500+ nie rozwiąże problemu

- Nie można, na dłuższą metę, utrzymywać sytuacji, w której rząd z jednej strony nagradza rodziców, którzy decydują się na kolejne dziecko, a z drugiej strony utrzymuje karę podatkową na ich pracę, z której chcą się sami utrzymać - mówi Andrzej Sadowski w rozmowie z Łukaszem Ziają.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę 500 złotych na dziecko. Czy 17 lutego stanie się historycznym dniem w walce z polskim kryzysem demograficznym?

Wszystkie dotychczasowe inicjatywy rządzących dotyczące zwiększenia wzrostu urodzeń nie przyniosły trwałych efektów, mimo zaangażowanych środków. Program 500 złotych na dziecko nie rozwiąże trwale kryzysu demograficznego. Historycznym dniem, w którym odwrócimy się od pogrążania w kryzysie demograficznym, będzie ten dzień, w którym zostaną obniżone podatki nałożone na pracę.

przede wszystkim praca

Polska rodzina nie utrzymuje się z dotacji, ulg czy zasiłków, tylko z własnej pracy. To ona jest źródłem bezpieczeństwa polskiej rodziny i to ona sprawia, że rodzice, planując swoją przyszłość, decydują się na dzieci.

Ustawę, którą podpisał Pan prezydent, należy traktować jedynie jako doraźną, interwencyjną pomoc. Dlaczego część naszych obywateli decyduje się rodzić dzieci w Wielkiej Brytanii, a nie w Polsce? Dlatego, że w Wielkiej Brytanii praca jest za najbliższym rogiem ulicy. Żadna doraźna pomoc nie zastąpi poczucia bezpieczeństwa płynącego z pracy, które sprawia, że w rodzinach rodzą się dzieci.

Rozumiem, że Pańskim zdaniem to właśnie wysokie opodatkowanie pracy było głównym powodem kryzysu demograficznego, z którym mamy do czynienia od wielu lat, a nie brak ulg czy zasiłków?

Tak. Bezdyskusyjnie to było źródło kryzysu oraz bezrobocia. Wysokie opodatkowanie pracy ZUS-em, składkami i podatkami – według raportów rządowych – jest głównym źródłem bezrobocia w Polsce. Obecny układ rządzący, sprawując władzę w latach 2005-2007, nieznacznie obniżając składkę rentową, spowodował powstanie kilkuset tysięcy nowych miejsc pracy. Część z nich istniała w szarej strefie i po obniżce opodatkowania najzwyczajniej się ujawniła, ale znaczna część stanowisk powstała od nowa. W obniżeniu opodatkowania pracy należy widzieć siłę, która odwróci trend demograficzny, bo sprawi, że będzie praca dla polskich rodzin tu na miejscu. Nie można, na dłuższą metę, utrzymywać sytuacji, w której rząd z jednej strony nagradza rodziców, którzy decydują się na kolejne dziecko, a z drugiej strony utrzymuje karę podatkową na ich pracę, z której chcą się sami utrzymać. Skoro rządzący twierdzą, że wysoka akcyza na alkohol ma służyć ograniczeniu jego konsumpcji, to analogicznie wysokie opodatkowanie pracy skutkuje powstrzymaniem się przedsiębiorców od tworzenia oficjalnie kolejnych miejsc pracy.

Zmniejszenie opodatkowania pracy spowoduje jednak spadek dochodów budżetowych, a co za tym idzie, uniemożliwi realizację pomysłów mających na celu wsparcie polskich rodzin.

