Inteligentne miasto a usługi komunalne

Koncesja komunalna wspiera rozwój smart city, a przy tym ułatwia samorządom przystosowanie się do wymogów nowych regulacji z zakresu ochrony danych osobowych. Rozmowa z dr. Tomaszem Srokoszem, partnerem kancelarii KSP Legal & Tax Advice.

Czym jest koncesja komunalna?

Jest to pojęcie dosyć nowe, opierające się na regulacjach ustawy o gospodarce komunalnej oraz ustawy o koncesji na roboty budowlane lub usługi. Celem koncesji komunalnej jest pewnego rodzaju odciążenie włodarzy miast, ale także powiatów i samorządów wojewódzkich, od bezpośredniego realizowania wszystkich ustawowych zadań. Za pomocą koncesji komunalnej samorządy mogą przekazywać do realizacji usługi komunalne przedsiębiorcom, zachowując przy tym swoją rolę organizacyjną i nadzorczo-kontrolną, równocześnie rezygnując z utrzymywania przedsiębiorstw komunalnym, które generowały koszty.

Czy koncesja komunalna może zostać uznana za jeden z etapów tworzenia Smart City?

Oczywiście. Te dwa pojęcia można i należy rozpatrywać łącznie, dodatkowo mając na względzie aktualny problem ochrony danych osobowych.

Zobacz również:

Dlaczego?

„Rewolucja śmieciowa” z 2013 roku nałożyła obowiązek zebrania deklaracji, co do sposobu gospodarowania odpadami komunalnymi. Mieszkańcy oprócz adresu zamieszkania informowali swoje gminy o ilości osób faktycznie przebywających w domach i lokalach mieszkaniowych, sposobie segregacji odpadów oraz zapotrzebowaniu na dodatkowe usługi, takie jak wywóz odpadów zielonych lub popiołów. Te deklaracje utworzyły zbiory danych niezbędnych do realizacji kontraktów, które musiały zostać przekazane przedsiębiorcom zajmującym się gospodarką odpadami komunalnymi.

Co interesujące, przy okazji zbierania tzw. „deklaracji śmieciowych” niektóre gminy żądały od swoich mieszkańców dodatkowych informacji, jak np. informacji o osiąganych dochodach, numerach dowodów osobistych i innych zupełnie niezwiązanych z problematyką gospodarki odpadami komunalnymi. W trakcie procesów biznesowych związanych z gospodarką odpadami komunalnymi okazało się, że w zależności od tego jak rzetelnie dane były zbierane, przetwarzane i udostępniane przez gminę, tak była realizowana gospodarka odpadami.

W jakiej formie te dane były gromadzone i przekazywane?

W zależności od gminy dane były przekazywane w różnej formie (np. w formie załączników do umów lub nieedytowalnych plików elektronicznych), jednakże z perspektywy dostępnych dzisiaj narzędzi były to często nieprzystępne formy danych, ze względu na problemy przy integracji z systemami wewnętrznymi przedsiębiorców. Widoczne to było szczególnie w małych gminach, gdzie poziom cyfryzacji jest, delikatnie mówiąc, daleki od przyzwoitego.

Innymi słowy jeżeli informacje były rzetelne oraz podane w sposób przystępny, łatwiej było przedsiębiorcy wykonywać zadania, które zostały mu powierzone. Zaś, jeżeli te bazy danych nie były pełne albo nieprawdziwe, zadania komunalne były wykonywane wadliwie. Często nie z winy przedsiębiorców tylko ze względu na brak informacji o położeniu nieruchomości, ilości osób tam zamieszkałych, rodzaju generowanych odpadów przez mieszkańca.

Problem jakości, zabezpieczenia i wykorzystania danych mieszkańców dotyczy także innych usług komunalnych?

Można pokusić się o tezę, że w niedalekiej przeszłości musi dojść do utworzenia bardzo dokładnych baz danych przez samorządy lokalne, które to bazy będą podstawą opracowywania sposobu zarządzania i świadczenia usług komunalnych przez gminy. Gminy albo będą powierzały te usługi do realizacji poszczególnym przedsiębiorcom, albo będą je wykonywały bezpośrednio. Natomiast mając odpowiednie dane będą je realizowały w sposób komplementarny, tzn. będą starały się łączyć różnego rodzaju usługi, np. całą gospodarkę odpadową i np. wodno-ściekową, mogą realizować powiązane ze sobą przedsiębiorstwa choćby ze względu na efektywność czynności administracyjnych związanych z realizacją tych usług. Obecnie już budowa np. wodociągów wiąże się z rozbudową w tych wodociągach światłowodów. Zatem jeden operator sieci przesyłowych może zarządzać różnymi mediami.

I w tym momencie zaczynamy posługiwać się pojęciami i kategoriami z zakresu tzw. smart city...

