Zawodowi strzelcy

Powstają organizacje wirtualne - menedżerowie mają nadzorować ludzi, których widzą rzadko bądź wcale, co oznacza, że zmienia się całkowicie otoczenie pracy dla zarządzających.

Powstają organizacje wirtualne - menedżerowie mają nadzorować ludzi, których widzą rzadko bądź wcale, co oznacza, że zmienia się całkowicie otoczenie pracy dla zarządzających.

Ken Blanchard, jako szef międzynarodowej firmy szkoleniowej i konsultingowej, wraz z kilkunastoma współautorami książki chce przekonać czytelników, aby stali się "przywódcami wyższego stopnia". Twierdzi, że przywódcy firm muszą stopniowo odchodzić od zarządzania opartego na wydawaniu poleceń i kontrolowaniu. Ich głównym zadaniem staje się partnerstwo, a pracownicy muszą się nauczyć sami sobie wydawać polecenia. Taka tendencja dominuje w General Electric, Bell czy choćby KFC.

Zobacz również:

Firma pełna samoprzywódców to organizacja, w której panuje empowerment. Jeżeli wprowadzanie empowermentu ma się powieść, firma i jej liderzy muszą wykształcić wśród pracowników samoprzywódców, którzy będą w stanie przejąć inicjatywę.

Blanchard porównuje wielkich CEO do zawodowych strzelców. "Zawodowi strzelcy twierdzą, że celując do tarczy, zawsze mają przed oczami jej środek, bo jeśli nawet spudłują w sam środek, to trafią przynajmniej gdzieś w jego okolice (...) jeśli celuje się tylko do tarczy - pudło oznacza całkowitą klęskę". Twierdzi, że władza w firmie występuje w pięciu postaciach: władza formalna, władza jednostki, zadaniowa, ekspercka i władza odniesienia. Rozłożenie wpływów każdej jest nierównomierne, ale postawienie na władzę formalną to błąd.

Blanchard zasłynął jako autor "Jedno-minutowego menedżera", książki intrygującej, kilkudziesięciostronicowej, a więc z założenia pełnej uproszczeń (pozbawionej studiów przypadku), ciekawych, ale też nie dla wszystkich satysfakcjonują-cych. Tym razem satysfakcja jest znacznie większa.

Ken Blachard, "Przywództwo wyższego stopnia", Wydawnictwo Naukowe PWN, s. 269.