To nie jest prawda. Rząd dostanie więcej pieniędzy od legalnie pracujących, a dziś nie dostaje, bo miliony pracują w szarej strefie. Poza tym, w budżecie państwa powinno być jak najmniej pieniędzy, a jak najwięcej pieniędzy powinno zostać w domowych budżetach obywateli. Pobieranie pieniędzy od obywateli, przepuszczenie ich przez aparat państwa i zwracanie obywatelom nie ma większego sensu – poza utrzymywaniem zupełnie niepotrzebnych etatów w administracji publicznej. W chwili obecnej, jeżeli obywatele chcą dostać jakąkolwiek pomoc od rządu, to doświadczają mitręgi, przez co marnują nie tylko pieniądze, ale i czas, który mogliby spożytkować w znacznie efektywniejszy sposób. Dużo lepiej dla obywateli byłoby, aby rząd nie zabierał im tak dużo pieniędzy, a później nie zwracał im ich w postaci przeróżnych dodatków, tyle że zawsze po takiej operacji będzie ich mniej - nigdy więcej. Pamiętajmy, że nie tylko CIT jest podatkiem nieefektywnym, PIT również. Aparat skarbowy zajmuje się sprawdzaniem zeznań podatkowych każdego obywatela, zamiast skupić się na istotnym z punktu widzenia budżetu państwa podatku, jakim jest podatek VAT. Od wielu lat funkcjonuje w Polsce podatek od zysków kapitałowych, od oszczędności w bankach, który jest niezwykle tanim i efektywnym rozwiązaniem – wystarczy jeden przelew z banku do urzędu skarbowego od milionów jego klientów. To dużo prostsze i efektywniejsze rozwiązanie niż analizowanie wypełnionych zeznań podatkowych milionów obywateli. Nie ma najmniejszego powodu, by podatek dochodowy od osób fizycznych w ogóle istniał. To jest najbardziej szkodliwy podatek, jaki kiedykolwiek wprowadzono. Wpływy do budżetu państwa z tytułu podatku PIT można uzyskać w dużo tańszy sposób. Dużo korzystniejszy z punktu widzenia pracownika byłby podatek od funduszu wynagrodzeń w przedsiębiorstwach, który działał jeszcze do początku lat 90.

Czy Pańskim zdaniem program 500 złotych na dziecko skłoni młodych ludzi do posiadania dzieci? Zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej program spowoduje wzrost poziomu życia i będzie zachętą dla młodych ludzi do posiadania dzieci.

Dzięki temu programowi może urodzić się w Polsce więcej dzieci, tak jak stało się po podobnym programie w Estonii. Pamiętajmy, że do tej pory – bez takiego wsparcia – w polskich rodzinach także rodziły się dzieci. Te dzieci kończyły w Polsce szkoły średnie czy studia, nie znajdowały zatrudnienia i za przysłowiowym chlebem wyjeżdżały za granicę. Jeżeli nie zlikwiduje się fiskalnej dyskryminacji pracy, to dla dzieci urodzonych dzięki programowi 500+ w przyszłości, jak dorosną, również nie będzie w Polsce pracy, przez co wyemigrują za granicę i cała inwestycja z pieniędzy polskiego społeczeństwa zasili obce państwa. Tylko redukcja wysokiego opodatkowania pracy sprawi, że polska rodzina będzie miała pracę w każdym pokoleniu. Rząd, tworząc programy mające na celu zwiększenie populacji, nie uwzględnił Polaków, którzy wyjechali za granicę i tam zakładają rodziny, w których tak dużo rodzi się dzieci. Dwa miliony naszych obywateli miałoby szansę wrócić do Polski, gdyby była praca. Równie dobrze mogliby mieć dzieci w Polsce, a nie w Wielkiej Brytanii.

Zdaniem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dzięki ustawie poziom ubóstwa wśród dzieci spadnie z poziomu 23% do 11%.

Interwencyjnie bez wątpienia tak się stanie, ale pamiętajmy, że to nie rząd utrzymuje polskie dzieci i daje pieniądze na ich wychowanie, tylko rodzice, którzy pracują. Jeżeli rodzice będą mieli pracę, która nie będzie tak wysoko opodatkowana, to sami doskonale sobie poradzą z utrzymaniem i wychowaniem swoich dzieci. Polityka rodzinna w Polsce musi być inna niż do tej pory. Z jednej strony rząd zbyt wysokim podatkiem obciąża pracę, doprowadza do sytuacji, w której nie ma zadowalającej dla młodych ludzi pracy, podwyższa stawkę VAT na artykuły dziecięce, a z drugiej strony proponuje wypłacanie dodatku w wysokości 500 złotych na dziecko. Taka polityka jest polityką prorodzinną, a nie rodzinną i w efekcie doprowadzi do sytuacji, w której, jak dotąd, mniej dzieci się rodzi.

