Nowe podejście do informacji: kto jest od zadawania pytań?

Z Kirkiem Bradleyem, wybitną osobistością świata IT, rozmawiamy o najciekawszym obecnie z jego punktu widzenia obszarze biznesowo-technologicznym: nowych możliwościach zarządzania danymi i informacją



Kirk Bradley jest jednym z pierwszych pracowników Oracle, do dziś wspiera tę korporację oraz inne firmy swoją szeroką wiedzą uwzględniającą zarówno kwestie architektury systemów, jak i strategii. Jego opinie są przedmiotem zainteresowania przedsiębiorców i członków zarządów spółek technologicznych w branży IT. Działa również jako anioł biznesu, angażując swój kapitał w szereg spółek (Violin Memory, C9, DxContinuum, 28msec i inne), będąc zarazem doradcą technologicznym w większości z nich. W Polsce zdecydował się wesprzeć firmę PILAB SA, innowacyjną spółkę obszaru baz danych, sponsora kategorii specjalnej Data&Information Master w tegorocznym konkursie Lider Informatyki.

Jesteś jedną z pierwszych osób zaangażowanych w rozwój Oracle…

Zostałem zatrudniony w Oracle, wówczas firma nosiła nazwę RSI (Relational Software Inc.), byłem jednym z pierwszych członków zespołu. Otrzymałem ofertę pracy ze względu na znajomość mainframe’ów i na początku pracowałem przy implementacji bazy danych Oracle na mainframe IBM dla CIA.

Zobacz również:



A dziś, dlaczego pracujesz z PILAB?

PILAB zbudował modułowy zestaw rozwiązań, który pozwala firmowemu użytkownikowi „doklikać się” do odpowiedzi bez potrzeby „oprogramowania” pytań. Wraz ze zmienianiem się danych i powstawaniem lub odkrywaniem nowych powiązań model pozwala na natychmiastowe wdrożenia zmian. Te, jak również niektóre z ich rozwiązań architektonicznych trafiają w sedno palących problemów klientów.

Zainspirowała mnie także energia i entuzjazm zespołu. Inaczej niż wiele firm, ten zespół wie jakiej potrzebuje pomocy. Cieszy mnie możliwość zaangażowania.

Co Twoim zdaniem jest dziś kluczowym elementem rozwoju IT?

IT zmuszone jest zdecydowanie i bezpośrednio wpływać na rozwój biznesu. IT nie może dalej pozostawać w cieniu, powinno prezentować wartość i siłę firmy wobec jej klientów i partnerów. To oczywiście się dzieje w nowych firmach, gdzie informacja i komunikacja to rdzeń, ale nowe podejście wskazuje, że wszystko produkowane, konsumowane, księgowane, analizowane pod kątem prawnym, etc., będzie sterowane przez IT, niezależnie czy wyprodukowane przez firmę, czy zakupione na zewnątrz produkty i usługi.

Zapytam bardziej szczegółowo: a obszar zarządzania danymi?

Dziś nie ma możliwości, by IT było w stanie udzielić wszystkich odpowiedzi, ale także nie będzie w stanie zadać wszystkich ważnych dla użytkowników (klienci, partnerzy, administracja rządowa) pytań. To przesunie zarządzanie informacją w ręce zespołów spoza działu IT, co z kolei wymaga różnego poziomu narzędzi i usług do pracy na własnych warunkach i zasadach – bez udziału IT lub z jego minimalnym udziałem. Niektórzy użytkownicy nauczą się systemów statystycznych, inni planowania i prognozowania, inni machine learning itd. Stare problemy IT zostaną przerzucone na użytkowników, którzy nie są gotowi, by się z tym zmierzyć. Będą potrzebne nowe metody.

Lepsze przedstawienie rzeczywistego kształtu informacji (w aplikacjach i hurtowniach danych budowanych wewnętrznie i tych kupowanych) staje się bardzo skomplikowane. Dlatego to, co wydawało się prostym pytaniem, może nastręczać wiele problemów przy uzyskiwaniu odpowiedzi.

