Strategia polityki gospodarczej

Zarządzanie gospodarką narodową różni się od zarządzania przedsiębiorstwem. W obu przypadkach powinna jednak być sformułowana wizja działalności.

Zarządzanie gospodarką narodową różni się od zarządzania przedsiębiorstwem. W obu przypadkach powinna jednak być sformułowana wizja działalności.

Można odnieść wrażenie, że od dłuższego czasu polskiej gospodarce brakuje i wizji, i planu strategicznego. Budowa "solidarnego państwa" nie może sprowadzać się głównie do dzielenia produktu społecznego według solidarnych bądź "sprawiedliwych" zasad. Do osiągnięcia sukcesu we współczesnej gospodarce globalnej potrzebne jest sformułowanie spójnej i odważnej strategii gospodarczej, która z jednej strony będzie prowadziła do zwiększania bogactwa narodowego, czyli korzyści dla wszystkich obywateli, a z drugiej strony spotka się z akceptacją społeczną. Trzeba jeszcze zapewnić konsekwentne jej realizowanie, co w przypadku zmian ekip rządowych co cztery lata jest szczególnie trudne. Zwykle kolejne ekipy negują strategie gospodarcze poprzedników i zmieniają je w zasadniczy sposób.

Zobacz również:

Warunkiem koniecznym sformułowania strategii gospodarczej dla kraju jest świadomość potrzeby posiadania takiej strategii. Większość ekip rządowych po roku 1989 miała poważny problem nie tylko ze sformułowaniem strategii gospodarczych, ale także z ich realizacją, w rzadkich przypadkach ich sformułowania.

Wejście Polski do Unii Europejskiej zmieniło sytuację. Sposób wydatkowania funduszy i środków unijnych wymaga przedstawienia przez kraje tzw. narodowych strategii ram odniesienia. Wymusiło to na rządzie opracowanie odpowiedniego dokumentu. Towarzyszyły temu tzw. szerokie konsultacje społeczne, jednak bez szerszej debaty publicznej. Istnieje też dokument "Strategia Rozwoju Kraju", który co prawda wykracza poza wykorzystanie środków unijnych, jednak poważnie się na nich wspiera.

Odnoszę wrażenie, że pomysły wydatkowania środków unijnych bardziej kształtują elementy strategii gospodarczej, niż strategia wskazuje na sposoby wydatkowania środków. Konsekwencją takiej sytuacji jest brak przekonania do strategii gospodarczej, której opracowanie zostało niejako narzucone.

Obecny rząd uczynił z gospodarki priorytet drugiego planu. Można wskazać wiele przesłanek potwierdzających tę tezę. Prezydent i premier, choć obaj są prawnikami, nie powołali jeszcze swoich doradców do spraw gospodarczych. Najprawdopodobniej korzystają oni z rad nieformalnych doradców. Wskazuje na to treść wypowiedzi obu polityków na tematy gospodarcze. Można przypuszczać, że ci doradcy różnią się w poglądach od większości ekonomistów. Problem powstaje wtedy, kiedy poglądy te są co najmniej dyskusyjne, tak jak ma to miejsce w przypadku sprawy wejścia Polski do strefy euro.

W składzie rządu nie ma komitetu ekonomicznego, który w poprzednich rządach działał pod nazwą KERM. Nie ma też osoby, która twardą ręką prowadziłaby politykę gospodarczą. Formalne miejsce sternika gospodarki zajmuje wicepremier właściwy do spraw finansów publicznych. Pomijając częste zmiany na tym stanowisku, aktualna minister finansów jest wybitnym specjalistą w dziedzinie finansów samorządowych, a także finansów publicznych. Nie widać jednak, by zajmowała się sterowaniem polityką makroekonomiczną. Ponadto możliwość kształtowania polityki gospodarczej przez kogokolwiek w rządzie napotyka na poważnie ograniczenia polityczne, wynikające z konstrukcji koalicji rządowej. Przykładem mogą być pojawiające się od czasu do czasu różnice w poglądach na finansowanie polityki rynku pracy czy polityki społecznej. Pomysł wypłacania wszystkim bezrobotnym zasiłku w wysokości minimalnego ustawowego wynagrodzenia przez kilka dni zdumiewał obserwatorów życia gospodarczego w Polsce.

Paradoksalnie nieszczęściem dla polityki gospodarczej jest dobra sytuacja makroekonomiczna. W pewnej mierze jest ona skutkiem braku polityki gospodarczej, czyli realizacją snu skrajnych liberałów, że najlepszą polityką gospodarczą jest jej brak. Taki stan przynosi pozytywne efekty w krótkim okresie, jednak nie można liczyć na efekty długookresowe, szczególnie w przeregulowanej i zbiurokratyzowanej polskiej gospodarce.

Polityka makroekonomiczna dzieli się na trzy części: politykę fiskalną, monetarną i strukturalną. Cieniem na politykę fiskalną kładzie się opóźnianie reformy finansów publicznych i także rosnący dług publiczny w wyniku chronicznych deficytów budżetowych. Polityka monetarna jest prowadzona dość skutecznie przez RPP. Największy kłopot jest z polityką strukturalną (m. in. prywatyzacja, rynek pracy, polityka przemysłowa), której brakuje strategii i koordynacji.

<hr>

Autor jest wiceprezesem Instytutu Badań nad Gospodarką

Rynkową, wcześniej był m.in. prezesem GUS.