Przywództwo w czasach recesji

Przywództwo to jeden z ulubionych tematów publicystów biznesowych. Niestety, wciąż przeprowadzono niewiele dogłębnych badań na ten temat i wciąż tak naprawdę nie wiadomo, czym jest prawdziwe przywództwo. W czasach kryzysu to pytanie staje się aktualne.

Wraz z pojawieniem się obecnej recesji całe pokolenie przywódców z wielu sektorów uległo publicznej dyskredytacji, a ich kompetencje poddano w wątpliwość. Wielu liderów zniknęło z horyzontu, a pozostawione przez nich organizacje stanęły w obliczu niepewności jutra i konieczności znalezienia form oraz kierunków odbudowy.

Konieczne jest wyciągnięcie wniosków z tych doświadczeń tak, abyśmy nie popełnili więcej podobnych błędów. Niestety, często mamy skłonność do wskazywania winnych - kozłów ofiarnych - i jednoczesnego przymykania oka na ich poczynania, zamiast prawdziwego uczenia się i wyciągania konstruktywnych wniosków z błędnych decyzji. Zdarzenia odchodzą w niepamięć, a ich uczestnicy zostają zastąpieni nowym pokoleniem przywódców, którzy nie są obarczeni "grzechami przeszłości". Niestety, niekiedy taka utrata pamięci jest celowa.

Zobacz również:



Jeśli więc pozostają poważne problemy, nasuwa się pytanie o to, czy ludzie, którzy przyczynili się do ich powstawania, są w stanie przeanalizować swoje postępowanie i zbudować nową strategię, czy też będą nieuchronnie powtarzać te same błędy? Niezbędna z ich strony jest zmiana postaw i zachowań.

Zużyty model

Znaczna część obecnych bolączek gospodarki jest wynikiem działań osób na stanowiskach kierowniczych. Wiele z tych osób podejmowało decyzje, myśląc wyłącznie o wzroście. Oczekiwało się od nich szybkich przychodów, błyskawicznego przyswajania wiedzy, a oni z kolei byli nastawieni na szybki zarobek. Nie było czasu na refleksję lub krytyczne spojrzenie na metody pracy. Wręcz przeciwnie, nie zachęcano do przemyśleń, a w pewnych sytuacjach nawet ich nie tolerowano.

Model biznesowy skupiał się praktycznie wyłącznie na osiąganiu coraz większych przychodów. Dziś musimy rozłożyć ten model na czynniki pierwsze i przeanalizować go w sposób konstruktywny.

Również firmy świadczące usługi w sektorze business to business, takie jak agencje reklamowe i firmy konsultingowe, są oparte na modelu, w którym wzrost i szybkie osiąganie przychodów są zasadą numer jeden. Rekrutacji nowych kadr dokonuje się na najniższe stanowiska w hierarchii, obiecując nowym osobom możliwość szybkiego pięcia się w górę - czyli szybkiej nauki i jeszcze szybszej satysfakcji finansowej. Nowi pracownicy są spragnieni jednego i drugiego, a ten "oddolny" trend przy zatrudnianiu jest celowy i stanowi siłę napędowa dla całej organizacji, sprzyjając uzyskiwaniu oczekiwanych, kolosalnych przychodów. Tak więc w organizacji powstaje presja na kontynuację wzrostu, na utrzymanie napływu interesującej pracy i uzyskanie siły nabywczej.

Nowe warunki

Kiedy nastąpiło spowolnienie gospodarcze, liczni przywódcy zdali sobie sprawę, że nie posiadają doświadczenia w działaniu w innych warunkach biznesowych niż te nastawione na szybki przychód i że ich organizacje skoncentrowane są wyłącznie na dynamice wzrostu. Z drugiej strony przywódcy zrozumieli, że takie działania nie będą już dalej możliwe i, co istotniejsze, że takie metody funkcjonowania mogą już nigdy nie mieć zastosowania.

Obecnie wiele organizacji stoi wobec konieczności rozłożenia na czynniki pierwsze swego modelu ambitnego rozwoju, i to w sposób konstruktywny. W krótkiej perspektywie jest to niezbędne dla ich przetrwania, a w dłuższej dla odzyskania równowagi i odbudowy.

Nadszedł zatem właściwy moment, aby przestudiować zjawisko przywództwa w strukturach przedsiębiorstw oraz aby ustalić solidne rozwiązania, które nie będą krótkotrwałe, jak łatanie dziur, a wręcz przeciwnie - pozwolą na stworzenie nowego konstruktywnego podejścia do problemu.