Czy CIO ma szansę awansować na CEO?

CIO zostaje się (po raz pierwszy) zazwyczaj w wieku trzydziestu paru lat. I co dalej?

Czy rzeczywiście skrót CIO oznacza "Career Is Over" (kariera skończona). Oczywiście, można próbować piastować takie stanowisko do końca kariery zawodowej, zakładając przechodzenie co kilka lat do większej firmy, cały czas jako CIO. Ale - pomijając wszelkie formy zmiany profesji - czy to jedyna możliwość? Według Gartnera (2008), więcej niż połowa CIO z próby 1500 szefów informatyki twierdzi, że ich obowiązki wykraczają poza IT (głównie na obszar operacji czy strategii), a więc zajmują się także biznesem. Jakie są więc szanse, że CIO stanie na czele firmy? W wydanej w 2009 r. książce "The Real Business of IT: How CIOs Create and Communicate Value" Hunter i Westerman zamieszczają wywiady z CIO, którzy zostali CEO, i wieloma innymi CIO, dla których jasno zdefiniowanym celem zawodowym jest zdobycie najwyższej pozycji w firmie. Dobrym przykładem jest też Michael Capellas, który kilka lat temu z pozycji CIO w Compaqu przesiadł się na fotel CEO w MCI. Znane są też w Polsce przypadki CIO, którzy zostali prezesami firm, ale zazwyczaj innych niż te, gdzie kierowali informatyką. Czy możliwy jest awans w obrębie tej samej firmy?

Postępująca emancypacja CIO

Nazwa CIO (i samo stanowisko) pojawiło się w USA w latach 70. XX wieku jako efekt zwiększenia roli IT w rozwoju przedsiębiorstw. Na początku lat 80. zaczęto postrzegać CIO jako firmowego zbawcę, który był w stanie pogodzić technologię z biznesem i dodać biznesowi technologicznych skrzydeł. W latach 90. pojawiły się głosy, że CIO mógłby zostać następnym CEO firmy, jako że informacja stała się jej krytycznym zasobem. Wiele firm ponosi porażkę w stosowaniu nowoczesnych technologii informacyjnych i wielu CIO doznaje niepowodzenia. Ale też wielu osiąga sukces, a niektórzy osiągają szczyt w swojej firmie, stając się CEO. Pozycja CIO w firmie zależy od dojrzałości IT, od dojrzałości zarządzania sferą IT, od wartości IT dla firmy. Mniej dojrzałe firmy potrzebują CIO, który potrafi po prostu dobrze zarządzać infrastrukturą, bardziej dojrzałe - takiego, który inicjuje zmiany w biznesie i jest w stanie zastosować nowoczesne IT w zmiennych modelach biznesowych; oczywiście ten drugi ma większe szanse wspiąć się na szczyt. Szanse CIO na fotel prezesa rosną, gdy przed takim potencjalnym awansem podlega on bezpośrednio CEO; nie jest to jednak, szczególnie w Polsce, model typowy. Według Gartnera (2005), w USA w roku 2005 40% CIO podlegało bezpośrednio CEO, 18% podlegało CFO, a 42% innym członkom zarządu. W roku 2000 te proporcje wyglądały inaczej: 33%/20%/47%, a w roku 1992 - 27%/44%/29% - kierunek zmian w USA jest oczywisty.

Zobacz również:

  • Kto ponosi winę za postęp?


Szanse na sukcesję

Sukcesja CEO jest prawdopodobnie jednym z najbardziej krytycznych momentów w życiu każdej firmy, co wynika oczywiście z roli, jaką pełni CEO. Nowy CEO (abstrahuję tutaj od pozamerytorycznych sposobów wyboru zarządu, co, niestety, u nas dość często występuje) może pochodzić zarówno z wewnątrz, jak i z zewnątrz organizacji. Zdania są podzielone, która sytuacja jest dla firmy lepsza; CEO z zewnątrz może przynieść z sobą nowe możliwości i pomysły, ale z procesowego punktu widzenia wprowadza nieciągłość do organizacji. Według różnych badań amerykańskich najlepszym rozwiązaniem dla firmy jest przygotowana sukcesja CEO, czyli taka, w której przyszły CEO jest wskazany jeszcze za panowania poprzedniego i konsekwentnie do tej roli przygotowywany. CIO oczywiście należy do grona kandydatów z wewnątrz i może być rozważany na to stanowisko spomiędzy kilku menedżerów wyższego szczebla, którzy mieli okazję uczestniczyć w podejmowaniu ważniejszych dla firmy decyzji strategicznych.