Mierzenie słonia

Program Six Sigma proponuje zachowania, których często nie można nazwać ani zwyczajnymi, ani zdroworozsądkowymi. Zdrowy rozsądek rzadko pozwala osiągnąć wyjątkowe rezultaty.

Program Six Sigma proponuje zachowania, których często nie można nazwać ani zwyczajnymi, ani zdroworozsądkowymi. Zdrowy rozsądek rzadko pozwala osiągnąć wyjątkowe rezultaty.

Mikel Harry, Richard Schroeder "Six Sigma", Oficyna Ekonomiczna

Mikel Harry, Richard Schroeder "Six Sigma", Oficyna Ekonomiczna

Zbyt często - twierdzą autorzy recenzowanej tu książki - programy jakości nie mają wpływu na znaczący wzrost zysku netto. Gorzej - stawianie na jakość w dawnym rozumieniu takiego przedsięwzięcia prowadziło zbyt często do poprawy jakości i pogorszenia wyników finansowych.

Zobacz również:

Opisywany program ma swój imperatyw: powiększanie marży zysku. Bez odległych wizji cele finansowe powinny być osiągane maksimum w dwanaście miesięcy. To metoda, którą wybrała GE, ale także Sony, Honda, Canon czy Polaroid.

Six Sigma wymusza na firmie wyzbycie się złych nawyków. Polega na zadawaniu coraz trudniejszych pytań, aż do znalezienia odpowiedzi wyrażonych liczbami. Dlatego priorytetem ponad wszelkimi innymi dążeniami nie może być zgodność produktu finalnego z normami. Jakość to prawo do wartości, której klient oczekuje od producenta. Strategia ta była przez jej entuzjastów przygotowywana i udoskonalana przez piętnaście lat.

W książce są case studies potwierdzające skuteczność tej strategii. To przekonujące potwierdzenie, że książkę warto przeczytać. Oto najlepszy przypadek, a rezultaty projektu mogły "okazać się podobne do wyników mierzenia słonia przez osoby, które nigdy wcześniej nie widziały tego zwierzęcia, a mierząc go, miały opaski na oczach". Tym słoniem był tomograf produkowany przez GE. Firma - lider na rynku tomografów - ponosiła olbrzymie koszty wymiany lamp rentgenowskich. Powodów mogło być tysiące, stąd motyw słonia. Tak wielkie straty powodował jeden z najmniej dostrzegalnych czynników: pokrywająca wnętrze lampy farba z domieszką ołowiu, a właściwie to tylko mikroskopijne otwory, na styku metalu i szkła, przez które wnikało do środka powietrze. Dzięki Six Sigma tę wadę wyeliminowano.