Nie ma róży bez ognia

Na wypalenie zawodowe cierpią głównie osoby najbardziej zaangażowane w pracę. Jak prawidłowo rozpoznać tę chorobę cywilizacyjną i jak z nią walczyć, radzi dr Barbara Agnieszka Sypniewska, psycholog biznesu, doradca i wykładowca w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie.

Dr Barbara Agnieszka Sypniewska, psycholog biznesu, doradca i wykładowca w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie


Czy "wydłużająca się reakcja na chronicznie występujące czynniki stresu w pracy" to właściwe określenie syndromu wypalenia zawodowego?

Tak. Zespół wypalenia zawodowego jest najczęściej definiowany jako jedna z możliwych odpowiedzi na chroniczny stres związany z wykonywaniem zadań w pracy. Niestety, szybkie tempo życia, rozwój cywilizacji, prędkość transferu informacji, a ostatnio kryzys gospodarczy przyczyniają się do powstawania sytuacji stresowych, przeciążenia obowiązkami, zwiększenia odpowiedzialności i wymagań w środowisku pracy.

Zobacz również:

Jakie grupy zawodowe są szczególnie podatne na ten syndrom?

To m.in. nauczyciele, pisarze, muzycy, dziennikarze, lekarze, pielęgniarki, doradcy, specjaliści wysokiej technologii, menedżerowie. Na wypalenie narażone są osoby, które wykonują pracę polegającą na częstych kontaktach z innymi ludźmi, poświęcające się pracy, niezwykle ambitne, z dużą dozą odpowiedzialności. Samokrytyczne, dążące do perfekcji, najczęściej kosztem czasu wolnego. Rezygnują z odpoczynku, a w konsekwencji zaczynają odczuwać przeciążenie.

Nie jest to jednak zjawisko nowe i dotyczy wielu grup zawodowych. Wszystko przecież zaczęło się od pielęgniarek…

Tak, wypalenie zawodowe jest zjawiskiem powszechnym, występującym w wielu różnych organizacjach na całym świecie. Spotkać się można wręcz z pojęciem epidemii. W psychologii problem wypalenia rozpatrywany jest od około 30 lat. To właśnie pielęgniarki jako pierwsza grupa zawodowa zostały poddane badaniom w związku z zaobserwowaniem zjawiska wypalenia zawodowego. Podczas pionierskich badań przeprowadzonych wówczas w Stanach Zjednoczonych uznano, że w grupie ryzyka są zawody związane z pomaganiem innym - lekarze, pielęgniarki, pracownicy pomocy społecznej, terapeuci, psychologowie itp. Z czasem zauważono, że także i inne zawody obciążone są wypaleniem zawodowym. Do tej grupy zaliczono właśnie kierowników różnego szczebla.

Dlaczego menedżerowie znajdują się w grupie wysokiego ryzyka?

Wymaga się od nich większego zaangażowania, wiedzy, posiadania wyjątkowych umiejętności interpersonalnych niezbędnych do nawiązywania wszelkiego rodzaju interakcji z innymi, zwłaszcza z podwładnymi. Ponoszą za nich odpowiedzialność, za jakość ich pracy i poziom ich motywacji. Borykają się także z rozwiązywaniem problemów związanych nie tylko z własną pracą, ale także swoich pracowników, zarówno w obszarze zawodowym, jak i prywatnym. Jednocześnie mają przełożonych, którzy wymagają od nich coraz większego nakładu pracy i zaangażowania. Dlatego menedżerowie żyją w ciągłym stresie, doprowadzającym nawet do nerwicy. Przeciążenie pracą i nadmierną liczbą kontaktów interpersonalnych powoduje utratę sił i energii. Brak możliwości regenerowania sił prowadzi do chronicznego poczucia zmęczenia. I tak powoli jesteśmy w kontinuum czasowym na początku drogi do wypalenia. Przyczynami są m.in. stres przed zwolnieniem i pogarszające się warunki pracy. Od polskich menedżerów wymaga się coraz intensywniejszej, wydajniejszej pracy i specyficznych umiejętności.