Imperium pieniądza. Starzy i nowi gracze

Fascynujące książki Songa Hongbinga, chińskiego ekonomisty, ukazują toczoną na Zachodzie od stuleci wojnę o kontrolę emisji i przepływu pieniądza, decydujące o władzy nad wzrostem lub recesją. Chiny otwierają swoje finanse na świat, ale – jak twierdzi Hongbing – nie są do tego przygotowane strategicznie. Gdyby jego zalecenia dla chińskich decydentów przyjęły realną formę, czekałaby nas rewolucyjna zmiana „porządku świata”. Czy elity finansowe Zachodu do tego dopuszczą?

FOTO:

NEW OLD STOCK

W systemie standardu złota siła nabywcza walut była stabilna. Sytuacja zmieniła się, gdy w 1971 r. światowy system walutowy ostatecznie rozstał się ze złotem. W ciągu 35 lat siła nabywcza od funta i dolara po jena i franka szwajcarskiego spadła od dziewięćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu kilku procent. Dlaczego wielcy tego świata poświęcili stabilność i przewidywalność na rzecz inflacji, niepewności, kryzysów finansowych, rosnącego długu i karania tych, którzy oszczędzają?

Odpowiedź jest prosta. Na inflacji nie wszyscy tracą. Bogacą się najbogatsi - wąska grupa międzynarodowej finansjery, która rządzi pieniądzem. Kto zaś rządzi pieniądzem, ten ma władzę znacznie wykraczającą poza jego rewiry. Prawda stara jak świat, ale niewielu udało się udowodnić ją tak dobrze, jak chińskiemu ekonomiście Song Hongbingowi, który przez siedemnaście lat studiował i pracował w USA. Jego książka „Wojna o pieniądz. Prawdziwe źródła kryzysów finansowych” pokazuje historię panującego obecnie systemu finansowego, klatka po klatce. Obraz, jaki się wyłania, jest tyle intrygujący, co wstrząsający. Choć na pierwszej linii widzimy polityków, ekonomistów, przedstawicieli mediów, to prawdziwi demiurdzy chowają się z tyłu sceny. Są to bankierskie klany, które istnieją od ponad dwustu lat. To one pociągają za sznurki.

Emisje pod zastaw długu

Hongbing opisuje genezę Banku Anglii, pierwszego nowoczesnego banku centralnego, który stał się modelowym rozwiązaniem kopiowanym we wszystkich krajach zachodniego świata. Utworzony w 1694 r. Bank Anglii był prywatnym bankiem, który zapewniał królowi stały kredyt w zamian za wyłączne prawo do emisji poświadczonych przez państwo kwitów bankowych. Kwity te będące wekslami wystawianymi na złoto zdeponowane przez klientów banku z czasem przekształciły się w walutę. Bank Anglii stworzono po to, by zamienić prywatny dług króla w dług państwowy pod zastaw wpływów uzyskiwanych z podatków. Emisja państwowego pieniądza i państwowy dług zostały trwale powiązane, a państwo miało nigdy tego długu nie spłacić. Zadowoleni był król i bankierzy, natomiast ciężar spłaty odsetek ponosili zwykli ludzie. I tak to działa to do dziś.

Model Banku Anglii został powielony w innych krajach Europy, a wpływ na to miała rodzina Rothschildów, bankierów, wywodzących się z Frankfurtu. Jej członkowie założyli banki we wszystkich ważniejszych miastach Europy. Korzystając z możliwości kontroli cen złota, stworzyli pierwszy międzynarodowy system rozliczeniowy, który nie wymagał fizycznego transportu złota. Hongbing opisuje szczegółowo historię rodziny i jej kariery, poczynając od końca 18. wieku. Do połowy 19. wieku w krajach takich, jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Austria czy Włochy prawo do emisji waluty znalazło się pod kontrolą tej bankierskiej rodziny. Sukces Rothschildowie zawdzięczali świetnej znajomości mechanizmów rządzących pieniądzem, ścisłej kontroli nad operacjami finansowymi i umiejętnościom ich utajnienia, a także zdolnościom zdobywania informacji z wyprzedzeniem oraz przewidywania. Tymczasem coraz większe zainteresowanie budził bogaty kraj po drugiej stronie Atlantyku – Stany Zjednoczone Ameryki.

