Internetowy prawnik

Powszechny dostęp do Internetu, korespondencja mailowa, dokonywanie płatności za pośrednictwem wirtualnych pieniędzy, robienie zakupów online, czy czatowanie na serwisach społecznościowych – stały się dla większości z nas codziennością. Nie wyobrażamy sobie już życia bez nowoczesnych urządzeń, które nie miałyby dostępu do Internetu.

Z badania przeprowadzonego przez firmę Google „Internet w codziennym życiu” wynika, że co drugi Polak rozpoczyna dzień od sprawdzenia informacji w sieci – 21 proc. robi to tuż po przebudzeniu, 23 proc. bez Internetu nie wyobraża sobie porannej kawy, a 15 proc. korzysta z sieci w transporcie publicznym. Nie wszyscy jednak potrafią korzystać z zasobów Internetu w odpowiedni sposób. W świetle zakrojonego na szeroką skalę międzynarodowego badania Global Digital Statistics wynika, że w Polsce zarejestrowano przeszło 25 mln. aktywnych użytkowników sieci. A pomyśleć, że jeszcze w 1994 r. – 41 proc. respondentów w Polsce deklarowało brak zainteresowania posiadaniem komputera. Wystarczyło zaledwie ćwierć wieku, aby Internet stał się nieodłącznym elementem naszej codzienności.

Przepowiadali katastrofę

Gdy Internet nie był jeszcze powszechnie dostępny, międzynarodowi eksperci snuli katastrofalne wizje. Przepowiadali, że wpłynie on negatywnie na rzeczywistość i spowoduje zanik relacji międzyludzkich. Blisko 20 lat temu amerykański socjolog, Robert Kraut, w jednym ze swoich raportów wskazał, iż Internet doprowadzi do atomizacji i alienacji społeczeństwa. Bez wątpienia, dziś w dobie powszechnego dostępu do sieci możemy powiedzieć, że wpłynął on na relacje międzyludzkie. Rozmowy w realnym świecie zostały zastąpione przez kontakt wirtualny, tradycyjne listy przez korespondencję mailową; nie mówiąc już o tym, że coraz większa rzesza osób, zamiast w restauracji, umawia się ze znajomymi na wirtualną kawę przed ekranem laptopa. Powszechna dostępność Internetu wpłynęła również na relacje biznesowe: konsultacje face to face zostały wyparte przez video-konferencje, a szkolenia przez webinaria.

Baza wiedzy

Żyjemy w XXI w., który bez wątpienia możemy nazwać erą społeczeństwa informacyjnego. Internet odcisnął piętno na każdej sferze naszego życia, a zasoby źródeł internetowych stały się aktualnie koniecznym i alternatywnym, dla publikacji drukowanych, źródłem informacji i wiedzy. Każdy człowiek żyjący w społeczeństwie informacyjnym czuje głód informacji, który wraz z rozwojem sieci i nowoczesnych technologii został zaspokojony „na wyciągnięcie smartfonu”. Niestety rozwój Internetu nie poszedł w parze z umiejętnością korzystania z jego zasobów. Zdecydowana większość z nas bez głębszej refleksji wchłania informacje zamieszczone w sieci. O ile jeszcze niektórzy przedstawiciele „pokolenia X” z odpowiednią dozą ostrożności podchodzą do informacji zamieszczonych w cyfrowej bazie wiedzy, o tyle przedstawiciele „pokolenia Y” bezgranicznie ufają informacją zamieszczonym na stronach internetowych. Mało który internauta zadaje sobie trud zweryfikowania wiarygodności treści dostępnych w Internecie. Wraz z rozwojem Internetu powszechny stał się dostęp do przeróżnych grup dyskusyjnych, forów internetowych, serwisów społecznościowych, czy stron internetowych wypełnionych opiniami ekspertów, wyznających zasadę „nie znam się, więc pomogę”. O ile informacje zamieszczane w tradycyjnych środkach przekazu podlegają ocenie i krytyce wydawców, o tyle w cyberprzestrzeni nad wiarygodnością publikacji mają nadzór jedynie sami internauci. Komentarze internautów jednak bardzo często posiadają subiektywny charakter. Szczególną ostrożność należy zachować przy sugerowaniu się poradami prawnymi, na które bardzo często możemy natknąć się w sieci. Bazowanie bowiem na wypowiedziach innych internatów czy szablonach umów - w dłuższej perspektywie - może wyrządzić więcej szkody niż pożytku.

