Państwo jest inteligentnym, odważnym i cierpliwym inwestorem

Dlaczego Państwo Polskie zdecydowało się postawić na elektromobilność i branżę kosmiczną? Jaka metoda jest w doborze sektorów i czempionów, które mają polskiej gospodarce pozwolić uciec z pułapki średniego rozwoju? Rozmowa z Jadwigą Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii w rządzie RP.

FOTO

Przemysław Pokrycki, MAMEL Pictures

Magazyn CEO: Mottem działań gospodarczych rządu premiera Morawieckiego jest ucieczka z pułapki średniego rozwoju. Państwo ma przy tym, za inspiracją Mariany Mazzucato, być cierpliwym, ale efektywnym inwestorem.

Jadwiga Emilewicz: Oczywiście szukamy przyspieszenia rozwoju dzięki innowacyjności, zwiększeniu wydatków na badania i rozwój. Państwo dysponując kapitałem powinno, reprezentować długofalowe myślenie aby, używając różnych narzędzi realizować cele rozwojowe. My te cele i obszary określiliśmy w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju.

Zobacz również:

Oprócz mozolnej pracy organicznej, jest kilka elementów podejścia, które wdrażamy. Pierwsze, to selektywne podejście – odeszliśmy od modelu smarowania całej kromki cienką warstwą masła. Nie osiągniemy tak sukcesu, nie nasycimy wszystkich. Musimy dokonywać wyborów.

W jaki sposób? Jak dokonuje się wyboru sektorów, które mają być motorem wychodzenia z tej pułapki?

Pierwsze kryterium wyboru to istnienie potencjału naukowo badawczego i przemysłu, który chce adaptować jego osiągnięcia, wynalazki i wiedzę. Mamy zbyt dużo przykładów, kiedy świetne polskie wynalazki nie znajdując zainteresowania ze strony przemysłu przepadły.

Myśmy podeszli produktowo – patrząc oczami przemysłu.

...i stąd wzięła się elektromobilność, konik premiera Morawieckiego?

Nie ma tu przypadku: mamy świetny przemysł autobusowy, cztery firmy robiące autobusy, jedna zdobywa dla swojego produktu prestiżowy tytuł „Najlepszy autobus roku” za pojazd elektryczny... Bylibyśmy ślepi i głusi, gdybyśmy tego nie dostrzegali.

To jest autonomiczna strategiczna decyzja gospodarcza, ale jednak w ramach wyznaczonych przez Unię Europejską – rozwoju zielonych technologii, itp.

Nie uciekniemy od faktów. Analizujemy światowe statystyki tempa wzrostu elektrycznych pojazdów. Zdajemy sobie też sprawę z unijnych wymogów dotyczących poprawy jakości powietrza. To wskazówki mówiące, że Polskę, jak i inne krajów europejskich czeka epoka elektryczności w motoryzacji. My nie chcemy jednak tylko podążać za tym co nieuniknione, ale wyznaczać trendy i budować na tym nasze przewagi konkurencyjne. Opowiem taką anegdotę: w styczniu 2016 roku, miesiąc po nominacji spotkaliśmy się o 7:30 w ramach zespołu ds. innowacji. Na stole była właśnie kwestia elektromobilności i urzędnicy przedstawili nam wyciągniętą z szuflady analizę sprzed dwóch lat, która bardzo precyzyjnie określała, dlaczego to elektromobilność udać się nam nie może. My jednak uparliśmy się, wychodząc właśnie od tej perspektywy produktowej, przemysłowej, o której wspomniałam na początku.

Dzisiaj nikt nie zadaje pytania czy warto? tylko jak? Opracowaliśmy ustawę, transport oparty na autobusach elektrycznych doskonale się rozwija... Dlatego też dziś jesteśmy w Battery Alliance, koalicji na rzecz budowy wielkich fabryk akumulatorowych, która ma Europie zapewnić samowystarczalność transportu elektrycznego. Jesteśmy tam obok Niemiec, Francji, Szwecji i Węgier.

To przykład wyboru jednego z sektorów. Pozostałe, to, jak pamiętam wybory jeszcze mniej oczywiste i odważne: przemysł kosmiczny...

Każdorazowo jest to uzasadnione potencjałem i popytem, jeśli nie krajowym, to międzynarodowym.

5 lat temu mieliśmy niespełna 30 podmiotów gospodarczych, które identyfikowały siebie jako branża kosmiczna. Dziś jest ich ponad 300, a w ubiegłym roku ponad 171 skutecznie złożonych aplikacji do Europejskiej Agencji Kosmicznej
, z których większość to małe i średnie firmy. Sukces kolejnej polskiej firmy, która wzięła udział w niedawnej misji NASA InSight świadczy o potencjale polskiego przemysłu kosmicznego i popycie na jego rozwiązania.

Wybór sektorów, które mają napędzać innowacyjność gospodarki jest raczej procesem, mamy założenie elastycznego reagowania na warunki i wyniki – dobór ich może się zmienić, ulec rozszerzeniu, kiedy pojawia się istotna szansa biznesowo-gospodarcza...

No, to państwo ma się zachowywać jak inwestor...

Państwo ma także działać jako inteligentny zamawiający. To drugie fundamentalne założenie. Nie mamy takich zasobów kapitałowych, jak państwa Europy o innej historii.