Jak wykuwał się dolar

Amerykanie odnieśli sukces w procesie budowy demokracji, ale stworzony przez nich ustrój nie miał odporności na nowego wirusa, jakim jest władza pieniądza – konstatuje chiński ekonomista. Międzynarodowa finansjera usiłowała zdobyć prawo do emisji waluty, co oznaczało przejęcie kontroli nad młodym państwem. Przez sto lat, również w czasie wojny secesyjnej, potężne grupy finansowe i demokratycznie wybrany rząd toczyły konflikt o ustanowienie systemu finansowego opartego o prywatny bank centralny. Dzisiaj znamy efekt tych zmagań – Rezerwa Federalna jest prywatnym bankiem centralnym.

Hongbing dowodzi przy tym, że wojna ta pochłonęła życie siedmiu prezydentów i wielu kongresmenów, którzy stracili życie w zamachach i zaowocowała udziałem Stanów Zjednoczonych w kilku wojnach. Wątek poboczny, ale znamienny.

Hongbing przedstawia fakty historyczne i polityczne tło zamachów – od Abrahama Lincolna po J.F. Kennedyego. Historie sprawiają wrażenie teorii spiskowych, gdyby nie to, że są dobrze udokumentowane. Na tyle dobrze, że nie sposób ich lekceważyć. Autor sięga do bogatej bibliografii historycznej, z publikacji prasowych, wypowiedzi polityków i bankierów oraz ich korespondencji.

JFK i dekret 11110

W czerwcu 1963 r. Kennedy wydał słynny dekret 11110, na mocy którego departament skarbu miał wyemitować certyfikaty na posiadane przez rząd rezerwy srebra. Miał to być pełnoprawny pieniądz. Tym samym odbierał Rezerwie Federalnej prawo do pożyczania rządowi pieniędzy na procent. Do obiegu wprowadzono 2- i 5-dolarówki z napisem banknot Stanów Zjednoczonych, większych nominałów nie zdążono wprowadzić, bo w listopadzie 1963 r. J.F Kennedy został zastrzelony. Rozkaz wykonawczy prezydenta po raz pierwszy w historii USA nie został wykonany. Prezydent Johnson uznał dekret za niebyły.

Jak twierdzi Hongbing, do wybuchu wojny secesyjnej także doprowadzili bankierzy działający na osi Londyn-Paryż-Frankfurt, bo wojna to szansa na wielkie zarobki. Ale prezydent Lincoln pokrzyżował te plany. Nie zaciągnął wysoko oprocentowanej pożyczki na wydatki wojenne, lecz przeprowadził przez Kongres ustawę o tworzeniu legalnego środka płatniczego, waluty niezależnej od banków, nie obarczonej długiem i odsetkami, tak zwanego zielonego dolara. W rezultacie emisji własnego pieniądza rząd Lincolna zaoszczędził 4 mld dol. W 1865 r., gdy wojna dobiegała końca, Lincoln zginął z rąk zamachowca. Po jego śmierci Kongres uchwalił Narodowy Akt Bankowy, który był poprzednikiem ustawy o Rezerwie Federalnej przyjętej w 1913 r., a przygotowanej przez Paula Warburga, przedstawiciela Rothschildów. Rezerwa Federalna to prywatny bank, którego udziałowcami są przedstawiciele finansjery (m.in. rodziny Rothschildów, Rockefellerów, Morganów).

Kolejnym wielkim prezydentem, który sprzeciwił się wszechwładzy finansjery i chciał wyrwać prawo do emisji z rąk prywatnych, był J.F. Kennedy. Skończył jak Lincoln. W czerwcu 1963 r. Kennedy wydał słynny dekret 11110, na mocy którego departament skarbu miał wyemitować certyfikaty na posiadane przez rząd rezerwy srebra. Miał to być pełnoprawny pieniądz. Tym samym odbierał Rezerwie Federalnej prawo do pożyczania rządowi pieniędzy na procent. Do obiegu wprowadzono 2- i 5-dolarówki z napisem banknot Stanów Zjednoczonych, większych nominałów nie zdążono wprowadzić, bo w listopadzie 1963 r. J.F Kennedy został zastrzelony. Rozkaz wykonawczy prezydenta po raz pierwszy w historii USA nie został wykonany. Prezydent Johnson uznał dekret za niebyły.

