Brexit pytaniem o kształt Unii Europejskiej

24 czerwca 2016 roku będzie kolejnym dniem, który nie przyniesie żądnych znaczących zmian: obywatele, jak do tej pory, pójdą z samego rana do pracy, samoloty dalej będą kursować do Londynu, metro nie stanie, a funt brytyjski nie przestanie być walutą. Od tego czy Wielka Brytania faktycznie opuści szeregi Unii Europejskiej znacznie ważniejsze jest pytanie – jak podmiotem stanie się Unia Europejska w następnym latach? Brexit to nie tylko referendum o przyszłości Brytyjczyków w Unii Europejskiej, to przede wszystkim pytanie o kształt tej organizacji w przyszłości, która na przestrzeni kilkudziesięciu lat istnienia kilkukrotnie przechodziła wewnętrzne reformy, zmieniała swój kształt.

Brexit

Integracja europejska

Pierwsza odsłona integracji europejskiej nastąpiła w 1951 roku, w Paryżu został podpisany traktat powołujący pierwszą wspólnotę europejską - Europejska Wspólnota Węgla i Stali. Kolejnym etapem integracji było powstanie dwóch kolejnych wspólnot - Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej i Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Traktaty powołujące te dwie instytucje zostały podpisane w Rzymie w 1957 roku. Na podstawie traktatu z Maastricht w 1992 roku Europejska Wspólnota Gospodarcza zmieniła nazwę na Wspólnotę Europejską.

Następny etap nastąpił w listopadzie 1993 roku. Właśnie wtedy powstała Unia Europejska – organizacja oparta na istniejących już wspólnotach (wchłonęła Wspólnotę Gospodarczą w efekcie czego stała się dużą, silną organizacją nie mającą w sobie żadnej innej organizacji).

W międzyczasie, w 1952 roku, została stworzona Europejska Wspólnota Obronna. Traktat przewidywał stworzenie wspólnej armii europejskiej państw wchodzących w skład Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Dokument był w trakcie ratyfikacji, gdy w 1953 roku Zgromadzenie Parlamentarne przedstawiło pomysł traktatu tworzącego Europejską Wspólnotę Polityczną. Jak sama nazwa wskazuje Europejska Wspólnota Polityczna nie zajmowałaby się tylko sprawami gospodarczymi, ale także sprawami polityki zagranicznej i przestrzegania praw człowieka. Kluczowym rokiem dla integracji europejskiej był rok 1954, ponieważ właśnie wtedy francuski parlament bezterminowo odroczył pracę nad traktatem o Europejskiej Wspólnocie Obronnej - oznaczało to fiasko tego projektu, bowiem nie mogła ona wejść w życie bez ratyfikacji wszystkich państw sygnujących. Zaprzestano wtedy również prac nad traktatem tworzącym Europejską Wspólnotę Polityczną. Powstało wówczas ryzyko, że cały proces integracji europejskiej spali na panewce. Wówczas premier Belgii zaproponował, że skoro nie udało się dopuścić do integracji w sferze politycznej i obronnej, to może warto w sferze gospodarczej.

Okres sklerozy

Lata ’70 i ’80 ubiegłego wieku, w kontekście integracji europejskiej, są określane mianem okresu sklerozy. Zastanawiano się wówczas czy integracja europejska ma w ogóle jakikolwiek sens. Okres zwątpienia w sens integracji europejskiej mógł się zakończyć likwidacją wspólnoty europejskiej bądź skokiem do przodu – i taki skok został wykonany. Ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej Jacques Delors uznał za konieczne ustanowienie rynku wewnętrznego dla państw członkowskich, zniesienie wszystkich barier istniejących pomiędzy państwami członkowskimi, umożliwienie harmonizacji prawa większością kwalifikowalną (a nie jednomyślnością, jak było do tego momentu). Państwa członkowskie przychyliły się do jego pomysłu, w efekcie czego nastąpiła głębsza integracja państw członkowskich.

Maastricht i Amsterdam

Istotnym dokumentem reformującym był traktat o Unii Europejskiej – podpisany w Maastricht w 1992 roku. Traktat o Unii Europejskiej był swoistym statutem Unii Europejskiej. Traktat powołał Unię Europejską, ale nie zlikwidował Wspólnot Europejskich. Dotychczasowa Europejska Wspólnota Gospodarcza zmieniła nazwę na Wspólnota Europejska. Traktat rozszerzył zakres możliwości Wspólnoty Europejskiej o kompetencje w zakresie polityki gospodarczej i walutowej, ochrony konsumenta (wsparcie dla zdrowia, młodzieży, kultury).

Kolejnym bardzo ważnym traktatem reformującym był traktat z Amsterdamu – podpisany w 1997 roku w Amsterdamie. Dokument ten również wprowadził istotne zmiany - Wspólnota Europejska otrzymała kompetencja do wydawania przepisów w zakresie współpracy sądowej w sprawach cywilnych, polityki imigracyjnej, azylowej, przekraczania granic.

