Analizy długodystansowca

Gdyby ktoś powiedział Jarosławowi Oworuszko na pierwszym roku studiów, że za kilka lat będzie finansistą, spotkałby się zapewne z gromkim śmiechem studenta Wydziału Ogrodnictwa Akademii Rolniczej w Lublinie. Życie jednak potrafi zaskakiwać...

Gdyby ktoś powiedział Jarosławowi Oworuszko na pierwszym roku studiów, że za kilka lat będzie finansistą, spotkałby się zapewne z gromkim śmiechem studenta Wydziału Ogrodnictwa Akademii Rolniczej w Lublinie. Życie jednak potrafi zaskakiwać...

Jarosław Oworuszko, urodzony lublinianin, zaczął studia w 1990 r. na Akademii Rolniczej w Lublinie na Wydziale Ogrodnictwa. Dlaczego taki kierunek? "Wynikało to z moich przyrodniczych zainteresowań" - tłumaczy były student ogrodnictwa, dziś CFO Leaseplanu.

Zobacz również:

Zainteresowanie finansami pojawiło się wraz z nową sytuacją polityczno-gospodarczą. W trakcie trwania studiów zaczynał się w Polsce wolny rynek, zaczynała się giełda. Jarosław Oworuszko zaciekawił się grą na giełdzie. "Strasznie mnie to pociągało" - wspomina.

Na zabawie w giełdę nie poprzestał. Na 5 roku studiów skończył już międzywydziałowe studium zarządzania i zaczął zdawać sobie sprawę, że ogrodnictwo to nie jest to, czym chciałby się w przyszłości zajmować. "Świat w ciągu tych pięciu lat zmienił się diametralnie, otworzyły się nowe możliwości. Wtedy już liznąłem trochę wiedzy ekonomicznej i wiedziałem, że mnie to strasznie interesuje. Trafiłem na bardzo szczęśliwy okres dla ludzi z Europy Środkowo-Wschodniej, udało mi się dostać na studia organizowane przez Cornell University z Nowego Jorku, na Słowacji w Nitrze" - opowiada.

Studia były w całości finansowane przez Amerykanów. Kadra profesorska również przyleciała zza oceanu. Dla lubelskiego studenta to było zetknięcie z zupełnie innym sposobem nauczania, podejścia do studenta. Po roku, w 1996, Jarosław Oworuszko zakończył studia obroną pracy magisterskiej. Pisał pracę z giełdy papierów wartościowych. To była jego druga magisterka, zaraz po odporności genetycznej na herbicydy triazynowe...

Bez "one man show"

Jarosław Oworuszko postanowił, że chce dalej rozwijać się w kierunku ekonomicznym i rozpoczął starania o przyjęcie na Rochester Institute of Technology. Ta amerykańska uczelnia prowadziła wtedy studia MBA w Pradze. Udało się. Po studiach wrócił do Polski. Z Lublina, w którym praktycznie bywał rzadko, przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął pracę w PriceWaterhouse jako asystent w dziale audytu i doradztwa biznesowego. "Praca w dziale audytu to dobra szkoła dla osoby, która dopiero zaczyna pracę, uczy rzetelnego podejścia do obowiązków, ich solidnego wykonywania, dobrej organizacji" - mówi Jarosław Oworuszko. "To był dobry czas na ukształtowanie młodego człowieka, który nie ma nawyków zawodowych i jego podejścia do tego, co robi. Musiałem tak pracować, aby ktoś, kto przyjdzie na moje miejsce, mógł się od razu we wszystkim odnaleźć i pracować. To nie może być ‘one man show' - tylko ja wiem, jak coś działa".

Z audytu do funduszu

Kolejna praca wyniknęła jakoś automatycznie. Jarosław Oworuszko: "Jako PW byliśmy poproszeni przez Zurich Financial Services o przygotowanie całego procesu licencyjnego przed Urzędem Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi do wejścia na rynek funduszy emerytalnych. Zurich poprosił moją firmę o zrobienie całego modelu biznesowego, po 3 miesiącach projektu zostałem wezwany na rozmowę do prezesa i usłyszałem: To teraz, jak już zrobiliście bardzo ładne prezentacje, wdróżcie to. Wraz z kolegą zostaliśmy zatrudnieni w nowej firmie. Zostałem kontrolerem finansowym odpowiedzialnym za wdrożenie od strony finansowej systemu rozliczeń z agentami i stworzenie całego działu kontrolingu".

