Sztuka wypoczywania

Umysł menedżera, który utracił wrażliwość na wewnętrzne sygnały, nie wie, kiedy powinien odpocząć. Nawet gdy nie musi pracować, nie potrafi się przełączyć na tryb wypoczynku. By zachować równowagę, decyzję o relaksie trzeba sobie narzucać.

Kojący nerwy krajobraz i pełen relaks bez poczucia obowiązku, pośpiechu i napięcia - to naturalne oczekiwania człowieka planującego wakacje. Jeśli jednak sam nie pozwoli sobie, by w spokoju zaznać tych przyjemności, nawet najpiękniejsze otoczenie nie przyniesie mu odprężenia.

W "płynnej nowoczesności" - jak nazywa nasze czasy socjolog Zygmunt Bauman - trudno o wytchnienie. Towarzysząca nam nieustannie niepewność wobec przyszłości i poczucie odpowiedzialności powodują, że żyjemy w stanie ciągłego napięcia. Pracowitość ociera się o granicę pracoholizmu, a technologia, która miała usprawniać nasze działania zawodowe, wdziera się do życia prywatnego. Nawet podczas urlopu nie potrafimy zapomnieć o pracy; z badania AP-IPSOS wynika, że 20% menedżerów nie rozstaje się z laptopem, a 80% z telefonem komórkowym. Są gotowi jeszcze tego samego dnia odpowiadać na telefony lub e-maile od przełożonego - robi tak ponad 60% polskich menedżerów (sondaż firmy Avaya). W efekcie zaciera się granica między czasem dla siebie a czasem służbowym, podobnie jak pomiędzy rzeczywistością realną a wirtualną. I choć raport CBOS wskazuje, że ze wszystkich grup zawodowych to właśnie menedżerowie i wysoko wykwalifikowani specjaliści wyjeżdżają na najdłuższe urlopy (średnio 13 dni w roku), to wewnętrzny przymus kontroli sytuacji w firmie powoduje, że nawet w tym czasie nie mogą w pełni zrelaksować się i odpocząć.

Zobacz również:

  • Kto ponosi winę za postęp?


Mechanizm głuchego mózgu

"Zostawiam swojemu zastępcy swobodę działania i prawo samodzielnego podejmowania decyzji w ramach ustalonych kryteriów. Dzięki temu mogę w czasie nieobecności pełnić rolę doradcy, a nie decydenta".

Wojciech Sznajder, regionalny dyrektor IT w Chartis Europe (dawniej AIG). Odpowiada za nadzór i koordynację usług IT w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, poprzednio związany głównie z sektorem bankowości. Absolwent Wydziału Matematyki i Informatyki na Uniwersytecie Warszawskim, Executive MBA (Politechnika Warszawska/London Businesswoman School/HEC).


Gdy człowiek na co dzień nie słucha swojego ciała, które informuje go o zmęczeniu, tylko zmusza swój system nerwowy do przystosowania się do warunków zewnętrznych, z czasem "głuchnie" na wewnętrzne sygnały. Po jakimś czasie ludzki mózg przestaje funkcjonować według naturalnych rytmów i zaczyna działać zgodnie z narzuconymi przez otoczenie schematami.

Mimo że wielu menedżerów uważa, że ich systemy nerwowe są odporne na stres i nie musi odpoczywać, nie jest to zgodne z prawdą. Lekarze szacują, że aż 30% kadry menedżerskiej cierpi na pracoholizm i zaburzenia związane z życiem w stresie (bóle mięśniowo-szkieletowe, zaburzenia snu, układu immunologicznego, kłopoty w relacjach z najbliższymi). Ponieważ menedżerowie obarczeni są wielką odpowiedzialnością za firmę i ludzi, a przy tym odczuwają presję ciągłego zawodowego rozwoju, ich organizmy są nadmiernie eksploatowane. Przypominają sportowców poddających się nieustannej presji bicia rekordów. Z czasem zaczynają cierpieć na tzw. nerwicę weekendową - nie potrafią się odprężyć nawet w czasie wolnym od pracy. To niepokojący sygnał, że granica między dobrym, mobilizującym stresem a stresem niszczącym została przekroczona.

"Mózg, który utracił wrażliwość na wewnętrzne sygnały, nie wie, kiedy powinien odpocząć. Nawet gdy nie musi pracować, nie potrafi się przełączyć na tryb wypoczynku. By zachować równowagę życiową, decyzję o relaksie trzeba narzucać sobie rozumowo. To podobna sytuacja do stanu, gdy człowiek, choć powinien, nie odczuwa głodu, więc narzuca sobie zasady dotyczące jedzenia, żeby się nie zagłodzić" - tłumaczy Maja Szpakiewicz, psycholog z Centrum Psychoterapii i Neuropsychologii Tredo.

Osoby narażone na działanie stresu menedżerskiego, które są świadome związanego z nim niebezpieczeństwa, same lub przy pomocy terapeuty wprowadzają sztywne zasady wyznaczające czas i sposób odpoczynku.

"To zdroworozsądkowe zachowanie" - uważa Maja Szpakiewicz. "Ważne jest jednak to, by zasada wyznaczania czasu na odpoczynek działała każdego dnia, a nie tylko w czasie urlopu. Czas przeznaczony tylko dla siebie i spędzany w przyjemny sposób powinien być codzienną rutyną. W przeciwnym razie podczas urlopu człowiek żyjący w ciągłym napięciu i tak się od niego nie uwolni".

Menedżer wysokiej odpowiedzialności

Menedżer planuje swój odpoczynek tak, by nie przeszkadzał mu w pracy - w natłoku obowiązków służbowych, projektów, negocjacji i zadań, stara się wygospodarować najlepszy czas na urlop. Szczególnie trudno znaleźć taki moment osobom, które odpowiadają w firmach za systemy IT. Nie mówimy tu przecież tylko o dbaniu o niezakłóconą działalność systemów, ale także o nieustannym ich usprawnianiu i stwarzaniu nowych możliwości rozwoju firmy.

Poczucie odpowiedzialności szefów IT jest więc duże. Jeśli nie wprowadzą zasad umożliwiających wypoczynek, będą żyli "na nasłuchu" przez 24 godziny na dobę. I nawet podczas urlopu nie wyjdą z trybu zawodowego: będą telefonicznie podejmować decyzje, prowadzić służbową korespondencję, nadzorować pracowników.