Nicea

Bardzo ważnym dokumentem, który w zamiarze miał być wielką reformą Wspólnoty Europejskiej przed akcesją nowych członków, tak aby mogła prężnie działać, był traktat podpisany w 2001 roku w Nicei. Z zamierzeń reformatorskich prawie nic nie wyszło: traktat nie wprowadził nowych kompetencji, nie stworzył nowej procedury z udziałem Parlamentu Europejskiego; ułatwił jednie podejmowanie decyzji w szeregu kwestii – odszedł od jednomyślności przy wyborze Komisji, wprowadził możliwość tworzenia sądów wyspecjalizowanych. Przyjęcie traktatu z Nicei było warunkiem podpisania przez Polskę akcesji do Unii Europejskiej.

Lizbona

Kolejnym traktatem reformującym był traktat z Lizbony podpisany w 2007 roku. Najważniejszą zmianą traktatu było całościowe zastąpienie Wspólnoty Europejskiej Unią Europejską, która przejęła wszystkie kompetencje swojej poprzedniczki prawnej zachowując przy tym wszystkie swoje dotychczasowe kompetencje. Wszystkie prawa i obowiązki Wspólnoty Europejskiej stały się prawami i obowiązkami Unii Europejskiej.

Brexit

23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy odpowiedzą na pytanie czy chcą, aby ich kraj opuścił Unię Europejską. Według najnowszych sondaży rośnie liczba zwolenników opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Wynik referendum nie jest jednak przesądzony. Nawet jeżeli większość Brytyjczyków opowie się za opuszczeniem przez ich kraj Unii Europejskiej to nie jest powiedziane, że politycy formacji rządzącej zdecydują się na rozpoczęcie procedury opuszczenia Unii Europejskiej. Większość Holendrów opowiedziała się przeciwko „unijnej konstytucji”, a mimo to traktat z Lizbony został wprowadzony w życie. Podobna sytuacja miała miejsce w Irlandii – większość Irlandczyków opowiedziała się przeciwko ratyfikacji traktatu lizbońskiego – wbrew najpotężniejszym decydentom europejskim – więc referendum zostało powtórzone. Nie jest wykluczone, że podobna sytuacja będzie miała miejsce w Wielkiej Brytanii – szczególnie wówczas, gdyby zwolenników opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej było niewiele więcej niż przeciwników tego procederu. Należy sceptycznie podchodzę do zapewnień premiera Davida Camerona, iż w momencie gdy Brytyjczycy zdecydują o opuszczeniu Unii Europejskiej, faktyczne wyjście ze struktur tej organizacji będzie jedynie formalnością.

Szansa w nogach piłkarzy

Na wynik referendum, co lekceważy zdecydowana większość analityków, może mieć wpływ wynik meczu Słowacja – Anglia, który odbędzie się na trzy dni przed tym wydarzeniem. Ten, kto zdobędzie trzy punkty w tym meczu, będzie mógł spokojnie szykować się do walki w strefie finałowej Mistrzostw Europy. Jeżeli angielscy zawodnicy opuszczą Saint-Etienne z kompletem trzech punktów, pozytywne nastroje w Anglii mogą zmobilizować niezdecydowanych wyborców do uczestnictwa w referendum i wyrażeniu sprzeciwu wobec opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej – szczególnie, iż Anglicy, w przeciwieństwie do Szkotów, są w większości eurosceptyczni.

Podobne zjawisko nastąpiło przy okazji wyborów parlamentarnych w Polsce w 1989 roku. 3 czerwca 1989 rozegrany został mecz piłkarski Polska – Anglia, przegrany przez polską drużynę 0-3. Kolejny raz polscy kibice musieli przełknąć gorycz porażki, bowiem angielscy piłkarze wygrali mecz bardzo pewnie. Następnego dnia odbyła się pierwsza tura wyborów parlamentarnych, w których komunistyczna władza odniosła druzgocącą porażkę. Całkiem prawdopodobne jest, że gdyby polska reprezentacja zwyciężyła w meczu z Anglikami, ówczesna władza nie odniosłaby tak spektakularnej porażki. Tymczasem fatalne nastroje kibiców, spowodowane przegraną w piłkarskim pojedynku, spotęgowały zjawisko niezadowolenia z poziomu życia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Wielka niewiadoma

