Otwieranie firmy na innowacyjność

Milan Zika, członek zarządu, dyrektor ds. technologii i innowacji T-Mobile Polska. Od 1996 r. pracuje w T-Mobile, od 2006 r. wiceprezes ds. technologii informacyjnych w T-Mobile Czechy. Ekspert w dziedzinie informatyki i zarządzania siecią. Posiada szerokie doświadczenie w prowadzeniu międzynarodowych projektów w grupie Deutsche Telekom. Absolwent Czeskiego Uniwersytetu Technicznego w Pradze; uzyskał również tytuł MBA Uniwersytetu Thunderbird w Phoenix w USA.

<b>Milan Zika</b>
członek zarządu, dyrektor ds. technologii i innowacji (CTIO) w T-Mobile PolskaKliknij, aby powiększyćMilan Zika członek zarządu, dyrektor ds. technologii i innowacji (CTIO) w T-Mobile PolskaCzy IT, tradycyjnie kojarzone z rozwojem oprogramowania, może dzisiaj odnaleźć swoje miejsce w procesie innowacyjności?

Mogę potwierdzić, że je w istocie odnajduje. Dużo oprogramowania powstaje dziś w działających, autonomicznych modułach, znaczną ich częścią można zarządzać poprzez graficzne interfejsy.

Zobacz również:



To daje możliwości szybkiego składania rozwiązań będących elementem innowacyjności albo będących samymi w sobie innowacją. Najlepsze zespoły potrafią w ciągu 2-3 dni stworzyć rozwiązanie, do którego napisania potrzebne były kiedyś miesiące.

Czy to są umiejętności dostępne szerzej na rynku?

Nadal deficytowe. Liczy się umiejętność komponowania z gotowych modułów - potrzebna jest orientacja przestrzenna, błyskotliwość, wiedza i przegląd sytuacji. Wierzę w crowdsourcing, otwarte dystrybucje, rozwój oprogramowania bez dużych inwestycji finansowych i bez centralnego kierowania - po prostu jest to skuteczniejsze, szybsze podejście.

Idea wikinomii?

Muszą w końcu runąć tamy proceduralne i otworzyć drogę do takiej nowej ery innowacyjności w IT.

Nie bez przyczyny zatem w T-Mobile zawczasu pojawia się top menedżer z "innowacyjnością" w tytule stanowiska. Jaka jest geneza objęcia przez Pana sfery innowacyjności i technologii?

Albo firma jest postrzegana jako innowacyjna, albo jest to "zwykła" korporacja. Jaką firmą byliśmy? Używaliśmy tych samych narzędzi co inne korporacji, w tym konkurenci. We wdrażaniu produktów nie byliśmy szybsi od konkurentów i innych korporacji. Podobnie, jeśli chodzi o wdrażanie nowych technologii. Brak nam też było procesu szybkiego określania relacji pomiędzy działającymi w firmie a rozpatrywanymi i wdrażanymi rozwiązaniami technologicznymi.

Ponieważ brak było takich narzędzi, trudno nadążać albo ubiegać nowe zjawiska, których doświadczamy. Trudniej wówczas zastępować nimi starsze, nieefektywne kosztowo i pod względem możliwości podejścia. Niełatwo też sięgać po nowe sposoby tworzenia i rozwijania oprogramowania.

Tak najkrócej rysuje się potrzeba biznesowa, z którą mieliśmy do czynienia. Aby jej sprostać, potrzebne było specjalnie przygotowane wysokie stanowisko na pograniczu biznesu i technologii, a do tego dedykowany zespół - grupa, która kwestionuje utarte sposoby działania, przez co na co dzień "wkurza" poszczególne części korporacji.

Czy ta grupa "wkurzających" ma specjalny modus operandi?

Tak, warto zaznaczyć, że grupa, która zajmuje się wyszukiwaniem nowego sposobu rozwiązywania problemów i szukaniem nowych możliwości, operuje także nowym podejściem - sięgnęliśmy po Agile, łatwiej wpisującym się w eksperymentowanie niż sztywne, formalne sposoby. To także otwartość na rozwiązania open source. W tym sensie nie różnimy się od firmy garażowej, która do realizacji swoich idei także sięga raczej po narzędzia dostępne nieodpłatnie, niż kupuje licencje - dlatego że przede wszystkim chce budować wartość. W następnym kroku można pokusić się o zmodyfikowanie narzędzi tak, aby najlepiej służyły nowemu rozwiązaniu. W ten sposób kreuje się własne standardy.

Czy grupa ma już na koncie sukcesy?

Bazy danych i archiwizacja to obszary, w których mamy szansę uzyskać największe korzyści. W przypadku większości budżetów IT są to najkosztowniejsze pozycje. Inny przykład to zorganizowanie szybkiego procesu wprowadzania usług na rynek. Usług, które są wersją beta, ale działających, akceptowanych, więcej: pożądanych przez klienta. Gdyby tworzenie tych usług szło konwencjonalnym trybem, ich rynkowy czas by przeminął.

Teraz przymierzamy się do wstawienia aplikacji na Hadoop. W naszej branży to innowacja, mimo że doskonale wiemy, iż wszystkie firmy start-upowe w Dolinie Krzemowej od tego zaczynają. Niektóre nawet już od tego odchodzą, bo są w stanie rozbudować lepsze bazy danych do obsługi swojej sprzedaży.

