Żegnaj, Tomku

23 grudnia 2016 zmarł nagle Tomasz Marcinek, wieloletni dziennikarz i redaktor wydawnictwa IDG, piszący przede wszystkim dla Computerworlda, ale współpracujący także z CIO i Klubem CIO.

Bardzo trudno pogodzić się z tym, że Tomek Marcinek nie żyje.

Umarł zaledwie w ubiegły piątek, przed wigilią Bożego Narodzenia. Tomek zostawił ukochaną Żonę i trójkę dzieci. I całe grono bliskich, przyjaciół i znajomych. Każdy z nas mógłby długo i wzruszająco o nim mówić i w tych opowieściach odnaleźlibyśmy nawzajem te wspólne, znajome części naszego Tomka.

Kiedy z nim pracowałem, miałem przywilej i czystą radość pracy z człowiekiem błyskotliwym, przenikliwym, ciekawym problemu i rozmówców. Przy tekstach, a do pisania przykładał niecodzienną dziś miarę – dbał o Czytelnika, dbał aby każdy tekst był zapamiętany i dyskutowany; przy okazjach konferencyjnych i klubowych, gdzie wykazywał świetną orientację, refleks, wyczucie rozmówców i wątków.

Zobacz również:

Był czas kiedy mnóstwo rozmawialiśmy (gównie przez telefon – dlatego tak trudno pogodzić mi się, że nie usłyszę już w słuchawce charakterystycznego: „Tomek mówi”). Najpierw o pracy, potem o życiu, dzieciach, rodzinie, o świecie, o Bogu; miał szeroką wiedzę i stale ją poszerzał, czytał, komentował. Miał, tak dzisiaj rzadkie, niezależne, własne sądy, do których dochodził przez poznanie, a nie powielanie, cytowanie cudzych opinii. Będzie mi brak jego śmiałości, odwagi posuniętej niekiedy do zuchwalstwa. Brak Go nam, bo był Człowiekiem ujmującym i oddanym, czasem zaś po prostu cichym wsparciem dla wielu, którym poświęcił uwagę, czas, obdarzył sympatią, życzliwością.

Marcin Marciniak słusznie napisał w swoim wspomnieniu o Tomku na FB, że ważne będzie jak się zachowamy.

A Ty, Tomku, odpocznij… Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…