Od wielu lat dyskryminuje się w Polsce umowy cywilnoprawne, na podstawie których pracują przecież w większości osoby młode. Osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych będą mogły co prawda korzystać z rządowego programu wsparcia dla rodzin, ale już nie będą mogły korzystać z urlopów rodzicielskich.

Obywatele nie powinni być dyskryminowani z powodu form zatrudnienia. Urlop rodzicielski powinien przysługiwać niezależnie od umowy, na podstawie której obywatel jest zatrudniony. To powinno być świadczenie społeczne. Praca na etacie jest najbardziej dyskryminowana fiskalnie. To właśnie powoduje, że przedsiębiorcy zatrudniają pracowników w oparciu o mniej opodatkowane umowy cywilnoprawne i tym samym są mniej kosztowne dla pracodawców oraz pracowników, którzy mogą liczyć na wyższe wynagrodzenie netto w stosunku do umowy o pracę.

Zgodzi się Pan z twierdzeniami ministerstwa, że program 500 złotych na dziecko pobudzi konsumpcję, wzrost gospodarczy, a znaczna część wypłaconych świadczeń wróci do budżetu państwa? Rządzący mówią, że chcieliby widzieć wzrost gospodarczy Polski w tempie dużo wyższym niż w ostatnich 8 latach.

Największym obciążeniem budżetu są według wszystkich polityków wypłaty emerytur i rent. W Polsce z tego tytułu rząd wypłaca miliardy złotych. Dlaczego te miliardy nie pobudzają popytu, a wypłaty z 500 plus będą? Poza tym, skoro 500 zł będzie stymulować wzrost gospodarczy, to tym bardziej ten wzrost byłby stymulowany przez wielokrotności tej kwoty? Trzeba stosować jedną zasadę do tych summa summarum, takich samych, zdarzeń.

Nie tak dawno wicepremier Morawiecki powiedział, że chciałby, aby tempo wzrostu było takie, jak w latach 2005-2007, czyli na poziomie 5% bądź większym. Czy taki poziom wzrostu, patrząc na propozycje gospodarcze rządu, w ogóle jest możliwy?

Polska może mieć wzrost gospodarczy na poziomie dwucyfrowym. OECD dwukrotnie - w swoich ostatnich raportach na temat Polski - zwracało uwagę, że Polska, nie korzystając nawet ze środków unijnych, nie prowadząc inwestycji, a nawet nie obniżając opodatkowania, może mieć dużo wyższy wzrost gospodarczy, jeżeli tylko zlikwiduje wiele szkodliwych, absurdalnych i nikomu niepotrzebnych przepisów, przyjmując najniższy poziom regulacji, jaki występuje w innych państwach Unii Europejskiej. To jest najprostsza metoda bez jakichkolwiek pieniędzy do uzyskania trwałego wzrostu gospodarczego jak najniższym kosztem.

Aby sfinansować ten program, rząd zaproponował m.in. wprowadzenie podatku obrotowego. Początkowo mówiło się, że podatek ten wreszcie zmusi zagraniczne korporacje do płacenia podatków. Finalnie okazało się, że ustawa obejmie detalicznych handlowców oraz sklepy internetowe. Czy rzeczywiście jest tak, że zagraniczne korporacje nie płacą podatków w Polsce?