Największe zasoby kapitałowe ma państwo, to 35 tys. podmiotów zamawiających. Państwo musi kierować ten strumień w sposób inteligentny, aby promować wybory podnoszące efektywność działania, usprawniające operacje, procesy, innowacje.
Państwo może być inteligentnym zamawiającym produkty, których brak na rynku.

Czy może Pani podać przykład?

Krajowa Administracja Skarbowa daje taki przykład – wdrożyła rozwiązania które powstały jesienią ub. roku w Krakowie, na największym tego typu hackathonie w Europie. Powstały koncepcje rozwiązań radykalnie usprawniających sposób rozliczania VAT pomiędzy państwem i firmami. Zwycięzcy pracują z administracją publiczną, żeby dostarczać rozwiązań, których nie ma na rynku.

Mógłbym podzielić się informacją o hackathonie w ICM UW z zadaniem koncepcji optymalnej sieci stacji ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce… Czy jednak taki model hackathonowy można klonować w administracji?

Oczywiście.

Co jeszcze? W jaki sposób w transformację gospodarki ku wersji cyfrowej włączą się uczelnie? Czy jest szansa, aby uzyskać takie przełożenia - synergie, jak na przykład w Niemczech?

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym bardzo mocno stymuluje do tej współpracy, część dotacji dla uczelni będzie uzależniona od sieci powiązań – o charakterze sieci neuronowych - z przemysłem. Od września działają doktoraty wdrożeniowe.

Będzie to swego rodzaju nowy pomost między nauką a biznesem. Pozwolą one na zdobywanie stopni naukowych przy ścisłej współpracy z przedsiębiorstwami.

Naukowcy często współpracują z Ministerstwem dostarczając swojej specjalistycznej wiedzy i opiniując projekty. Ostatnio na trzech politechnikach w kraju, w ramach prac przygotowujących uruchomienie Platformy Przemysłu Przyszłości, prowadzone były specjalne programy kształcące specjalistów w temacie Przemysłu 4.0, z ukierunkowaniem na rozwiązywanie praktycznych problemów, z którymi borykać będą się przedsiębiorstwa chcące wejść na drogę transformacji cyfrowej. Najlepsi absolwenci zostali zaproszeni do dalszej współpracy przy tworzeniu samej Platformy. Będą mogli oni znaleźć w niej zatrudnienie jako przyszli konsultanci z zakresu cyfryzacji przemysłu.

Jeśliby dodać do tej układanki mocny argument w postaci sektora ICT...

Nie lubię wyodrębniania sektora ICT – bo to nie oddaje skomplikowanej rzeczywistości związanej z teleinformatyką.. Wiąże się to z rozlewaniem się informatyki po wszystkich pozostałych sektorach gospodarki. Ona dzisiaj jest w każdej branży: spożywczej, chemicznej, w handlu, nie mówiąc o bankach…

O tym właśnie robimy magazyn CIO...

Ja nie mam na myśli tego, że firmy są zinformatyzowane, ale to, że one właściwie same definiują i przy pewnej skali – tworzą rozwiązania informatyczne. Jest taki trend i mam na myśli na przykład banki.

Banki to spółki technologiczne, to cytat z Mirosława Forystka, CIO Roku 2014 z ING Banku Śląskiego. Ale producentem systemów będzie też np. COPI w KGHM...

Więc zgodzi się Pan, że trudno to rozróżniać.

Ale w SOR wpisana jest teleinformatyka jako jeden z naszych flagowych programów. Jak to realizujemy?

Wiedząc o bazie małych, średnich firm – o ich transformacji cyfrowej – zdecydowaliśmy się na powołanie Platformy Przemysłu Przyszłości. W ślad za doświadczeniem niemieckim powołamy platformę publiczno-prywatną

Oddanie tematu rynkowi znowu nie powiodło się – dopowiedziałaby z satysfakcją Mazzucato...

...stąd w modelu publiczno–prywatnym kończymy pracę nad ustawą o Fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości, która będzie platformą państwową, ale status fundacji pozwoli na aktywny udział stronie prywatnej. Cała koncepcja powstała przy pomocy CIO i CEO z największych polskich firm prywatnych, którzy przez półtora roku pracowali w zespole ds. transformacji przemysłowej w podzespołach tematycznych opracowując wszystko co potrzebne, aby np. IOT w Polsce zadziałał. Ruszyły pilotażowe studia inżyniera przyszłości na 3 politechnikach (Poznańska, Śląska, Warszawska)), do których zapisało się 50 doktorantów i studentów takich kierunków jak informatyka, mechatronika, elitarne grono. Po zakończeniu pierwszego etapu programy aktualnie absolwenci pracują z firmami z własnego terenu przygotowując dla nich rozwiązania transformacyjne.

Pani minister; motorem gospodarki mają być sektory, a motorem sektorów czempioni. Czy wskazałaby Pani 3 – 5, może 10 spółek technologicznych, które do tego miana pretendują, mają szansę na zawojowanie świata?

Tak, zdecydowanie. Sądzę, że ich liczba jest większa, niż 10, ale jeśli miałabym na szybko, to postaram się sprawiedliwie: softwarehousy: CodiLime, 7Bulls, 10Clouds; innowacje marketingowe: Indahash, LifeTube, GetResponse, Ailleron, Life Chat Sft, SARE; IoT, analityka produkcyjna: Predictail.

O, kilka firm pewnie byśmy jeszcze dołożyli. Ale może to pretekst do kolejnej rozmowy. Dziękuję za wywiad.