Wirtualna waluta - raport CEO Banking (re)invented

Wirtualna waluta to typ nieregulowanego, cyfrowego pieniądza, którego emisja i dalsza kontrola zazwyczaj sprawowane są przez jego twórców. Taki pieniądz jest używany i akceptowany przez członków wirtualnych społeczności

Rosnąca popularność wirtualnych walut sprawiła, że taką ich definicję sporządził Europejski Bank Centralny. Instytucja podjęła się tego zadania przy okazji próby zaklasyfikowania poszczególnych rodzajów wirtualnych walut. Zdaniem EBC, można je przypisać do jednej z trzech kategorii przedstawionych w raporcie „Virtual Currency Schemes”:

  • Systemy zamkniętych walut wirtualnych – konkretna waluta służy przede wszystkim do kupowania wirtualnych dóbr lub usług wewnątrz wybranej społeczności. Jako przykład takiej waluty wymieniane jest wirtualne złoto z gry sieciowej World of Warcraft lub waluta (punkty, mile) zdobywana za częste korzystanie z usług linii lotniczych, którą można wymienić na darmowe bilety.
  • Systemy wirtualnych walut o jednokierunkowym przepływie – wirtualną walutę kupuje się za realną gotówkę, ale nie można jej wymienić w drugą stronę. Kurs takiej waluty ustalany jest przez właściciela systemu. Jako przykład takich walut wymieniane są Amazon Coins służące do kupowania aplikacji, gier lub książek w sklepie Amazon.
  • Systemy wirtualnych walut o dwukierunkowym przepływie – cyfrowa waluta kupowana za realną gotówkę, może być wymieniana na tradycyjne waluty, a w systemie istnieją giełdy czy kantory pośredniczące w obrocie pieniędzmi. Najbardziej znany przykład to Bitcoin.

Zobacz również:

O dodatkowe rozróżnienie pokusił się Szwedzki Bank Narodowy (Sveriges Riksbank), który wskazuje, że w powyższych kategoriach można mówić o walutach scentralizowanych i zdecentralizowanych. Te pierwsze posiadają centralny system weryfikowania i przeprowadzania transakcji, którym często zarządza podmiot odpowiedzialny za emisję waluty. W przypadku walut zdecentralizowanych za weryfikację i przeprowadzanie transakcji odpowiadają sami użytkownicy działający w danym systemie, posługujący się własnymi kluczami kryptograficznymi. I to właśnie takie waluty Sveriges Riksbank określa mianem kryptowalut.

Ta sama instytucja zwraca uwagę na fakt, że trudno zdobyć konkretne informacje o popularności wirtualnych walut w poszczególnych krajach, między innymi ze względu na fakt, że waluty te nie są regulowane, nie znajdują się pod nadzorem finansowym. Twierdzi jednak, że scentralizowanych wirtualnych walut na całym świecie jest zaledwie kilka. Tymczasem zdecentralizowanych wirtualnych walut jest już ponad 25034. Wśród najbardziej rozpoznawalnych znajdują się: bitcoin, litecoin, darkcoin, peercoin oraz dogecoin. Łączna rynkowa wartość wirtualnych walut znajdujących się w obrocie szacowana jest na blisko 9 mld USD.

Czy popularność wirtualnych walut będzie z roku na rok wzrastała? Obecnie trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony stanowią one wygodną i szybką alternatywę dla płatności dokonywanych klasycznym pieniądzem elektronicznym. Ich użytkownicy nie muszą się wymieniać wrażliwymi informacjami, takimi jak numer karty kredytowej.

Z drugiej strony wymienić można także wiele zagrożeń związanych z wirtualnymi walutami. Ich kurs nie jest stabilny – osoba inwestująca w nie może dużo stracić. Głośne były przypadki hakowania giełd wirtualnych pieniędzy czy działania prowadzące do silnego wpływania na kurs takich walut. Trzeba również pamiętać, że nie podlegają one nadzorowi finansowemu i często utożsamiane są z działalnością środowisk przestępczych, praniem brudnych pieniędzy.

Na wirtualne waluty trzeba jednak spojrzeć także przez pryzmat innowacyjności. Jak pokazują przykłady zaprezentowane w dalszej części raportu Banking (Re)Invented, wirtualne waluty potrafiły nie tylko doprowadzić do przeprowadzenia interesujących wdrożeń wspieranych przez stronę rządową, ale i zainteresowały się nimi banki, które zapewniły im i osobom posługującym się nimi większą gwarancję bezpieczeństwa.