W Polsce mamy jeden z bardziej szkodliwych i głupich systemów podatkowych. Ten system trzeba zmienić, a nie do dotychczasowych podatków dokładać kolejne. Każda podwyżka podatków skutkuje zmniejszeniem wpływów do budżetu państwa, a każda obniżka podatków - wzrostem wpływów do budżetu. To nie jest teoria ekonomiczna, tylko fakty mające potwierdzenie w rzeczywistości. Jednym z przykładów tej powtarzającej się prawidłowości może być spadek dochodów budżetu państwa po podwyżce akcyzy na alkohol i papierosy. System podatkowy jest taki, że zagraniczne korporacje, ale i polskie, legalnie mogą nie płacić podatków w Polsce. Im większa firma, tym płacenie podatków ma charakter coraz bardziej dowolny i dobrowolny. Podatek CIT jest podatkiem głupim i dlatego nieefektywnym.

według NIK

Według raportów Najwyższej Izby Kontroli podatku CIT w Polsce legalnie nie płaci od 60% do ok. 80% przedsiębiorstw, które tym podatkiem się rozliczają. Podatek dochodowy jest podatkiem bardzo mało skutecznym, dlatego trzeba zmienić system podatkowy, a nie dokładać do złego systemu kolejne nowe podatki.

W 2003 roku Centrum im. Adama Smitha zaproponowało całościowy projekt zmiany systemu podatkowego w Polsce. Proponujemy – co jest cały czas aktualne – zastąpienie podatku CIT podatkiem przychodowym (zwanym obrotowym) wynoszącym 1%. Przy nominalnej stawce podatku dochodowego, która wynosi 19%, polski rząd z tytułu podatku przychodowego uzyskiwałby ponad dwukrotnie większe wpływy do budżetu państwa, a ponadto wpływy te byłyby gwarantowane, ponieważ każdy zapłaciłby ten podatek. Podatku CIT w sposób legalny można w Polsce nie płacić.

Brzmi interesująco, natomiast byłoby to dodatkowym obciążeniem dla przedsiębiorstw, które w danym miesiącu nie osiągnęły zysku. One również musiałyby zapłacić podatek przychodowy.

Zysk jest kategorią umowną. Przedsiębiorca płaciłby podatek w wysokości 1% od legalnie wystawionej faktury. Kwestia wewnętrznych kosztów firmy jest sprawą indywidualną każdego przedsiębiorstwa.

Dlaczego firmy w Polsce nie płacą podatku CIT?

Bo mogą. W Polsce przedsiębiorcy wolą mieć strukturę kosztową, gdzie koszty przeważają nad formalnymi zyskami. Stąd właśnie takie marne efekty tego podatku.

Podatek jest dla firmy kosztem, a każda firma dąży do tego, aby podatków zapłacić jak najmniej.

Tak, to prawda. Dlatego właśnie przedsiębiorcy w takim systemie, jaki mamy w Polsce, podejmują decyzje, które obniżają opodatkowanie, ale nie mają żadnego sensu w skali makro, bo ile kolejnych nowych komputerów można kupić, ile konferencji na świecie zorganizować, aby tylko nie zapłacić podatku… George Orwell powiedział, że nikt nie jest patriotą, jeżeli chodzi o płacenie podatków. Każdy wybiera dla siebie to, co jest korzystniejsze. Im niższe podatki, im bardziej przejrzysty system podatkowy, tym więcej pieniędzy wpływa do budżetów danych państw. W Szwajcarii system podatkowy jest przejrzysty, państwo jest dobrze zorganizowane, obywatele mają zaufanie do władzy i widzą sens w wydawaniu ich pieniędzy, dlatego też nie występuje tam emigracja podatkowa na taką skalę, jak w Polsce. Skoro są firmy gotowe płacić podatki w danych państwach, to należy konkurować z systemami podatkowymi z tych krajów. Nie da się przecież policyjnymi metodami zmusić obywateli do płacenia podatków w danym państwie.

A na czarnym rynku się je sprzedaje… Rząd zakłada, że w sfinansowaniu programu 500 złotych na dziecko pomoże uszczelnienie systemu VAT.

