Jedzenie bez żadnych ceremonii

Zaczynają się powoli zacierać

granice między sprzedawcami detalicznymi a dostawcami usług gastronomicznych. Coraz więcej dużych sklepów oferuje albo gotowe do odgrzania posiłki, albo urządza niewielkie restauracje czy bary na swoim terenie. Część z wytwórców artykułów spożywczych tworzy własne sieci lokali z gotowymi posiłkami. Stanowi to zagrożenie dla tradycyjnych właścicieli lokali gastronomicznych, ponieważ producenci posiadają lepsze zaplecze finansowe. W odpowiedzi firmy z branży gastronomicznej zaczynają sprzedawać produkty do użytku domowego - na przykład sieć kawiarni Starbucks sprzedaje kawę i lody do domowej konsumpcji.

Konsolidacja na rynku usług gastronomicznych już się rozpoczęła i trend ten będzie kontynuowany. Skala może być odpowiedzią na rosnące wymagania konsumentów, ponieważ stwarza możliwości efektywniejszego działania, powielania pomysłów (które będą rozpoznawalne dla klientów) i pozwala łatwiej budować markę. Oczywiście, nadal będzie miejsce na lokalne przedsięwzięcia o specjalnych walorach i dla graczy niszowych, jednak sieci restauracji zdominują większą część rynku.

Coraz ważniejsze staje się również łączenie marek i rozwijanie łączonych produktów. Przykładem takich działań wśród producentów żywności może być współpraca Heinza z Lay's, Chupa Cups z Unileverem czy Baileysa z Haagen-Dazs.

Istotnym zagadnieniem staje się również bezpieczeństwo żywności. Unia Europejska wprowadziła bardzo ścisłe standardy, od których uzyskanie lokalnych odstępstw (jak na przykład dla produkcji suszonej na słońcu szynki parmeńskiej) jest niezwykle trudne. Dlatego producentom gotowej żywności, którzy działają w ramach grup, łatwiej jest tych norm przestrzegać. Na dojrzałym rynku żywności gotowej powstały również stowarzyszenia typu The Global Food Safety Initiative czy Global Commerce Inititative, które wyznaczają międzynarodowe wymogi i standardy dla producentów i sprzedawców.

Przyszłość to konsolidacja

Większość Europejczyków coraz częściej odwiedza restauracje. Oczekują świeżych, zdrowych i różnorodnych posiłków, podawanych w miłej atmosferze, szybko i po przystępnych cenach. Czy restauracje, bary czy kawiarnie są w stanie sprostać tym rosnącym wymaganiom przy obecnym poziomie zatrudnienia? Zdaniem ekspertów CGE&Y lokale gastronomiczne będą musiały zacząć korzystać w większym stopniu z oferty półproduktów i gotowych posiłków. Powstaje więc pytanie, kto stanie się ich dostawcą? Czy będą to obecni najwięksi producenci żywności? Czy też niewielcy lokalni gracze, którzy będą w stanie dostarczać najlepsze świeże posiłki?

Menedżerowie restauracji będą musieli poświęcić więcej uwagi zarządzaniu swoimi firmami i zrozumieniu potrzeb klientów. Prowadzenie tego typu działalności wymaga coraz lepszych umiejętności taktycznych (które do tej pory posiadali raczej sprzedawcy detaliczni), strategicznych, znajomości zasad promocji sprzedaży, wydajności zakupów, zarządzania łańcuchem dostaw etc.

Najlepsi producenci żywności są specjalistami od budowania marki. Budowanie marki zaś będzie coraz istotniejsze dla restauracji. Producenci żywności i restauratorzy mają więc sobie nawzajem wiele do zaoferowania. Producenci żywności będą mogli sami wchodzić na rynek restauracji, kupując lub tworząc własne sieci, wybierając rozwiązania franszyzowe (z marką własnych produktów) lub współpracując z istniejącymi już sieciami lokali. Alternatywnym wyjściem jest produkcja określonych produktów dla rynku żywności gotowej i oferowanie dodatkowych, wspomagających rozwiązań marketingowych.

Hurtowników i dystrybutorów również czekają zmiany ról w łańcuchu wartości. W nadchodzących latach rynek restauracji skonsoliduje się, zdominują go coraz większe sieci. Największe sieci zadbają o własne zaopatrzenie i dystrybucję, sieci zaś mniejsze i średnie oraz niezależne restauracje będą wybierać najbardziej efektywnych dostawców. Tak więc wydajność łańcucha dostaw staje się kluczowym warunkiem dla przetrwania w tym segmencie.

Zdaniem autorów raportu, do 2010 r. raczej nie nastąpi połączenie sektora dystrybucji detalicznej żywności z sektorem restauracji, jednak różnice między nimi zaczną się zacierać. Supermarkety będą oferowały - obok tradycyjnych artykułów spożywczych - gotowe jedzenie na wynos, restauracje zaś będą sprzedawały produkty do przygotowania posiłku w domu. Natomiast sklepy spoza branży żywnościowej również będą coraz szerzej współpracować z sieciami usług gastronomicznych, chcąc zaoferować swoim klientom możliwość zjedzenia posiłku czy wypicia kawy podczas robienia zakupów.

<hr size=1 noshade>

Jedzenie bez żadnych ceremonii
Co to oznacza dla polskich firm? — komentuje Dariusz Zbytniewski, dyrektor strategii w Cap Gemini Polska

Rynek polski, zwłaszcza po wstąpieniu do Unii, nie będzie zapewne wyjątkiem i pojawiać się tu będą międzynarodowe sieci oferujące usługi gastronomiczne. Stworzy to duże możliwości biznesowe dla ich dostawców, małych lokalnych firm proponujących świeżą, "domową" żywność, przygotowaną do podgrzania. Jeśli uwzględnią one tradycyjne gusty Polaków, mają szansę na sukces i skorzystanie ze zmian w stylu życia konsumentów (ich młodsza część już teraz woli jadać "na mieście" i nie bardzo umie gotować). I to pomimo konkurencji ze strony międzynarodowych producentów żywności, którzy oferować będą pakowane półprodukty o przedłużonym okresie trwałości.

Jeżeli chodzi o ekspansję na rynki UE, największe szanse mają wytwórcy niszowych produktów (jak przetwory z grzybów, owoców, wędliny itp. dodatki), atrakcyjnych dla coraz bardziej wybrednych klientów zachodnioeuropejskich barów i restauracji.