Komunikacja: trzeci punkt podparcia

Są trzy fundamenty, które budują lidera: wizja, dyscyplina i komunikacja. To one sprawiają, że ludzie chcą iść za nim, są gotowi się zaangażować, a zespół, który buduje, jest silny, skuteczny i zmotywowany.



Dariusz Duma

Executive coach
O wizji i dyscyplinie dyskutowaliśmy już na łamach CIO. Wizja to pierwszy fundament twojej przywódczej siły. Dzięki niej możesz pokazać ludziom cel, żeby ich zapalić, żeby widzieli sens podejmowanych wysiłków. Drugi fundament to dyscyplina - żeby krok po kroku realizowali wytyczone zadania, precyzyjnie, bez zbędnych ruchów, nie rozpraszając się i nie marnując energii. Fundament trzeci to komunikacja. Oczywiście, wizja, nawet najwspanialsza, jeśli rozpala głowę czy serce tylko samego lidera, nie zda się na nic. Podobnie z dyscypliną - jeśli miotasz się w po swoim biurze w poczuciu, że ludzie nie robią tego, co powinni, że wszystko idzie nie tak - frustrujesz tylko siebie. Nie osiągasz nic. Tak wizję, jak i dyscyplinę należy skutecznie zakomunikować - ludziom i światu.

Wrodzona czy nabyta?

Komunikowanie się to jedna z tych ludzkich umiejętności, o których myślimy, że mamy, dopóki nie zrozumiemy, że nam ich brakuje i że warto by było nad nimi popracować. Nie znam chyba nikogo, kto by sam o sobie powiedział, że się słabo komunikuje. Co innego inni, ci mogliby lepiej… I jeszcze jedna znamienna sprawa: właściwie wszystkie firmy, jakie znam, narzekają na wewnętrzną komunikację. Trochę jakby zebrali ludzi dobrych w komunikacji, a następnie nie umieli (albo nie chcieli) się komunikować… Z drugiej strony, gdyby komuś zaproponować szkolenie z komunikacji, będzie się bronił rękami i nogami, bo to przecież będą nudy, rozprawianie o oczywistych rzeczach.

Zobacz również:

Jak to więc jest z tą naszą komunikacją? Umiemy się komunikować? Skąd problemy? Czy i jak ją możemy rozwijać?

Najpierw może o oczywistościach. Po czym się poznaje człowieka dobrego w komunikacji? Czysto szkoleniowo patrząc - po tym, że słucha, że zadaje pytania, że interesująco mówi, tak w treści, jak i w tonie, że jego mowa ciała jest odpowiednia i że odbiera sygnały od otoczenia. Gdyby tak właśnie, czysto technicznie spojrzeć na komunikację i komunikowanie się, to rzeczywiście pod znakiem zapytania staje, na ile proces uczenia się komunikacji może być ciekawy, a nawet - na ile nauczenie się komunikacji jest na dłuższą metę możliwe.

Okazuje się jednak, że pod tymi oczywistościami komunikacyjnymi otwiera się zupełnie inny świat. Wystarczy zajrzeć głębiej. Skąd w istocie wynika, że słucham drugiego człowieka albo że ciekawie do niego mówię? Czyżby z tego, że opanowałem technicznie umiejętność patrzenia mu w oczy i potakiwania i że umiem nie wchodzić mu w zdanie? Jest coś dużo głębszego i silniejszego. Każda umiejętność opiera się na odpowiadającej jej postawie. Obrazowo mówiąc, nasze zachowania są napędzane energią, która wypływa z wnętrza. Ciekawość rodzi słuchanie, pasja rodzi interesujące mówienie, zaangażowanie wpływa na ton i język ciała. Okazuje się, że żmudny trening technicznych zachowań często prowadzi donikąd, gdy zabraknie dobrze ukształtowanego wnętrza.

Jak często myślisz o swoim wnętrzu - o tym, kim w istocie jesteś? Menedżer to jeden z tych zawodów, w których się pracuje "sobą". Trzeba dbać o jakość tego "narzędzia". Stajesz przed ludźmi jako "Ty". Owszem, masz do pomocy najprzeróżniejsze maski i protezy, tytuły, premie, atrybuty władzy. Dla ludzi jednak najbardziej liczy się to, kim jesteś bez tej całej otoczki.

Moc płynąca ze szczerości przekazu i konstruktywnej dociekliwości

Zostałem ostatnio poproszony o pomoc w przygotowaniu prezentacji "o samym sobie" przez młodego lidera z pewnej korporacji, który się wybierał na międzynarodowe spotkanie. Zakwalifikował się do programu rozwoju talentów… Spotykają się talenty przywódcze z całego świata się i każdy z nich na początek przedstawia się w formie 10-minutowej prezentacji. Wśród zagadnień do zaprezentowania sakramentalne: "kim chciałbyś być za 10 lat?". Doradziłem mu, żeby na pierwszym slajdzie w tej części wpisał, że chce być szczęśliwym człowiekiem, bo to jest fundament wszelkiego przywództwa. Zrobił to. Zaskoczeni, po chwili refleksji, przyznali rację. Jeśli chcesz być prawdziwym liderem, musisz być atrakcyjny jako człowiek i musi to być po tobie widać. Pewnie nie muszę dodawać, że nie chodzi o tak dziś rozpowszechniony blichtr zewnętrznej, aktorskiej atrakcyjności, a o prawdziwe wartości i cechy, które budzą szacunek. W dużej mierze kryzys przyczynił się do tego, że wszelkie tanie chwyty, gadżety i manipulacje straciły swoją moc - wracamy do korzeni. Ludzie na nowo szukają u liderów tego, co wartościowe - realizmu zamiast taniego "pozytywnego myślenia", pracowitości i rozwagi zamiast sprytu i cwaniactwa, ciekawości, zaangażowania, uczciwości, pasji zamiast pozorów. Lider na dzisiejsze czasy to spełniony człowiek o wartościowym wnętrzu, z wiarą patrzący w przyszłość. Masz to? Widać to po tobie? Komunikujesz to? Tak się rodzi moc, która może zmienić rzeczywistość i pociągnie innych.