Kreowanie wartości spółki

Droga do giełdowego debiutu

Jesienią 2007 r. Enterprise Investors wprowadził na GPW spółkę Magellan, największą niebankową instytucję oferującą usługi finansowe dla sektora medycznego.

Kreowanie wartości spółki

Dariusz Prończuk

W ramach debiutu Magellan zaoferował inwestorom akcje z nowej emisji oraz akcje sprzedawane przez Polish Enterprise Fund IV. Fundusz uzyskał ze sprzedaży akcji Magellana przychody w wysokości 13,5 mln USD i pomnożył zainwestowany kapitał dziesięciokrotnie. Był to najwyższy zwrot z pojedynczej inwestycji w dotychczasowej historii Enterprise Investors. Magellan pozyskał na giełdzie dodatkowo 18,5 mln zł, z przeznaczeniem na sfinansowanie wzrostu wartości portfela kredytowego.

Debiut Magellana dla EI był 25 IPO spółki z portfela inwestycyjnego tego private equity. Na liście 25 debiutantów znalazły się między innymi: , Bauma (obecnie Ulma), ComputerLand (Sygnity) i Comp Rzeszów (który dziś pod marką Asseco wyrasta – w ocenie Enterprise Investors – na znaczącego gracza europejskiego rynku informatycznego), Eldorado (obecnie Emperia), Elektrobudowa, Pierwszy Polsko-Amerykański Bank (dzisiaj Fortis Bank Polska), Grupa Kęty, Polfa Kutno, Polish Energy Partners, Stomil Sanok, Sfinks i W. Kruk.

Dotychczas EI wprowadził na GPW średnio dwie firmy rocznie. Rekordowy był rok 2005, kiedy fundusz doprowadził do 5 debiutów giełdowych. Kolejny pod względem liczby debiutów był rok 1997 – 4 debiuty – oraz rok 1996 – 3 debiuty giełdowe. W okresie od debiutu na giełdzie do wyjścia ze spółki przez Enterprise Investors wartość tych firm wzrosła ponaddwukrotnie. Z 25 dotychczasowych debiutów giełdowych, w których uczestniczył EI, uśredniony wzrost wartości akcji w dniu debiutu w stosunku do ceny emisyjnej wyniósł 25%.

Rozmowa z Dariuszem Prończukiem, partnerem zarządzającym i członkiem rady dyrektorów Enterprise Inve

Dlaczego właśnie Magellan?

- Na początku lat 2000. doszliśmy do wniosku, że służba zdrowia to ciekawy obszar dla inwestycji funduszy private equity, zwłaszcza że był to czas reformy służy zdrowia i tworzenia kas chorych. Przygotowaliśmy "mapę" sektorów rynku służby zdrowia, z której wynikało, że obszarem zupełnie niezagospodarowanym są usługi finansowe dla tego sektora. W EI jestem odpowiedzialny między innymi za inwestycje na rynku usług finansowych. Rozpoczęliśmy poszukiwania firm, w które moglibyśmy zainwestować i które mogłyby stać się platformą do rozwoju takich usług dla sektora służby zdrowia. Firmy takie były niewielkie i w tym czasie oferowały w zasadzie jedną tylko usługę - skup przeterminowanych wierzytelności. Było ich niewiele, bo rynek innych usług finansowych dla sektora służby zdrowia jeszcze praktycznie nie istniał. W Magellanie spotkaliśmy ludzi, którzy podzielali nasze wyobrażenie o jego rozwoju. Byłem przekonany, że ten rynek będzie musiał "normalnieć", pojawianie się komorników w szpitalach stawać się będzie coraz rzadsze, bo to reakcja ekstremalna.

Jednak to jedna z mniejszych spółek, w których zainwestował EI.

- Inwestycja rzędu 10 mln USD w czasie, kiedy jej dokonywaliśmy, była średniej wielkości.

A powracające wątpliwości co do tego, w którą stronę pójdzie reforma służby zdrowia w Polsce?