Dla Jarosława Oworuszko było to nie lada wyzwaniem: "Totalnie nowy rynek, nowy produkt, nowa firma. Gdy przyszliśmy do pracy, w dziale finansowym był mój szef i ja. Potem firma rozrosła się do kilkudziesięciu osób w warszawskiej centrali i kilkunastotysięcznej sieci agentów". Nowa praca spełniała jego oczekiwania. "Analiza finansowa tego, co dzieje się w funduszu, jest bardzo ciekawa - opowiada - przez kilkanaście miesięcy portfel funduszu rośnie bardzo dynamicznie, a potem na podstawie tego trzeba zdefiniować, co się będzie działo z funduszem na przestrzeni kilku, kilkunastu kolejnych lat". Przez 3,5 roku w Zurichu zajmował się również kontrolingiem spółek ubezpieczeniowych. W tym czasie pobrał się z Moniką, dziewczyną, z którą był od czasów studiów ogrodniczych, a która również pracowała w Zurichu. "Powszechnie się uważa, że to niezdrowe, żeby małżonkowie pracowali w jednej firmie. Ale ja tego tak nie postrzegam" - tłumaczy.

Warszawa - Lizbona

Kolejna zmiana nadeszła wraz z telefonem od head huntera, który zapytał, czy Jarosław Oworuszko nie byłby zainteresowany przejściem do ABN AMRO na stanowisko dyrektora finansowego. "Dla mnie były to od razu dwa plusy - szedłem do banku i na wyższe stanowisko. To idealny krok w karierze" - wspomina. Zresztą w Zurichu Jarosław Oworuszko zaczynał przygasać. "Okres od budowania firmy praktycznie od zera do dobrej pozycji rynkowej był ciekawy. Ale gdy ten biznes się ustabilizował, de facto fundusz staje się maszynką do zarabiania pieniędzy. Gdy się wszystko dobrze poustawia, praktycznie nie ma co robić".

W ABN AMRO został przełożonym 15-osobowego działu. Pierwszym zadaniem było jego uporządkowanie i restrukturyzacja.

Bycie CFO banku to dość specyficzna funkcja. "Odpowiadałem za sprawozdawczość i raportowanie do NBP i do centrali. To była po prostu fabryka produkująca raporty w potwornych ilościach. Potem robiło się analizy tego, co się raportowało. Teoretycznie CFO banku odpowiada za całą stronę finansową, ale później okazało się, że wszystkie projekty dotyczące regulacji zewnętrznych spadły na mnie".

Restrukturyzacja udała się, choć zajęło to trochę czasu. "Nie można po prostu zburzyć wszystkiego i układać od nowa. To operacja na żywym organizmie. Bank musi cały czas pracować" - wyjaśnia.

Po 4 latach centrala stwierdziła, że polski zespół musi zrobić restrukturyzację w portugalskim oddziale. Plan był zakrojony na szeroką skalę - zlikwidować wszystkie funkcje wsparcia w oddziale w Lizbonie, dział finansowy zaś przenieść do Polski. "To było duże wyzwanie" - stwierdza Jarosław Oworuszko - analizowaliśmy to kilka miesięcy, zanim podjęliśmy decyzje o przeniesieniu poszczególnych procesów biznesowych". Choć czas przeznaczony na restrukturyzację oddziału w Lizbonie skurczył się z powodów decyzyjnych centrali, Jarosław Oworuszko pozytywnie ocenia finalizacje procesu.

Pełna decyzyjność

Zmiany następowały nie tylko na polu pracy. W tym czasie systematycznie zaczęła powiększać się rodzina Oworuszków. W 2001 r. urodziła się pierwsza córka, dwa lata później kolejna, a w 2005 przyszła pora na syna.