Pieniądz tworzony z niczego

Modelowe rozwiązanie, wymyślone przez bankierów, polega na tym, że rząd emituje obligacje, które stanowią zabezpieczenie pod emisję waluty dokonywaną przez bank centralny. Słowem, gdy rośnie dług rządowy, bank emituje walutę. Dzięki temu mechanizmowi z emisji można czerpać zyski, a są to odsetki od długu. Gdy bank centralny należy do prywatnych właścicieli, zyski wędrują do ich kieszeni. Płacą podatnicy, bo obligacje rządowe emitowane są pod przyszłe wpływy podatkowe. Parytet złota spowalniał tę akcję, bo ilość kruszcu jest ograniczona. Bankierzy starali się kontrolować cenę złota, aż w końcu zaczęli dążyć do pieniądza pozbawionego pokrycia w kruszcach.

Stało się to po wielkim kryzysie 1929-1933, a podstawy teoretyczne stworzył John Maynard Keynes, który już w 1919 r., pełniąc funkcję przedstawiciela brytyjskiego ministerstwa skarbu podczas konferencji wersalskiej, dał się poznać jako zwolennik odejścia od złota („barbarzyński relikt”).

Strzyżenie owiec

Pretekstem do stworzenia Rezerwy Federalnej (FED) był kryzys bankowy w 1907 r., który sprowokowali bankierzy. Działali według ustalonego schematu: najpierw rozluźnienie polityki kredytowej, rozhuśtanie rynku, potem jej zacieśnienie, czyli podwyżka stóp. Skutek – możliwość przejęcia za niewielkie pieniądze atrakcyjnych aktywów od zadłużonych właścicieli. W bankowym żargonie nazywa się to strzyżeniem owiec. Gdy powstaje prywatny bank centralny, ta akcja może przybierać wielki rozmach. Wielki kryzys z 1929 r. to potwierdził.

Hongbing wielokrotnie powtarza, że bankierzy kochają kryzysy i wojny, bo wtedy pojawiają się źródła dodatkowych zysków. Jego zdaniem bez Rezerwy Federalnej nie wybuchłaby I wojna światowa. Niemcy się zbroili, ale nie było wystarczających pieniędzy, by ich powstrzymać. Rząd amerykański nie miał interesu włączenia się do konfliktu, ale bankierzy snuli inne plany i zaczęli wspierać państwa Ententy, wywierając jednocześnie zakulisowe naciski na amerykański rząd. Ostatecznie USA nie tylko udzieliły krajom Ententy pożyczek, ale również wsparł je militarnie. Gdyby Niemcy wygrały wojnę, obligacje wojenne krajów Ententy stałyby się bezwartościowe. Na wojnie najbardziej zyskali bracia Warburgowie, Bernard Baruch, „car” amerykańskiego przemysłu wojennego, Eugene Meyer i jego spółka finansowa, Edward Stettinius, prekursor amerykańskiego kompleksu przemysłowego.

Traktat wersalski Hongbing nazywa umową o zawieszeniu wojny. Na Niemcy, jako kraj przegrany, nałożono obowiązek wypłaty ogromnych reparacji wojennych. W Paryżu dyplomatom towarzyszyli bankierzy i to oni mieli wpływ na ostateczną formę traktatu. Zasiali w ten sposób ziarno pod przyszły konflikt – II wojnę światową. Reparacje uderzyły w bankierskie klany w Niemczech, dlatego uruchomili oni inflację i ostrzygli klasę średnią, która lokowała oszczędności w obligacje rządowe, stanowiące zastaw pod emisje przeprowadzane przez prywatny bank centralny. Ostatecznie na spłatę reparacji bankierzy z Londynu i Wall Street udzielili Niemcom ogromnej pomocy, zgarniając przy tym kolosalne zyski. Do 1931 r. Niemcy uzyskały 138 mld marek kredytu, a spłaciły 86 mld reparacji. Resztę przeznaczyły na przygotowania do II wojny.

