Dlaczego w kryzysie nie sprawdzają się prognozy

Globalny kryzys finansowy i gospodarczy nie został przewidziany ani przez ośrodki prognostyczne, ani przez agencje ratingowe. Jeszcze w III kwartale 2008 roku oficjalne prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej przewidywały wyraźne spowolnienie wzrostu gospodarczego w największych gospodarkach krajów rozwiniętych, a dość płytka recesja pojawiała się jako prawdopodobne zagrożenie.

Zwrot w postrzeganiu perspektyw gospodarczych na 2009 r. nastąpił od października do stycznia 2008 r. Wbrew ukształtowanemu przez dziesięciolecia zwyczajowi aktualizowania prognoz dwa razy w roku, MFW w trybie nadzwyczajnym dwukrotnie obniżył prognozy wzrostu gospodarczego dla świata i dla Stanów Zjednoczonych. Komisja Europejska postąpiła podobnie i w styczniu obniżyła prognozy dla gospodarek krajowych i dla całej Unii.

Powstaje pytanie: dlaczego czekano do ostatniej chwili z przedstawianiem najbardziej prawdopodobnych scenariuszy dla 2009 r.? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Wiele czynników doprowadziło do takiego zamieszania, a najważniejszym było zaskoczenie nową szybko pogarszającą się sytuacją gospodarczą.

Zobacz również:



Po pierwsze, zawiodły modele prognostyczne, które dotychczas były w stanie dość precyzyjnie wskazywać na kierunki zmian w przyszłych zdarzeniach gospodarczych. Upraszczając sprawę, modele działają w większości przypadków na zasadzie przenoszenia w przyszłość zależności i prawidłowości stwierdzonych w przeszłości przy wsparciu się odpowiednimi założeniami. W październiku 2006 r. na odbywającej się co dwa lata konferencji międzynarodowej organizacji CIRET grupującej specjalistów od badania koniunktury wielu analityków ze Stanów Zjednoczonych twierdziło, że modele ekonometryczne raczej nie sygnalizują jeszcze recesji, mimo powszechnego oczekiwania jej nadchodzenia. W obecnym kryzysie, innym niż poprzednie, ani założenia, ani historyczne prawidłowości nie sprawdzają się tak samo jak ma to miejsce w "normalnych czasach". W takiej sytuacji nie można też stosować "ręcznych" poprawek w prognozach. Pozostaje zatem kreowanie scenariuszy niezależnie od modeli lub wręcz wbrew nim. W takich sytuacjach ujawniają się subiektywne odczucia autorów prognoz i pojawiają się zarówno pesymistyczne, jak i optymistyczne podejścia do przyszłości.

Po drugie, nie są dobrze znane skutki kryzysu finansowego, który pociąga za sobą kryzys gospodarczy. Banki i korporacje dotknięte kryzysem finansowym ukrywają do ostatniej chwili rozmiary swoich strat i ujawniają je dopiero w sytuacji, kiedy nie da się już ukrywać katastrofy. Można przypuszczać, że jeszcze usłyszymy o spektakularnych upadkach kolejnych ofiar kryzysu. Jednym z przykładów mogą być polskie firmy wystawiające opcje walutowe. Problem ten jest o tyle istotny, że rzutuje bezpośrednio na głębokość nieuniknionej recesji.

Po trzecie, następuje trudna do oceny spirala pesymizmu rzutująca na zachowania podmiotów gospodarczych. Kryzys doprowadza do niekończącego się pogarszania nastrojów, zwłaszcza postaw inwestorów. Trudno jest zatem określić w czasie nadejście punktu zwrotnego oznaczające odwrócenie lub nawet tylko zatrzymanie procesu pogarszania się nastrojów. W kontraście do dzisiejszego stanu pozostaje wieloletni okres dynamicznego wzrostu przychodów i zysków. Początek dekady ogłoszono jako najlepszy okres dla gospodarki światowej po drugiej wojnie światowej. Rozbudzone zostały wygórowane oczekiwania wobec nowej gospodarki i jej potencjału rozwojowego. Wiele nadziei wiązano z włączeniem się do gospodarki światowej gospodarek wschodzących, z krajami BRIC na czele. Tymczasem kryzys nadszedł bez uprzedzenia, co doprowadziło do popadania w drugą skrajność.

W zaistniałej sytuacji politykom w wielu krajach pozostawały zapobieganie panicznym nastrojom i niechęć do ujawniania pesymistycznych scenariuszy, jeżeli takimi dysponowali. Historia pokazuje bowiem, że w gospodarce dużo łatwiej jest zaszczepić samosprawdzające się negatywne prognozy niż pozytywne prognozy.

Na koniec należy wspomnieć o destruktywnej roli, jaką w obecnym kryzysie odegrały media. Postęp w technikach telekomunikacyjnych i informatycznych doprowadził do błyskawicznego rozchodzenia się informacji do wszystkich uczestników życia gospodarczego. Media tymczasem prześcigały się w podawaniu złych informacji. Zła informacja medialna sprzedaje się najlepiej. Ludzie, którzy od rana do wieczora byli bombardowani informacjami o nadchodzeniu kryzysu, w końcu w niego uwierzyli i zaczęli sami go kreować.