Apetyt na dojrzałość procesów

Jak to zrobiono w DB Schenker

Jak to zrobiono w DB Schenker

Adam Tomkiewicz podkreśla, że w odróżnieniu od pomiaru temperatury ciała, nie ma "złego" poziomu dojrzałości procesu i rozwija ten bardzo istotny wątek: "To nieprawda, że wyższy poziom dojrzałości jest zawsze lepszy od niższego. Oprócz ustalenia poziomu, na jakim jesteśmy w poszczególnych procesach, musimy zastanowić się, na jakim poziomie chcemy, a raczej powinniśmy być w naszych konkretnych uwarunkowaniach biznesowych. Nazywam to ‘profilem dojrzałości procesów IT naszej firmy’. Czasami spotyka się praktykę porównywania średniej wartości z PST (Process Survey Tool - korporacyjne narzędzie Philipsa do badania dojrzałości procesów) w celu ustalenia ‘lepszej’ organizacji, ale jest to kardynalny błąd! Bardzo możliwe, że czasami właściwy jest poziom 0 (ad hoc) dla nieistotnych (u nas) procesów. Zbyt wysoki poziom oznaczałby tu przeinwestowanie, a więc zwyczajne marnotrawstwo".

To ważne spostrzeżenie, bo trzeba pamiętać, że profesjonalny przegląd dojrzałości nie zmierza do tego, by poddająca się mu organizacja zaczęła realizować najwyższe poziomy dojrzałości wszystkich procesów. Byłoby to bezcelowe. Najwyższa dojrzałość procesu to także wysoki stopień sformalizowania, który bardzo często jest niepożądany przez menedżerów. Najczęściej poziomy dojrzałości poszczególnych procesów są ustalane w zależności od potrzeb danej organizacji, znajdującej się w ściśle określonych warunkach. Niższy poziom dojrzałości niektórych procesów nie musi zatem oznaczać, że źle się dzieje. Takie podejście pozwala na jasną ścieżkę działań, którą w optymistycznym (ale realistycznym) skrócie wyjaśnia Adam Tomkiewicz: "Gdy już mamy określony pożądany profil i stan faktyczny, ‘gap’y’ widać jak na dłoni. Pozostaje nam postanowić, co zrobić, aby je zlikwidować. Kreślimy wtedy priorytety, wybieramy najważniejsze w ilości dającej się zrealizować (sfinansować) do kolejnego wyznaczonego assessmentu i mamy już gotowy plan akcji na nadchodzący okres. A zatem… - kończy Adam Tomkiewicz - …wiemy, co mamy do zrobienia i dlaczego. Wiemy też, czego nie robimy i dlaczego".