Kryzys związany z uchodźcami napływającymi do państw europejskich odbija się czkawką europejskim władcom. Problem z rzeszą obywateli państw trzeciego świata oczekujących przyjęcia i finansowania przez państwa członkowskie postawił znak zapytania przy projekcie „Europy otwartych bram”, gdzie każdy obywatel Unii Europejskiej może bez żadnych ograniczeń, przemieszczać się do innych państw członkowskich. Projekt otwartych granic stanął pod znakiem zapytania, politycy zaczęli zastanawiać się czy aby na pewno stworzenie olbrzymiej swobody wewnątrz Unii Europejskiej było dobrym pomysłem? Dlaczego możni europejscy zaczęli zadawać sobie to pytanie dopiero post factum? Przy rozwiązywaniu problemu uchodźców Unia Europejska dała się poznać jako kulejąca organizacja, zarządzana przez polityków bez wizji i właściwych umiejętności. Bez wątpienia nierozwiązany kryzys migracyjny wpłynie na wynik czerwcowego referendum. Wydaje się, że silne państwa europejskie, zintegrowane ze sobą w znacznie mniejszym stopniu, zachowujące większą autonomię w podejmowaniu decyzji skuteczniej poradziłyby sobie z tym problemem. Politycy coraz większej liczby państw członkowskim dochodzą do takiego wniosku, podobnie obywatele tych państw. Niemożność szybkiego podejmowania decyzji, skutecznego rozwiązywania problemów przyczynia się do tworzenia silnych oddolnych organizacji anty-unijnych, które w ostatnich latach zyskują coraz większe poparcie. Jaki kształt winna mieć Unia Europejska, aby – jako taka – przetrwała kryzys i istniała przez co najmniej kilkadziesiąt kolejnych lat? Na to pytanie powinniśmy jak najszybciej znaleźć odpowiedz.

Dzień po Brexit i co dalej?

Dywagowanie na temat szans powodzenia projektu Brexit nie ma większego sensu. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co tak naprawdę siedzi w głowach Brytyjczyków – czy zwolennicy wyjścia z Unii Europejskiej rzeczywiście chcą z niej wyjść czy tylko osiągnąć wymierne korzyści ze zmiany swojego stanowiska w tej sprawie i oddania głosu za „jedynym słusznym wyborem”. Nie wiemy też na ile politycy brytyjscy nieformalnie podsycają wewnętrzne nastroje dla osiągnięcia doczesnych korzyści z pozostania w strukturach Unii Europejskiej. Bez wątpienia jednak projekt wyjścia z Unii Europejskiej jednego z państw członkowskich ma realne szanse powodzenia. Brexit może skończyć się rozpadem całej Unii Europejskiej, co w dalekosiężnej perspektywie nie przyniesie pozytywnych skutków dla żadnego z państw członkowskich. Ale czy tak się rzeczywiście stanie? Nikomu nie byłoby to na rękę.

Podążając za Zbigniewem Pisarskim, prezesem Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, uznać należy iż faktyczne wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (faktyczne, a nie deklaratoryjne) bez wątpienia osłabi pozycję Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej, spowoduje spustoszenie w strukturach Unii Europejskiej, a w dalszej perspektywie może spowodować rozpad całej tej organizacji – chociaż w chwili obecnej jest to swoiste polityczne science-fiction i nic nie wskazuje na to, aby miało się coś zmienić w tej materii.

24 czerwca 2016 roku będzie kolejnym dniem, który nie przyniesie żądnych znaczących zmian: obywatele, jak do tej pory, pójdą z samego rana do pracy, samoloty dalej będą kursować do Londynu, a metro nie stanie, a funt brytyjski nie przestanie być walutą narodową. Od tego czy Wielka Brytania faktycznie opuści szeregi Unii Europejskiej znacznie ważniejsze jest pytanie – jak Unia Europejska będzie funkcjonowała w następnych latach.

Pytanie o kształt Unii Europejskiej

24 czerwca 2016 roku przywódcy wszystkich państw członkowskich powinni odpowiedzieć sobie na pytanie czy proces integracji europejskiej nie poszedł co najmniej o krok za daleko; czy nie warto powrócić do projektu, jakim była Europejska Wspólnota Gospodarcza. Brexit powinien być początkiem wewnętrznych zmian w Unii Europejskiej, winien rozpocząć poważną dyskusję przywódców wszystkich państw członkowskim na temat przyszłego kształtu tej organizacji – bez względu na to czy Brytyjczycy opowiedzą się za wyjściem z Unii Europejskiej czy przeciwko. Przedmiotem tych rozmów winna być dalekosiężna zmiana podejścia do integracji europejskiej na korzyść wszystkich państw członkowskich, a nie tylko największych potęg regionu.

Brexit bez wątpienia osłabi Unię Europejską od środka, bez względu na wynik czwartkowego głosowania. Sam fakt rozpisania referendum ma olbrzymie znaczenia dla procesu integracji europejskiej. Brytyjczycy skutecznie zatrzymali proces budowy scentralizowanego państwa, do którego sceptycznie zaczęła podchodzić coraz większa liczba państwa członkowskich. Państwa członkowskie powinny skupić się przede wszystkim na utrzymaniu integralności wspólnego rynku, oddając – w pozostałych sferach – większą autonomię państwom narodowym. W innym wypadku, w dalszej perspektywie, istnienie Unii Europejskiej stanie pod dużym znakiem zapytania, a roztrwonienia efektów integracji europejskiej świat nam nie wybaczy.

Łukasz Ziaja

Łukasz Ziaja

o autorze:

Łukasz Ziaja - specjalista ds. bezpieczeństwa danych; publicysta; komentator wydarzeń społeczno-polityczno-ekonomicznych; autor książek: "Łańcuch Poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych" oraz "Afery czasów Donalda Tuska".