Porady prawne online

Polskie prawodawstwo nie formułuje jasno kto, kiedy, w jakim zakresie, oraz na jakich warunkach, może świadczyć usługi pomocy prawnej. Co więcej, nie ma też regulacji która wprost by mówiła o tym, kto takich usług świadczyć nie może. Bardzo łatwo można więc wysnuć wniosek, że każdy z nas może udzielać porad prawnych. W dobie powszechnej cyfryzacji, idealnym miejscem dla takiej działalności stał się Internet. Po wpisaniu w internetową wyszukiwarkę frazy – porady prawne online - pojawia się zaskakująco dużo wyników. Każdego roku na rynek pracy wchodzą kolejni: absolwenci studiów prawniczych, a co za tym idzie z roku na rok przybywa adwokatów i radców prawnych. Nie dziwi zatem fakt, że gdy co roku na rynek pracy wchodzi kilka tysięcy młodych adeptów sztuki prawniczej, coraz więcej profesjonalnych kancelarii adwokackich stara się iść z duchem czasu i tym samym decyduje się na wprowadzenie do swojej oferty porad prawnych świadczonych za pośrednictwem Internetu – tak aby dotrzeć do jak największej ilości klientów.

Zalety e-porad prawnych

Główną zaletą e-porad prawnych jest krótki czas otrzymywania porady – najczęściej nie przekracza on 24 godzin, jeżeli pytanie zostało zadane za pośrednictwem wiadomości tekstowej; w przypadku pytań telefonicznych – klient otrzymuje poradę natychmiast. Atutem jest również to, że internetowej porady prawnej możemy zasięgnąć w każdym miejscu na świecie, o każdej porze dnia i nocy – pod warunkiem, że posiadamy dostęp do Internetu. Czy jednak porada wirtualnego prawnika jest tak samo pomocna, jak ta uzyskana podczas konsultacji w cztery oczy? Trudno ocenić. W dużej mierze jest to uzależnione od specyfiki sprawy – jeżeli np. porada dotyczy kontroli drogowej i ewentualnego przekroczenia prędkości przez kierowcę, osobiste stawiennictwo w kancelarii nie jest konieczne, a porada telefoniczna bez wątpienia będzie sporo tańsza od tej klasycznej - udzielonej w biurze. Jakość porady prawnej nie zależy tylko od jej formy udzielenia (klasyczna; mailowa; telefoniczna), ale przede wszystkim od osoby udzielającej takiej porady – jej doświadczenia, merytorycznej wiedzy czy też znajomości przepisów. Możliwość skorzystania z internetowej porady prawnej doceni każdy, kto w godzinach pracy kancelarii próbował zaparkować swój samochód nieopodal, spędził kwadrans bądź dwa na szukaniu miejsca parkingowego, za które musiał dodatkowo zapłacić. W przypadku e-porady prawnej ten sam człowiek konsultując swoją sprawę z prawnikiem może siedzieć w wygodnym fotelu sącząc kawę.

E-porady prawne? Nie we wszystkich sprawach.

Wprowadzenie e-porad prawnych, co do zasady, było dobrym pomysłem, odpowiadającym na wyzwania postępującej cyfryzacji sektora usług. Nie każda sprawa jednak powinna być konsultowana za pomocą telefonu czy łączy internetowych. O ile, w mało skomplikowanych sprawach z zakresu prawa administracyjnego, niektórych dziedzin prawa cywilnego czy w sprawach o drobne wykroczenia, e-porady prawne są rozwiązaniem, co do zasady, wystarczającym dla klienta, a przy tym bardziej komfortowym i tańszym, o tyle w sprawach gospodarczych i karnych, klient winien udać się do kancelarii osobiście i porozmawiać face to face z zawodowym pełnomocnikiem procesowym.

E-porady prawne? Nie u każdego.

Co do zasady, aby zostać adwokatem, czy radcą prawnym, po ukończeniu studiów prawniczych należy ukończyć aplikację z pozytywnym wynikiem egzaminu zawodowego. O wpis mogą się ubiegać również osoby mające tytuł, co najmniej, doktora nauk prawnych – spełniając dodatkowe przesłanki określone w stosownej ustawie. Celem aplikacji jest zdobycie wiedzy oraz niezbędne doświadczenia – przez aplikanta – a także przygotowanie go do wykonywania zawodu prawniczego. Kim więc są doradcy prawni? Poza adwokatami i radcami prawnymi w internecie można się natknąć na doradców prawnych. Wielu absolwentów studiów prawniczych nie podeszło do egzaminu na aplikacje, nie zdało tego egzaminu lub nie zdało egzaminu zawodowego kończącego aplikację. Wówczas, w oparciu o przepisy o swobodzie działalności gospodarczej, osoby te mogą świadczyć usługi doradztwa prawnego – podobnie jak osoby, które nie ukończyły studiów prawniczych. Czy ich wiedza jest jednak wystarczająca, aby w wyczerpujący sposób wytłumaczyć klientowi jego sprawę, udzielić mu profesjonalnej porady prawnej? Przypadek każdego takiego doradcy prawnego należy rozstrzygać z osobna, jednak ich wiedza, doświadczenie oraz rozumienie specyfiki pracy są, co do zasady, na niższym poziomie niż w przypadku zawodowych pełnomocników procesowych.