Po wojennej mobilizacji amerykańska gospodarka kwitła, rozwijał się przemysł, ludzie mieli pracę i pieniądze, więc bankierzy z Wall Street ocenili, że przyszedł czas na kolejne żniwa. W latach 1925-28 FED rozluźnił politykę kredytową, zachęcając nie tylko przedsiębiorców i farmerów do brania kredytów, ale również inwestorów giełdowych do spekulacyjnych zakupów akcji na kredyt. W marcu 1929 r. Paul Warburg, ojciec chrzestny amerykańskiego systemu walutowego, wystąpił z pierwszym ostrzeżeniem. W sierpniu Rezerwa Federalna, a ślad za nią nowojorski bank FED podniosły stopy odsetek. Inwestorzy wpadli w pułapkę braku kapitałów i zaczęli pośpiesznie opuszczać giełdę. Majątek wart 160 mld dol. ulotnił się w mgnieniu oka. Ceny zaczęły spadać, firmy bankrutowały, banki upadały, ludzie tracili domy, ziemię, pracę.

Hongbing dowodzi, że krach giełdowy z 1929 r. był planowany już w 1927 r. podczas tajnego posiedzenia Rezerwy Federalnej i europejskich bankierów. Na kryzysie nie wszyscy stracili. Wybrańcy losu powiązani z udziałowcami Rezerwy Federalnej przed feralnym „czarnym czwartkiem” zdołali pozbyć się swoich akcji i zamienić je na obligacje rządowe oraz przystąpić do wykupu przecenionych aktywów. Na kryzysie wzbogacił się m.in. Joe Kennedy, ojciec przyszłego prezydenta. Po udanych „zbiorach” bankierzy przystąpili do kolejnej akcji – postanowili wykorzystać teorię taniego pieniądza Keynesa, co wiązało się z odejściem od systemu złotej waluty.

Drukować, pożyczać, wydawać

Ludzie byli przywiązani do złota. Możliwość wymiany papierowego pieniądza na złoto była fundamentem wolności gospodarczej, dlatego trzeba było wielkich wstrząsów, by społeczeństwo zmusić do ustępstw. Takimi wstrząsami były: wojna i wielki kryzys.

Keynes zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa inflacji i z tego, że tylko parytet złota powstrzyma jej impet, ale środowisko finansowej elity, w którym się obracał, pchnęły go w stronę „pogardy wobec etyki społecznej”. Jego teoria taniego pieniądza – drukować, pożyczać, wydawać – legła u podstaw New Deal F.D. Roosevelta i stała się maszynką do zbijania majątku przez nielicznych. Sam Roosevelt miał bliskie kontakty z Wall Street. Swoją misję w 1933 r. rozpoczął od wyeliminowania złota z obiegu – wstrzymał wymienialność dolara na złoto, a Amerykanom nakazał wymienienie całego posiadanego złota na papierowe dolary. Rozporządzenie Roosevelta zostało uchylone dopiero w 1974 r. Dewaluacja dolara i roboty publiczne niewiele pomogły, w 1938 r. znów wybuchł kryzys. Bankierzy parli do kolejnej wojny, a Roosevelt im sprzyjał.

Zwolennicy parytetu złota

O powrót do parytetu złota zabiegają przedstawiciele tzw. szkoły austriackiej, spadkobiercy Ludwiga von Misesa i Friedricha Hayeka. Najbardziej znanym zwolennikiem standardu złota był zmarły dziesięć lat temu amerykański ekonomista Murray Rothbard, współzałożyciel Cato Institute – jednego z największych think tanków – i wiceprezes Ludwig von Mises Institute. Pozytywnie o standardzie złota wypowiadał się Robert Zoellick, prezes Banku Światowego w latach 2007-2012. Swoje poglądy zaprezentował podczas szczytu G20 w Seulu w 2010 r. Adwokatem przywrócenia standardu złota jest także Steve Forbes, znany wydawca prasy ekonomicznej.

