Mantra globalizacji

Jedna z najpotężniejszych kobiet światowego biznesu przyznaje się do nadmiernej ufności i wiary w ludzi. Jej spółka osiąga niewiarygodnie wysokie roczne wzrosty, a ona sama rozwija coraz bardziej idealistyczne, globalne wizje.

Jedna z najpotężniejszych kobiet światowego biznesu przyznaje się do nadmiernej ufności i wiary w ludzi. Jej spółka osiąga niewiarygodnie wysokie roczne wzrosty, a ona sama rozwija coraz bardziej idealistyczne, globalne wizje.

Indra Nooyi jest dopiero piątym prezesem w historii PepsiCo, którą datuje się od połączenia Pepsi-Coli z Frito Lay w 1965 r. Za czasów jej poprzednika, w latach 2001 - 2005, przychody firmy wzrosły o ponad 9 mld USD, przychód netto o 70%, zyski na akcję o 80%, roczna dywidenda wzrosła dwukrotnie, a kapitalizacja rynkowa spółki przekroczyła 100 mld USD. Prześcignięcie go wydawało się więc bardzo trudne. A jednak Indra Nooyi jest na dobrej drodze do osiągnięcia lepszych wyników w krótszym czasie.

Gdy w 2006 r. ogłoszono nominację Nooyi na CEO spółki, na jej poprzednich stanowiskach dyrektora i CFO musiało zastąpić ją dwóch długoletnich menedżerów PepsiCo. Jej poprzednik i mentor, odchodzący Steve Reinemund, stwierdził wtedy: "Potrzebnych było dwóch wspaniałych mężczyzn, aby zastąpić jedną wspaniałą kobietę".

Reinemund odszedł na emeryturę o kilka miesięcy wcześniej, niż było to planowane. Twierdził, że w grę wchodziły względy rodzinne, ale prasa spekulowała, że odszedł wcześniej, ponieważ Nooyi dostawała coraz więcej propozycji pracy od konkurencji, a koncern bał się ją stracić. Konieczny był więc szybki awans. Reinemund popierał jej kandydaturę, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że ich podejście do strategii firmy znacząco się różni. Nie chodziło tylko o różnicę płci, choć kobieta na tak wysokim stanowisku nadal jest rzadkością. Indra Nooyi w momencie obejmowania stanowiska była jedenastą kobietą prowadzącą firmę z listy Fortune 500. To i tak lepiej niż w 1994 r. - wtedy na czele największych amerykańskich firm w ogóle nie było kobiet. Według szacunków Catalyst, jedynie 16% korporacyjnych top menedżerów z listy Fortune 500 stanowią kobiety, jednocześnie statystycznie panie to połowa kadry kierowniczej i profesjonalistów w USA. Nooyi jest wyraźnie jedną z nielicznych, którym udało się przebić przez wciąż gruby szklany sufit.

Mistrzyni drugiego planu

Indra Nooyi zawsze przywiązywała ogromną wagę do zagadnienia różnorodności w firmie. Stawia też na odpowiedzialność społeczną i ochronę środowiska.

Indra Nooyi zawsze przywiązywała ogromną wagę do zagadnienia różnorodności w firmie. Stawia też na odpowiedzialność społeczną i ochronę środowiska.

Nooyi zaczęła pracować w PepsiCo w 1994 r. W 2001 r. weszła w skład zarządu. Zarządzała przez ponad dekadę globalną strategią firmy i była głównym architektem restrukturyzacji spółki.

Zanim jeszcze została mianowana CEO, jako CFO i członek zarządu firmy wpływała znacząco na jej strategię. To dzięki niej korporacja zdecydowała się na zebranie licznych restauracji pod parasolem jednej marki - Yum! Brands. Doprowadziła także do spin-offu i wejścia na giełdę działu firmy zajmującego się butelkowaniem - w ten sposób powstała spółka Pepsi Bottling Group. Pozwoliło to na skoncentrowanie się na podstawowej działalności PepsiCo. Wspierała też działania zmierzające do wprowadzania innowacyjnych produktów, chciała już wtedy tak rozwijać firmę, aby stała się ona liderem w sektorze zdrowych przekąsek.

