Nowy cyfrowy Bosch

Rozmowa z Rene Deistem, Executive VP Applications w firmie Robert Bosch.

CEO: Bosch ogłasza cyfryzację modelu biznesowego. Wiemy doskonale, z czego Bosch jest znany dzisiaj, a jakie będą jego produkty „cyfrowe”?

Rene Deist: Oczywiście, jesteśmy zdeterminowani przez naszą historię. Dziś niemal każdy samochód zawiera części dostarczane przez Boscha. Części Boscha znajdują się nie tylko w samochodach, ale stosowane są także w budownictwie, systemach zabezpieczeń, systemach nagłośnienia, narzędziach, urządzeniach domowych. Wszystkie produkty, które można podłączyć do internetu, niedługo zostaną wyposażone w taką zdolność.

Kiedy więc wchodzimy do domu, a może nawet domu inteligentnego, mamy lodówkę, pralkę, zmywarkę Boscha; urządzenia, które mogą być podłączone do Internetu. W piwnicy – systemy grzewcze. W ogrodzie – kosiarka. Wszystko powiązane pośrednio lub bezpośrednio z internetem. Cyfryzacja oznacza dla Boscha tworzenie usług dla konsumenta dzięki tej łączności.

Zmiana powszechna

Jeśli mówimy o zmianie cyfrowej, jeśli ją przeprowadzamy, to w sposób spójny, od góry do dołu, przez wszystkie rangi i szarże, przez wszystkie regiony w firmie. Niespójność w komunikacji tego podejścia wykluczałaby powodzenie zmiany.

Już, teraz, bez cyfryzacji biznesu.

To prawda, dajemy możliwość, aby te urządzenia przesyłały dane do chmury Bosch IoT Cloud. Na przykład narzędzie może przesłać dane na temat użytkowania. Dane o wykorzystaniu narzędzi czy urządzeń trafiają do chmury IoT Boscha. Dane są porządkowane, kompletowane według reguł, architektury danych i informacji. Nawet nasz system ERP jest połączony z chmurą. Mamy więc w ręku wszystko, co potrzebne, aby zbudować nowe usługi, nowy biznes.

Taki, jakim jest usługa dla firmy HUK Coburg – firmy ubezpieczającej auta. Jeśli klient HUK Coburg wyrazi chęć otrzymania nowej taryfy ubezpieczenia na bazie informacji o użytkowaniu auta, wówczas w aucie zostaną zainstalowane czujniki Boscha. Czujniki przesyłają dane do Bosch IoT Cloud, dane są tam analizowane i odsyłane do firmy ubezpieczeniowej do dalszego postępowania. HUK Coburg może na podstawie tych danych zaproponować nową wysokość składki.

Nowy cyfrowy Bosch opiera się zatem na gromadzeniu informacji i zarządzaniu o sposobie wykorzystaniu produktów. Produkty, urządzenia albo komponenty Bosch zdolne do zastosowań IoT mogą być także elementem produktów lub usług innych producentów… Bosch cyfrowy to firma B2B.

Dzisiejszy klasyczny model biznesowy jest oparty na relacji B2B. W świecie cyfrowym zachodzi zmiana. Stajemy się otwarci na wszelkie możliwe partnerstwa – o ile wspólnym punktem odniesienia jest klient, albo szerzej: doświadczenie klienta, jakie wynosi z obcowania z produktem. Dzięki wdrożeniu IoT można mówić także o rozwoju relacji B2C.

Punktem odniesienia jest klient, dlatego że możemy zaoferować mu wielką liczbę usług.

Kiedy klient wyrazi zgodę, możemy odebrać informacje o sposobie użytkowania produktu, nawet o jego nastawieniu do tego produktu. Z tą wiedzą możemy skrócić cykl wdrażania nowych produktów i na podstawie informacji o sposobie wykorzystania urządzeń zaoferować usługi.