Amerykanów nie interesowała kolejna wojna, w społeczeństwie panowała atmosfera izolacjonizmu, wywołująca niepokój kręgów finansowych. Zmienił to dopiero atak na Pearl Harbour. Ciekawe, że była to jedyna baza, która nie dostała maszyny deszyfrującej, dzięki której mogłaby wcześnie przechwytywać japońską korespondencję wojskową. Są też przesłanki, wskazujące, że wojna mogłaby się zakończyć w 1943 r., ale zachodni przywódcy nie spieszyli się. W ogniu wojny wykuwał się certyfikat keynesowskiej polityki deficytu budżetowego i taniego pieniądza. USA kończyły wojnę z ogromnym długiem, a bankierzy z pomnożonym majątkiem.

W kwestii złota Roosevelt był konsekwentny. W 1944 r. w Bretton Woods ustanowiono standard wymiany walut na dolara, zastępując nim standard wymiany na złoto. Teoretycznie dolar wciąż był wymienialny, ale jego podaż rosła szybciej niż podaż złota. W 1971 r. prezydent Nixon ostatecznie odszedł od ustaleń z Bretton Woods.

Nowy porządek świata

Na konferencji w Bretton Woods zaczęły się krystalizować cele, do jakich dążyły finansowe elity – ustanowienie jednego światowego systemu finansowego. Powstały wówczas Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy, których celem było zapewnienie dolarowi dominującej pozycji wśród światowych walut. Obie instytucje znalazły się pod kontrolą USA. Hongbing dużo miejsca poświęca nieformalnym, ale wpływowym grupom i stowarzyszeniom, które były zawiązywane przez anglo-amerykańskie elity polityczne i biznesowo-finansowe zarówno w okresie międzywojennym (Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych, amerykańska CRF – Council on Foreign Relations), jak i po drugiej wojnie (Klub Bilderberg – w spotkaniach bierze udział m.in. Zbigniew Brzeziński, a na niektóre był zapraszany Andrzej Olechowski i Jacek Rostowski – oraz założona przez Davida Rockeffelera Komisja Trójstronna). Historia tych nieformalnych kubów i ich wpływ na światową politykę i gospodarkę trącą teorią spiskową i mogłaby stanowić kanwą niejednej powieści sensacyjnej.

Gdy w 1971 r. Nixon ogłosił odejście od wymiany dolara na złoto, misja Banku Światowego i MFW dobiegła końca, ale międzynarodowi bankierzy znaleźli dla nich inną rolę – pomoc krajom rozwijającym się w procesie globalizacji. Noblista Joseph Stiglitz krytyczny wobec obu instytucji, choć w latach 1996-2000 był głównym ekonomistą BŚ, ujawnił, że pomoc ta zobowiązuje do wyprzedaży kluczowych aktywów (banki, energetyka, telekomunikacja). Hongbing uważa, że w sferze polityki działalność obu instytucji pachnie spiskiem. Jako przykład przywołuje „terapię wstrząsową”, jaką m.in. dla Polski przygotowali: prof. Jeffrey Sachs, George Soros, Paul Volcker (były prezes Rezerwy Federalnej), Anno Ruding (wiceprezes Citibanku). Ani słowa o „autorskim” planie Balcerowicza. Soros pisał w 1991 r.: „Przygotowałem szeroki wachlarz środków naprawczych, z których trzy podstawowe to – twarda polityka monetarna, korekta strukturalna i przegrupowanie długu. (...) Byłem obrońcą wymiany długu makroekonomicznego na udziały”.

Polska – jak zaznacza Hongbing – otrzymała realne finansowe wsparcie tak ze strony Departamentu Skarbu, jak i międzynarodowych bankierów, dzięki czemu terapia szokowa zakończyła się pozornym sukcesem. W rzeczywistości była to pułapka. Twarda polityka monetarna w połączeniu z restrukturyzacją gospodarki zawsze prowadzi do recesji, wówczas przychodzi „pomoc”, zamiana długów na udziały, wyprzedaż majątku po zredukowanych cenach. Prywatyzację określa on mianem „powszechnego korumpowania”. Zauważa też, że BŚ udziela zwykle kredytów wyższych niż potrzeby, by ich spłata nie była możliwa bez wyprzedaży najbardziej wartościowych aktywów.

