Oddychając transformacją

W gospodarce XXI wieku coraz częściej mamy do czynienia z fenomenem ciągłej transformacji. Pojawia się on na tzw. rynkach hiperkonkurencyjnych, gdzie wprowadzenie nowych nie tworzy trwałej przewagi.

Transformacja jest częścią polskiej rzeczywistości od końca lat 80. Trudno o bardziej złożone i radykalne zmiany niż urynkowienie gospodarki, demokratyzacja, repozycjonowanie kraju w globalnym systemie ekonomicznym i politycznym. Wiele kluczowych projektów związanych z tymi zmianami zrealizowano w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku.

Można zaryzykować tezę, że w naszym kraju jesteśmy ze zjawiskiem transformacyjnej zmiany zżyci w takim stopniu jak z faktem, iż na co dzień oddychamy powietrzem.

Zobacz również:

To dobrze - bo dzięki temu mamy intuicję, co odróżnia zmiany transformacyjne od innych zmian, których pełno jest w życiu społecznym i w działalności przedsiębiorstw. Na intuicję wpływają: złożoność, radykalizm, skala i nieprzewidywalność. Tak więc transformacja występuje, kiedy próbujemy wprowadzić radykalne zmiany w funkcjonowaniu złożonego systemu, kierując się wizją stanu docelowego, w której nie wszystkie atrybuty da się precyzyjnie zdefiniować jako mierzalne cele do osiągnięcia. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że nie wszystkie efekty transformacji są pożądanymi, świadomie planowanymi skutkami.

W transformacji lat 90. aspiracyjne cele (wejście do UE, wejście do NATO, rozwój gospodarczy) wyznaczyły dla nas pewne konkretne cele w sferze ekonomicznej (poziom deficytu, inflacji, wolności gospodarczej) prawnej (harmonizacja prawa) i społeczno-politycznej (stabilność demokracji, swobody obywatelskie). Jednak skutki, takie jak konieczność restrukturyzacji całych branż, bezrobocie czy dylematy światopoglądowe związane z wchodzeniem do wspólnoty państw silnie separujących władzę i system prawny od religijnego systemu wartości stanowią nie do końca akceptowane skutki transformacji.

Gonić króliczka - fenomen ciągłej transformacji

Podobnie jak nie zwracamy na co dzień uwagi na powietrze, którym oddychamy, tak również możemy nie dostrzec nowej roli, jaką zmiana transformacyjna odgrywa w dzisiejszym świecie. Pokonaliśmy część dystansu, jaka dzieli nas od państw najbardziej rozwiniętych, wdrażając w polskich firmach i instytucjach publicznych wiele mechanizmów stanowiących dobre praktyki nowoczesnej gospodarki. Problem w tym, że świat, na który patrzyliśmy pod koniec lat 80. jako na "wzorzec metra", sam gwałtownie się zmienia, próbując odkryć przyszłe najlepsze praktyki zarządzania dostosowane do gospodarki opartej na wiedzy.

Do podstawowej intuicji dotyczącej pojęcia transformacji należy wyjątkowość, niepowtarzalność zmian, które ją tworzą. Jednak intuicja coraz częściej może prowadzić na manowce. W gospodarce XXI wieku coraz częściej mamy do czynienia z fenomenem ciągłej transformacji. Pojawia się on na tzw. rynkach hiperkonkurencyjnych, w których wprowadzenie nowych, nawet radykalnych elementów w strategii organizacji, portfelu jej produktów czy procesach nie tworzy trwałej przewagi, a jedynie na pewien czas zaburza równowagę konkurencyjną. Rywale z czasem albo kopiują te elementy korporacyjnego DNA, które dają przewagę liderom, albo też wprowadzają do swojego biznesu elementy neutralizujące tę przewagę.

W tej sytuacji transformacja przestaje być działaniem jednorazowym, a staje się procesem cyklicznym, przy sterowanym przez systematycznie rewidowaną i rozwijaną wizję radykalnie lepszej organizacji.

Platformy transformacji

Powtarzające się cykle zmian rodzą w wielu organizacjach frustrację i poczucie, że są źle zarządzane. W końcu ile razy można przechodzić przez cykle centralizacji, decentralizacji, cięcia kosztów, intensywnej rekrutacji i gwałtownych zwolnień? Tym ważniejsze jest dostrzeżenie faktu, że powtarzanie się cyklu zmian jest nie tyle (albo przynajmniej nie tylko) defektem związanym z błędami planowania, ile immanentną cechą rzeczywistości, w której działają nasze firmy i instytucje, rzeczywistości zasilanej intensywnym dopływem innowacji technologicznych tworzących nowy potencjał biznesowy. Uznanie tego faktu pozwala nam zacząć kształtować w nowy sposób organizację i jej procesy - zmieniając ją z sztywnej konstrukcji zoptymalizowanej pod konkretny model biznesowy i operacyjny w platformę biznesowych innowacji, skutecznie realizującą kluczowe obszary łańcucha innowacji: innowację w sferze modeli wartości dla klienta (asymilujące innowacje technologiczne), innowacje zarządcze, oraz innowacje w sferze modeli biznesowych.

Dla polskich przedsiębiorców i organizacji kształtujących życie społeczne wejście w globalny nurt ciągłej transformacji jest oczywiście poważnym wyzwaniem. Jednak to samo wyzwanie stoi dziś przed wszystkimi, którzy chcą w globalnej gospodarce wiedzy zagrać znaczące partie. Dlatego warto podjąć po raz kolejny wysiłek zmian. Nasze doświadczenie transformacyjne jest ogromnym atutem - obyśmy potrafili go wykorzystać.

Borys Stokalski jest wiceprezesem Infovide-Matrix SA.