ROI DLA CIO
  • Innowacyjność firmy wymaga innowacyjnego podejścia i zastosowania technologii.
  • Potrzeba innowacyjności wymagała utworzenia wysokiego stanowiska na pograniczu biznesu i technologii wraz zespołem, który kwestionuje utarte, skostniałe sposoby działania, wyszukuje sposoby zastosowania innowacyjnych technologii.
  • W pozyskiwaniu innowacji pomaga też utworzenie huba dla innowacyjnych start-upów.


Na zewnątrz aktywność innowacyjna T_Mobile wyraża się także budową hubu innowacyjnego dla nowych firm w Krakowie. To pomysł już testowany w korporacji. Jakie ma cele, jak się sprawdza?

Taka strategia jest naturalnym rozwinięciem podejścia nastawionego na innowację. Po zmapowaniu w firmie zasobów wiedzy, doświadczenia, zawsze musi się okazać, że pewne ich grupy, kategorie, nie występują albo są słabe. Kiedy każdego dnia przekonujemy się, że są potrzebne, trzeba poszukać sposobu, aby sięgnąć po nie z rynku. To naturalne, że na rynku jest niewiele innowacyjnych firm, osób i środowisk skupionych wokół danego innowacyjnego zagadnienia. Dlatego proponujemy współpracę w postaci inkubatora innowacyjności. Możemy poznać się z tymi środowiskami, spróbować porozumieć, zaproponować np. odkupienie technologii albo współpracę.

Nie pamiętam, abyśmy w ostatnim czasie kontaktowali się z jakąś firmą globalną, gdzie na stanowisku strategicznym związanym z rozwojem nie dostalibyśmy jakiegoś kontaktu do Polaka. A z drugiej strony nie przekłada się to na wysyp firm innowacyjnych. Huby, takie jak nasz, mają pomóc to odmiennych.

Państwa oferta współpracy ma więc przede wszystkim wymiar finansowy.

Właśnie nie tylko! To by nie przyciągało tych grup i firm. Jest inny, niedoceniany element współpracy. Możemy wspólnie pracować nad problemami w skali znacznie przekraczającej wszystko, z czym wcześniej te firmy albo osoby się stykały. Dla tego twórczego środowiska to korzyść, oni prześcigają się w definiowaniu i rozwiązywaniu problemów, nawet startując od poziomu kompletnego braku wiedzy o danym problemie, błyskawicznie są w stanie na bazie kontaktów sieciowych ją zbudować. Z drugiej strony chcemy, aby pracownik korporacji mógł zobaczyć ten świat - to także nasza misja. Aby potem już nie się bał, nie wahał z nim współpracować.

Czy hub ma przyciągać gotowe start-upy?

Także, ale przede wszystkim osoby, indywidualności. Nie brakuje talentów, ale brakuje środowiska, warunków, które pozwoliłyby się im odszukać i z nimi współpracować. Nie pamiętam, abyśmy w ostatnim czasie kontaktowali się z jakąś firmą globalną, gdzie na stanowisku strategicznym związanym z rozwojem nie dostalibyśmy jakiegoś kontaktu do Polaka. A z drugiej strony nie przekłada się to na wysyp firm innowacyjnym. Huby, takie jak nasz, mają pomóc to odmienić.

A potencjalne produkty? Na przykład w sferze mobilnej?

Pierwsza fala ekstatycznej radości z ładowania kolejnych aplikacji na swojego smartfona już minęła. Użytkownicy zastanawiają się nad ergonomią, pamięcią, nad potrzebą korzystania z takiej czy innej aplikacji. Poszukujemy teraz aplikacji, które pomogą organizować dzień, ułatwiają życie. To jest kierunek łączący elementy augmented reality z automatyzacją i możliwością uczenia się aplikacji - funkcjonalne, użyteczne na co dzień. To może być kolejna fala w sferze mobilnej. Jest wielu użytkowników, może nawet 40%, którzy nie mają na smartfonie żadnej aplikacji. O tych klientów chcemy zagrać.

Wróćmy na koniec do przywołanego przez Pana w związku z instalacją Hadoop zjawiska Big Data. Jaką rolę odegrają telekomy? Czy mogą stać się nowoczesnymi agencjami reklamowymi?

Myślę, że w pierwszej kolejności Big Data posłuży do lepszego dostosowania aplikacji mobilnych do potrzeb użytkownika. To będzie ten element drugiej fali, o której właśnie wspominałem. Poznanie sposobów użytkowania obecnych rozwiązań pozwoli je udoskonalać i budować nowe. Z drugiej strony Big Data to w dłuższej perspektywie sięganie po tematy społeczne, administracji państwowej, np. organizacja referendów czy wyborów. Wydaje mi się, że jeśli administracja państwowa i samorządowa wybierze internetowy sposób realizacji demokratycznych procedur głosowania, to poza wynikiem uzyska szereg dodatkowych możliwości pozwalających na poznanie i zrozumienie kontekstu całej klasy zagadnień społecznych związanych z decyzjami wyborców.