Big Data: czy leci z nami pilot?

W toku debaty oksfordzkiej i późniejszej dyskusji przeprowadzonej podczas spotkania Klubu CIO dyskutowano o aktualności zjawiska Big Data. Czy Big Data to trend, który dziś można ignorować?



Należy odrzucić myślenie o Big Data poprzez pryzmat "bardzo dużych baz danych" - powiedział Krystian Piećko, prezes piLAB, we wprowadzeniu do debaty oksfordzkiej.

Mówimy o niestrukturyzowanych danych o niskiej kaloryczności - kontynuował. Oznacza to dane, w których jest niewiele informacji do przetwarzania. Wszystkie systemy bazodanowe w naszych firmach cechuje duża kaloryczność. Tak naprawdę systemy Big Data powstały wtedy, kiedy systemy ETL (Extract, Transform and Load) przestały być wystarczające.

Zobacz również:



Są trzy poziomy i problemy tych systemów:

1. Składowanie danych.

2. W jaki sposób przetwarzać dane w optymalnym czasie?

3. W jaki sposób je rozumieć i o co pytać?

Big Data można rozumieć jako ocean cyfrowych danych, po którym się poruszamy.

Debata oksfordzka Teza: Big Data to dziś trend do zignorowania

Tezy debaty broniła drużyna w składzie: Jarosław Dąbrowski, CIO Gtech Poland; Tomasz Matuła, dyrektor Infrastruktury Informatycznej i Bezpieczeństwa Teleinformatycznego Orange Polska, CIO Roku 2010; Beata Sosnowska, CIO VB Leasing, CIO Roku 2012.

W drużynie występującej przeciw tezie znaleźli się: Dariusz Stolarczyk, COO&SCM, NFI Empik Media & Fashion SA; Janusz Hadryś, CIO MGI METRO Group Poland; Krystian Piećko, prezes piLAB.

Debatę prowadził Szymon Augustyniak, redaktor naczelny CIO Magazyn Dyrektorów IT.

Runda I

Jarosław Dąbrowski: Big Data to pojęcie nie do końca zdefiniowane. Większość osób nie wie nawet, co to jest. Tymczasem rozwiązania IT należy stosować w konkretnym celu. Jeżeli jest cel, trzeba podjąć działania, w których wyniku uzyskuje się informację, efekt. Jeśli go nie ma, należy zadać pytanie: po co płacić za coś, co nie przekłada się na efekty? Rzeczywiste potrzeby rozwiązań tego typu nie zostały zdefiniowane. Nie ma określonej potrzeby marketingowej, nie ma potrzeby działów sprzedaży, działów finansów czy innych działów. Co więcej, istnieją narzędzia Business Intelligence, które wykorzystywane są w 60%, a nie w 100%. Tam jest jeszcze bardzo dużo informacji do wykorzystania, które możemy zdobyć i które mogą nam pomóc prowadzić biznes. Czy organizacje są w

Big Data to wydobywanie wartości z dużej liczby informacji. Oglądałem program o kopalni diamentów na Syberii, gdzie setki tony rudy musiały być przerobione

żeby uzyskać jeden diament. Na początku pomyślałem, że podobnie jest z Big Data - z dużej liczby informacji dostajemy wartość. Później zmieniłem zdanie. Oglądałem też reportaż o ludziach, którzy prowadzą poszukiwania na wysypisku śmieci. Szukają, ale nie wiedzą czego. Należy sobie postawić pytanie, czy Big Data to jest to coś, co chcemy robić.

Dariusz Stolarczyk: Parę miesięcy temu na spotkaniu Klubu CIO poruszyliśmy temat konsumeryzacji IT. Myślę, że to szybka odpowiedź na potrzeby naszych klientów - dynamicznie rozwijających się firm. Wśród nich Facebook, Google, Amazon i te wszystkie organizacje, które odniosły sukces głównie dlatego, że wymyśliły coś nowego i to szybko wdrożyły. Kończy się świat długich wdrożeń systemów ERP dla dyrektorów finansowych. Przez ostatnie lata wdrażaliśmy dziś już przestarzałe systemy BI, które musiały "rozumieć", czego potrzebuje biznes.

Dzisiaj mamy świat niewiadomej. Spotykamy się z dyrektorem marketingu, rozmawiamy o potrzebach jego działu. Mówi, że musi mieć narzędzie analizujące zachowania klientów, ale nie wie, jakie to są zachowania. Nie może tego wiedzieć, bo świat zmienia się szybciej, niż informatyk jest w stanie wybudować dobrej jakości system BI. Odpowiedzią są nowoczesne rozwiązania Big Data. To umiejętność wsparta technologiami, które są i w które nie trzeba inwestować ogromnych środków. Umożliwiają one analizowanie dużej ilości nieustrukturyzowanych danych. Te dane istnieją zarówno w naszych firmach, jak i w internecie. Gromadzimy je, używając narzędzi mobilnych. Mamy urządzenia, które na co dzień zbierają informacje na temat otoczenia firmy, a nie mamy metodyki, jak z tego korzystać. Przystosowanie organizacji do nowego modelu działania zajmuje całe lata. Firma musi wiedzieć, czy nowy produkt konsumencki, nowa aplikacja mobilna będzie ciekawa i zostanie dobrze rozpoznana przez klientów. Tego dziś szef marketingu nie wie. Na podstawie dużej liczby danych nieustrukturyzowanych możemy stwierdzić, co klienci lubią, a czego nie lubią. Jesteśmy w miejscu, w którym kluczowy jest czas reakcji na zmianę. Dlatego potrzebujemy Big Data - narzędzia, które będzie analizowało zachowania klientów. Staramy się dane budować w sposób ustrukturyzowany i mądry, tworzymy raporty.

Wczoraj największy polski bank ogłosił, że chce inwestować w Big Data; wierzę, że nie jest to przypadek. To jest też pytanie o oferowanie klientom czegoś nowego. Co dokładnie to będzie - pokaże Big Data.

Narzędzia są dostępne, można je wynająć, nawet istnieją już w Polsce serwerownie Hadoop. Wyzwaniem jest zbudowanie kompetencji technicznych w ramach organizacji, która będzie umiała korzystać z tych danych. Należy zbudować nowoczesny model współpracy z działami, głównie z działami marketingu.