Papierowa gra na wynik

Wynik finansowy na papierze nie zawsze pokazuje rzeczywistą sytuację finansową przedsiębiorstwa. Ustawa o rachunkowości pozwala w ramach prawa polepszyć albo pogorszyć dane, w zależności od krótkookresowej polityki spółki.

Wynik finansowy na papierze nie zawsze pokazuje rzeczywistą sytuację finansową przedsiębiorstwa. Ustawa o rachunkowości pozwala w ramach prawa polepszyć albo pogorszyć dane, w zależności od krótkookresowej polityki spółki.

Literatura finansowa i biznesowa często porusza temat uznaniowości w prezentacji zysków, a praktyka biznesu wskazuje na spółki, które nie tylko wykorzystywały możliwości przepisów rachunkowych, ale potrafiły także brutalnie fałszować swoje księgi, aby zaprezentować lepsze wyniki. Rzadko kiedy podaje się konkretne przykłady narzędzi wpływania na wynik, a jeśli już, to traktuje się je ogólnikowo, pisząc np. o braku precyzji przepisów rachunkowych w kwestii odpisów aktualizujących należności albo braku narzuconych stawek amortyzacji.

Zobacz również:

Wynik finansowy to nie gotówka

Wiedza, jak można wpływać na przychody i koszty przez pryzmat pozycji bilansowych, może być użyteczna dla audytorów, banków, inwestorów, a także dla pionów finansowych spółek. Z praktyki wynika, że służą do tego dwie grupy narzędzi. Pierwsza to narzędzia wykorzystujące możliwości, jakie dają przepisy rachunkowe. Rozsądny menedżer finansowy, jeśli wybór, preferuje rozwiązania korzystne dla spółki. Druga to narzędzia naruszające przepisy rachunkowe, czyli innymi słowy, kreatywna księgowość polegająca na manipulowaniu wynikami. Narzędzia bilansowe pozwalają polepszyć lub pogorszyć wyniki. Potrzeba polepszenia dominuje w rzeczywistości biznesowej, ale potrzeba pogorszenia też pojawia się wcale nierzadko. Dotyczy to tych spółek, które w dobrym roku chcą odłożyć trochę rezerw na lata chude, albo tych, w których założony cel budżetowy jest tak odległy od rzeczywistych osiągnięć firmy, że pogorszenie wyniku nic nie zmieni, a pozwoli uzbierać dodatkowe pieniądze na kolejny rok.

Środki trwałe

Najprostszym sposobem "podkolorowania" wyniku finansowego jest kapitalizacja kosztów remontów. Spółka, chcąc poprawić wynik, zalicza remonty do inwestycji (modernizacja). Audytor nie jest w stanie wszystkiego sprawdzić, szczególnie bez wiedzy inżynieryjnej. Będzie zatem zwracał uwagę tylko na najbardziej istotne kwoty, ale i w tym przypadku niewiele sprawdzi. Z drugiej strony spółka, która ma dobre zyski, ale napięty budżet inwestycyjny może modernizację środków trwałych zaliczyć do remontów, unikając często w ten sposób procedur wnioskowania o zgodę właściciela na niezabudżetowane inwestycje.

Kolejnym sposobem jest doliczanie uzasadnionych oraz nieuzasadnionych kosztów własnych zasobów do inwestycji, np. wynagrodzenia pracowników działów remontowych lub administracyjnych kapitalizuje się razem z innymi wydatkami na budowę fabryki czy biura. W przypadku kapitalizacji takich wydatków audytor może zażądać time-sheetów pracowników, których wynagrodzenia przeksięgowaliśmy na inwestycję, ale są one dla niego niemożliwe do zweryfikowania. I ponownie spółki będą zawyżać kwotę inwestycji bądź kosztów w zależności, na której pozycji mają większy luz budżetowy.

Trzecim, prostym sposobem polepszenia wyników, jest zmiana stawek amortyzacji i związane z nią przeszacowanie wartości aktywów. Taka zmiana może istotnie polepszyć wynik w roku przeszacowania (oczywiście przy wydłużaniu okresu życia ST). Poprawna nastąpi na poziomie EBIT i poniżej w rachunku zysków i strat, EBITDA pozostanie na poprzednim poziomie. Dodatkowo amortyzacja w kolejnych okresach będzie niższa.

Audytorzy są takim zmianom bardzo niechętni, ale jeśli zarząd spółki się pod tym podpisze, mogą nie kwestionować zmiany, szczególnie jeśli da się ją logicznie wytłumaczyć (np. przez dostosowanie stawek amortyzacji do stawek właściciela). Trudnym obszarem dla audytorów, narażonym na manipulację, są środki trwałe, które powinny być spisane, gdy wartość godziwa spada poniżej księgowej. Poza ewidentnymi przypadkami audytor nie jest w stanie łatwo znaleźć takich aktywów. Spółka może decyzję o spisaniu wstrzymać do lepszych czasów. Ponadto może opóźniać papierowe oddanie ST do użytkowania, mimo że jest faktycznie wykorzystywany. Obniża to amortyzację w danym okresie. Przy dużych inwestycjach jeden, dwa miesiące mogą znacząco poprawić EBIT.

Wartości niematerialne i prawne

Narzędzia manipulowania wynikami przez wartości niematerialne i prawne są analogiczne do środków trwałych. Prostym sposobem, który na zmniejszenie kosztów, jest kapitalizacja wydatków na własne zasoby przy projektach wdrożeniowych. Projekty takie często kosztują wiele milionów złotych i są podatne na dodawanie do nich wynagrodzeń własnych pracowników. Audytor oczywiście zażąda "time-sheetów" osób zaangażowanych we wdrożenie, ale nie jest w stanie sprawdzić, ile dni rzeczywiście spędzili przy wdrożeniu.

Kolejnym narzędziem jest kapitalizacja mniejszych projektów, które nie powinny być aktywem, ponieważ nie zwiększają wartości systemów i ich czasu życia (np. nowe raporty w systemie ERP). Podobnie jak przy środkach trwałych, można zmienić stawki amortyzacji. Można też nie ujawnić informacji o aktywach, których wartość godziwa jest niższa od księgowej. W praktyce spółka może także opóźniać rozpoczęcie amortyzacji.

Zapasy

Pierwszy sposób wpływu na wynik to nieujawnienie informacji o spadku wartości godziwej zapasów poniżej wartości bilansowej. Audytor, oczywiście, przeanalizuje wiekowanie zapasów, ale jeśli zarząd spółki zadeklaruje, że zapasy towarów bądź materiałów (produkcyjnych, remontowych) długo leżących w magazynie będą użyte/sprzedane, audytor może nie naciskać na spisanie. W ten sposób spółka może próbować przeczekać do lepszych wyników finansowych.

Kolejna forma "papierowej gry" to przeszacowanie wartości zapasów do nowego kosztu standardowego (TKW). Jeśli spółka wycenia produkcję w toku i produkty gotowe po koszcie standardowym, to przeszacowanie standardu, który po zmianie będzie obejmował większą grupę kosztów, wpłynie pozytywnie na wynik w okresie przeszacowania. Oczywiście, w kolejnych okresach zapas będzie sprzedany po wyższym koszcie standardowym, ale to już może być kolejny rok budżetowy.

Spółki zorientowane na zysk, a nie cash flow stosują też zabieg, który polepsza im wynik w RZiS, a niekoniecznie jest opłacalny. Przed podwyżką cen surowców, materiałów, towarów spółka kupuje duży ich zapas, aby w kolejnych miesiącach mieć niższe koszty, często bez uwzględnienia wpływu takiej operacji na cash flow.