Pieniądz będzie trudniejszy

Rywalizacja pomiędzy bankami w Polsce nie była ostra. Jest więc na rynku miejsce dla nowych banków. Jednak wszystkie będą postępować ostrożniej, a regulacje prawne zwiekszające bezpieczeństwo staną się dodatkowym kosztem.

Rywalizacja pomiędzy bankami w Polsce nie była ostra. Jest więc na rynku miejsce dla nowych banków. Jednak wszystkie będą postępować ostrożniej, a regulacje prawne zwiekszające bezpieczeństwo staną się dodatkowym kosztem.

Przejęty przez GE Money bank BPH wraca do wielkiej gry o rynek. Sytuacja jest jednak szczególna, ze względu na możliwe skutki kryzysu sektora finansowego w rozwiniętych państwach. O strategii banków "CEO" rozmawia z przewodniczącym Rady Nadzorczej Banku BPH, Wiesławem Rozłuckim.

Zobacz również:



Jak zmienią się strategie banków w Polsce na skutek tego, co dzieje się w sektorze finansowym?

- Strategie będą ostrożniejsze, to nie ulega wątpliwości. Jednak już wcześniej banki w Polsce były ostrożniejsze niż ich odpowiedniki w Europie Zachodniej, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Wynikało to z mniejszej konkurencji pomiędzy naszymi bankami, które mogły uzyskać zadawalającą stopę zwrotu z kapitału, nie wchodząc w zbyt ryzykowne przedsięwzięcia. Na początku lat 90. w polskim sektorze finansowym było dużo złych kredytów. Wskaźnik dochodził do 40%. Teraz jest poniżej 10%. Nastąpił ich duży spadek, a gospodarka weszła w dobry okres rozwoju. Banki miały nadpłynność. Tak przynajmniej było do listopada minionego roku.

Niedawno konkurencja się wprawdzie nasilała, ale prowadziło to tylko do niewielkiego wymuszenia ryzykowności, nie były u nas popularne produkty strukturyzowane i lewarowane. To się dopiero zaczynało. Jednak bilanse banków nadal nie są obciążone złymi długami. Złe długi mają kilkakrotnie niższy poziom niż na początku lat 90.

Banki w Polsce są zdrowe, natomiast to, co się dzieje na Zachodzie wpływa i u nas na podnoszenie stopnia bezpieczeństwa. Bo banki widzą, jakie są konsekwencje nieostrożnej polityki - upadki słynnych banków inwestycyjnych, gdy przez parę lat się zarabia, a wystarczy kilka tygodni, by nadeszła katastrofa. Kara za nieostrożność nie jest nieuchronna, ale dziś, gdy przychodzi, jest straszliwa. To, co teraz się dzieje, pozostanie w pamięci przez wiele lat.

Druga przesłanka zwiększania ostrożności, która będzie się nasilać, wyniknie z ostrzejszych regulacji prawnych.

Regulacje były u nas ostrzejsze. Dlatego nasz system bankowy wydaje się bezpieczny. Skoro tak, to może zmiany w strategiach banków będą niewielkie?

Regulacje są w Polsce bardzo ostre. Środowisko bankowców było z tego niezadowolone, bo obostrzenia utrudniały szybszy rozwój sektora. Wszelkie regulacje dotyczące bezpieczeństwa dla banków są kosztem, który osłabia tempo rozwoju. Bezpieczeństwo zawsze kosztuje. Jest tak jak z bezpiecznym samochodem, w którym są instalowane poduszki powietrzne dla każdego pasażera. Samochód o podwyższonym standardzie jest droższy. Polisa ubezpieczeniowa to też koszt. Nie ma nic za darmo.

W wyniku regulacji i małej jeszcze konkurencji banki w Polsce nie musiały "jechać po bandzie". Nie musiały prowadzić działalności na granicy bezpieczeństwa. Od samego początku Komisja Nadzoru Bankowego (obecnie jej rolę pełni KNF) była zdania, że banki powinny być notowane na GPW. To zapewniało dodatkowy monitoring ryzyka.

Jednak i w Polsce sytuacja się zmieni. Lada chwila pojawią się regulacje dotyczące kredytów hipotecznych, wymagany będzie wyższy poziom kapitałów własnych. Niektóre banki z własnej woli wprowadzają już obostrzenia.

Czy "pakiet zaufania" NBP jest potrzebny? Jak to Pan ocenia, jako przewodniczący Rady Nadzorczej dziesiątego pod względem kapitałów własnych banku w Polsce?

- Z psychologicznego punktu widzenia - na pewno tak, z merytorycznego punktu widzenia - prawdopodobnie tak. Nie jest niezbędny, ale potrzebne jest uspokojenie nastrojów.

Nie wystarczy mądrość korporacji, wzmożony nadzór rady nadzorczej?

- Może Pana zaskoczę: jednak nie wystarczy. Mniej ostrożna polityka banków na Zachodzie była wszystkim na rękę. Najwięcej zarabiały na tym banki, ale wszyscy się z tego cieszyli, bo łatwo było o kredyty, bez posiadania oszczędności można było kupować domy, rządy państw były zadowolone, że obywatelom żyje się coraz dostatniej, a gospodarka się kręci. Wszystko działo się dzięki sztucznemu zasilaniu. Polityka USA zachęcała do udzielania kredytów substandardowych. To już się skończyło!

