Outsourcing w dynastii saickiej

Próbując zrozumieć jakieś zagadnienie, warto skorzystać z doświadczeń historycznych. Problem outsourcingu po raz pierwszy stanął nie przed CIO, lecz przed faraonami dynastii saickiej. To właśnie oni po raz pierwszy skorzystali z wojsk zaciężnych, które tak dobrze uosabiają współczesne zastępy usługodawców.

Decyzja o wykorzystaniu usług profesjonalnych oddziałów greckich miała podłoże pragmatyczne: najemnicy byli dobrze wykształceni, tani (o ile korzystano z nich w celu rozwiązania konkretnego problemu) oraz wzmacniali pozycję zleceniodawcy wewnątrz firmy, przepraszam - państwa. Konkurencyjna oferta przedstawiona faraonowi zawierała:

• redukcję i kontrolę kosztów operacyjnych

• uzyskanie dostępu do zasobów najlepszej jakości

• zwolnienie własnych zasobów do innych celów, np. budowy piramid.

Początkowo dowództwo oraz opracowanie planów batalii pozostawiano zaufanym współpracownikom CIO, przepraszam - wodza. Z czasem, aby zmniejszyć koszty i ograniczyć wpływy zagrażających władcy swą pozycją dworzan, zastąpiono ich wynajętymi strategami. Stratedzy zaś byli zwolennikami rozwiązań kompleksowych - najczęściej pozostawiali sobie prawo doboru wykonawcy swych koncepcji, wprowadzając pełne uzależnienie od dostawcy. W zamian obiecywali:

Zobacz również:



• koncentrację firmy na działalności podstawowej

• bezinwestycyjne zastosowanie najnowocześniejszych technologii niszczenia przeciwnika (konkurencji)

• podział ryzyka i odpowiedzialności lub wręcz łatwość odcięcia się od ewentualnej porażki

• zwiększoną konkurencyjność.

CIO, rozważając wykorzystanie outsourcingu, powinien pamiętać o przestrogach Machiavellego, który najem obcych oddziałów potępiał, wskazując, że władca powinien polegać na własnych obywatelach lub poddanych, dzięki czemu staje się uczciwy, sprawiedliwy i szanowany. Opisywał on najemników jako wojsko "ambitne, niekarne, niewierne, odważne wobec przyjaciół, tchórzliwe wobec nieprzyjaciół, nie bojące się Boga ani dotrzymujące wiary ludziom". Do tych zaś CIO, którzy wierzą w możliwość powierzenia w ręce zewnętrznych specjalistów planowania rozwoju oraz nadzoru nad strategicznymi operacjami Machiavelli pisał, iż ci, którzy powierzali dowodzenie swych oddziałów innym "… zaczynali jako książęta, a kończyli jako prywatni obywatele".

Na pytanie - czy warto? - każdy musi zatem odpowiedzieć samodzielnie, ale dobrze jest przytoczyć opinię islandzkiego pisarza Halldóra Laxnessa: "Historia się powtarza, lecz za każdym razem więcej kosztuje". Nie przesądzając zatem o wyniku rozważań, warto zauważyć, iż współcześnie z wojsk najemnych korzystają tylko watażkowie w Afryce i papież. W przypadku tego ostatniego łatwiej jednak o cud.