Fuzje i przejęcia w czasach kryzysu

Cykle koniunkturalne znów pokazują swój wpływ na dynamikę transakcji fuzji i przejęć. Są inwestorzy, którzy czekają, aż firmy się wykrwawią i aktywa będą jeszcze tańsze.

Dynamika transakcji M&A zawsze słabła w okresie dekoniunktury, tak dzieje się i tym razem. Przede wszystkim zmalała wielkość transakcji, a nie ich liczba. Jednak wychodzenie z fazy kryzysu będzie związane z przejęciami. Gdy kurczą się rynki, czyszczą się te, z których wypadają słabsze firmy. W latach 20. poprzedniego wieku postępowała koncentracja pozioma. Gdy powróciła koniunktura, dominowała koncentracja pionowa, firmy rozbudowywały się, przejmowały dostawców bądź nabywców, wydłużając łańcuch wartości, nie było potrzeby wzmacniania się w ramach sektora. W latach 60. była moda na dywersyfikacje, na nowe biznesy, powstawały konglomeraty. Ale już na przełomie lat 70. i 80. kryzys gospodarczy, który zaczął się od kryzysu paliwowego, znów spowodował reorientację strategiczną, był to powrót do core business, do rdzennego biznesu. Trwało czyszczenie rynków, a proces ten Rafał Śmigurski, partner w Grant Thornton Frąckowiak

nazywa "wyszczuplaniem". Później pojawia się globalizacja, rozwój firm przez pączkowanie, odchodzenie daleko od własnego biznesu, od rdzenia firmy. Z takim kierunkiem rozwoju transakcji fuzji i przejęć weszliśmy w obecny kryzys.

Zobacz również:



Co nas czeka? Trochę naiwnie myśleliśmy, że klasyczne teorie cyklu koniunkturalnego odchodzą w niepamięć. W czasach dotkliwego kryzysu powróci koncentracja albo reorientacja, na pewno nie będzie powrotu do dywersyfikacji i konglomeratów.

Dochodzimy do sytuacji skrajnej, także w Polsce, są już firmy, które mają problemy z płynnością, bank domaga się zwrotu kredytów, brakuje środków na finansowanie działalności. Pierwszy krok - zarząd przedsiębiorstwa próbuje ratować wynik finansowy, później jest ratowanie płynności. Gdy nie można jej obronić, minimalizuje się straty z inwestycji. Firmy chcą się sprzedać. Trwa gorączkowe poszukiwanie inwestora. To dramatyczne wołanie o pomoc, którego banki nie słyszą. Sprzedający mogą tylko marzyć o dobrych cenach.

Kryzysowe trendy

Wzrasta natężenie walki konkurencyjnej. Czeka nas fala likwidacji i upadłości. Firmy, które rozwijały się przez dewersyfikację, uciekają zwłaszcza z takich biznesów jak deweloperka. Wychodzą z inwestycji, by pozostać tam, gdzie są silne i mają duże udziały w rynku. Są branże, które zaczynają się wewnętrznie dogadywać - ocenia Rafał Śmigórski, partner w Grant Thornton Frąckowiak - zaczynają dzielić się rynkiem i dojdą do wniosku, że potrzebne są silniejsze związki kapitałowe. Oto powód, dla którego zainteresowanie transakcjami M&A już rośnie. Za 2 czy 3 lata rynek zmieni strukturę.