Za przełom uważasz rozszerzenie grona osób zarządzających na bazie informacji, którą mogą podpierać swoje decyzje. Czy zjawisko Big Data wymusi rewolucję w zakresie podejmowania decyzji na podstawie informacji?

Big Data to moim zdaniem odejście od głównego tematu dyskusji. Nie udało się jeszcze w pełni wykorzystać Little Data do wszystkich celów – przynajmniej nie dla wszystkich zainteresowanych stron. Lecz gdyby o Big Data pomyśleć jako o zwiększeniu objętości, prędkości i różnorodności pojęcia „Little Data”, to uważam, że wiele problemów będzie wyglądać dokładnie tak samo jak dziś. Prawdziwą wartością trendu Big Data jest powstanie narzędzi do wspierania dużej ilości użytkowników i, mam nadzieję, możliwości zrozumienia tych danych!

Ponieważ dużo z prac wokół Big Data odbywa się poza starym światem IT, rozpoznawane są inne niż dotychczas problemy. Jestem przekonany, że świat Big Data zbuduje systemy sterowania, które stare IT miało z przyczyn biznesowych – np.: silniejsze zabezpieczenia, redakcję wyników dla użytkowników, pełne i audytowane śledzenie dostępu etc., które dziś nie są jeszcze typową częścią pracy z Big Data, za to od dawna stanowiły wyzwania w świecie Little Data.

Czy stary i nowy świat można połączyć? A więc technologie Big Data i Business Intelligence?

Big Data dziś zmusza użytkownika do radzenia sobie z problemami dotychczas podejmowanymi przez IT i elementy rozwiązań BI. Systemy BI na hurtowniach danych były zazwyczaj ściśle kontrolowane dla celów biznesowych i z powodów informatycznych. Najważniejszym problemem z Big Data i jego narzędziami oraz metodykami BI jest moim zdaniem fakt fundamentalny: nikt nie powinien się godzić, aby użytkownicy podejmowali decyzje biznesowe na podstawie danych, których do końca nie rozumieją!

W tym sensie chciałbym, aby powstało rzeczywiste Business Intelligence. Jesteśmy na wczesnym etapie budowy i używania narzędzi, które prowadzą biznes, a nie tylko podsumowują informacje biznesowe. To jedna z głównych przyczyn, dla których hurtownie danych są tak trudne w budowie i utrzymaniu ich aktualności. To wymaga wiele ciężkiej pracy technicznego IT, ale jeszcze trudniejsze jest zapewnienie, żeby semantyka reprezentowanych faktów była znana i uzgodniona przez wszystkich użytkowników. Można mnożyć przykłady, choćby kwestia definicji „pracownika firmy”. Wiele z tego typu problemów podejmują dziś właśnie narzędzia typu Big Data.

Na przykład Hadoop? Dla niektórych to synonim Big Data…

Hadoop zrobił ogromną przysługę światu informacji, udowadniając, że istnieje klasa problemów potrzebujących skalowalnego, ale i niezbyt drogiego rozwiązania. Poza branżą internetową było niewiele firm, które miały takie ilości danych. Tych kilka firm spoza branży internetowej, które zaczęły przetwarzać wielkie wolumeny danych i dzięki informacjom uzyskanym tą drogą przekształcać swój biznes, to pierwsi liderzy.

Hadoop uczynił wielkoskalową analitykę tańszą niż kiedykolwiek wcześniej. Hadoop uświadomił także wszystkim, że jest dużo więcej danych niż Little Data, czyli to, z czym dotychczas mierzyli się tylko wyalienowani członkowie działu IT. I że w danych tych drzemie konkretna wartość, a próba wyzwolenia tego potencjału nie kosztuje dużo.

Lecz jeśli chodzi o szerszą perspektywę, to nie sądzę, by Big Data wymagało Hadoopa do rozwiązania problemów, z którymi borykamy się przy Little Data. Bezpieczeństwo, pochodzenie danych, własność, polityka cyklu życia i inne kwestie wciąż wymagają uwagi. Ale być może właśnie takim sposobem, poprzez obniżenie kosztów wejścia w świat Big Data, uda się z czasem dojść do wyższych celów i problemów.