Kontrolowany rozpad gospodarki

Gdy udaremnione zostały próby obrony uczciwego pieniądza – po Kennedym podjął się jej jeszcze Ronald Reagan, ale gdy został postrzelony, zrezygnował – międzynarodowa finansjera mogła realizować swój cel. Wszelka konkurencja wobec dominacji dolara i USA była niszczona. Krajem, który mógł pokrzyżować te plany stała się w latach 80. Japonia, a obecnie są nim Chiny. Hongbing opisuje, jak doprowadzono do krachu na tokijskiej giełdzie i do późniejszej recesji, poczynając od obniżenia efektywności japońskiego eksportu po uruchomienie opcji i innych derywatów. Teraz przyszedł czas na Chiny – przestrzega Hongbing.

Szarą eminencją bankierskich elit i „nowego porządku świata” jest G. Soros. Z jednej strony filantrop, z drugiej spekulant („haker wśród bankierów”) powiązany ze starymi klanami bankierskimi, założyciel pierwszego funduszu hedgingowego o nieprzejrzystej strukturze, zarejestrowanego w Antylach Holenderskich, raju podatkowym. Jego działania zawsze prowadziły do „konstruktywnego rozpadu gospodarki”. W latach 80. były to kraje Ameryki Łacińskiej i Afryki, w 1989 r. rozkwitająca gospodarka Japonii, a latach 90. kraje Europy Wschodniej, w tym ZSRR. Soros miał też niechlubny „wkład” w proces kształtowania się strefy euro. To on przeprowadził atak spekulacyjny na funta i zmusił rząd do wycofania w 1992 r. brytyjskiej waluty z mechanizmu kursowego ERM.

Po ostatecznym zerwaniu z systemem złotej waluty nastąpił okres niepewności związany z dużą wahliwością kursów. Kraje Europy, głównie Niemcy i Francja, miały dość hegemonii dolara i postanowiły stworzyć jedną europejską walutę. W 1979 r. powołano Europejski System Monetarny i uruchomiono mechanizm na rzecz stabilizacji kursów walutowych ERM. W 1990 r. rząd Wielkiej Brytanii zdecydował o wejściu do ERM, ale Soros zniweczył te plany. Podobny atak skierował na włoskiego lira. Zamierzał zaatakować również franka i markę, ale tym razem niczego nie zyskał. Projekt Unii Europejskiej i europejskiego pieniądza niepokoił bankierskie elity, podobnie jak rosnące w tym czasie w siłę azjatyckie „tygrysy”. Działania z udziałem MFW osłabiły kraje Azji Południowo-Wschodniej, ale ich nie złamały. Rząd Korei Południowej podjął zdecydowaną interwencję i przywrócił kraj na drogę wzrostu, a Tajlandia zdołała się wykupić z rąk MFW.

Jak powstaje inflacja

Czynnikami niestabilności nowoczesnych gospodarek są: monetaryzacja długu i system rezerw częściowych w połączeniu z zerwaniem więzi pieniądza prawnego ze złotem, czyli z realnym posiadaniem. Punktem wyjścia w procesie tworzenia pieniądza jest dług powstający w systemie bankowym, a każdy pieniądz dłużny prowadzi do naliczania odsetek zgodnie z zasadą procentu składanego. Te odsetki należą do systemu bankowego, ale nie stanowią części oryginalnego pieniądza, więc wymagają tworzenia nowego pieniądza dłużnego. Konsekwencją jest ciągły wzrost długu. Natomiast system rezerw częściowych polega na tym, że kredyt tworzony przez banki nie musi posiadać pełnego zabezpieczenia. System rezerwy częściowej pojawił się w okresie waluty złotej, jako standard został ustanowiony po utworzeniu Rezerwy Federalnej i zaczął wypierać system rezerwy pełnej. Ostateczne zwycięstwo systemu rezerw częściowych nastąpiło w 1971 r., gdy przecięto wszelkie związki dolara ze złotem.

