CIO a innowacja - ścieżką interdyscyplinarności i intuicji

W firmach coraz częściej powstają centra innowacji - przestrzenie zaprojektowane do pracy twórczej. Niezwykłość podobnych miejsc można tłumaczyć potrzebą wyraźnego oddzielenia tej sfery aktywności zawodowej.

Kolejne edycje badania Booz Allen Hamilton przynoszą informację, że nakłady na innowacyjność nie przekładają się wprost na zyski ani na wysokość sprzedaży czy wysokość dywidendy. Z pewnością niskie nakłady na innowację podkopują pozycję i wyniki przedsiębiorstwa, natomiast wyższe nakłady wymagają jeszcze, bagatela, dobrze zorganizowanego procesu innowacyjnego. Tylko wtedy jest szansa, że przełożą się one na wyróżnienie od stawki i efekt ekonomiczny.

Podejście do procesu innowacyjnego i tworzenia nowych produktów i usług może różnić się w poszczególnych firmach i branżach. Istnieją jednak pewne wspólne cechy, takie jak interdyscyplinarność i czerpanie z doświadczeń branży szczególnie kreatywnych. Swoje miejsce w tej układance próbują określić także szefowie informatyki.

Zobacz również:



Precyzyjne ramy kreacji

Podczas wrześniowego spotkania Klubu CIO dyskutowaliśmy nowe, efektywne podejścia do organizacji procesu innowacyjnego w firmie. "Z naszych badań i doświadczeń wynika, że istnieje coś, co można nazwać systemem innowacji. Działa na zasadzie naczyń połączonych, obejmuje jasno sformułowaną strategię z celami i miernikami, za którą idzie proces innowacyjny, umożliwiający stałe poszukiwanie i wdrażanie innowacji, kapitał strukturalny wspierający realizację tego procesu i wreszcie klimat, sprzyjający eksperymentowaniu i poszukiwaniu nowych rozwiązań. W firmach, które postrzegamy jako innowacyjne, wszystkie te elementy istnieją i są odpowiednio skomponowane" - mówi Sergiusz Sawin, Chief Innovation Architect, współzałożyciel firmy Innovatika specjalizującej się w projektowaniu i doskonaleniu procesów innowacji.

Częściej jednak zdarza się, że poszczególne elementy systemu innowacyjnego pozostają w luźnym związku, albo zgoła bez związku. Działają jak wyspy w oceanie "zwykłego" podejścia do codziennej pracy. Co więcej, izolowane, marginalizowane, stopniowo są pochłaniane przez ocean. Sergiusz Sawin przytaczał przykład dużej firmy, w której niezależnie od siebie funkcjonowało kilka systemów zbierania pomysłów od pracowników, każdy próbował inicjować na ich podstawie jakieś działania, które jednak nie dość, że nie miały szans na zyskanie efektu skali, to niekiedy były to inicjatywy sprzeczne, działające na rzecz danego departamentu, ale w skali całej organizacji - znoszące się nawzajem.

Krytykiem korporacyjnej codzienności innowacyjnej jest także drugi prelegent wrześniowego spotkania Klubu CIO, Bartłomiej Serafiński, współzałożyciel i partner firmy Touch, w której wprowadza w życie koncepcję myślenia projektowego. Jest to podejście do innowacyjności wywodzące się ze wzornictwa (patrz ramka). Proponuje ono ramy i pojęcia, które pozwalają płynnie prowadzić proces twórczy. "Nieefektywne są metody białej kartki czy ogłaszanie, że ‘sky is the limit’ albo wieszanie skrzynek na pomysły. Właśnie innowacja potrzebuje zarówno procesu - specyficznego procesu - jak i ograniczeń, które zapłodnią wyobraźnię innowatorów" - stwierdził w rozmowie z Computerworld Bartłomiej Serafiński (Computerworld 33, 2010).

Czym jest design thinking?
Wzornictwo, design dopracowały się własnej metody pracy. Poszukiwania innowacji obejmują etap definiowania problemu, który przyjdzie rozwiązać - nie za wąsko, aby nie ograniczać, i niezbyt szeroko, aby zapewnić rezultat pracy (jak oceniają praktycy podejścia, chodzi o jasne określenie ograniczeń biznesowych czasowych itd.), które powinny się projektowi dobrze przysłużyć. Zasadniczym wehikułem dla innowacji jest powołanie multidyscyplinarnego zespołu, który dojdzie do rozwiązania problemu. Podstawową metodą podejścia projektowego jest obserwacja zachowania użytkowników. Metoda obserwacji zapożyczona jest z nauk społecznych, etnografii, wymagany jest osobisty udział w obserwacjach wszystkich członków zespołu, bez względu na pełnione w nim funkcję. Kolejny etap to burza mózgów ukierunkowana na rozwiązania, po której natychmiast przechodzi się do prototypowania - szybkie prototypowanie bezpośrednio wywodzi się z metod stosowanych we wzornictwie - stwierdza Bartłomiej Serafiński.