Nowy zrównoważony świat

Zrównoważony i trwały rozwój to nie tylko marketing, ekologia, recykling, kwestia przeludnienia. To wszystkiego po trochu i jeszcze więcej, ale toutes proportions gardées (proporcjonalnie, w odpowiednich proporcjach).

Redakcja Scientific American Earth 3.0 pokusiła się o sprawdzenie mitów narosłych wokół pojęcia "sustainability", które zrobiło na Zachodzie karierę co najmniej na miarę słowa green.

Mit 1. Nikt nie wie, co to znaczy.

We współczesnym znaczeniu termin pojawił się w 1987 r. w raporcie "Our Common Future", sygnowanym przez Komisję Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska i Rozwoju, tzw. Komisję Brundtland. Raport definiuje zrównoważony i trwały rozwój (sustainable development) jako taki, który "odpowiada oczekiwaniom współczesności, bez ograniczania zdolności przyszłych pokoleń do realizacji ich oczekiwań". Warto zwrócić uwagę, że nie ma tu ani słowa o środowisku naturalnym, choć to z ust ekologów najczęściej padają postulaty "sustainability".

Zobacz również:

Mit 2: "Sustainability" dotyczy głównie środowiska naturalnego.

Ruch na rzecz zrównoważonego rozwoju początkowo koncentrował się na sposobach niwelowania różnic w poziomie życia na świecie. Cel ten rozumiano jako udostępnianie źle rozwiniętym krajom lepszego dostępu do zasobów. "Gospodarka jest spółką zależną biosfery. Biosfera dostarcza wszystkich zasobów potrzebnych do życia, asymiluje nasze odpady lub zmienia je na powrót w coś użytecznego" - mówi Anthony Cortese, założyciel i prezes organizacji Second Nature. Jeśli będziemy wykorzystywać nieefektywnie te zasoby albo zbyt szybko produkować odpady, przyszłe pokolenia nie będą w stanie realizować swoich potrzeb. "Nasza ekonomia polega na kradzieży przyszłości, sprzedaży jej w teraźniejszości i nazywaniu tego PKB" - stwierdza Paul Hawken, autor i przedsiębiorca, jeden z twórców ruchu na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Mit 3: "Zrównoważony" to synonim "zielonego"

Mimo że znaczenia obu pojęć zachodzą na siebie, słowo: zielony zwykle zakłada, że to, co naturalne jest lepsze od przetworzonego, sztucznego. Tymczasem bez technologii 6 mld ludzi nie ma co liczyć na przyzwoity standard życia. Samochody elektryczne, turbiny wiatrowe czy baterie słoneczne są antytezą natury, ale pozwalają przemieszczać się, ogrzewać domy i gotować jedzenie przy wykorzystaniu odnawialnych surowców i niższej emisji trujących substancji chemicznych. Trudniej obronić prawo energii atomowej do tytułu technologii "sustainable". Ale reaktory nuklearne są wydajnym źródłem energii, nie zanieczyszczają powietrza, nowoczesne techniki zaś ograniczają ryzyko awarii i ograniczają ilość odpadów. Dlatego współzałożyciel Greenpeace, Patrick Moore, popiera elektrownie jądrowe. Nazwanie ich "zielonymi" jest na wyrost. Ale "zrównoważone" już mogą być.