Historia pisana kryzysami

„Walka o pieniądz” składa się z dwóch tomów. Pierwszy – ekonomiczno-historyczny – nosi podtytuł „Prawdziwe źródła kryzysów finansowych” i został w wielkim skrócie omówiony powyżej. Naświetla mechanizmy, które rządzą dzisiejszym światem. Drugi tom - „Świat władzy pieniądza” - ma charakter historyczny. Przedstawia historię gospodarczą największych potęg zachodniego świata oraz dzieje rodzin, które przez ostatnie trzysta lat tę historię tworzyły. Zawiera dużo więcej informacji niż tom pierwszy. Opisuje ponad dwieście ważnych postaci historycznych i ich uwikłania. Przedstawia tło ostatniego kryzysu, ewolucję poglądów A. Greenspana oraz innych przedstawicieli zachodnich elit, ich stosunek do wspólnej światowej waluty i ewentualnej ponownej monetaryzacji złota.

Te nakładające się na siebie mechanizmy pieniądza dłużnego i rezerwy częściowej prowadzą do emisji ogromnej ilości pieniądza. Największe emisje miały miejsce w XXI wieku w związku z wojną z terroryzmem. Wcześniej dolar miał na świecie mocną pozycję, bo nowe emisje były umiarkowane. Po 11 września 2001 r. ich tempo wzrosło dwukrotnie, a Alan Greenspan, chcąc ratować giełdę, obniżył stopy procentowe, co poskutkowało eksplozją kredytów. W 2006 r. łączna suma amerykańskiego długu (publicznego i prywatnego) sięgnęła 44 bln dol. Jego monetaryzacja wzmocniona przez system rezerw częściowych spowodowała, że cały podatek od dochodów osobistych trafia natychmiast do systemu bankowego na spłatę odsetek. Na pokrycie wydatków rząd wykorzystuje inne podatki (od korporacji, od własności, od paliw).

Mimo ogromnych emisji nowych pieniędzy USA nie mają większych problemów z inflacją – zauważa Hongbing. Tajemnica tkwi w rynku instrumentów pochodnych, gdzie absorbowane są wielkie ilości nowych pieniędzy. W latach 80. jego wartość była bliska zeru, w 2006 r. osiągnęła 37 bln dol. Dominują swapy stopy procentowej, a głównym pomiotem oferującym jest JP Morgan Chase. Nie posiada on kryształowej kuli, lecz jest jednym z udziałowców nowojorskiej Rezerwy Federalnej... Tworzy się coraz więcej różnego typu instrumentów, by na tym spekulacyjnym rynku panowała prosperity. Kreatywność finansowych geniuszy była jedną z przyczyn ostatniego kryzysu. Instrumenty pochodne tworzą iluzję wielorakich korzyści – pisze Hongbing, tymczasem zwroty nie pochodzą z zarobionych zysków, lecz z pieniędzy inwestorów.

Hongbing skończył swoją książkę w 2007 r., ale przewidział przebieg kryzysu, a przede wszystkim trafnie zdiagnozował przyczyny. Dług tworzy pieniądz, pieniądz pobudza chciwość, chciwość zwiększa dług, następuje implozja zadłużenia, a potem korekta: deflacja (spadek) płynności i recesja. Gdy w sierpniu 2007 r. na świecie pojawiła się deflacja płynności, a banki centralne rozpoczęły transfery kapitałowe do systemu bankowego, wszystkich olśniło, że źródłem problemów są amerykańskie pożyczki subprime, udzielane na zakup domów klientom wysokiego ryzyka. Banki, by zwiększyć możliwości kredytowe – w myśl zasady: przyszły napływ gotówki można zmienić w papier wartościowy – pakowały je i sprzedawały. I tak powstały instrumenty sekurytyzacji zabezpieczone długiem, jak MBS, CDO czy CDS (swap na zwłokę w spłacie kredytu). Kredyty subprime były „trujące”, więc tym bardziej trzeba je było usunąć z aktywów, zapakować, przepakować (w tym celu założono fundusz hedgingowy) i sprzedać. Inwestorzy kupowali je chętnie, bo amerykański rynek nieruchomości rósł. Gdy jednak stopy procentowe poszły w górę, pożyczki przestały być spłacane, a ceny nieruchomości zanurkowały, na rynkach MBS, CDO, CDS zaczęła się wyprzedaż, która zmieniła się w globalną panikę.

