponad 170 państw objętych monitoringiem Polska zajmuje 35 miejsce pod względem oceny przejrzystości i uczciwości życia publicznego.

Kryzys jest sytuacją ekstremalną zmuszającej człowieka do uruchomienia mechanizmów obronnych radzenia sobie w życiu. Oczywiście w największej mierze są to zachowania oparte na naszych doświadczeniach, ukształtowanych postawach, przekonaniach, co do postępowania innych osób. To od nas zależy czy będziemy szukali drogi nieuczciwej, ale powszechnej, dostępnej, i z pewnością łatwiejszej, czy zmobilizujemy w sobie siły oraz dostępne zasoby współpracy, by ciężką pracą, jednak w granicach prawa i konkurencji, przeciwdziałać trudnej sytuacji. Na czele rankingu Indeksu Percepcji Korupcji znalazła się po raz kolejny Dania, w czołówce mamy również inne państwa skandynawskie. Dania jest także liderem Europejskiego Sondażu Społecznego, diagnozującego poziom zaufania. Postawy wspólnotowe, ukierunkowane na drugiego człowieka są wskazywane z jednej strony jako konsekwencja m.in. czynników ekonomicznych, chociażby takich jak przyjazne obywatelowi państwo opiekuńcze, niskie nierówności dochodów, ale jednocześnie są źródłem pozytywnej motywacji, równości szans, uczciwej konkurencji.

Co powoduje występowanie zjawisk korupcjogennych?

Trudno wskazać jeden faktor. Wiele czynników wchodzi ze sobą w interakcję i wzajemnie na siebie oddziałuje. Dla każdej sfery społecznej będą to inne przesłanki, ale rdzeniem wszystkich jest element psychologiczny. Proszę zauważyć, że to właśnie determinanty psychologiczne leżą u źródeł definicyjnych korupcji. Jej źródłosłów to łacińskie corruptio oznaczające zepsucie o charakterze moralnym oraz fizycznym. Korupcja zmienia się wraz ze zwiększającą się złożonością społeczeństw. Magdalena Środa powiedziała kiedyś, że korupcja „już dawno porzuciła szarawe formy socjalistycznego kamuflażu i zaczęła wieść żywot jawny, wielobarwny, urozmaicony”. To podnosi wartość edukacji i szkoleń ukierunkowanych na kształtowanie postaw uczciwości, a także rzetelności, ale jednocześnie współpracy zespołowej.

Jaka sfera społeczna jest Pani zdaniem najbardziej korupcjogenna?

Bardzo trudno wskazać taką sferę, ponieważ kluczowa nie jest ilość zdarzeń korupcyjnych, ale ich społeczne konsekwencje. Powołując Fundację Akademicką IPSO ORDO, zajmującą się przeciwdziałaniem korupcji, zaczynaliśmy od polityki, jednak bardzo szybko zaczęliśmy współpracę z podmiotami biznesowymi, służby zdrowia, czy sportu. Tym bardziej, że wymienione obszary często nie autonomizują się, ale wzajemnie przenikają. Na styku polityki i innych dziedzin, np. służby zdrowia jest to funkcją zakresu decyzyjnego. Ogromnym problemem jest sfera zamówień publicznych. Na dobrą sprawę cały czas odkrywamy nowe obszary występowania zjawisk korupcyjnych, chociażby wyłudzanie dotacji ze środków Unii Europejskiej, przekupstwa przy przyznawaniu grantów na badania naukowe, czy też fałszowanie wyników badań skuteczności leków na zlecenie ich producentów. Jak się wydaje, największy ilościowy potencjał dla zjawisk korupcyjnych występuje wciąż w szeroko rozumianej medycynie. Pamiętajmy jeszcze o jednej rzeczy – cechą korupcji jest jej niejawność, te obszary, które wskazujemy jako częściej narażone na generowanie zachowań korupcyjnych podajemy często na podstawie doniesień medialnych oraz przedstawianych (również nierzadko w mediach) indeksów i rankingów. Jednak wszystkie te zestawienia dotyczą przestępstw wykrytych. To co wiemy o korupcji przyrównywane jest często obrazowo do góry lodowej, którą możemy obserwować nad powierzchnią wody, jednak nie wiemy ile jej i w jakiej formie kryje się pod taflą.

