Biznesowa metanoia

Wdrożenie systemu Business Intelligence jest przykładem na to, że za każdą technologią stoją ludzie, ze swoimi wadami i zaletami. Najwyraźniej pokazuje, jakie znaczenie ma kultura zarządzania w firmie.

Peter Senge, twórca i propagator idei rozwijania organizacji uczących się, twierdzi, że żadna organizacja nie może się rozwijać, jeśli nie wejdzie na drogę metanoi (gr. nawrócenie) - nieustannego zmieniania myślenia, paradygmatów. Ta idea świetnie pasuje do myśli przewodniej tego artykułu: chcesz zmienić swój biznes - zmień siebie.

"Każde przedsiębiorstwo ma ogromną ilość danych. Szkoda, że tak niewiele firm zdaje sobie sprawę, że to jest właśnie cała ich inteligencja. Bo trzeba jeszcze umieć z niej dobrze skorzystać. W Polsce BI oznacza dzisiaj bardziej 'Biznesową Indolencję' niż - jak wskazuje skrót

Zobacz również:

  • Obraz świata w Big Data

- 'Inteligencję" -- tak w magazynie CIO pisała 4 lata temu Luiza Warno. Prowokuje to pytania: czy od tego czasu nasz rynek się zmienił? czy polski menedżer dokonał przemiany i nauczył się korzystać z systemów BI?

Definicje sobie…

Business Inteligence można definiować różnie. Najprościej mówiąc, jest to dostarczanie właściwej informacji właściwej osobie we właściwym czasie oraz we właściwej formie. To zbiór aplikacji pomagających w szybkim podejmowaniu decyzji. To możliwość takiego myślenia o biznesie, w którym dużo większa jest baza informacyjna niż finansowa. To umiejętność przewidywania przyszłości na podstawie przeszłości. Wszystko to prawda, lecz każdy praktyk wie, że nie w definicji tkwi istota rozwiązań biznesowych. W czym więc jest ona zawarta? Przyjrzyjmy się wszystkim możliwościom.

Pesymiści powiedzą: Trzeba najpierw rozpatrzyć niebezpieczeństwa projektu. Pamiętajmy, że na wdrożeniu Business Inteligence w firmie tracą dwie grupy pracowników: ci, którzy ręcznie przygotowują raporty dla menedżerów (to ich firmowy chleb powszedni i konkretne wynagrodzenie za konkretne działania), oraz analitycy, posiadający wiedzę tajemną, bo potrafią w sposób dla wielu ludzi magiczny zamienić zwykłe dane w użyteczne informacje o strategicznym dla firmy znaczeniu. Ci ludzie to wrogowie rozwiązań Business Inteligence. I choć słowo "wrogowie" nie brzmi najlepiej, z pewnością trzeba wziąć pod uwagę, że w takich osobach tkwi dusza sabotażysty, któremu przecież nie chodzi o to, by technologia odebrała mu nieźle płatny etat. Ci ludzie mogą utrudniać wdrożenie. Poza tym - mówią pesymiści - BI to koszty, na które mogą sobie pozwolić jedynie firmy będące w posiadaniu czegoś tak niecodziennego jak komfort budżetowy. A przecież Excel jest narzędziem, które spełnia wymagania zdecydowanej większości przedsiębiorstw. Po co więc strzelać z armaty do wróbla? Lepsze jest wrogiem dobrego!

Optymiści mówią: Zaimplementujmy BI. Sabotażystom zapewnimy alternatywne etaty, przeszkolimy ich, przesuniemy na inne stanowiska, damy im miejsce w sprzedaży albo w marketingu.