- Rozwiązaniem tego problemu jest odpowiednie szacowanie ryzyka i umiejętne zabezpieczanie się przed nim. W dłuższej perspektywie nie ma takiej działalności, która efektywnie funkcjonuje bez finansowania. Proszę sobie wyobrazić, że jest to rynek o wartości wielu miliardów złotych (a konserwatywnie rynek ten jest oceniany na 40 mld zł), który praktycznie nie korzysta z żadnych form finansowania. Tylko kwestią czasu było pojawienie się oferty dla podmiotów działających na tym rynku.

Czy rzeczywiście wiele się zmienia? Najchętniej zadłużają się te szpitale, które były oddłużone.

- Nie ma zachęt finansowych, aby do pracy w szpitalu szli dobrzy menedżerowie. Ale to się zmienia i będzie się dalej zmieniać. Przed pięciu laty nie było dyrektorów finansowych w szpitalach, teraz już są. Usługi finansowe są ułatwieniem dla prowadzenia biznesu, dla szpitali też staną się coraz bardziej istotne.

Czy szpitale, które stają się spółkami akcyjnymi, to dla Magellana grupa odmiennego ryzyka?

- Podmiot, który w całości odpowiada za swoje zobowiązania, jest bardziej ryzykowny niż ZOZ. Ale to nie jest jedyna kategoria ryzyka. Bo po szpitalach w formule spółki należy spodziewać się większej dyscypliny finansowej. Jest to więc wielowymiarowa matryca, a profil klienta też jest wielowymiarowy. W jednej i drugiej grupie są zarówno tzw. dobrzy, jak i źli klienci. Magellanowi musi zależeć na budowaniu trwałych relacji handlowych, a więc szpital permanentnie zadłużony i zagrożony problemami płynnościowymi nie jest dobrym klientem, choć jego zapotrzebowanie na zewnętrzne usługi jest bardzo wysokie.

Na jakich zmianach w Magellanie zależało najbardziej EI?

- Przy naszym współudziale spisana została wizja strategiczna. W ramach strategii przeprowadzona została segmentacja ryzyka, produktów i klientów. Opracowana została lista nowych produktów, które spółka wprowadziła na rynek. Inwestowaliśmy w spółkę z jednym produktem, obecnie Magellan ma ich kilkanaście. Dokonaliśmy również znaczących uzupełnień w składzie osób zarządzających spółką tak, żeby mogła się ona prawidłowo i stabilnie rozwijać.

Fundusze private equity wchodzą do spółek na 5-7 lat. Jak takie podejście przekładało się na postępowanie wobec tej konkretnej spółki?

- My szukamy takich partnerów, których przekonamy do swoich pomysłów albo którzy przekonają nas do swoich. Narzucamy spółkom wyższy reżim finansowy. Gdy wchodziliśmy do Magellana, opinia o całej branży była bardzo zła. Teraz potrzeba istnienia niebankowych firm oferujących usługi finansowe dla szpitali nie jest już przez nikogo kwestionowana. Uzyskanie większej wiarygodności przez spółkę to był jeden z istotnych powodów wprowadzenia jej na giełdę. Oczywiście, uważaliśmy też, że są duże perspektywy rozwoju tego rynku usług, a to oznacza szybko rosnące zapotrzebowanie spółki na kapitał.

Dlaczego wprowadzając spółkę na GPW, nie wyszliście z tego biznesu? Tak przecież często postępują private equity.

- Bo gdybyśmy w całości wychodzili z tej inwestycji, debiut giełdowy spółki byłby gorzej przyjęty. Ponadto IPO odbywało się w okresie obaw o nadchodzącą bessę. I co najważniejsze, chcieliśmy pozostać nadal jako większościowy akcjonariusz, gdyż spodziewamy się dalszego wzrostu wartości spółki.

Czy EI określił już, kiedy całkowicie wyjdzie z Magellana?

- Zwłaszcza teraz, ze względu na sytuację na giełdach, trudno na to pytanie odpowiedzieć. Wierzymy mocno, że Magellan jest w stanie generować ponadprzeciętny przyrost zysków i wartości dla właścicieli, więc nie mamy powodów, aby się śpieszyć.

Rozmawiał Z. Grzegorzewski