Disruptive technology w Bosch

Mamy formułę zespołów disruptive technology, które proponują zmieniające reguły gry wynalazki. Stworzyliśmy rodzaj wewnętrznego funduszu venture capital, w którym można składać wnioski o sfinansowanie nowego modelu biznesowego, pomysłu na nowy produkt czy usługę. Jeśli wpasowuje się w ogólny koncept, finansujemy jego rozwój, przyznając zespołom budżety.

Wizje inteligentnych gospodarstw domowych dość już się opatrzyły. Bardziej do mniej przemawia zastosowanie IoT do poprawy jakości podróży samochodem. Ten obszar jest też pierwszy, jeśli chodzi o cyfrową kolonizację Boscha.

Podłączony do internetu samochód „wie” na podstawie informacji o korkach i utrudnieniach, czy w drodze do pracy albo na urlop będzie możliwy styl agresywny, czy raczej ekonomiczny jazdy. W czasie rzeczywistym. Ba, dobierze do tej trasy playlistę w drodze do pracy. W drodze powrotnej do domu samochód będzie wiedział, czy mieliśmy trudną, stresującą jazdę, czy nie. Skontaktuje się więc z urządzeniami w domu, z systemem oświetlenia, ogrzewania i audio, aby dom przygotował się odpowiednio i pomógł się odstresować.

To chyba trudna sprawa wygenerować odpowiednie scenariusze interakcji człowieka z otoczeniem? A jeśli człowiek nie zechce z nich skorzystać?

Ta kwestia nie podlega dyskusji – to klient decyduje, czy akceptować podpowiedzi, sugestie, czy nie. W każdej chwili może przejąć z powrotem kontrolę. Pragnę też podkreślić, że Bosch bardzo poważnie podchodzi do poufności i bezpieczeństwa prywatnych danych konsumenta, jasno i otwarcie to też klientom komunikujemy.

Dobrze, mamy tę wizję, proszę jeszcze powiedzieć, jak ją urzeczywistnić. Czy naprawdę wszystkie elementy są już gotowe i wystarczy je zintegrować, powiązać i opatrzyć scenariuszami wykorzystania?

Mamy ramy. Podstawę stanowi Bosch IoT Cloud. Istnieje także odpowiednia warstwa „middleware”. I połączone produkty z wbudowanymi sensorami. I mamy koncepcje – smart home, smart car. Pierwszy obszar, w którym pojawią się zatem usługi nowego rodzaju, cyfrowe i powiązane, to będzie obszar mobilności, podróży, zwłaszcza samochodowej. Także w tym wypadku wszystko opiera się na współpracy z partnerami, którzy nasze czujniki będą umieszczać w swoich podzespołach i w samochodach.

Jaka to perspektywa?

Bosch IoT Suite oraz Bosch IoT Cloud są dostępne już dzisiaj. Wokół tych produktów powstać muszą teraz ekosystemy. Do 2020 roku większość produktów Boscha będzie mogła włączyć się do tego ekosystemu, korzystać z usług i wymieniać odpowiednie dane.

W jaki sposób Bosch zmieni się do 2020 roku? W jakim punkcie jest dzisiaj? Podczas konferencji w Warszawie mówił Pan dużo o zapotrzebowaniu na nowe osoby, nowe kompetencje, zwłaszcza w zakresie IT.

Tylko że to nie chodzi dokładnie o dotychczasowe IT. Chodzi o pewne przeprofilowanie właśnie związane ze zmieniającym się modelem biznesu i z nowymi produktami. Przede wszystkim Bosch nadal potrzebuje osób, które zaprojektują produkt – urządzenie lub usługę. Ale spodziewam się, że w przyszłości duża liczba inżynierów tworzących produkt będzie posiadała kompetencje IT, tak aby rozszerzać produkty o usługi IoT. Te osoby będą znały się na oprogramowaniu i integracji nowego produktu ze środowiskiem cyfrowym. Tak zmieniają się skale i proporcje w cyfrowym modelu biznesu. I to mam na myśli, kiedy mówię, że poszukujemy nowych talentów IT.