Złoty juan?

Książka powstała z myślą o chińskim czytelniku, któremu Hongbing chce uświadomić, że na Zachodzie od stuleci toczy się wojna o pieniądz, bo ten daje władzę, kto zaś kontroluje emisję i przepływ pieniądza decyduje o wzroście lub recesji. Chiny otwierają swoje finanse na świat, ale – jak twierdzi – nie są do tego przygotowane strategicznie. Wprawdzie juan nie jest typowym pieniądzem dłużnym, bo jego emisja w przeciwieństwie do dolara nie wymaga zabezpieczenia w obligacjach rządowych i nie jest dokonywana przez prywatny bank, ale też nie ma on wsparcia w kruszcu. Przestrzega władze przed zagranicznymi bankami, które znajdą sposób, by za pomocą najróżniejszych instrumentów doprowadzić do monetaryzacji długu, fluktuacji podaży pieniądza, potem zaś poprzez inflację, a następnie deflację, doprowadzić do przejęcia najatrakcyjniejszych części gospodarki.

Chiny – pisze Hongbing – mają zgromadzone ogromne rezerwy dolarowe, kupują amerykańskie obligacje, wspierając deprecjonującego się dolara. Tymczasem powinny dążyć do tego, by to juan stał się walutą, w której przechowuje się światowe rezerwy, tworząc nowy, godny zaufania porządek walutowy. Drogą do tego jest waluta oparta na złocie. Przypomina, że podstawą stabilności i dobrej reputacji funta, a potem dolara było właśnie złoto. Złoty juan w naturalny sposób zyskałby pozycję waluty światowych rezerw. Ekonomista przedstawia szczegółowy plan, jak to zrobić. Zamiast gromadzić rezerwy w obcych walutach, należałoby zacząć kupować złoto i srebro, a potem etapowo wprowadzać złotego juana do obiegu.

Gdyby zalecenia Hongbinga przyjęłyby realną formę, czekałaby nas rewolucyjna zmiana „porządku świata”. Czy elity finansowe Zachodu do tego dopuszczą? Pytanie retoryczne. Trudno jednak negować fakt, że na kontynencie azjatyckim wyrosła potęga, z którą te elity nie mogą się nie liczyć.

Książki Songa Hongbinga "Wojna o pieniądz" i "Wojna o pieniądz 2", ukazały się w przekładzie Tytusa Sierakowskiego nakładem wrocławskiego wydawnictwa Wektory.

Song Hongbing

Song Hongbing, chiński analityk finansowy, spoglądając na świat zachodni z zewnątrz, usiłuje dociec, w którym momencie dynamicznie rozwijająca się cywilizacja Zachodu popełniła błąd, który doprowadził do dzisiejszego permanentnego kryzysu i rosnącego zadłużenia. Jego opowieść obejmuje ostatnie trzy wieki historii Europy i Ameryki, poczynając od założenia Banku Anglii w 1694 roku, poprzez dzieje rodziny Rothschildów i ich imperium finansowego, powołanie Rezerwy Federalnej, udział kół finansowych w inspirowaniu dwóch wielkich wojen światowych, rezygnację z parytetu złota, aż po kryzys naftowy lat siedemdziesiątych, klęskę „azjatyckich tygrysów” w latach dziewięćdziesiątych i ostatni kryzys finansowy na rynku nieruchomości USA. Przedstawiając dzieje powolnego upadku Zachodu polegającego na dobrowolnym oddawaniu się państw w niewolę banków, autor pragnie ostrzec Chiny i inne dynamicznie rozwijające się kraje Azji przed popełnieniem błędów, które mogą doprowadzić do utraty nie tylko dobrobytu, ale także suwerenności. Jednakże ta książka, pisana dla azjatyckiego czytelnika, może być również pouczająca dla nas. Choć bowiem popełniliśmy już wiele z błędów, o których pisze autor, zawsze jest nadzieja, że nie będziemy popełniać następnych (z przedmowy wydawcy).