Uzdrowiciel Fiata

Fiat przeżywa swój renesans, staje się globalnym potentatem przejmującym upadające legendarne marki w zamian za obietnicę ich uzdrowienia - to wszystko zawdzięcza jednemu człowiekowi, który do trzydziestki w ogóle nie zamierzał zajmować się problemami wielkich korporacji.

Sergio MarchionneSergio Marchionne W wywiadzie dla włoskiego dziennika La Repubblica ("Ecco il metodo Marchionne ‘La mia rivoluzione alla Fiat’, październik 2007) Sergio Marchionne stwierdził, że metodą na osiągnięcie sukcesu firmy takiej jak Fiat (Fabbrica Italiana di Automobili Torino) jest odpowiadanie na potrzeby rynku. Swoim współpracownikom przy przebudowywaniu Fiata powtarzał, że nie wolno podążać przewidywalnymi ścieżkami, ponieważ w ten sposób do celu dotrą prawdopodobnie także konkurenci, i to wcześniej. Nigdy nie powinno się mówić: wszystko pójdzie dobrze. Można najwyżej stwierdzić, że nie pójdzie źle. Stwierdził wręcz, że trzeba być pranoikiem. Już wtedy przewidywał, że do 2010 r. będzie bardzo trudno. "Jesteśmy ocaleni, a honorem ocalałych jest przeżyć" - mówił.

Filozof i meloman

Sergio Marchionne urodził się w 1952 r. w Chieti, we Włoszech. Jego ojciec był karabinierem. Chcąc zapewnić swojej rodzinie lepszy status materialny, postanowił wyemigrować do Kanady, Sergio miał wtedy 14 lat. Jego mama pochodzi ze Szwajcarii. Jest więc po trosze Włochem, Szwajcarem i Kanadyjczykiem. To właśnie za oceanem Sergio uzyskał swój pierwszy dyplom - na wydziale filozofii. Później podjął studia prawnicze w Osgoode Hall Law School of York University oraz studia MBA na University of Windsor.

Zobacz również:



Chciał zostać nauczycielem. Karierę korporacyjną zaczął dość późno, po trzydziestce - w Deloitte Touche (1983 - 1985) jako ekspert w prawie podatkowym. Później pracował w Lawson Mardon Group w Toronto. W latach 1989 - 1990 pełnił funkcję wiceprezesa Glenex Industries. Wrócił do Lawson Group, gdzie piął się po szczeblach kariery, w końcu został przeniesiony do centrali w Zurychu. Tam powierzono mu prowadzenie Lonza Group, od 2002 r. został mianowany szefem pogrążonej wówczas w kłopotach Grupy SGS w Genewie, światowego lidera w branży audytorskiej, zatrudniającego 55 tys. osób na całym świecie. W ciągu dwóch lat udało mu się zrestrukturyzować i uzdrowić firmę.

Na co dzień mieszka w Turynie, na weekendy jeździ do rodziny. Ma żonę i dwóch synów: 20-letniego Alessio i 15-letniego Tylera, którzy mieszkają w Genewie. Sergio Marchionne myśli po angielsku i nie gra w golfa. Lubi jeździć na rowerze. Uwielbia muzykę, pod warunkiem że jakość dźwięku jest doskonała. Słucha głównie muzyki klasycznej, ale także Paolo Conte, Charlesa Aznavoura, Sergio Endrigo. Twierdzi, że ma słabość do skomplikowanych i precyzyjnych mechanicznych przedmiotów.

Jego turyński dzień zaczyna się zazwyczaj o piątej rano od czytania gazet: Financial Time, Wall Street Journal, La Repubblica, Corriere della Sera, Il Sole 24 Ore, La Stampa.