Lider na każdy czas

Prawdziwego przywódcę poznaje się po tym, jak sobie radzi z problemami: czy umie przestawić ludzi na nowe sposoby działania, przekonać ich do większego wysiłku, sprawić, by się nie poddawali, nie osiadali na laurach. Lider nie może panikować, uciekać z pola walki, znikać ludziom z oczu - mówią gen. Roman Polko i dr Paulina Polko.



Czy zwykły dzień firmy to pole walki?

Roman Polko: Jeśli chce się ona liczyć na rynku, walczy o lepszą pozycję bądź broni tej już uzyskanej, to rzeczywiście nie ma czasu na leniwe zaleganie w koszarach. Proszę jednak pamiętać, że na polu walki - wbrew powszechnym opiniom - nie trwa nieustająca wymiana ognia. Wojska się przegrupowują, zbierają siły, czekają na posiłki, prowadzą rozpoznanie pozycji przeciwnika, szykują zapasowe warianty działań. A także negocjują warunki zawieszenia broni, szukają sojuszników, próbują budować koalicje. To wszystko też zalicza się do walki.

Transfer wiedzy i doświadczeń

Które doświadczenia armii są uniwersalne? Czy mogą znaleźć zastosowanie w realiach biznesowych?

Paulina Polko: Wojsko jest świetne w planowaniu operacji. Opierając się na jak najbardziej dokładnym rozpoznaniu pozycji i intencji przeciwnika, przygotowuje główny plan i zapasowe warianty działań. W każdym z nich nie tylko planuje, jak będą się poruszać własne siły, ale również stara się przewidzieć kroki wroga i zaplanować swój kontratak. W planowaniu tym uwzględnia się wszystkie mające znaczenie elementy terenu działania, kalkuluje, jak szybko przeciwnik będzie w stanie ściągnąć posiłki etc.

Roman Polko: Dobre planowanie jest ważne, ale jeszcze ważniejsze jest to, że wojsko jest prawdziwą szkołą liderów. Od samego początku, a więc od pierwszych dni w szkole oficerskiej, żołnierz jest uczony dowodzenia: najpierw jest to poziom drużyny, następnie plutonu, kompanii… Nawet jeśli jest tylko podwładnym, musi być w każdej chwili gotowy do przejęcia dowodzenia - przecież na polu bitwy jego bezpośredni przełożony może w każdej chwili zginąć, a wojna trwa. Wojsko od początku kieruje się innymi liderami - za podwładnych też ma się dowódców. To wymusza naprawdę profesjonalne postępowanie. Nie znam innej instytucji, która tak profesjonalnie szkoli sobie liderów jak właśnie armia.

Jak Pani, jako socjolog, zaadaptowałaby doświadczenia wojska w firmach?

Paulina Polko: Trudno tu generalizować - firmy mają swoją specyfikę i przenoszenie na siłę całych mechanizmów może być zabójcze. Myślę raczej o wprowadzaniu pewnych elementów zaczerpniętych z praktyki wojskowej, chociażby tego, żeby każdy pracownik był gotowy do zostania szefem. A to można prosto zrobić, starając się za każdym razem powierzać kierowanie zadaniem innej osobie z zespołu, co zarazem jest doskonałym sposobem pozafinansowej motywacji pracowników. Taka praktyka przynosi jeszcze jedną korzyść: pozwala wyłowić perełki do tej pory marnujące się na mało kreatywnych stanowiskach i wyłuskać tych, którzy się nie sprawdzają, ale do tej pory skutecznie się maskowali.