W Polsce trzeba całkowicie zmienić system podatkowy, bo, jak widać, jego dalsze uszczelnianie – co trwa już ponad dwie dekady - nie daje efektów. Jeżeli ekipa rządząca przez uszczelnienie systemu VAT rozumie doprowadzenie do sytuacji, w której najmniejsi przedsiębiorcy przestaną być przymuszani do aktywnego uczestnictwa w systemie VAT; zatrzymanie absurdalnej fiskalizacji i upowszechnienia kas fiskalnych – co powoduje konieczność wejścia do systemu VAT - to niewątpliwie system zostanie w jakiejś części uszczelniony, a to spowoduje zwiększenie wpływów do budżetu państwa. Obowiązek aktywnego uczestnictwa w systemie maksymalnie rozciągnięto, ponieważ istniała w Polsce praktyka wyłudzenia podatku VAT na tzw. słupy. Dzisiaj to, że na tzw. słupy dokonuje się wyłudzeń podatku VAT, jest spowodowane tym, że VAT rozciągnięto na najmniejszych przedsiębiorców. Podatek VAT ma charakter przywileju dla dużych przedsiębiorstw, które na każdym etapie produkcji mogą sobie odliczyć ten podatek. Jeżeli rząd wyrzuci większości dzisiejszych płatników podatku VAT do uproszczonego ryczałtowego podatku, to będzie miał zauważalnie większe wpływy, a nie mniejsze. Tylko uproszczenie i radykalna zmiana systemu da efekt w postaci zwiększonych wpływów do budżetu państwa z tytułu podatków – i tak należy przeprowadzić uszczelnienie systemu. System podatkowy powinien być prosty i przejrzysty, a same podatki stosunkowo niskie, ponieważ tylko taki system zachęca obywateli do płacenia podatków. Kiedy poprzedni rząd obniżył o prawie połowę podatek od wynajmu mieszkań, właściciele mieszkań zaczęli lawinowo zgłaszać wynajem do urzędów skarbowych i płacić od wynajmu podatek. Okazało się bowiem, że przy niskim podatku nie ma powodu do ukrywania zysków przed urzędem skarbowym. To jeden z przykładów na to, że proste i niskie podatki powodują większe wpływy do budżetu państwa.

Jest wiele przedsiębiorstw, które tworzą osobne podmioty prawne zarejestrowane w państwach o korzystnym systemie podatkowym i w ten sposób generują fikcyjne koszty.

Tak się dzieje, ponieważ polski system podatkowy nie zachęca do płacenia podatków w Polsce. Swego czasu przewodniczący niemieckiego związku przemysłowców powiedział, że jeżeli w Polsce będzie korzystny system podatkowy, to niemieckie przedsiębiorstwa przeniosą działalność do Polski. Niemieccy przedsiębiorcy mieli nadzieję, że system podatkowy w Polsce będzie bardziej konkurencyjny w stosunku do niemieckiego. Niestety, rządy w Polsce nie skorzystały z tej podpowiedzi. Polski rząd do tej pory nie tylko nie stworzył konkurencyjnego – w stosunku do zachodnich państw – systemu podatkowego, ale także nie stworzył korzystnego systemu podatkowego dla swoich obywateli. Jeżeli politycy chcą, aby polska gospodarka ruszyła do przodu, to muszą zlikwidować szkodliwe przepisy i procedury, które wstrzymują i spowalniają rozwój gospodarczy Polski. Wszystkie dotychczasowe rządy mówiły o likwidacji tzw. barier biurokratycznych, jednak żaden z nich nie zrobił nic, co w istotny sposób zmieniłoby sytuację przedsiębiorcy w Polsce. Nawet jeżeli rząd nie obniży opodatkowania, to już sama likwidacja szkodliwych przepisów uwolni gospodarkę i da jej szansę na rozwój, a zmieniając system podatkowy na prosty, spowoduje większe wpływy do budżetu państwa, bez zwiększania ciężarów. Dopiero wtedy zostanie ujawniony prawdziwy rozmiar polskiej gospodarki, która w obecnym systemie ukrywa swoją prawdziwą wielkość.

Andrzej Sadowski

Czołowy polski ekonomista, ekspert ds. gospodarczych, publicysta ekonomiczny; założyciel rady konfederacji pracodawców Unii Rynku Budowlano-Inwestycyjnego; członek Narodowej Rady Rozwoju utworzonej przez prezydenta Andrzeja Dudę; współzałożyciel i prezydent Centrum im. Adama Smitha.