Zadaniem IT nie będzie już tylko dostarczanie wewnętrznie usług dla korporacji, ale tworzenie i dostarczanie usług cyfrowych bazujących na IoT dla zewnętrznych klientów korporacyjnych i końcowych. Fundamentem nadal będzie mocne, perfekcyjne korporacyjne IT, choć także zmodyfikowane. Usługi i platformy będą miały funkcję dzisiejszych standardów IT.

Cyfrowe zadania IT

Zadaniem IT będzie nie tylko dostarczanie wewnętrznie usług dla korporacji, ale tworzenie i dostarczanie usług cyfrowych bazujących na IoT dla zewnętrznych klientów korporacyjnych i końcowych. Fundamentem nadal będzie mocne, perfekcyjne korporacyjne IT. Usługi i platformy będą miały funkcję dzisiejszych standardów IT.

Mówi Pan o kilkukrotnym zwiększeniu skali osób o profilu IT. Nawet zakładając, że to jest „nowe IT”, to przyciągnąć takich pracowników do firmy i ich utrzymać to potężne zadanie. Jak przygotowany jest na to Bosch?

Nie chodzi tylko o osoby z zewnątrz, nowe. My zmienimy część osób pracujących w Boschu – one nabędą cyfrowe kompetencje. To oferta rozwoju zawodowego. Nie czekamy na nadejście ery cyfrowej w pracy – sami ją wprowadzamy. Przestrzenie „google’owe” do odpoczynku i pracy twórczej, inny reżim pracy i zachęty do współpracy.

Bosch promuje także podejście design thinking.

To prawdziwy pomost w drodze do nowej firmy, po którym, mam nadzieję, przejdą wszyscy, dlatego że zależy nam, aby nie tylko nowe IT myślało w nowych kategoriach. Dziś koncepcję design thinking wdraża się w różnych działach biznesowych. W efekcie razem będziemy tworzyć i rozumieć jednakowo nasze przyszłe cyfrowe produkty.

Czy są jednak jacyś liderzy zmiany?

Mamy formułę zespołów disruptive technology, które proponują zmieniające reguły gry wynalazki.

Stworzyliśmy także rodzaj wewnętrznego funduszu venture capital, w którym można składać wnioski o sfinansowanie nowego modelu biznesowego, pomysłu na nowy produkt czy usługę. Jeśli wpasowuje się w ogólny koncept, finansujemy jego rozwój, przyznając zespołom budżety.

Czy częścią tej zmiany w Boschu jest utworzenie platform do współpracy, np. talentów z Polski, Indii i Islandii, wykorzystania komplementarności wiedzy i doświadczenia, uzyskanie synergii poprzez sięgnięcie po mechanizmy społecznościowe? To także cecha transformacji cyfrowej.

Tak, zdecydowanie. Taką platformą jest Bosch Connect, wewnętrzne środowisko do poszukiwania synergii i innowacji. Wykorzystujemy IBM Connections – pracujemy nad dobrymi praktykami, najskuteczniejszymi wzorami współpracy. Mogę powiedzieć, że mamy dużą liczbę aktywnych użytkowników. Zmiana – ucyfrowienie tej sfery jest przed nami, celem jest odpowiednie zaadaptowanie i wystandaryzowanie mechanizmów, narzędzi, „kultury cyfrowej” do wspólnego kanonu projektowego, którym się posługujemy.

Jest jeszcze jedna nowa, typowo cyfrowa kompetencja, która jest niezwykle pomocna w cyfrowej transformacji. To UX. Czy Bosch inwestuje w rozwój tych kompetencji?

Myślimy o nowych usługach i produktach nawet szerzej. Poszukujemy osób i zatrudniamy, które są specjalistami w zakresie projektowania, wzornictwa. To mocno rozwijające się dziedziny, osoby o takim profilu mogą nadawać ton zmianie. Dziś ważne są nie tylko emocje, jakie wzbudza aplikacja czy usługa, ale także takie jej zaprojektowanie, aby łatwo można było ją zoptymalizować, zmienić, wyskalować. I odkryć, jak inaczej można używać produktu.