„jest obowiązany zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzieleniem pomocy prawnej…”

Ustawy o radcach prawnych i prawo o adwokaturze wprowadziły termin tajemnicy adwokackiej / radcowskiej. Stosunek klient- adwokat powinien opierać się na wzajemnym zaufaniu. Jest to niezwykle istotne, ponieważ nieprzekazanie adwokatowi istotnych wiadomości, podanie nieprawdziwych informacji, czy też niepoinformowanie go o ważnych faktach dotyczących sprawy, może mieć wpływ na niepowodzenie całej sprawy. Tylko pełnomocnik posiadający pełną wiedzę na temat danej sprawy jest w stanie skutecznie bronić interesów klienta. Zachowanie tajemnicy zawodowej jest obowiązkiem, a nie prawem adwokata – wynika on z pełnienia funkcji zaufania publicznego. Radca prawny / adwokat jest obowiązany zachować w tajemnicy wszystko, o czym dowiedział się w związku z udzieleniem pomocy prawnej; nie można być zwolniony od obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej, co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej lub prowadząc sprawę; obowiązek zachowania tajemnicy zawodowej nie może być też ograniczony w czasie. Prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie świadczenia usług doradztwa prawnego, przez osoby nieuprawnione do reprezentowania klienta w postępowaniu przygotowawczym, oraz na etapie postępowania jurysdykcyjnego – nie jest regulowane przez jakikolwiek akt normatywny, poza ustawą o swobodzie działalności gospodarczej (jak każda działalność gospodarcza); w związku z czym relacja klient-doradca prawny nie jest chroniona przez tajemnicę zawodową. W związku z czym doradca prawny nie jest zobowiązany do zachowania tajemnicy zawodowej co do faktów, o których dowiedział się udzielając pomocy prawnej.

Konsekwencje braku tajemnicy zawodowej

Szczególnie w sprawach karnych konieczność zachowania w tajemnicy uzyskanych informacji jest szczególnie ważna; ma na celu przede wszystkim zabezpieczenie klienta. Klient przychodzi do prawnika najczęściej wtedy, kiedy wchodzi w konflikt z prawem. Jaki więc byłby sens pójścia do prawnika nie mając gwarancji, że ten informacji o naszych perypetiach prawnych nie zostawi jedynie dla swojej wiadomości? Jaki byłby sens pójścia do prawnika, nie mając gwarancji, że o naszym przewinieniu prawnym nie powiadomi on organów ścigania? Zgodnie z treścią przepisu art. 304 Kodeksu postępowania karnego, każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub policję. O ile w tym przypadku taka osoba ma jedynie społeczny obowiązek powiadomienia o fakcie popełnienia czynu zabronionego organy ścigania, o tyle w treści przepis art. 240 Kodeksu karnego wskazuje szereg przestępstw, o których istnieje bezwzględny obowiązek zawiadomienia organów ścigania, pod groźbą sankcji karnych. O ile o popełnieniu najpoważniejszych przestępstw, o których mówi przepis art. 240 Kodeksu karnego, adwokat lub radca prawny organów ścigania nie może powiadomić; o tyle doradca prawny, nie będący adwokatem, bądź radcą prawnych – taki obowiązek ma.

W świetle ustawy „inwigilacyjnej”