MintChip – ewolucja gotówki w Kanadzie

Królewska Mennica Kanadyjska może pochwalić się jednym z bardziej oryginalnych i odważnych eksperymentów w skali świata. Jest nim MintChip – wirtualna waluta mająca być uzupełnieniem kanadyjskiego dolara. Sama mennica informuje, że do tej pory nie istniało elektroniczne rozwiązanie tego typu. Przynajmniej nie takie, które powstałoby pod okiem i za przyzwoleniem takiej instytucji jak Królewska Mennica Kanadyjska i tamtejszego rządu.

MintChip to ciekawy projekt. Ta waluta ma swoją formę fizyczną. Jest nią odpowiednio zabezpieczony chip, który można „spiąć” z kartą SD i dzięki temu wykorzystywać go za pomocą laptopa lub innego urządzenia posiadającego czytnik kart. MintChip działa nie tylko w trybie online, ale i offline – bez dostępu do sieci również można dokonywać płatności.

Waluta jest przy tym anonimowa. Każdy wydany chip ma swój unikalny identyfikator, a wykonywane transakcje odbywają się właśnie między tymi identyfikatorami. Posiadacze chipów nie muszą podawać żadnych danych osobowych i teleadresowych, a w transakcjach nie uczestniczą pośrednicy.

W zamyśle MintChip służyć ma do rozliczania się za najdrobniejsze transakcje. Mennica w jednym z opublikowanych materiałów informacyjnych mówi, że powinien on sprawdzać się przy płaceniu za cyfrowe wersje utworów muzycznych wycenianych na dolara, przy dostępie do artykułów prasowych ukrytych za paywallem czy w mikrotransakcjach w grach wideo. Zaleca przy tym, by wykorzystywać go do przydzielania kieszonkowego najmłodszym lub do spłacania drobnych pożyczek od znajomych.

Na wstępie zaznaczyliśmy, że MintChip jest odważnym eksperymentem. Nie było w tym stwierdzeniu przesady. Program realizowany przez Królewską Mennicę Kanadyjską 10 kwietnia 2014 r. – po dwóch latach od jego rozpoczęcia – został wstrzymany. Kanadyjska mennica nie zarzuciła go jednak całkowicie, ale postanowiła oddać jego rozwój w ręce firm z sektora prywatnego. W chwili pisania raportu nie znaleziono jeszcze podmiotu, który byłby zainteresowany kontynuowaniem projektu. Królewska Mennica Kanadyjska nie chciała również udzielić wywiadu, o który ją prosiliśmy.

Mimo to MintChip może być sygnałem pokazującym, że w najbliższych latach zainteresowanie cyfrowymi walutami ma szansę wzrosnąć, i to nie tylko ze strony indywidualnych odbiorców, ale i instytucji, a nawet rządów. Na jakie konkretnie pomysły przełoży się to zainteresowanie? Tego nie wiemy. Jeden z kolejnych innowatorów ma jednak dużą szansę na stworzenie produktu, który stanie się ważną częścią rynku finansowego i atrakcyjną propozycją dla konsumentów.

Korzyści dla banku

  • Cyfrowa waluta mająca oficjalne poparcie rządu.
  • Możliwość płacenia „offline”.
  • Wygodny środek płatniczy dla najmłodszych i do przeprowadzania drobnych transakcji.

Płać Bitcoinem lub… złotem z World of Warcraft

Założony w 2009 r. niemiecki Fidor Bank to jedna z najmłodszych instytucji finansowych w Europie, ale jednocześnie także jedna z najbardziej innowacyjnych. Być może to właśnie młodość wpływa na fakt, że bank decyduje się na podejmowanie nietypowych działań, widzi okazje biznesowe tam, gdzie inni ich nie dostrzegają, i wykorzystuje mechanizmy, do których inne banki nie są jeszcze przekonane.

Sam chwali się, że jest jedynym światowym bankiem działającym tylko poprzez internet – media społecznościowe. I już w tym obszarze napotyka się interesujące rozwiązania. Logowanie do banku może się odbywać poprzez Facebook Connect. Informacje na temat wszystkich kont klienta zbierane i wyświetlane są na pojedynczej stronie, co sprawia, że nie tylko są czytelne, ale klient nie traci czasu na „przeklikiwanie” się przez usługę bankową w celu szybkiego zdobycia potrzebnych informacji.

