Cloud computing nie taki groźny jak jego… reklama?

Przedstawiamy kolejne głosy na temat możliwości zastosowania cloud computingu,zalet i wad dostępnych modeli oraz wymiaru ekonomicznego.

Wojciech Południewski,

Hempel

Jestem świadomym entuzjastą. W mojej firmie - z małymi wyjątkami - nie mamy własnych serwerów. Cała infrastruktura serwerowa jest umiejscowiona w zewnętrznym (outsourcowanym) centrum przetwarzania danych i jest nam udostępniana na zasadzie IaaS (Infrastructure as a Service). Co więcej - nie korzystamy z fizycznych serwerów. Przez 3 lata używania prywatnej chmury doszliśmy do wirtualizacji na poziomie ponad 90% (przy całkowitej liczbie 400 serwerów). Zależy nam na uzyskaniu poziomu 100% do końca 2011 r. Wirtualizacja zapewnia wiele korzyści, ale dla mnie największą zaletą w kontekście chmury prywatnej utrzymywanej u zewnętrznego partnera jest gwarancja łatwości przenoszenia w przypadku, gdyby nasze drogi miały się kiedyś rozejść.

Z własnego doświadczenia wiem, że chmura niesie konkretne zalety. W organizacjach rozproszonych geograficznie ułatwia centralizację, a co za tym idzie, standaryzację zasobów informatycznych (Internet jest wszędzie, w przeciwieństwie do dostępności profesjonalnych serwerowni i wykwalifikowanego personelu). Chmura zwiększa skalowalność systemów informatycznych, a jednocześnie obniża koszty wynikające z ich wykorzystania. Jeśli mowa o aspektach finansowych, to również obniżenie inwestycji kapitałowych na rzecz kosztów operacyjnych jest korzystne dla większości przedsiębiorstw. Cloud zwiększa ogólne bezpieczeństwo zasobów informatycznych. Paradoksalnie, wielu szefów działów IT uważa, że chmura powoduje wzrost zagrożenia dotyczącego bezpieczeństwa systemów i danych. Nie twierdzę, że nie mają racji - jednak niewiele jest organizacji, które mogą pochwalić się serwerowniami czy centrami przetwarzania danych równie zaawansowanymi, a co za tym idzie, bezpiecznymi, jak czołowi na rynku dostawcy usług hostingowych.

Zobacz również:



Dostrzegam również wady cloud computingu, takie jak trudności z federacją usług dostarczanych z różnych chmur czy utrata pełnej kontroli nad miejscem i systemami, które przetwarzają często krytyczne z punktu widzenia naszego biznesu dane. O części miałem się okazję przekonać we własnej praktyce zawodowej. Moje największe obawy budzą kwestie możliwości przenoszenia danych i systemów w modelu chmury publicznej.

Aleksander Lipowski,

DB Schenker

Z punktu widzenia firmy takiej jak DB Schenker, atrakcyjność cloud computingu najmocniej związana jest z możliwością szybkiego dostosowania IT do potrzeb klientów. Okresowe wzrosty zapotrzebowania na wydajność, związane ze szczytami przewozowymi lub wdrażaniem nowych usług, wymuszają utrzymywanie potencjału IT większego niż na co dzień wymagany. Tak więc elastyczność i redukcja kosztu zdają się mocnymi atutami takiego modelu.

W zależności od modelu chmury występują też różne obawy z nią związane. W przypadku chmury publicznej dotyczą one głównie bezpieczeństwa danych wrażliwych, zgodności z regulacjami prawa oraz z zagwarantowaniem realnej dostępności usługi. Model hybrydowy stawia wysokie wymagania zarówno wobec integratorów usług IT, jak i wobec własnego biznesu, który musi wnieść wkład merytoryczny w proces wyboru i rozdziału usług pomiędzy środowiskiem wewnętrznym a publicznym. Najmniej wątpliwości budzi realizacja usługi IT w chmurze prywatnej, co notabene wraz z procesem wirtualizacji jest realizowane w mniejszym lub większym stopniu w wielu firmach.

Idea chmury jest łatwa do zaszczepienia na różnych szczeblach kadry zarządzającej. Niemniej jednak to zazwyczaj z IT wychodzi impuls, który popycha organizację w kierunku wybranej architektury. Chmura prywatna jest rozwiązaniem, które łatwo udaje się rekomendować zarządom jako kierunek rozwoju. Wirtualizacja, a potem przejście do modelu chmury prywatnej stały się dla nas optymalnym rozwiązaniem.

W przypadku firm o zasięgu globalnym przetwarzanie informacji z definicji nie jest ściśle związane z miejscem. Realne wydaje się więc uwolnienie przetwarzania, przejście do chmury realizowanej w ramach globalnego IT, lub wręcz chmury publicznej.

Grzegorz Dębek,

US Pharmacja

W modelu cloud computing najbardziej pociągający jest naturalny trend do powstania standardowych usług IT, które będzie można kupować i używać na żądanie. Ale jednocześnie jest też coś, co budzi moje poważne obawy - to dostęp bezprzewodowy, który w naszych warunkach nie jest wciąż wystarczająco stabilny, a poza tym jest zbyt wolny. Dalsze moje obawy dzielę zapewne z wieloma innymi menedżerami, a dotyczą one zwłaszcza bezpieczeństwa danych, ich przechowywania i odtwarzania w razie awarii dysków czy macierzy. Jeżeli chodzi o tworzenie wewnętrznych rozwiązań na zasadzie dostarczania aplikacji i usług IT na żądanie, to dużą barierą jest też obecny system licencjonowania aplikacji. Nie zachęca on do tworzenia takiego modelu wewnątrz organizacji.

Dla mojej branży cloud to możliwość korzystania z takich rozwiązań, które uda się realizować na żądanie, utrzymywanych i zarządzanych centralnie, ale użytkowanych przez wiele osób, z możliwością dynamicznej zmiany liczby jednoczesnych użytkowników. Nasi przełożeni postrzegają tę propozycję jako rodzaj outsourcingu, czyli możliwości kupowania usług IT, jakich potrzebują i wtedy, kiedy potrzebują. Tak rozumiany cloud, to coś, na co czeka zarówno IT, jak i biznes.