To nie będzie świat wesji beta

Jakość, bezpieczeństwo, wydajność rozwiązań – to wszystko wymaga stabilnej architektury. Dopiero na tej bazie może zaistnieć kreatywność i innowacyjność. To nie będzie świat aplikacji w wersji beta.

Skąd ta wiedza?

Całość doświadczenia użytkownika obejmuje także takie kwestie, jak bezpieczeństwo, niezawodność itd. To jest więc szersza kwestia niż przyjazny interfejs. Właśnie tak zdefiniowanego, szerokoliniowego podejścia do problemu potrzebujemy. Obecnie mamy dobrze rozpoznane kwestie doświadczenia klienta. Na tej podstawie chcemy je zoptymalizować i tworzyć nowe produkty.

To jeszcze kwestia utrzymania wysokiej motywacji, zaangażowania. Teraz jest ten „wygodny” czas zmiany, która mobilizuje ludzi do wysiłku, przekraczania własnych ograniczeń itd. W naturalny sposób napięcie i zaangażowanie muszą kiedyś opaść.

To dotyczy oczywiście wszystkich, nie tylko UX-owców. Nie uważam, żeby to było nowe wyzwanie, charakterystyczne dla czasów cyfrowej transformacji. Dojrzałe firmy mają świadomość, że pracownicy muszą podzielać wizję firmy i mieć poczucie wartości, którą wnoszą. Nie mogą myśleć, że nie zajmują się obróbką drewna, tylko że budują okręt.

Oczywiście, traktujemy ich poważnie i nie poprzestajemy na poklepywaniu po plecach i deklaracjach. Potrzebujemy miar, które dowodzą ludziom, że to, co robią, ma znaczenie, że jest istotną kontrybucją do realizacji całościowej, wspaniałej wizji. Nie zapominamy o pieniądzach. Ale przede wszystkim, aby zanim padnie pytanie: jak? postawić i odpowiedzieć na pytanie: po co? Dlaczego? Musi temu towarzyszyć przekonanie wszystkich zaangażowanych, że usługi czy produkty Boscha mają mieć wartość i znaczenie dla klientów.

Są jeszcze kwestie przestrojenia całej organizacji, bo można zachęcać do kreatywności, ale zmarnować potencjał, jeśli nie zapewni się procesu czy środków na eksperymenty i kreatywne idee.

To także jest przedmiotem zmiany cyfrowej. Jeśli o niej mówimy, jeśli ją przeprowadzamy, to w sposób spójny, od góry do dołu, przez wszystkie rangi i szarże, przez wszystkie regiony w firmie. Niespójność w komunikacji tego podejścia wykluczałaby powodzenie zmiany.

Jak w toku tej zmiany nie zgubić pewnego ładu, ram, które na przykład w IT nazywają się architekturą? Świat „appek” to może świat entuzjazmu i kreatywności, ale i chaosu, ryzyka.

Nie ma tej sprzeczności, nie ma takiej opozycji, kiedy architektura pozostaje stabilnym punktem odniesienia. Rozwiązania powstają w ekosystemie, który oferujemy, w ramach katalogu, zestawu API, przy zachowaniu norm, miar i procesów jakości, które uznajemy za niezbędne.

Jeśli na przykład mamy zaoferować środowisko, z którego kierowca będzie mógł pobrać i zainstalować sobie aplikację do parkowania samochodu, może się to udać tylko wtedy, gdy mamy stabilną architekturę i procesy. Jakość, bezpieczeństwo, wydajność rozwiązań – to wszystko wymaga stabilnej architektury. Dopiero na tej bazie może zaistnieć kreatywność i innowacyjność. To nie będzie świat aplikacji w wersji beta.

Dziękuję za rozmowę.