Tak. Mając mapę miasta, na której np. znane są m.in. przedziały wiekowe mieszkańców, można proponować dodatkowe, adekwatne do potrzeb mieszkańców usługi, takie jak bardzo popularne ostatnio rowery miejskie, z którymi skorelowane są np. płatności „miejską kartą płatniczą”. Można ustalić czy lepiej jest oferować rekreację dla seniorów, czy dla dzieci, itp. Oczywiście tutaj rodzą się zagrożenia nadużyć, dysponent informacji tj. wójt, burmistrz, prezydent miasta zyskuje przewagę polityczną składając w kolejnych wyborach ofertę lepiej przemyślaną, wynikającą z wiedzy zebranej w trakcie dotychczas realizowanych usług komunalnych.

Żeby było sprawiedliwa opozycja powinna więc mieć dostęp do tych danych po API?

Należy promować otwartość danych gminnych. To w znaczący sposób przyczyni się do zwiększenia jakości i zakresu usług z gatunku tzw. smart city.

A czy takie dane nie są już udostępniane w ramach tzw. dostępu do informacji publicznej?

Niestety, nie do końca. Gminy są, można rzec, kopalnią naprawdę wyjątkowych danych, które są oczywiście bardzo cenne dla biznesu, ale jeśliby te dane przełożyć na procesy biznesowe i usługi smart city to cyfryzacja naszych miast postępowałaby niezwykle szybko. Obecna ustawa o dostępie do informacji publicznej jest ustawą dobrą, ale nie nakazuje otwartości takich danych. O wszelkie informacje trzeba wnioskować do konkretnego organu, a udostępnienie informacji następuje w różnych formach, często niezbyt przydatnych biznesowo. Wydaje się więc, że przed Ministerstwem Cyfryzacji stoi wielkie zadanie integracji wszystkich systemów gminnych, powiatowych, wojewódzkich, marszałkowskich czy innych, a także umożliwienie bezpiecznego, zanimizowanego udostępniania danych w formie API. Dzięki temu mogą powstać usługi „smart city” o jakich jeszcze nikt nie pomyślał, a które okażą się biznesowym i społecznym sukcesem.

Właśnie. Porozmawiajmy o zagrożeniach.

Niezależnie od sposobu ochrony danych mogą pojawić się zagrożenia, które znamy z orwellowskich wizji, należy zwrócić uwagę na ryzyko tworzenia profilu ekonomicznego mieszkańca. Miasto będzie dysponowało informacjami na temat każdego z nas wynikającym z podstawowych danych administracyjnych, w tym aktów stanu cywilnego, powierzchni domu lub mieszkania - na podstawie deklaracji podatku od nieruchomości, zużycia mediów - na podstawie rachunków płaconych za usługi komunalne. Do tego dochodzą informacje o samochodach i w zasadzie w rzeczywisty sposób (w przeciwieństwie do deklaracji podatkowych) oceniamy stan posiadania przysłowiowego Kowalskiego. I tu należy upatrywać zagrożenie – wystarczy połączyć kilka rejestrów w jeden system informatyczny.

Czyli „smart city” to duże możliwości, ale też ryzyka.

Dlatego też tak ważne są regulacje związane z ochroną i zarządzaniem danymi osobowymi. W szczególności bardzo istotne jest to, aby dane te były wykorzystywane w celu, dla którego zostały pozyskane. Istotne jest przekazywanie danych osobowych przedsiębiorcom tylko w niezbędnym zakresie. Konieczne jest to dla zachowania konkurencji pomiędzy przedsiębiorcami realizującymi usługi zlecone przez miasto. A już najistotniejsze jest zabezpieczenie zbiorów danych osobowych przed atakami hakerskimi, lub innymi zewnętrznymi próbami ich pozyskania. Oczywiście osobną kategorią są dane, które powinny być publiczne i mieć otwarty charakter.

W mojej ocenie największym bodźcem rozwoju usług smart city będzie udostępnienie danych o gminie w otwartej formie, do wykorzystania przez każdego przedsiębiorcę z ideą. Już dzisiaj kluczem do usług smart city jest smartfon wyposażony w GPS, a udostępnienie dodatkowych danych o gminie pozwoli na stworzenie zupełnie nowych pól eksploatacji smart city. Oczywiście rola gmin jest bardzo ważna w procesie tworzenia inteligentnego miasta, ale bez współpracy z przedsiębiorcami oraz bez śmiałych idei forsowanych przez nich, projekty smart city mogą się po prostu nie udać.

Dziękuję za rozmowę.

Dr Tomasz Srokosz

Dr Tomasz Srokosz

Tomasz Srokosz

Doktor nauk prawnych, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego; radca prawny - partner Kancelarii KSP Legal & Tax Advice; specjalista w zakresie sporów sądowych i arbitrażowych, prawa ochrony środowiska, gospodarki komunalnej, partnerstwa publiczno-prywatnego, a także zamówień publicznych; doradza w zakresie wdrażania rozwiązań dotyczących ochrony danych osobowych oraz prowadzenia postępowań przed Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, Wojewódzkimi Sądami Administracyjnymi i Naczelnym Sądem Administracyjnym; przygotowuje modele prowadzenia gospodarki komunalnej z uwzględnieniem aspektów środowiskowych zarówno dla samorządów, jak i inwestorów prywatnych; autor publikacji dotyczących gospodarki komunalnej, zamówień publicznych, partnerstwa publiczno-prywatnego i koncesji.