Coś się zmieniło

O tym, dlaczego w czasie recesji ludzie wolą rezygnować z jedzenia, a nie odmówią sobie nowego komputera, CIO rozmawia z Markiem Braileyem, dyrektorem ds. strategii w regionie EMEA w firmie Intel.

CIO: Co wynika z relultatów Intela w czwartym kwartale 2009 dla całej branży IT? Jak interpretować te wyniki, skąd ten wzrost? Co mówią o branży IT i gospodarce?

Mark Brailey: Wyniki za czwarty kwartał zaskoczyły nas samych. W drugim kwartale ub. r. osiągnęliśmy dno, trzeci kwartał przyniósł poprawę i wzrost, a w czwartym spodziewaliśmy się umocnienia tamtej tendencji. Tymczasem, jak mówię, wyniki nas zaskoczyły, także zarząd. Sektor biznesowy pozostał ostrożny, tak jak się spodziewaliśmy. Wzrost zawdzięczamy sektorowi konsumenckiemu. Weźmy Europę Zachodnią. Sprzedaż samochodów spadła w ub. r. o kilkanaście procent. Podobnie sprzedaż np. nagrywarki DVD. Elektroniki konsumenckiej także. Czy uwierzy Pan? O 24% spadła sprzedaż jedzenia. Ludzie nie przestali jeść i kupować jedzenia, ale kupują tańsze, rzadziej stołują się w restauracji, wolą tanie bary albo jedzenie domowe, ponieważ w czasie recesji są gotowi rezygnować z wygody. Są rzeczy potrzebniejsze. W tym trudnym czasie sprzedaż komputerów wzrosła o 15%. Jedyna inna kategoria produktów, której sprzedaż wzrosła, to naturalne kosmetyki dla kobiet. W czasach recesji ludzie zaczęli kupować mniej, mniej wszystkiego - oprócz komputerów osobistych. Popyt na nie zniknął, i to jest odpowiedź na pytanie, skąd się wziął dobry czwarty kwartał Intela.

Zobacz również:

  • Kto ponosi winę za postęp?


Czym podyktowany jest ten popyt? Czy to symptom jakiś zmian w mentalności ludzi, którzy kiedy trzeba zacisnąć pasa, wolą kupować mniej jedzenia niż komputerów?

- To kombinacja czynników. Zawsze zastosowanie komputera - czy to do pracy, do nauki dzieci czy do zabawy - było wyszukiwaniem i zadeklarowaniem jakiegoś uzasadnienia. Oznaczało to pewną psychologiczną granicę, barierę, która właśnie została przekroczona. Myślę, że dołożyliśmy do tego rękę. A przełom przyniosło upowszechnienie technologii bezprzewodowej. Od kiedy można z dowolnego miejsca sprawdzić potrzebne rzeczy - adres sklepu, repertuar kina itp. - od kiedy technologia służy do rozstrzygania najprostszych spraw, została zaakceptowana jako codzienna rzecz. Do wykorzystania spontanicznie, kiedy poszukują czegoś albo chcą coś przekazać. W 2003 r. przy wprowadzaniu technologii Centrino mówiliśmy, że stworzona jest dla ludzi, którzy będą łączyć się z Internetem w domu, w samolocie, samochodzie, w kinie. Naprawdę bardzo wiele osób przyjmowało to z niedowierzaniem. A jaką mamy obecnie sytuację? Dużo podróżuję i widzę, że po wylądowaniu, w autobusie wiozącym pasażerów na terminal, 80% osób uruchamia urządzenie, aby sprawdzić wiadomości, napisać do kogoś, skomunikować się.

Stało się to normą.

- Tak, technologia znajduje zastosowanie w najprostszych działaniach komunikacyjnych, jest więc akceptowana, jej powszechne, nieustanne niemal użycie jest społecznie akceptowane, ponieważ jest racjonalne, pragmatyczne. I łatwe w użyciu. Oto cała zmiana. A przed nami następna, wierzę w to, związana z kolejnym przełomem technologicznym w budowie procesorów.

Chciałbym wobec tego jeszcze zapytać o ten zapowiadany przełom technologiczny. Prognoza gwałtownego przyspieszenia rozwoju technologii, czego dowodzi zapowiadana na najbliższe lata ścieżka rozbudowy portfolio procesorów Intela, każe zapytać o to, czy po stronie aplikacyjnej na przykład biznes jest gotowy do skonsumowania takiej mocy. Jako anegdotę przytaczało się kiedyś przykład jednego z wczesnych procesorów Intela - kiedy pojawiła się nowa generacja, montowany był do kuchenek mikrofalowych, gdzie to oczywiście nie realizował potencjału, "marnował się". Analogia odległa, ale, mam nadzieję, czytelna.

- Kiedy technologia była skomplikowana, łatwo było specjalistom, ekspertom zarządzać nią poprzez kompletne odcięcie użytkowników od decyzji, na przykład przy wyborze urządzeń. Ich komunikat brzmiał: Zostawcie to mnie. Teraz, kiedy technologia się zdemokratyzowała, użytkownicy chcą mieć po prostu takie możliwości jak ich urządzenia w domu. To prawdziwy zgryz dla zarządzających infrastrukturą w firmach. Sądzę, że częścią rozwiązania będzie standaryzacja usług, które coraz liczniej zaczną zapełniać tzw. chmury. A do realizacji tych modeli i operacji z pewnością potrzebne będą potężne jednostki procesorowe. Sądzę więc, że przyspieszenie w rozwoju technologii, o którym Pan wspomina, nie pojawia się przypadkiem właśnie teraz. Akurat zaczynamy go doświadczać.

Dziękuję za rozmowę.