Przeprowadziła akwizycję producenta soków Tropicana i nadzorowała umowę z Quaker Oats, dzięki której do PepsiCo trafiła popularna w USA marka Gatorade. Był to początek bardzo lukratywnej produkcji napojów niegazowanych i przekąsek. Dzięki temu firma poszerzyła portfolio i zaczęła się w większym stopniu uniezależniać od sprzedaży pepsi-coli.

Globalizacja

Nooyi pragnie, aby i tak już bardzo globalna spółka stała się jeszcze bardziej globalna. "Chcę, aby Pepsi była o wiele bardziej globalną firmą, niż jest dzisiaj. Jestem dumna z naszego portfolio i wzrostu na arenie międzynarodowej" - stwierdziła w jednym z wywiadów.

PepsiCo pod rządami Nooyi kontynuowała zakupy: kupiła m.in. ukraińską spółkę produkującą soki, brazylijskiego producenta przekąsek i firmę produkującą soki z kategorii premium: Naked Juice. Podpisała umowę z Unileverem na sprzedaż butelkowanej herbaty. Spółka zaczęła też na dużą skalę korzystać z odnawialnych źródeł energii.

Teraz firma ma sporo problemów do rozwiązania. Należą do nich rosnące ceny produkcji i spadająca sprzedaż w USA. Musi też coraz częściej odpowiadać na zarzuty opinii publicznej dotyczące przekąsek i napojów gazowanych, które uchodzą za niezdrowe i tuczące. Konkurencja na rynku napojów gazowanych i snacków jest bardzo ostra w USA i na całym świecie, jest to zresztą rynek bardzo lukratywny.

Mimo tej dość trudnej sytuacji, pod rządami Nooyi kurs akcji PepsiCo znacząco wzrósł - w ciągu pierwszego roku aż o 22%.

Harmonia na co dzień

Indra Nooyi słynie z umiejętności łączenia ciężkiej pracy, w której osiąga niekwestionowane sukcesy, z udanym życiem rodzinnym. Wraz z mężem Rajem Kishan Nooyi wychowuje dwie córki. Jest też zagorzałą fanką drużyny baseballowej New York Yankees. W młodości grała na gitarze w dziewczęcym zespole rockowym. Stara się często medytować, w wywiadach powtarza, że w jej życiu na pierwszym miejscu znajdują się rodzina, przyjaciele i religia. Stara się też zachęcić 168 tys. pracowników PepsiCo do znajdowania na co dzień równowagi między życiem osobistym i zawodowym.

Uważa, że nie ma ograniczeń w tym, jak wiele ktoś może osiągnąć, ale nie wolno innym pozwolić na określanie, czym dla nas samych ma być sukces. Jej zdaniem sukces to wcale nie są pieniądze, prestiż czy władza, ponieważ "wartość netto nie może określać wartości człowieka". Nooyi powtarza jak mantrę, że sukces to zgoda z samym sobą i poczucie spełnienia. A najlepszym sposobem na osiągnięcie sukcesu jest poświęcenie czasu i życia robieniu rzeczy, które są naszą pasją. Trzeba więc wiedzieć, czego się chce. Te rady mogłyby wydawać się banalne, gdyby nie pochodziły od osoby, która odniosła spektakularny sukces w biznesie, choć początki były naprawdę trudne i kariera wydawała się, choćby z racji pochodzenia Indry, skazana na porażkę.

Chemia sukcesu

Urodziła się w Chennai w Indiach w 1955 r. Wiarę w siebie wpoiła jej matka, która twierdziła, że córka może zostać kim zechce, nawet prezydentem Indii. Indra Nooyi w 1974 r. ukończyła chemię w Madras Christian College, a później uzyskała dyplom z zarządzania w Indian Institute of Management w Kalkucie. Przez kilka lat pracowała w rodzinnym kraju - była menedżerem produktu w Johnson & Johnson i w firmie odzieżowej Mettur Beardsell.

W 1978 r. zaczęła studia w Yale School of Management, a w 1980 r. podjęła pracę w Boston Consulting Group. Był to początek jej amerykańskiej kariery. W BCG spędziła 6 lat, zarządzając międzynarodowymi projektami strategicznymi.

W 1986 r. rozpoczęła pracę w Motoroli, gdzie po dwóch latach awansowała na stanowisko wiceprezydenta ds. strategii korporacyjnej i planowania. W 1990 r. została wiceprezesem i dyrektorem ds. strategii korporacyjnej i marketingu strategicznego w Asea Brown Boveri.