Sektor biznesowy też nie jest wolny od korupcji. Ostatnimi czasy mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której walcząc o klienta przedstawiciele wielu znanych marek płacili milionowe łapówki, żeby ich towary znalazły się na odpowiednich półkach hipermarketów. Czy korupcja biznesowa jest jakąś szczególną formą tego zjawiska?

Sektor biznesowy z uwagi na wielość podmiotów konkurujących jest specyficzną płaszczyzną, bowiem – porównując go do innych sfer przestrzeni publicznej – wymaga dynamiki działania. To sprawia, że częściej pojawia się pokusa „pójścia na skróty”. Co interesujące, wiele identyfikowanych przez nas zdarzeń korupcyjnych występuje na styku biznes-polityka i to właśnie przedsiębiorcy, a nie politycy, zgłaszają się do nas z informacjami o występujących praktykach korupcyjnych. Dla uczciwych przedsiębiorców korupcja jest nie tylko barierą w rozwoju, ale przede wszystkim generuje wymierne straty. Skala ujawnianych nieprawidłowości pozwala sformułować hipotezę, że korupcja obniża wzrost PKB konkretnego państwa nawet o 1 pkt. proc. w skali roku. Świadczy o tym nie tylko bilionowa skala niektórych afer (np. Enron czy Lehman Brothers w Stanach Zjednoczonych), ale twarde dane Banku Światowego. Przykład rodzimej „afery półkowej” pokazuje, że tylko jeden pracownik średniej wielkości sieci handlowej uzyskał z korupcyjnego procederu ponad 10 mln złotych. To pieniądze, które uszczupliły zysk zatrudniającej go firmy. Przy tym strata wizerunkowa jest niemożliwa do wycenienia. Większość właścicieli firm zdaje sobie już sprawę z mechanizmów korupcjogennych generowanych przez ich działalność, niestety tylko mała część z nich potrafi im przeciwdziałać na poziomie profilaktycznym.

Coraz większa ilość przedsiębiorców – zamiast konkurować jakością oferowanych usług czy towarów – woli skorumpować polityka czy innego biznesmena i w ten sposób zdobyć kontrakt czy korzystny zapis w ustawie.

Niestety takie praktyki nie należą do rzadkości, ponieważ nie wymagają zbytniego zaangażowania i są uznawane za skuteczne. Pamiętajmy jednak, że aby pojawiła się w głowie myśl o skorumpowaniu polityka czy innego biznesmena najpierw musi się pojawić impuls podsunięty przez doświadczenie i społeczną opinię, że ten polityk czy inny biznesmen da się skorumpować. Kiedy biznesmen dwukrotnie usłyszy kategoryczną odmowę przyjęcia łapówki przez polityka w zamian za przyspieszenie bądź „załatwienie” jakiejś sprawy, to prawdopodobnie nigdy więcej nie będzie próbował. Z kolei kiedy polityk ją przyjmie, wówczas wieść taka szybko się rozniesie i z pewnością nie będzie to ostatnia łapówka, którą mu zaoferowano. Co więcej, polityk nie jest instytucją autonomiczną, ale jego działania społecznie wyrażają reguły panujące w danej sferze społecznej. Tym samym z jednej strony będzie to miało konsekwencje ekonomiczne, z drugiej jednak nadwyręży społeczny wizerunek całej polityki, jako przestrzeni w której panują nieuczciwe reguły. Badania prowadzone w ramach kierowanego przeze mnie projektu „Postawy wobec korupcji w samorządzie terytorialnym” wskazują, że urzędnicy wykazują większy stopień przyzwolenia na zachowania korupcyjne w swoim miejscu pracy, niż w zewnętrznych instytucjach. Co więcej, okazuje się, że istnieje pewne przyzwolenie na „miękkie” formy korupcji, takie jak drobny prezent, które często trudno odróżnić od dowodów wdzięczności. Mamy w tym obszarze jeszcze wiele do zdziałania.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Turska-Kawa

Agnieszka Turska-Kawa

Agnieszka Turska-Kawa

Dr hab. Agnieszka Turska-Kawa – prezes Fundacji Akademickiej IPSO ORDO; autorka szkoleń i projektów z zakresu przeciwdziałania korupcji; redaktor książki „Postawy wobec korupcji w samorządzie terytorialnym. Raport z badań empirycznych w województwie śląskim”; inicjatorka konferencji naukowych: „Przeciwdziałanie korupcji w samorządzie terytorialnym” i „Przeciwdziałanie korupcji w sporcie”.