Sektor usług finansowych wszędzie na świecie jest bardzo wysoko regulowany. Złej jakości telewizory nie wywołają paniki wśród kupujących różny sprzęt gospodarstwa domowego, zniszczą tylko reputację jednego producenta. Nie ma efektów mnożnikowych, które występują w przypadku sektora finansowego, w którym upadłość jednego banku wywołuje katastrofę w innych. To jest sektor, w którym budowanie przewagi konkurencyjnej musi być nastawione na długotrwałe rezultaty. Zastosowaniu reguł corporate governance nie wystarczy.

Czy banki będą z sobą konkurować, podkreślając większe bezpieczeństwo w porównaniu do konkurentów? Co jest teraz najważniejsze dla BPH, przejętego przez GE Money?

- Nadal mamy bardzo dobrą markę. Chcemy więc przywrócić dawną pozycję rynkową banku. Nie można nas porównywać z jakimikolwiek nowo powstającymi bankami.

Alior Bank chce mieć milion klientów. Alianz Bank też ma wysokie aspiracje. W tym samym czasie BPH chce odbudować pozycję rynkową.

- To nie jest ta sama kategoria wagowa, właśnie ze względu na ocenę naszej marki przez klientów. Nie chciałbym wypowiadać się na temat strategii tych dwóch banków, za mało jeszcze wiemy, a ponadto byłoby niewłaściwe, gdybym reprezentując jeden bank, recenzował dwa inne, nowo powstające.

Ale można przewidywać, że przy spadku skłonności do udzielania kredytów rywalizacja rozegra się o lokaty, a nie o tańsze i łatwiej dostępne kredyty?

- Idąca w tym kierunku rywalizacja już trwa, może będzie ostrzejsza. Tylko trochę, bo jak już wspominałem wcześniej, rywalizacja nie była ostra, było wolne miejsce dla powstania nowych banków. Przede wszystkim jest jednak miejsce dla ekspansji BPH.

Wielki kryzys

George Soros twierdzi, że mamy największy kryzys od trzydziestu lat. Inni porównują obecną sytuację z Wielkim Kryzysem. Pojawiają się nowe teorie. Ma powstać Nowy Ład XXI wieku, przywracający równowagę między kapitałem społecznym i ekonomicznym. Czy nie jest to poszukiwanie nowej utopii w myśleniu o biznesie?

- Nie uważam, żeby miał się wyłonić jakiś Nowy Ład. Kryzys jest poważny, ale świat się z nim upora. Porównania z Wielkim Kryzysem są przesadzone. Moja hipoteza jest taka, a może jest ryzykowna, że turbulencje jeszcze będą, ale przeminą. System finansowy po różnych przetasowaniach pozostanie systemem funkcjonującym, spełniając swoje zadania wobec gospodarki. Będzie oparty na większym bezpieczeństwie, ale ta ostrożność musi się przenieść na finansowanie.

Pieniądz będzie trudniejszy i droższy. Pierwszy z tych dwóch aspektów jest istotniejszy. Nie będzie tak, że przedsiębiorstwo o gorszej reputacji dostanie kredyt na 12% rocznie, zamiast na 10%. Takie przedsiębiorstwo w ogóle nie dostanie kredytu. Finansowanie rozwoju będzie trudniejsze. Dotyczy to także giełd papierów wartościowych. Uzyskanie finansowania zewnętrznego poprzez debiut giełdowy będzie się wiązało z trudnościami o takiej samej skali.

Nie ma cudów, to się przełoży na wzrost gospodarczy. Mniej ostrożny niż w Polsce system finansowy był wszystkim na rękę, bo przyspieszał - w sposób sztuczny - tempo wzrostu gospodarczego. Trudniejszy pieniądz oznacza wolniejszy wzrost gospodarczy. Czy to jest zmiana epokowa? Nie sądzę. Są różne fazy w historii gospodarczej, teraz pojawi się względnie nowa faza. Będzie trwała kilka lat. Nie uważam, aby tę fazę można było nazwać innym systemem gospodarczym, który prowadzi do Nowego Ładu.

Dossier: Wiesław Rozłucki
Wiesław RozłuckiWiesław RozłuckiWykształcenie: mgr ekonomii (HZ SGPiS, 1970), dr nauk geografii ekonomicznej (PAN 1977)

Kariera zawodowa: Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN (1970-1989),Ministerstwo Przekształceń Własnościowych (1990-1991) - dyrektor departamentu,Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (1991-2006) - prezes Zarządu.Obecnie członek rad nadzorczych TP SA, TVN, Polimex-Mostostal, Bank BPH, Wasko, MCI.Doradca Rothschild Polska. Przewodniczący Rady Programowej Polskiego Instytutu Dyrektorów

Wiek: 60 lat

Hobby: narciarstwo alpejskie, dawniej szermierka

Urlop: najczęściej Zakopane, latem Grecja

Rodzina: żona Grażyna, synowie Michał i Jurek, synowe Anny oraz (wnuki) Maciej, Oliwia i Marian