Fidor zaskakuje także tym, że jest pierwszym bankiem na świecie, w którym to klienci mają wpływ na oprocentowanie rachunków. Jest ono uzależnione od liczby „polubień” przyznanych bankowi na Facebooku. Podstawowe oprocentowanie wynosi 0,5%, ale 25. dnia każdego miesiąca sprawdzana jest liczba zebranych „Like’ów”. Przykładowo, jeśli przekroczą one 22 tys., to bank zwiększa oprocentowanie do 1,5%. Pod koniec roku kalendarzowego oprocentowanie ponownie obniżane jest do 0,5%, by przez kolejne miesiące znów wzrastać.

Bank szuka też kolejnych usług mogących zainteresować klientów. Dzięki temu w połowie 2013 r. wkroczył w świat Bitcoina. Wtedy to podpisał umowę partnerską z niemiecką giełdą bitcoin.de. Umowa doprowadziła do tego, że klienci giełdy mogą handlować cyfrową walutą praktycznie w czasie rzeczywistym, wykorzystując do tego konto giro FidorPay. Giełda stała się pierwszą europejską platformą współpracującą bezpośrednio z bankiem, a jednocześnie może pochwalić się tym, że przestrzega istniejących regulacji niemieckiego rynku finansowego – podlega nadzorowi tamtejszego Bundesanstalt für Finanzdienstleistungsaufsicht.

W drugiej połowie 2013 r. Fidor został partnerem firmy Payward Ltd., operatora giełdy waluty cyfrowej – Kraken. Tym samym bitcoin.de skupił się na niemieckich klientach Fidor Banku, a Kraken na pozostałych mieszkańcach Unii Europejskiej.

Matthias Kröner, dyrektor zarządzający Fidor Banku, mówił przy tej okazji: „Naszym długofalowym celem jest identyfikowanie innowacji na rynkach finansowych i odnajdywanie sposobów, by udostępniać je naszym partnerom biznesowym i prywatnym klientom. (…) Jako bank jesteśmy odpowiedzialni za to, by napędzać innowacyjność w naszym ekosystemie. Bitcoin stał się poważną, alternatywną wirtualną walutą, a Kraken umożliwia handel bitcoinem w bezpieczny, prosty i elastyczny sposób, tak jak dowolną walutą”.

O tym, że słowa Krönera nie zostały rzucone na wiatr, klienci Fidor Banku przekonali się w maju 2014 r. Wtedy to bank ogłosił podpisanie kolejnej umowy, tym razem z firmą BIPS. To europejski lider dostarczający rozwiązania płatnicze powiązane z kryptowalutami. Podpisana umowa pozwala przyjmować płatności w bitcoinach od klientów każdemu chętnemu sprzedawcy, który nie musi przejmować się wymianą bitcoinów na inne środki płatnicze, takie jak chociażby euro.

Tym samym Fidor Bank wykonał kolejny krok na drodze do popularyzacji tej wirtualnej waluty, a jednocześnie stał się prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnym bankiem dla zwolenników

bitcoinów. Nie tylko udaje mu się wprowadzać do swojej oferty innowacyjne rozwiązania, ale i umacniać swój wizerunek odważnej firmy, która oferuje to, z czym inni zwlekają. Dla potencjalnych klientów może to być kolejny argument przemawiający za tym, by zmienić swój bank właśnie na Fidor.

Należy także wspomnieć, że niemiecka firma idzie o krok dalej i jako środek płatniczy akceptuje metale szlachetne, a nawet wirtualne złoto z gier, takich jak World of Warcraft i Diablo. Klienci banku mogą więc rozliczać się między sobą właśnie za pomocą mniej typowych środków.

Czy takie działania Fidor Banku przekładają się na jego rynkowy sukces? W kwietniu 2014 r. firma przedstawiła garść informacji na temat swojej popularności. Ma ona ponad 300 tys. klientów i depozyty o łącznej wartości 200 mln euro. Bank działa jedynie w formie elektronicznej – nie posiada klasycznych oddziałów i zatrudnia zaledwie 34 osoby. Co ciekawe, w 2012 r. Fidor Bank oznajmił, że od chwili uruchomienia na działania marketingowe wydał jedynie 100 tys. euro, co wtedy przekładało się na 1,33 euro całkowitego kosztu pozyskania klienta.

Korzyści dla banku

  • Pierwszy europejski bank promujący obrót i płatności dokonywane bitcoinem.
  • Nastawienie na innowacyjność, bycie liderem innowacyjności.
  • Bank internetowy wiążący swą działalność z mediami społecznościowymi.

Artykuł pochodzi z raportu specjalnego magazynu CEO pt. "Banking (re)invented". Pobierz raport.