Osławiona nowelizacja inwigilacyjna – czyli ustawa o zmianie ustawy o Policji i niektórych innych ustaw znacznie rozszerzyła kompetencje organów ścigania – ekspandując katalog czynności, które policja będzie mogła podejmować w ramach niejawnej kontroli operacyjnej. Największa zmiana dotyczy bilingów. Przed wejściem w życie nowelizacji organy ścigania występowały o te dane do operatorów. W chwili obecnej mają do nich dostęp przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby, po wejściu w życie nowelizacji, mogą sięgać po te dane nie tylko na potrzeby prowadzonych postępowań, ale także w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw, ratowania życia lub zdrowia ludzkiego, wsparcia działań poszukiwawczych czy realizacji zadań ustawowych. Ustawa nałożyła na e-usługodawców obowiązek udostępniania policji back-boora służącego do inwigilowania użytkowników. Włączenie danych internetowych do ustawy, bez wątpienia, zwiększyło inwigilację Internetu. Wydaje się jednak, że powiększenie katalogu uprawnień organom ścigania było konieczne – zważywszy na zagrożenia terrorystyczne, z którymi zmierza się świat w ostatnich latach. Nie mniej jednak, w świetle znowelizowanych przepisów, zasięganie e-porady prawnej nie wydaje się najwłaściwszym rozwiązaniem.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: organy ścigania prowadzą postępowanie przygotowawcze „w sprawie”; o popełnienie czynu zabronionego podejrzewane są 3 osoby; jedna z podejrzewanych osób dopuściła się popełnienia czynu zabronionego i zasięgnęła w tej sprawie e-porady prawnej. Organ nie mając bezsprzecznych dowodów wskazujących na winę jednej z osób podejrzewanych o popełnienie czynu zabronionego korzysta z nadanych mu przez ustawodawcę uprawnień i stosuje podsłuch telekomunikacyjny oraz uzyskuje treść korespondencji wychodzącej od podejrzewanego do internetowego prawnika. Posiadając informację, iż jedna z podejrzewanych osób przyznała się internetowemu prawnikowi do popełnienia czynu zabronionego policja jest w stanie poprowadzić postępowanie w taki sposób, aby uzyskać niepodważalne dowody wskazujące na winę tej osoby.

Ochrona danych osobowych

Korzystając z e-porady prawnej (za wyjątkiem porady prawnej świadczonej drogą telefoniczną) należy – poza przesłaniem opisu sprawy oraz ewentualnych dokumentów, złożyć oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych. Często zdarza się jednak, że internetowe serwisy prawne zapominają pouczyć o tym obowiązku swoich klientów, a oni – nieświadomi konieczności wyrażenia takiej zgody – nie wyrażają jej. W takim przypadku internetowy prawnik powinien usunąć korespondencję od klienta, bowiem nie uzyskał zgody na przetwarzanie jego danych osobowych, którymi – w świetle ustawy o ochronie danych osobowych – są wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej. Uzyskane w drodze takiej porady prawnej dane osobowe klienta muszą zostać w odpowiedni sposób zabezpieczone – w taki sposób, aby uniemożliwić osobom postronnym dostęp do nich. Zgodnie z treścią przepisu art. 51 ustawy o ochronie danych osobowych każdy, kto administruje zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2; jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Administratorem danych osobowych nie jest tylko zarządzający danym serwisem prawnym, ale także wszystkie podmioty, którym powierzono przetwarzanie danych osobowych oraz osoby nieupoważnione do przetwarzania danych osobowych, jednak zobligowane do ich ochrony.

Wciąż jesteśmy sceptycznie nastawieni do e-porad prawnych

Mimo postępu technologicznego wciąż rzesza osób jest sceptycznie nastawiona do internetowych porad prawnych – przede wszystkim dlatego, że zdają sobie sprawę z możliwości wycieku ich danych osobowych. W ostatnich latach niejednokrotnie słyszeliśmy o takich przypadkach. Co prawda na ataki hackerskie narażone są przede wszystkich duże, renomowane kancelarie prawne obsługujące wpływowych klientów, ale nie można wykluczyć, że również mała kancelaria doradztwa prawnego nie stanie się ofiarą ataku. W Polsce, wciąż, systemy zabezpieczające przed wyciekiem danych i poufnych informacji nie są zbyt wysoko rozwinięte. Kłopoty prawne konkretnych osób są sprawami niezwykle delikatnymi, dlatego osoby te powinny mieć gwarancję, że udzielone informacje nie wyjdą na światło dzienne. W chwili obecnej wydaje się, że żaden podmiot takich gwarancji klientom udzielić nie może.

Wszechobecny Internet

Internet jest przestrzenią, w której można się realizować zawodowo czy prywatnie. Internet, bez wątpienia, jest pomocy w codziennym życiu. Ale czy powinien być on obecny w każdej sferze naszego życia? Czy korzystanie z e-porad prawnych jest rozsądne? W przypadku prostego pytania o prawo spadkowe czy kwestię pozwolenia na ścięcie drzewa zagrożenie nie jest wielkie – nawet wyciek danych nie spowoduje zbyt dużych szkód. Jednakże czy chcemy, aby naszymi sprawami procesowymi, często o dużą stawkę (pieniądze, wolność, rodzina) zarządzał nieznany nam człowiek z wizytówką w Internecie i co najwyżej skanem dyplomu?

Łukasz Ziaja

Łukasz Ziaja

o autorze:

Łukasz Ziaja - specjalista ds. bezpieczeństwa danych; publicysta; komentator wydarzeń społeczno-polityczno-ekonomicznych; autor książek: "Łańcuch Poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych" oraz "Afery czasów Donalda Tuska".